Głos Wojewódzki: ciekawostki
FAKTY
latest

reklama


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 marca 2020

Prognoza pogody na czwartek

W dzień zachmurzenie małe i umiarkowane, okresami, głównie na południu i w centrum duże. Temperatura maksymalna od 8°C. W nocy zachmurzenie małe i umiarkowane, tylko na północnym wschodzie miejscami duże. Temperatura minimalna od -3°C


foto ilustracyjne: pixabay


W dzień zachmurzenie małe i umiarkowane, okresami, głównie na południu i w centrum duże. Temperatura maksymalna od 8°C na północy i miejscami w centrum do 10°C na zachodzie i 11°C na południu, jedynie na obszarach podgórskich od 5°C do 7°C. Wiatr umiarkowany, porywisty, na Podkarpaciu w porywach do 60 km/h, wschodni i południowo-wschodni. W Sudetach porywy wiatru do 70 km/h, w Tatrach do 80 km/h, wysoko w górach wiatr powodował będzie zamiecie śnieżne.


W nocy zachmurzenie małe i umiarkowane, tylko na północnym wschodzie miejscami duże. Temperatura minimalna od -3°C na północnym wschodzie, około -1°C w centrum do 0°C, 1°C na zachodzie i 2°C nad morzem. Na zachodzie miejscami przygruntowe przymrozki do -2°C. Chłodniej tylko w kotlinach górskich, od -7°C do -5°C. Wiatr umiarkowany, okresami porywisty, wschodni.

opracowano: 06:45 26.03.2020
synoptyk IMGW-PIB: Michał Ogrodnik
Centralne Biuro Prognoz Meteorologicznych w Warszawie

środa, 25 marca 2020

Jaka pogoda czeka nas dziś?

W dzień bezchmurnie lub zachmurzenie małe. Temperatura maksymalna od 4°C do 8°C. W nocy bezchmurnie lub zachmurzenie małe, tylko miejscami na południu zachmurzenie umiarkowane.


foto: pixabay


W dzień bezchmurnie lub zachmurzenie małe. Temperatura maksymalna od 4°C do 8°C; chłodniej tylko w rejonach podgórskich, od 0°C do 4°C. Wiatr słaby i umiarkowany, w południowej połowie kraju miejscami w porywach do 60 km/h, wschodni i południowo-wschodni. Wysoko w górach wiatr w porywach do 70 km/h, może powodować zamiecie śnieżne.


W nocy bezchmurnie lub zachmurzenie małe, tylko miejscami na południu zachmurzenie umiarkowane. Temperatura minimalna od -6°C do -3°C; cieplej na wybrzeżu, około -1°C. Lokalnie w dolinach sudeckich spadek temperatury do -9°C, a w dolinach karpackich do -13°C. Wiatr słaby i umiarkowany, na wybrzeżu miejscami porywisty, południowo-wschodni i wschodni. Wysoko w górach wiatr w porywach do 65 km/h.


opracowano: 06:37 25.03.2020
synoptyk IMGW-PIB: Kamil Walczak
Centralne Biuro Prognoz Meteorologicznych w Warszawie

niedziela, 22 marca 2020

Rosyjska tenisistka pokazała procedurę pobrania wymazów do testów na koronawirusa

Jak wygląda test na koronawirusa? Procedurę pokazała, na swoim profilu na Instagramie, rosyjska tenisistka Swietłana Kuzniecowa. Wynik jej badania był negatywny.



foto: screen wideo -svetlanak27
 Procedurę testu na koronawirusa pokazała, na swoim profilu na Instagramie, rosyjska tenisistka Swietłana Kuzniecowa. Wynik jej badania był negatywny.




wtorek, 3 marca 2020

Ma 3 latka. Była przypalana i cięta butelką po piwie przez swojego ojca

Ojciec jej nie chciał, więc postanowił ją okaleczyć, żeby mogła dla niego zarabiać żebrząc na ulicy. Dzieci w Tanzanii codziennie są okaleczane przez własnych rodziców w celach zarobkowych. Często są porzucane bądź zostają sierotami, gdy matka umiera na AIDS czy inną chorobę.




Grzegorz jest chrześcijaninem. Pomaganie rozpoczął po swoim nawróceniu. Stało się ono jego pasją i życiowym celem. W Indiach uczestniczył w budowie szkoły, teraz ratuje dzieci w Tanzanii. Obecnie prowadzi zrzutkę Pomagamy dzieciom w Tanzanii i zbiera środki na szkołę, studnię i pomoc najbiedniejszym. “10 zł w Afryce przekłada się na 100 - 150 złotych, dlatego każda pomoc jest ważna.”

Witam. Obok mnie na kanapie, Grzegorz Wąchocki z Łodzi, organizator zrzutki Pomagamy dzieciom w Tanzanii.



Dzień dobry, witam wszystkich i dziękuję za zaproszenie.

Na Twojej zrzutce można wyczytać, że pomocą zajmujesz się nie od dziś, od kilku lat. Opowiedz, kiedy zaczęła się ta przygoda i w jakich okolicznościach?

Sytuacja z pomaganiem zaczęła się od momentu mojego nawrócenia. Jestem chrześcijaninem. Pan Jezus powiedział: “więcej macie z dawania aniżeli z brania” i to motto mi przyświeca, jest moim celem, pasją. Tak to się zaczęło kilka lat temu, od wyjazdu do sierocińca do Indii. Budowaliśmy tam szkołę dla takich małych kajtków 1-3 z okolicznych wsi. Wszystkie dzieci do niej przychodziły. W Indiach nauka jest na bardzo marnym poziomie, albo nie ma jej wcale. Było sześć ciężkich tygodni. Bodajże przy betoniarce akurat byłem. Jak pojechałem tam kolejny raz i jak dojechałem na to wzgórze i zobaczyłem te wszystkie dzieci biegające, bawiące się w tej szkole to naprawdę miałem szklanki w oczach. I to jest właśnie to, co chcę robić. Bóg obdarzył mnie takim doświadczeniem cudownym, taką, ja to sobie nazywam, wdzięcznością jego, dlatego to się stało moją pasją i co roku staram się coś takiego fajnego zrobić, na bożą chwałę.


Teraz zbierasz środki na pomoc dzieciom w Tanzanii. Dlaczego Tanzania?



