Głos Wojewódzki: ciekawostki
FAKTY
latest

reklama

loading...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 października 2019

Ich narzeczeństwo trwało trzy tygodnie. Małżeństwo trwa już 70 lat

Trzeba przeżyć razem w małżeństwie aż 70 lat, by obchodzić ten jubileusz - Kamienny jubileusz pożycia małżeńskiego. Udało się to Marii i Kazimierzowi Klimpelom z Topoli Wielkiej, którzy ślubowali sobie miłość 15 października 1949 r. Ona miała wtedy 24, a on 28 lat. 


"Poznaliśmy się przypadkiem przez mojego kolegę zatroskanego o to, że jako prawie trzydziestoletni mężczyzna wciąż byłem kawalerem" - wspomina Kazimierz Klimpel. "Naszykuję Ci tu jakąś pannę - obiecał jemu i tak też zrobił. Wkrótce poznałem Marię. Nasze narzeczeństwo można liczyć w tygodniach, przed ślubem widzieliśmy się zaledwie trzy razy, by następnym razem spotkać się już w kościele".


Dzisiejsi Jubilaci swój małżeński sukces widzą we wzajemnej miłości i szacunku. Zawsze. Nawet wtedy, kiedy było dobrze i wtedy, kiedy było źle, przy dobrej woli obojga małżonków można wszystko załagodzić i żyje się dalej - przekonują.

Maria i Kazimierz Klimpelowie wychowali dwie córki, mają trzy wnuczki i dwoje prawnuków.


Swój jubileusz dzielą z rodziną, a także władzami sołeckimi Topoli Wielkiej i gminy Przygodzice.

Z okazji jubileuszu gratulacje w sali wiejskiej w Topoli Wielkiej złożył im we wtorek wójt Krzysztof Rasiak, także kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Przygodzicach Damian Kołacki i sołtys Aleksander Pietrzak. 


W tej uroczystości pomogły członkinie miejscowego koła gospodyń.
Krzysztof Rasiak gratulując Jubilatom podkreślił, że doczekali momentu, w którym mogą już powiedzieć: "A jednak było warto! To było piękne życie i małżeństwo. Dało efekty () bo było ogarnięte sercem na tyle wielkim, że przetrwało trudności. Jesteście Państwo dla nas wzorem - podsumował wójt.

źródło: infostrow.pl

niedziela, 13 października 2019

Chcemy jesieni złotej, nie czarnej...



Jesień to niebezpieczny czas dla wszystkich użytkowników dróg. W tym czasie warunki na drodze robią się bardzo zmienne i niebezpieczne zarówno dla kierujących, jak i dla pieszych, którzy stają się mniej widoczni na drodze. Szybko zapadający zmrok, opady deszczu, śliska nawierzchnia, to czynniki negatywnie wpływające na bezpieczeństwo. 


foto: Policja Śląska

Opady deszczu, mgła, wcześnie zapadający zmrok, mokra, często pokryta liśćmi, a przy tym śliska jezdnia to czynniki pogarszające warunki drogowe. Jedne powodują duże ograniczenie widoczności, drugie zaś zdecydowanie wydłużają drogę hamowania. Zwiększoną czujność zachować należy w zagłębieniach terenu, na wzniesieniach, w pobliżu lasów i zbiorników wodnych - jezdnia może tam być szczególnie śliska. 



Właśnie w tym okresie warto skontrolować stan ogumienia w samochodzie (głębokość bieżnika i prawidłowe ciśnienie w oponach) oraz jego oświetlenie (prawidłowość ustawienia świateł mijania i drogowych). Zauważalnym problemem jest również poruszanie się na światłach do jazdy dziennej przy zmniejszonej przejrzystości powietrza. Zamiast często używanego przełączenia “auto”, kierujący powinien ręcznie włączyć światła mijania.

Okres jesienno – zimowy charakteryzuje się także koniecznością zmniejszenia prędkości z jednoczesnym zwiększeniem odległości od pojazdu poprzedzającego. Pamiętajmy – prędkość dopuszczalna nie zawsze oznacza prędkość BEZPIECZNĄ! Szczególny apel kierujemy również do pieszych, którzy powinni pamiętać, by nie wchodzić bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd. Nawet na przejściu należy się upewnić, czy kierujący zdąży wyhamować. 



Każdy pieszy i rowerzysta powinien mieć na uwadze swoje bezpieczeństwo i zadbać o to, aby być widocznym. Latarka, kamizelka lub jakikolwiek element odblaskowy sprawią, że poruszając się przy słabo oświetlonej drodze, będzie lepiej widoczny dla nadjeżdżającego kierowcy. Dlatego też pieszych i rowerzystów zachęcamy do noszenia odblasków w porze od zmierzchu do świtu bez względu na to, czy znajdują się na leśnym odcinku drogi, czy też w centrum miasta. Dzięki temu kierowcy zyskują cenny czas na podjęcie prawidłowej reakcji – często ratującej zdrowie i życie.

Od 23 września br., czyli dnia rozpoczęcia kalendarzowej jesieni, na śląskich drogach zginęło aż 10 osób, 4 kierujących samochodami, 4 pieszych i 2 motocyklistów. Apelujemy o ostrożną jazdę!

sobota, 28 września 2019

Rzecznik zajrzał do sześcioraczków. Były życzenia i ważne prezenty



Wielkie szczęście i to razy sześć plus jeden. Ale też wielka praca i ogromne wyzwanie. Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak odwiedził słynne sześcioraczki z Tylmanowej. Życzył dzielnym rodzicom sił i wytrwałości, wręczył także całej rodzinie prezenty. 


foto: RPD

Poza zabawkami dla maluchów i klockami dla ich starszego brata Oliwiera Rzecznik podarował rodzicom urządzenia, dzięki którym łatwiej będzie im dbać o zdrowe powietrze w domu – klimatyzator z funkcją osuszania i grzania oraz usuwający alergeny, wirusy i bakterie oczyszczacz powietrza.

Nela, Kaja, Malwina, Zosia, Tymon i Filip to pierwsze sześcioraczki w Polsce. Dzieci Klaudii i Szymona Marców z Tylmanowej w województwie małopolskim urodziły się jako wcześniaki w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Przez pierwsze miesiące życia lekarze musieli się nimi intensywnie opiekować i niektóre z maluchów dopiero niedawno wyszły ze szpitala, ale teraz rodzina jest już w komplecie w domu.

Tu można zobaczyć zdjęcia sześcioraczków

- Te śliczne maluchy to dla Państwa prawdziwy, żywy skarb. Nie ma na tym świecie nic cenniejszego niż dzieci i mam nadzieję, że mimo wielu obowiązków, pracowitych dni i nocy będą dla Państwa zawsze wielką radością. Z całego serca serdecznie gratuluję – mówił do rodziców sześcioraczków Rzecznik Praw Dziecka. Mówił cicho, bo maleństwa akurat spały...

źródło: Rzecznik Praw Dziecka

środa, 11 września 2019

Dostałeś sms z linkiem? Uważaj, nie daj się oszukać!



Robisz zakupy przez internet? Uważaj na wiadomości sms z linkiem. Dokonując wskazanej w treści opłaty, możesz stracić nawet kilka tysięcy złotych. Oszuści cały czas działają wykorzystując coraz nowsze metody. Policjanci apelują, aby surfując w sieci być ostrożnym i chronić swoje pieniądze.


foto ilustracyjne: pixabay


W dzisiejszych czasach wiele osób nie wyobraża sobie innej formy robienia zakupów, jak właśnie przez internet. Korzystając z wirtualnego świata zapominamy często, że jego użytkownikami są także oszuści, którzy udoskonalają swoje metody żeby nas wykorzystać i zabrać nam pieniądze.

Jak łatwo można stać się ofiarą takiego oszusta przekonała się o tym mieszkanka powiatu krośnieńskiego, która postanowiła zrobić zakupy przez internet. Kobieta zamówiła towar, wybrała formę przesyłki, płacąc od razu za wszystko. Po niespełna pół godziny otrzymała wiadomość sms z informacją, iż jej przesyłka została wstrzymana z uwagi na niedopłatę 1 zł i żeby otrzymać paczkę musi wejść w podanego linka, który miał jej ułatwić płatność. Kobieta nic nie podejrzewając kliknęła w niego i została przekierowana na stronę internetową z możliwością wyboru banku. Po zalogowaniu się do swojego banku, opłaciła wskazaną niedopłatę, a następnie nie czytając treści otrzymanego z banku sms, potwierdziła kodem dokonanie przelewu. Zaskoczenie przyszło w chwili, gdy sprawdziła swój stan konta i okazało się, że zamiast 1 zł, przelała kwotę 2700 zł.