Byłem rok wcześniej również w Tanzanii, w ośrodku, który się nazywa Dunia ya Heri. Jest to ośrodek dla noworodków i bardzo małych dzieci. Są to dzieci, albo odebrane rodzicom, którzy okaleczali te dzieci, albo matka zmarła w szpitalu na AIDS, albo na inne choroby. W tym sierocińcu budowałem wieżę na wodę. Podczas pory deszczowej przez 4 miesiące nie ma słońca, albo jest go bardzo mało, więc trzeba gdzieś tą wodę gromadzić. Dzieciom woda jest potrzebna przede wszystkim do higieny, do gotowania, do picia. I znowu poczułem, że coś dalej trzeba by zrobić. Spotkałem fajnego gościa, który też był zaangażowany w budowę szkoły, i z tamtego momentu mam bardzo fajne doświadczenie. Zapytał mnie czy mu pomogę. Pojechałem tam na nabożeństwo, nie znałem nikogo. To było po pobycie w Tanzanii. 3 dni pojechałem odpocząć. Spotkałem tego pastora i zapytał czy pomogę mu z budową i wykończeniem dachu na takiej malutkiej szkole. Ja mówię do mojego przyjaciela - Marcina, że może by mu pomóc, chociaż gościa nie znam w ogóle, więc tak dać mu jakąś kasę? Mówię: Marcin, jeżeli on powie, że chce tyle, ile my mamy to my mu te pieniądze damy znakiem tego, że to jest boża sprawa. Policzyliśmy te pieniądze, było 1600 zł. On chciał 1600 zł i daliśmy mu te pieniądze oraz obiecaliśmy zebrać na sierociniec i i przyjechać. Jak pojechaliśmy tam drugi raz, okazało się, że cały kościół modlił się za nas, mnóstwo ludzi. Okazało się, że bardzo dużo ludzi, którzy tam byli, obiecywało im pomoc, że oni będą, że będą ich wspierać. Byli to turyści z różnych krajów. Byliśmy pierwszymi, którzy dotrzymali słowa. Było tam mnóstwo ludzi i to mnie bardzo zastanowiło, że tyle osób obiecuje. Obiecują tak, jak ja tobie coś obiecam, że przyjadę, a powiem, że po drodze zepsuł się samochód, no to powiesz: “ok, zepsuł mu się samochód”. Ale jak obiecujesz dzieciom pomoc i że będziesz, i że zrobisz wszystko, żeby im pomóc no to nie możesz do takiej obietnicy zostać obojętny, trzeba wywiązać się z danego słowa. Bóg dał, że zebraliśmy aż 85 000. Jest wybudowany piękny sierociniec na 100 dzieci. Jeszcze jest dokańczany cały czas, bo nie ma na dokończenie hydrauliki i elektryki, ale to się dzieje cały czas i myślę, że w tym roku ten sierociniec wystartuje. Z tym właśnie człowiekiem postanowiłem w innym miejscu, ja to tak nazywam “w liściach” (sierociniec zbudowaliśmy w takich slumsach, w dużym mieście, w centrum domów z kartonu i z blachy po beczkach, tak domy są zbudowane) zrobić, przy bardzo małej kaplicy, taką malutką klasę i studnię koniecznie, bo nie ma tam w ogóle dostępu do bieżącej wody. Tą studnię, żeby również nie tylko chrześcijanie, ale i muzułmanie zobaczyli, jaki nasz Bóg jest cudowny i dzieli się nawet wodą z nimi. Oni niechętnie się dzielą z nami, ale my im chcemy pokazać, że my się podzielimy z nimi. Ta szkoła byłaby taka dwufunkcyjna. Od rana do godzin popołudniowych będą lekcje dla brzdąców, a później chcemy zrobić też razem z ludźmi z kościoła (wybierzemy stolarza, mechanika, panią, która umie szyć na maszynie), żeby po obiedzie korzystać też z tego budynku, żeby dzieciom starszym dać nie tylko gotową marchewkę tylko, żeby miały wędkę, żeby też coś same mogły więcej zrobić. Nie ukrywam, że jest tam problemem bardzo niska świadomość. Oni po prostu żyją z dnia na dzień. Dziecko, dzięki tym zajęciom, będzie umiało naprawić samochód czy dziewczynka szyć na maszynie. Dużo łatwiej wtedy potem o byt. Mogłaby to być taka dwufunkcyjna szkoła: od rana szkoła, a po południu taki warsztat do nauki jak u nas szkoła zawodowa.

Fantastyczna sprawa. Powiedz, czy ja dobrze usłyszałem, powiedziałeś: sierociniec między innymi dla dzieci okaleczanych przez własnych rodziców, tak? Świadomie czy nieświadomie okaleczanych?


Myślę, że jest to świadome działanie. Miałem taką dziewczynkę, można zobaczyć u mnie naFacebooku, długo to trwało zanim ona przyszła do mnie. Daleko była od wszystkich mężczyzn. Okazało się, że przez swojego ojca była cięta butelką po piwie, była przypalana, dziewczynka mająca 3-4 lata. Włącza się wtedy w człowieku gniew, dlaczego to się dzieje, jak to się dzieje. Ten człowiek nie chciał tego dziecka, nie musiał go krzywdzić. Jest tam wiele instytucji prowadzonych przez Europejczyków, Amerykanów, Kanadyjczyków, więc te dzieci można oddać. Jednak dziecko znowu jest okaleczane, potem wystawione na ulicę, żeby mogło żebrać, bo każdy z nas lituje się bardziej na dzieckiem, które ma wydłubane oko, przypalone ręce, okaleczone. To jest taki ich okropny sposób na zarabianie pieniędzy. Takim okrucieństwem chcą uzyskać parę groszy.

Czy możesz opowiedzieć, jak wygląda życie dzieci w Tanzanii? Poza takimi przykrymi doświadczeniami zakładam, że są też normalne rodziny. Z czym się borykają?


Sierociniec, który budowaliśmy, był bardzo blisko lotniska, a wszystkie dzielnice blisko lotniska w każdym kraju trzeciego świata to najtańszy teren i najbiedniejsi ludzie. Domy są z kartonu, z blachy po beczkach po oleju, paliwie. Dzieci chodzą boso. Czasami jak się zatrzymałem i chciałem komuś dać lizaka to zwyczajnie uciekały, chyba mając w świadomości, że mogę zrobić im krzywdę. Białych ludzi się nie uświadczy, więc jedynymi białymi ludźmi, których oni widzieli, byliśmy my. Dzieci piorą w stawach, w jakichś małych rzekach. Pralkę znajdzie się tylko w hotelu.

Na twojej zrzutce jest już ponad 13 tysięcy złotych. Cel jest określony na poziomie 70000 złotych, czyli jeszcze długa droga przed tobą. Na co zamierzasz przeznaczyć zebrane środki?

Kwotę zrzutki podzieliłem na 3 tematy. Pierwszym jest wybudowanie szkoły, jakiejś niewielkiej sali, może dwóch. Może się uda, żeby to było 100 m. Wtedy super, podzielimy to na dwa po 50. Do tego chciałbym wybudować sanitariaty, żeby dzieci nie musiały wychodzić w liście. Kolejnym punktem jest studnia, żeby była woda, można było umyć ręce, jakoś normalnie funkcjonować. Wszystko jest wkoło wsi, więc wszyscy mogliby też korzystać z tego źródła słodkiej wody. Kolejną część zrzutki, jakieś 15000, chciałbym przeznaczyć na taką pomoc doraźną dla najbiedniejszych dzieci z najbiedniejszych rodzin, które przychodzą do szkoły głodne, które nie mają plecaka. Ja sam osobiście szyłem im rączki na plecaki, paski i plecaki. Niewiarygodne jak dziecko może się cieszyć z kolorowych flamastrów, albo z kredek. Każdy z nas pamięta najcudowniejszy prezent gwiazdkowy, jaki dostał, np. rower czy cokolwiek, to to jest na takim poziomie emocjonalnym.

Gdzie się tymi informacjami dzielisz? Gdzie można zobaczyć zdjęcia, jakieś nagrania z tych misji?

Mam Facebooka założonego typowo pod wyjazdy misyjne. Grzechu Saroo to mój nick na Facebooku. Można tam zobaczyć od samego początku, od pierwszego wyjazdu w zasadzie, każdy dzień budowy. Wcześniejsze moje wyjazdy były finansowane z tego, co zebrałem od przyjaciół, od rodziny, od bliskich, od dalszych, od kogoś, kto ufał, że te pieniądze będą przeznaczone na właściwy cel.


Wspominałeś, że zbierałeś środki wśród znajomych. Rozumiem, że tak tradycyjnie, fizycznie. A online? Jakie masz doświadczenie?

To jest mój pierwszy raz. Kolega z Warszawy - Tomek, mówi: a co byś myślał o takiej formie zbierania?, mówię: stary, no spadłeś mi z nieba! Przejrzeliśmy różne portale i wasz regulamin, wasza wymiana maili (z kilkoma osobami mailowałem), po prostu zostałem tak ciepło przyjęty, tak wszystko było po mojemu, tak po prostu normalnie, rodzinnie, bardzo przyjaźnie, z bardzo dużą serdecznością, mimo tego, że chodziłem tam jak dziecko we mgle i dodawałem zdjęcia, i ciągle zadawałem pytania, i zastanawiałem się, kiedy w końcu powiedzą, że mają mnie dosyć, albo “a to ten Grzesiek”. Obsługa jest tak profesjonalna, tak serdeczna, tak przyjazna, że fajnie być w takiej rodzinie, bo wszyscy, co zbierają, co chcą pomagać, to jest jedna, wielka rodzina. Naprawdę jestem dumny i cieszę się, że zostałem tak ciepło przyjęty i zaproszony. Naprawdę bardzo wysoki poziom.

Bardzo nam miło to słyszeć. Na koniec, w trzech zdaniach, jakbyś chciał zachęcić naszych słuchaczy do wsparcia, co byś powiedział?

Chciałbym powiedzieć, żeby się nie bali pomagać, żeby rozwiewali swoje wątpliwości, bo ja rozumiem, że każdy ma wątpliwości. Jak ktoś pyta mnie przed sklepem, czy dam mu 5 złotych, bo jest głodny to w mojej głowie pojawiają się wątpliwości. Czy mu dać, czy mu nie dać. Kiedyś w modlitwie prosiłem Boga, po wielokrotnych takich spotkaniach, co ja mam zrobić w takim wypadku. Stwierdziłem, że jeśli mogę komuś pomóc to mu pomogę, a co on zrobi z tą pomocą to zostawiam. Jak stanie przed Bogiem kiedyś, niech on się z tego rozlicza, czy tą pomoc uczciwie podjął i nie przeznaczył tego na alkohol tylko faktycznie kupił sobie dwie bułki i serek. Pomagajcie z całym sercem. Jestem w ciężkim szoku, że bardzo dużo ludzi pomaga, którzy nawet nie piszą swojego imienia i nazwiska. Są to czasami wysokie kwoty i nie wiadomo od kogo i nawet nie ma jak podziękować tej osobie, dlatego też siedząc tutaj, naprawdę szczerze, z głębi serca, dziękuję. Niech Pan Bóg wam błogosławi za każdą pomoc, chociaż najmniejszą, bo pomagając w Afryce czy nawet tutaj, jest wiele osób, jakby każdy dał złotówkę, tych pieniędzy będzie bardzo dużo. Złotówka dla jednego jest więcej, dla drugiego mniej, ale to jest pieniążek do pomocy. Jeśli masz 5 zł czy 10 i chcesz dać, ale się wstydzisz, to musisz wiedzieć, że to 10 złotych, które dasz ty tutaj i myślisz, że to jest nic i tym nie pomagasz, to w Afryce to się przekłada na 100 złotych, na 150 złotych. Bo za to można kupić dużo, dużo więcej aniżeli u nas. Dlatego każda pomoc jest ważna, nawet 5 zł jeżeli jest ze szczerego serca. Jeśli ktoś czuje, że chce przeznaczyć na zrzutkę 100 złotych i każdemu da po 5 i wspomoże 20 osób to niech tak właśnie uczyni.

Grzegorz, chciałbym ci bardzo podziękować za udzielenie wywiadu. Trzymamy kciuki całym zespołem za powodzenie akcji. Słuchaczy chciałbym serdecznie zachęcić do wsparcia i udostępnianie informacji. Zrzutkę znajdziecie u nas pod hasłem Pomagamy dzieciom w Tanzanii. Do usłyszenia!

Zastanawiasz się nad założeniem własnej zrzutki? Zapoznaj się z informacjami poniżej!


Po pierwsze - jak to działa?

To proste - wchodzisz na zrzutka.pl (możesz też skorzystać z aplikacji mobilnej zrzutka.pl dostępnej w Sklepie Google Play oraz na App Store), podajesz dowolny cel zrzutki oraz kwotę i to wszystko - gotowe. Na utworzoną w ten sposób zrzutkę możesz od razu za darmo i błyskawicznie przyjmować wpłaty - wpłaty księgują się na Twojej zrzutce już w czasie około 1 minuty od ich zlecenia przez wpłacającego! Środki ze swojej zrzutki wypłacasz kiedy chcesz i tak często jak tego potrzebujesz, a dzięki opcji ekspresowych wypłat otrzymasz je na swoje konto w ciągu kilku minut od zlecenia wypłaty! Ważne - zrzutka.pl utrzymuje się głównie z darowizn - portalu możesz używać w 100% za darmo. Nie pobieramy żadnych obowiązkowych opłat od organizatorów zrzutek ani od wspierających - sprawdź.

Po drugie - czy to działa?

400 000 zrzutek, ponad 150 000 000 zł zebrane na zrzutkach. Nasi użytkownicy oceniają nas na niemal 5/5 na ponad 2 000 opinii w Sklepie Google Play zobacz opinie i na niemal 9/10 na naszej stronie z ocenami (ponad 2 000 opinii) - sprawdź opinie. Również nasza aplikacja w App Store posiada analogiczne oceny (niemal 5/5). Zrzutki prywatne, np. na prezenty urodzinowe, zrzutki na realizację marzeń, zrzutki projektowe, zrzutki charytatywne, zrzutka na #SerceJulki, która zebrała ponad 1 900 000 zł, zrzutka dla Zhiry - psa-ratownika, która zebrała ponad 70 000 zł w ciągu zaledwie 30 minut - to tylko przykłady. Na zrzutka.pl zbierasz na dowolne, ustalone przez Ciebie cele!



a. Rekordowa zrzutka na ponad 1 900 000 zł:

czwartek, 27 lutego 2020

Wrocław: Po tatuażu gałek ocznych częściowo straciła wzrok. Kobieta pozwała tatuażystę

Tatuażysta Piotr A. może spędzić w więzieniu nawet trzy lata. Prokuratura zarzuca mu okaleczenie młodej kobiety, która chcąc upodobnić się do Popka, wytatuowała sobie gałki oczne.


zdjęcia: anoxi_cime

Do sądu we Wrocławiu trafił akt oskarżenia przeciwko warszawskiemu tatuażyście Piotrowi A. Sprawa dotyczy wydarzeń sprzed trzech lat. Prokurator zarzucił mężczyźnie, że oślepił Aleksandrę Sadowską, wykonując jej tatuaż gałek ocznych. Śledczy uważają, że w ten sposób naraził wrocławiankę na kalectwo.


W kwietniu 2017 roku, 22-letnia kobieta straciła wzrok w prawym oku, a lewe zostało poważnie uszkodzone. To efekt nieudanego zabiegu wykonania tatuażu gałek ocznych. Aleksandra chciała wytatuować sobie oczy, żeby upodobnić się do swojego idola, rapera Popka. 

Po wykonanym tatuażu kobieta zgłosiła, że nie widzi na prawe oko, a lewym widzi bardzo słabo. Usłyszała wówczas, że to zupełnie normalne, a widzenie wróci po około trzech tygodniach, gdyż tyle będzie schodziła opuchlizna. Miała stosować okłady i leki przeciwbólowe. Niestety, wzroku nie odzyskała. 


22-latka ma jaskrę i zaćmę. Wzroku w prawym oku nigdy nie odzyska. O jej powrót do zdrowia walczyli specjaliści ze Szpitala Wojskowego we Wrocławiu. Aleksandra przeszła trzy zabiegi okulistyczne. Lekarze ustabilizowali ciśnienie w oku oraz usiłowali wypłukać tusz z oka, jednak barwnik wniknął w tkankę. Dzięki nim kobieta nie odczuwa już ogromnego bólu, który towarzyszył jej od chwili wykonania tatuażu, ale wzroku już nie odzyska.  


Sprawę prowadzi prokuratura. 27. lutego do sądu trafił akt oskarżenia. Tatuażyście zarzuca się nieumyślne narażenie 22-latki na ciężkie kalectwo. Śledczy ustalili, że Piotr A. dopuścił się poważnych błędów w sztuce, a do wykonania tatuażu użył tuszu, który nadawał się wyłącznie do tatuowania skóry i w żadnym wypadku nie wolno nim było tatuować gałek ocznych.

Już w 2018 roku prawnik Aleksandry Sadowskiej zapowiedział, że będzie domagał się 1,5 miliona złotych. Tatuażyście grożą trzy lata więzienia. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. W dalszym ciągu pracuje on w salonie, którego jest współwłaścicielem. 

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: Gazeta Wrocławska


środa, 19 lutego 2020

Magdalena Boćko-Mysiorska - blog: Jak będzie pan tak nosił, to się przyzwyczai

Mąż przechadza się z maluchem po hotelowym korytarzu. Nosi, śpiewa, kołysze. Usypianie trwa dobre dwadzieścia minut. W międzyczasie podchodzi starsza pani...


foto: 
Magdalena Boćko-Mysiorska - blog


- Ale pan długo nosi. A synek chyba nie chce usnąć?

- Potrzebuje trochę czasu.

Siedzę na fotelu obok, pije herbatę i przysłuchuję się rozmowie.

- Oj, jak będzie pan tak nosił, to się przyzwyczai.

- Tak pani myśli?

- No tak. Bo to później na każdy płacz trzeba będzie reagować i nosić.


- I to nie za dobrze? - pyta łagodnie mój mąż.

- No nie. Później dziecko duże, a trzeba nosić.

- A o jakim dużym pani mówi?

- No trzy, cztery lata.

- Rozumiem.

- Nas to inaczej wychowywali. Leżeliśmy sami w łóżeczkach i się płakało tak długo, aż się człowiek zmęczył i zasnął.

- Pamięta to pani?

- Tak. Od pewnego momentu.

- To było chyba mało przyjemne?

- Kto by pamiętał.

- Rozumiem.

- Ale mama rzadko mnie przytulała. Ojciec to prawie w ogóle. Do dziś gardło mi ściska na myśl o wspomnieniach.

- Przykro mi.

- Ach. Dziś człowiek już stary... - Może lepiej i nosić, bo to żal na całe życie zostaje.

- Może lepiej tak.

***

I zasnęło maleństwo. Wtulone i ukojone. W poczuciu miłości, bliskości i bezpieczeństwa.

***

Te potrzeby mają być usłyszane, zauważone i zaspokojone. Nie kiedyś tam, tylko teraz, gdy w relacji z nami rozwija się mózg dziecka, jego poczucie własnej wartości i zaufanie. Kiedy buduje się więź... i zapisują ważne wspomnienia... Na mniej lub bardziej świadomym poziomie - na całe życie, właśnie!

***

Niech energia bliskości nas nie opuszcza i daje siłę.
Dziś i zawsze...

wtorek, 11 lutego 2020

Chory na raka 16-latek nagrał piosenkę "Ona by tak chciała"

Przed Wami wyjątkowy cover - scenariusz do niego napisało życie, a dokładniej choroba, która dotknęła Mateusza Rejowskiego. Chłoniak Hodgkina opanował organizm Mateusza nagle przewracając świat do góry nogami. Mateusz się nie poddał i co najbardziej wyjątkowe postanowił nagrać utwór, który będzie trzymał na duchu i dodawał wiary dzieciakom zmagającym się z nowotworami.

Ratownicy medyczni z Rzeszowa i Mateusz Rejowski chory na chłoniaka Hodgkina przygotowali swoją wersję utworu „Ona by tak chciała”. „Siedzę na onkologii, po 10 chemiach. Ta piosenka jest dla tych, którzy w takich chwilach tracą wiarę” – takimi słowami zaczyna się piosenka. Wideo szybko podbiło internet.


Mateusz: chciałem, żeby ta piosenka była hymnem wszystkich chorych
- Celem tej piosenki było to, żeby ludzie zrozumieli że problemy, które ich otaczają, to nie są bardzo wielkie problemy - powiedział Mateusz Rejowski reporterce Polsat News. - Chciałem, żeby ta piosenka podtrzymywała na duchu ludzi, którzy walczą z chorobami. Żeby to był ich hymn - dodał chłopak.



Niecodzienny cover powstał z udziałem osób z grupy PASSIO. Wraz z nastoletnim pacjentem oddziału onkologicznego stworzyli utwór "Ona by tak chciała, bym był zdrowy". Adresatką refrenu jest szpitalna pielęgniarka, która "by tak chciała, wkłuć ten wenflon, dać kroplówkę z lekiem zwanym Mesą, ona by tak chciała, bym był zdrowy, żebym poszedł, nie zawracał głowy".


pomóc Mateuszowi można >>>TU<<<

źródło: PASSIO/ PolsatNews/ hellozdrowie

11 lutego Międzynarodowy Dzień Numeru Alarmowego 112

Początki definiowania problematyki jednolitego numeru alarmowego sięgają 29 lipca 1991 r., kiedy Rada Europy wydaje stosowną uchwałę. Szczegółowe regulacje zawarte zostają w dyrektywie Parlamentu Europejskiego 2002/22/WE z 7 marca 2002 r. w sprawie usługi powszechnej i związanych z sieciami i usługami łączności elektronicznej praw użytkowników. Polskim aktem normatywnym jest Ustawa z dnia 22 listopada 2013 r. o systemie powiadamiania ratunkowego (Dz.U. 2013 poz. 1635 z późn. zm.).


grafika: Policja



Wypracowanie funkcjonowania Systemu Powiadamiania Ratunkowego (SPR) na terenie całego kraju w ujednoliconym kształcie w sferze formalno-prawnej, organizacyjnej jak i technicznej pozwoliło na zestandaryzowany sposób obsługi zgłoszeń alarmowych kierowanych na numer 112.


Nadmienić należy również, że od stycznia 2019 centra powiadamiania ratunkowego, których jest 17 (wszystkie miasta wojewódzkie oraz Radom) obsługują numer alarmowy Policji, czyli 997.

W swoim podstawowym założeniu obsługa zgłoszenia alarmowego polega na przyjęciu informacji oraz przekazaniu jej w zestandaryzowanej formie wraz z informacjami towarzyszącymi za pomocą systemu informatycznego w celu podjęcia działań adekwatnych do sytuacji przez właściwe służby: Policji, Państwowej Straży Pożarnej, zespołów Państwowego Ratownictwa Medycznego lub inne podmioty czy służby pomocnicze np. Straż Miejska, GOPR, TOPR, pogotowia energetyczne, gazowe wodociągowe itd.


Statystyki obsługi zgłoszeń kierowanych do operatorów numeru 112 wykazują1, że większość zgłoszeń alarmowych ze względu na charakter zgłoszenia kierowana jest do dyspozytorów Policji. Wynika to przede wszystkim z bardzo szerokiego zakresu ustawowych zadań Policji. Dodatkowo przy działaniach innych służb występuje potrzeba zabezpieczenia miejsca zdarzenia czy przeprowadzenie czynności procesowych. Aktywne uczestnictwo Policji w zadaniach obsługi numeru alarmowego 112 nie należy ograniczać wyłącznie do realizacji zadań wynikających z przepisów ustawowych.


Jednak należy pamiętać, że poprawne funkcjonowanie systemu możliwe jest dzięki funkcjonariuszom i pracownikom Policji, którzy realizują zadania operatora Ogólnopolskiej Sieci Teleinformatycznej na potrzeby obsługi numeru alarmowego 112 (OST112) oraz administrują Centralnym Punktem Systemu Powiadamiania Ratunkowego zapewniającym dystrybucję informacji o lokalizacji i danych udostępnianych przez Platformę Lokalizacyjno-Informacyjną z Centralną Bazą Danych.


Sieć OST 112 to nowoczesna, oparta na łączach światłowodowych, o najwyższych standardach bezpieczeństwa i niezawodności, rozległa sieć szkieletowa IP/MPLS klasy operatorskiej o zasięgu ogólnopolskim. Stanowi podstawową sieć transportową dla służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo publiczne i ratownictwo, zapewniającą szeroko dostępne i bezpieczne usługi transferu danych, głosu i obrazu w ramach Systemu Powiadamiania Ratunkowego. Dlatego dzięki ciągłej modernizacji oraz profesjonalizmowi i dużemu zaangażowaniu służb Policji możliwa jest bezpieczna wymiana informacji pomiędzy Systemem Informatycznym Centrum Powiadamiania Ratunkowego, Systemem Wspomagania Dowodzenia Policji, Systemem Wspomagania Decyzji Państwowej Straży Pożarnej oraz Systemem Wspomagania Dowodzenia Państwowego Ratownictwa Medycznego oraz dostęp do lokalizacji abonenta wykonującego połączenie na numery alarmowe za pośrednictwem Centralnego Punktu Systemu Powiadamiania Ratunkowego.

1 https://www.gov.pl/web/numer-alarmowy-112

(Biuro Łączności i Informatyki KGP)


sobota, 1 lutego 2020

Fiat świętuje 100 lat obecności w Polsce

2020 to jubileuszowy rok dla marki Fiat. 100 lat temu, dokładnie 2 lutego 1920 roku, została podpisana umowa, na mocy której w Warszawie powstała spółka akcyjna Polski Fiat jako krajowy oddział zajmujący się sprzedażą, obsługą i naprawą samochodów turyńskiej marki.

foto:  Plakat reklamowy autor W. Kossak, Dwa Światy, 1934 (Fiat 518)
Pierwsze samochody turyńskiego producenta pojawiły się na polskich drogach już w 1906 roku dzięki firmie Herman Meyer - warszawskiemu przedstawicielowi Fiata, a pierwszy salon sprzedaży samochodów marki Fiat został otwarty 1 maja 1913 r. 


2 lutego 1920 r. Fiat i firma Herman Meyer podpisali kontrakt o utworzeniu w Warszawie spółki Polski Fiat, zajmującej się sprzedażą samochodów. Początkowo Fiat posiadał 51% udziałów, a polski udziałowiec, któremu powierzono prowadzenie spółki - 49%. 
10 stycznia 1921 r. położono kamień węgielny pod fabrykę Fiata w Polsce, jednak kryzys ekonomiczny opóźnił jej budowę o ponad 10 lat. Pod koniec 1921 roku Fiat wykupił od firmy Herman Meyer udziały, przejmując 98% kapitału zakładowego. 
W drugiej połowie lat dwudziestych Fiat był jedną z najbardziej popularnych marek w Polsce. Jego roczna sprzedaż wynosiła średnio 450 samochodów (najchętniej kupowano model Fiat 501), a prowadzona była w niezależnych punktach znajdujących się w głównych miastach w Polsce, m.in. we Lwowie, Poznaniu czy Krakowie. W 1922 roku Polski Fiat otworzył w Hotelu Europejskim w Warszawie własny salon sprzedaży. 


Niepowodzenie krajowych inicjatyw produkcyjnych w latach 20. i późniejszy światowy kryzys sprawiły, że polski rząd postawił na produkcję licencyjną. 21 września 1931 roku dyrekcja Państwowych Zakładów Inżynieryjnych (PZInż.) i dyrektor Inspektoratu Fiat na Europę Środkowo-Wschodnią podpisali umowę, która zakładała, że przez dziesięć lat z linii produkcyjnych fabryki będzie zjeżdżać dziesięć samochodów dziennie. To jedna z pierwszych w historii umów, w której turyńska firma przekazała zagranicznemu partnerowi licencję na produkcję samochodów. Zakres działalności spółki „Polski Fiat Spółka Akcyjna” obejmował sprzedaż, zapewnienie zaplecza technicznego oraz obsługę i naprawę samochodów montowanych i produkowanych na licencji udzielonej przez Włochów. Na mocy tej, trwającej aż do II wojny światowej, umowy zostało wyprodukowanych kilka modeli marki Fiat: 508/III (zwany „Junakiem”) i 518 „Mazur” oraz pojazdy użytkowe 621 L i R, 618, a także cała seria modeli pochodnych na użytek cywilny i wojskowy. Przy użyciu części importowanych z Włoch, montowane były tam także modele: 514, 515, 524, 508/I i 508/II, a od 1937 r. również 1500, 500 Topolino, 1100, 2800. Szacuje się, że od 1935 do 1939 r. PZInż., a w niewielkiej części także Polski Fiat przy ulicy Sapieżyńskiej, zmontowały i wyprodukowały w sumie ok. 22 tys. gotowych pojazdów i podwozi. Dobrą passę produkcji samochodów marki Polski Fiat przerwała II wojna światowa, podczas której fabryka została całkowicie zniszczona. 


W 1948 r. w Turynie podpisano „Kontrakt o współpracy technicznej między Centralnym Zarządem Przemysłu Metalowego a spółką Fiat w sprawie budowy w Polsce zakładu produkcji samochodów”, który zobowiązywał Fiata do zaprojektowania fabryki o zdolności produkcyjnej do 10 tys. sztuk rocznie i uruchomienia w niej produkcji samochodu średniolitrażowego. Prace budowlane na Żeraniu ruszyły pod koniec roku, jednak w 1949 r. doszło do zerwania umowy z powodu zaostrzenia zimnowojennych nastrojów. 


W 1965 r. rząd polski zdecydował się uruchomić w warszawskiej FSO produkcję nowego samochodu na licencji, który nadałby impuls gospodarce, zwiększyłby eksport kraju i zaspokoiłby potrzeby administracji państwowej. Umowa z Fiatem, która została podpisana 22 grudnia 1965 r., dotyczyła modelu 1300/1500. Wiosną 1966 r. Fiat zaproponował zastąpienie go modelem 125, będącym jeszcze na etapie projektowym. Rząd polski zaakceptował tę propozycję, ale zadecydował o pozostawieniu silników z Fiata 1300/1500. Z całkowitej produkcji 1,45 mln szt. w latach 1967-1991, aż 875 tys. przeznaczono na eksport. 


Oprócz modelu Fiat 125p rząd polski zdecydował się także na uruchomienie produkcji samochodu małolitrażowego. Na mocy umowy licencyjnej podpisanej z Fiatem w październiku 1971 roku dwa lata później z linii montażowych Fabryki Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej zjechały pierwsze egzemplarze Fiata 126p. W 1975 roku produkcja została uruchomiona także w zakładzie w Tychach, który wybudowano w oparciu o projekt zakładu Fiata w Cassino. 
Od 1991 roku Fiat 126p był produkowany tylko w Bielsku-Białej, gdzie wytwarzano także silniki. W tyskim zakładzie produkcję „Maluchów” zastąpiono modelem Cinquecento, produkowanym na ostatniej już umowie licencyjnej podpisanej z Fiatem. To pierwszy raz, kiedy światowy producent samochodów wybrał jeden z krajów „zza żelaznej kurtyny” do produkcji tak znaczącego modelu, który miał być przeznaczony do sprzedaży na wszystkich rynkach europejskich. 
28 maja 1992 r., po wyprodukowaniu 3,3 mln samochodów, zakończyła się historia FSM. Fabryka została przekształcona w spółkę akcyjną i sprzedana koncernowi Fiat Auto. Proces ten przyspieszono, by uratować przedsiębiorstwo przed nieuchronną upadłością i utratą pracy przez kilkanaście tysięcy pracowników. W ten sposób powstała Fiat Auto Poland, spółka działająca oficjalnie od 16 października 1992 r. 


Prawdziwym przełomem dla polskich fabryk Fiata okazała się decyzja o ulokowaniu produkcji Pandy w Tychach, w której produkcję zainwestowano 570 mln euro. Model pojawił się na rynku jesienią 2003 roku. Nakłady kapitałowe wielkości 400 mln euro realizowane były także w Bielsku-Białej, gdzie rozpoczęła się produkcja silnika Multijet 1.3. 
W 2007 r. w Tychach z linii produkcyjnych zjechał pierwszy Fiat 500, który został oficjalnie zaprezentowany w Turynie 4 lipca, dokładnie 50 lat po debiucie jego słynnego poprzednika. Oba modele z Tych otrzymały tytuł „Car of The Year”. Żaden zakład w Europie nie produkował do tej pory jednocześnie dwóch „samochodów roku”. 


W celu uruchomienia nowego modelu fabryka w Tychach została rozbudowana i zmodernizowana za sprawą dodatkowych inwestycji wynoszących 300 mln euro. Z tyskiej fabryki wyjeżdżały także takie modele Fiata: jak Seicento, Punto, Bravo, Brava, Marea, Ducato, Uno, Siena czy Palio Weekend. Obecnie Zakład FCA Poland produkuje Fiata i Abartha 500 oraz Lancię Ypsilon. 
Od 1971 do 2019 roku bielska i tyska fabryka wyprodukowały przeszło 12 milionów samochodów, w tym ponad 2 miliony kultowego modelu 500. 
Dzięki tak bogatej historii marki Fiat, FCA Poland w roku obchodów Niepodległości Polski została doceniona przez wiele mediów za prawie stuletnią aktywną obecność w Polsce oraz za szczególny wkład w rozwój polskiej motoryzacji.



foto:  Polski Fiat 508 Junak



Fot. – Polski Fiat 500 Topolino, linia montażowa zakładu Polski Fiat, ul. Sapieżyńska 6, rok 1938

piątek, 31 stycznia 2020

Dziennikarze śledczy odkrywają sekrety polskich gangsterów

Rynek wydawniczy właśnie zasiliła nowa pozycja z kategorii literatury faktu. Pershing – Król życia to opowieść o życiu i śmierci najsłynniejszego polskiego gangstera lat 90. Na 266 stronach znajdziemy przebieg jego gangsterskiej kariery, anegdoty z prywatnego życia oraz unikatowe zdjęcia.

Fot. Materiały prasowe

Andrzej Kolikowski ps. Pershing był ulubieńcem prasy przez niemal całe lata 90. Dziennikarze chętnie rozpisywali się o jego procesach i prywatnym życiu, tytułując go najsłynniejszym polskim gangsterem. Społeczeństwo z wypiekami na twarzy czytało o jego wyjazdach do USA i podziwiało eleganckie garnitury, luksusowe samochody czy biżuterię. Żył takim życiem, o jakim w tamtym okresie marzyła większość Polaków.

Teraz, dwadzieścia lat po jego śmierci, dziennikarze kryminalni Filip Czerwiński i Piotr Szatkowski postanowili przyjrzeć się tej postaci na nowo. Docierając do ludzi, z którymi się przyjaźnił, poznali jego życie od kuchni i dowiedzieli się, jaki naprawdę był człowiek noszący miano polskiego bossa numer jeden.

Rozmówcami autorów są:

Andrzej F. ps. Florek, lojalny i zaufany współpracownik Pershinga, który ochraniając swojego szefa kilkukrotnie otarł się o śmierć. W kwietniu 1994 roku, przez pomyłkę został zaatakowany pod domem Kolikowskiego w Ożarowie. Mimo trzech postrzałów przeżył. W 1999 roku wysadzono w powietrze jego samochód, dając mu do zrozumienia, aby odpuścił przyjaźń z Pershingiem. Zdarzenie przyniosło jednak efekt odwrotny do zamierzonego

Krzysztof Jackowski, najsłynniejszy polski jasnowidz, który od początku lat 90 aż do jego śmierci był bliskim znajomym Kolikowskiego. Gangster regularnie pytał go o rady i prosił o wizje. W listopadzie 1999 roku udali się we wspólną podróż do Stanów Zjednoczonych, aby kibicować w walce Andrzejowi Gołocie.

Jarosław Pieczonka ps. Miami – były policjant, który w czasach PRL-u został zwerbowany przez wojskowy kontrwywiad. Po przemianach ustrojowych skierowano go do policji, gdzie pracował jako tzw. agent-śpioch, zbierając informację o przestępstwach wewnątrz organów ściągania. Finalnie policjant do walki z przestępczością zorganizowaną.

Autorami książki są prowadzący popularne kanały o tematyce kryminalnej:

Filip Czerwiński twórca Mafii PL, popularnego kanału o przestępczości zorganizowanej. Zamieszczone tam materiały w ciągu czterech lat obejrzano ponad 40 milionów razy. Właściciel portalu online-mafia.pl. Prelegent Krakowskiego Czwartku Kryminalnego oraz twórca podcastu Mafijne historie.



Piotr Szatkowski, który w serii „Przesłuchanie” na kanale Kryminalna Polska przeprowadził dziesiątki wywiadów z gangsterami, policjantami, autorami, postaciami ze świata show-biznesu, a nawet politykami. Zaangażowany w akcje społeczne na rzecz osób pomówionych. Właściciel portalu informacyjnego kryminalnapolska.pl. Książkę można nabyć pod adresem: https://crimeshop.pl/pershing/.

czwartek, 30 stycznia 2020

Kraków. Pierwszy w Polsce bez motorniczego

W dniu 27 stycznia 2020 r. tuż przed północą w obecności prezydenta miasta Krakowa Jacka Majchrowskiego, prezesa NEWAG SA Zbigniewa Konieczka oraz prezesa MPK Kraków Rafała Świerczyńskiego odbył się pierwszy w Polsce przejazd tramwajem poruszającym się w trybie sterowania autonomicznego.



foto: 
NEWAG


Przejazd rozpoczął się na przystanku „Muzeum Narodowe”, gdzie zgromadzeni goście wsiedli do tramwaju typu 126N NEVELO wyprodukowanego przez firmę NEWAG z Nowego Sącza, a następnie wyruszono trasą wzdłuż krakowskich Błoni w kierunku pętli tramwajowej „Cichy Kącik”, skąd powrócono na przystanek początkowy, tj. „Muzeum Narodowe”.


W ramach realizowanego projektu badawczo-rozwojowego został zaprojektowany i wykonany układ sterowania autonomicznego wagonu tramwajowego typu 126N produkcji NEWAG S.A., który komunikuje się z głównym sterownikiem tramwaju, umożliwiając jazdę bez motorniczego w kabinie. System zapewnia precyzyjne sterowanie prędkością, sterowanie drzwiami, dzwonkiem oraz nadrzędnością sygnałów z pokładu pojazdu (np. hamulca bezpieczeństwa czy hamowania nagłego).

System, na podstawie nawigacji satelitarnej oraz pomiaru przebiegu drogi, pozwala na automatyczne zatrzymywanie i ruszanie tramwaju z przystanków (otwarcie, zamknięcie drzwi i uruchomienie sygnału ostrzegawczego przed ruszeniem), reaguje na ograniczenia prędkości, izolatory sekcyjne itp.


Celem projektu „Autonomizacja jazdy tramwajem jako narzędzia wspierającego pracę motorniczych” jest przede wszystkim wdrożenie tzw. asystenta dla prowadzącego, wspomagającego jego pracę i nadzorującego parametry jazdy w celu zwiększenia bezpieczeństwa.

Nadzór nad pracą motorniczego odbywał się w zakresie:

- czuwania nad prędkością - zwalnianie w przypadku, gdy motorniczy jedzie za szybko w stosunku do wymagań,

- przerywania rozruchu przy izolatorach sekcyjnych,


- wykrywania przeszkód i weryfikowania możliwości przejazdu - dostosowanie prędkości,

- automatyzacji rozruchu i hamowania przystankowego i przy sygnalizacji świetlnej,

- opcjonalnie - komunikacji z sygnalizacją świetlną i dostosowaniem prędkości do cyklu świateł, tak by zapewnić płynny przejazd.

Ostateczne rozwiązanie zakłada wdrożenie pełnej autonomizacji jazdy tramwaju w ruchu miejskim.

Partnerzy projektu: NEWAG S.A., Politechnika Krakowska Instytut Pojazdów Szynowych, CYBID Sp. z o.o., Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne S.A. w Krakowie oraz MEDCOM Sp. z o.o.

Źródło informacji: NEWAG

piątek, 3 stycznia 2020

Katowice: Merida, Malina, Alp, Horyw, Wiedźmin, czyli jakie imiona swoim dzieciom nadają mieszkańcy

Urząd Stanu Cywilnego w Katowicach podał listę imion najczęściej nadawanych nowo narodzonym dzieciom w mieście. Niektóre wybrane imiona są… zaskakujące. 


foto: pixabay

Najpopularniejszymi imionami są: Jan i Zuzanna oraz Jakub, Franciszek, Antoni, Hanna, Alicja i Zofia. Byli także tacy rodzice, którzy zdecydowali się na niecodzienne imiona, takie jak:  Merida, Malina, Alp, Horyw oraz... Wiedźmin. Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego odmówił rodzicom rejestracji następujących „imion”: Nutella, Rambo, Nirvana, Joint, Koka, Pipa oraz… Batman. 


Zgodnie z przepisami, które weszły w życie w marcu 2015 roku, rodzice mogą nadawać swoim dzieciom imiona obcego pochodzenia. Imię nie może być zdrobniałe, ośmieszające lub uwłaczające. O tym, czy może ono zostać nadane decyduje kierownik Urzędu Stanu Cywilnego. Zaproponowane imię musi bowiem spełniać wymogi przewidziane przepisami. 

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: Onet

wtorek, 24 grudnia 2019

Sześcioraczki spod Krakowa życzą wesołych świąt

Zdjęcie sześcioraczków spod Krakowa znów podbija serca internautów. Tym razem ich mama opublikowała zdjęcie maluchów w wersji świątecznej.


foto: 
 

szescioraczki_pl_sextuplets



Malwina, Kaja, Nela, Zosia, Filip, Tymon czekają już na Boże Narodzenie. Klaudia Marzec, mama maluchów, opublikowała w sieci kolejne zdjęcie sześcioraczków.

Życzymy wszystkim spokojnych i pełnych rodzinnego ciepła Świąt Bożego Narodzenia ❤️ #sześcioraczki#rodzeństwo #duzarodzina #bigfamily#wielodzietni #dumnamama#dumnytata #święta

źródło: RadioZet/ 

szescioraczki_pl_sextuplets




niedziela, 1 grudnia 2019

Zobacz kiedy rozpoczną się ferie zimowe

Ferie zimowe 2020 to temat, który szczególnie interesuje wiele osób, a przede wszystkim uczniów podstawówek oraz szkół średnich. Ferie rozpoczną 13 stycznia.


foto: pixabay


Na podstawie § 3 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 18 kwietnia 2002 r. w sprawie organizacji roku szkolnego (Dz. U. Nr 46, poz. 432, z późn. zm.), oraz na podstawie § 3 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 11 sierpnia 2017 r. w sprawie organizacji roku szkolnego (Dz. U. poz. 1603) Minister Edukacji Narodowej ogłosił terminy rozpoczęcia i zakończenia ferii zimowych w poszczególnych województwach w roku szkolnym 2019/2020.




foto: 
news.edubaza




13-26 stycznia 2020 r. • lubelskie • łódzkie • podkarpackie • pomorskie • śląskie

20 stycznia - 2 lutego 2020 r. • podlaskie • warmińsko-mazurskie

27 stycznia - 9 lutego 2020 r. • kujawsko-pomorskie • lubuskie • małopolskie • świętokrzyskie • wielkopolskie

10-23 lutego 2020 r. • dolnośląskie • mazowieckie • opolskie • zachodniopomorskie

foto: news.edubaza

źródło: MEN/ news.edubaza/ RadioZet

Popularne na Facebooku