Niestety przypadek mieszkanki powiatu nie jest odosobniony. Cały czas czytamy w mediach o podobnych sytuacjach, a sprawcy stosując różne metody wysyłają wiadomości między innymi o treści: o zablokowanej przesyłce i konieczności uiszczenia dopłaty, o zaległości za usługę telefoniczną, czy też wypisaniu się z subskrypcji. Zawsze w treści wiadomości podany jest link, w którego należy wejść. Pamiętaj, że za takim działaniem stoi sprawca. Dlatego zawsze należy być czujnym i zachować ostrożność. Korzystając z płatności w sieci, pamiętaj:

- stosuj zasadę ograniczonego zaufania;

- nie działaj w pośpiechu;

- nie wchodź na dołączone do wiadomości linki i nie loguj się przez nie na swoje konto bankowe (dotyczy to także otrzymanych wiadomości email);

- zawsze zwracaj uwagę na logo, nazwę i adres URL strony internetowej. Sprawdzaj czy po lewej stronie linku znajduje się mała kłódka oraz wyrażenie „https” świadczące o tym, że dane połączenie jest szyfrowane;

- robiąc przelew, upewnij się o prawidłowości numeru konta adresata oraz przesyłanej kwoty;

- zanim potwierdzisz otrzymany z banku kod do przelewu, upewnij się czy widniejąca w treści sms kwota jest właściwa;

- przypominaj o tych zasadach w rozmowie z rodziną i znajomymi, w ten sposób pomożesz im ustrzec się przed działaniem oszustów.

Justyna Kulka

wtorek, 27 sierpnia 2019

Samobójstwa wśród dzieci i młodzieży. Zapisz te numery telefonów



Rośnie liczba samobójstw wśród dzieci i młodzieży. Warto zapisać te numery telefonów. Są bardzo ważne. 


foto: pixabay


800100100 – numer zaufania dla rodziców i nauczycieli. Należy zadzwonić jeśli obawiasz się, że dziecko może mieć depresję, jest agresywne lub padło ofiarą prześladowania, itp. Połączenie jest bezpłatne.


116111 – telefon zaufania dla dzieci i młodzieży. Warto ten numer zapisać dziecku w jego telefonie lub wpisać na kartce i powiesić ją w domu w widocznym miejscu. 

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: rodzicedzieci.pl

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Poświęcili zwierzęta w Mikstacie (video)

Co roku za sprawą tej ceremonii o Mikstacie mówi cała Polska. Święcenie zwierząt, będące kulminacyjnym momentem Odpustu Świętego Rocha, przyciąga nie tylko mieszkańców miasta i gminy, ale także osoby z często odległych zakątków kraju.


foto: infostrow.pl
Wielu przybywa ze swoimi pupilami, wierząc, że dzięki temu zapewnią im zdrowie i pomyślność na kolejne 12 miesięcy.


źródło: infostrow.pl

sobota, 17 sierpnia 2019

W Legnicy powstał ekologiczny blok - ciepło mają z sufitu



Nowy blok wybudowany przy udziale miasta Legnicy wyposażony jest w najnowocześniejsze technologie oszczędzające energię. Zastosowano tam m.in. ogrzewanie sufitowe.

Fot. UM Legnica

Czterdzieści cztery rodziny mogą się już wprowadzić do nowoczesnych i ekologicznych mieszkań w nowym bloku na osiedlu w Lasku Złotoryjskim przy ul. Makuszyńskiego. Wzniosło go Towarzystwo Budownictwa Społecznego w Kamiennej Górze, którego głównym udziałowcem jest Legnica.

W czterokondygnacyjnym budynku z podziemnymi garażami, zastosowano najnowocześniejsze technologie, oszczędzające energię i zdecydowanie obniżające koszty eksploatacji.

„Blok ma ogrzewanie sufitowe, które zapewnia system studni i pomp głębinowych, dostarczających ciepło z wnętrza ziemi” – informuje prezes TBS Kamienna Góra Władysław Niemas. „Z kolei system wentylacji doprowadza do mieszkań przefiltrowane i oczyszczone powietrze dzięki rekuperacji. To bardzo nowoczesny budynek” - zachwala.

Wszystkie mieszkania są już wynajęte. Mają od jednego do czterech pokoi, balkon, ich powierzchnia wynosi średnio 50 m kwadratowych. Posiadają garaże i pomieszczenia gospodarcze. Koszt tej inwestycji, zrealizowanej w ciągu dwóch lat, to około 9,6 mln zł. Jest ona finansowana z niskooprocentowanej pożyczki z Banku Budownictwa Krajowego (49 proc.), przyszłych lokatorów, gminę i TBS. Wartość udziału miasta wyniosła 2,5 mln zł.

Najemcą może być osoba, która jest na liście oczekujących, niemająca własnego mieszkania i osiągająca dochody pozwalające na jego utrzymanie. Wymagane jest wpłacenie kaucji w wysokości około 20 proc. wartości lokalu, która zostanie zwrócona, gdy lokator z niego zrezygnuje. Czynsz w mieszkaniach TBS w Legnicy wynosi ok. 10 zł za metr kwadratowy plus media. Jest niższy, niż w mieszkaniach wybudowanych w ramach rządowego programu Mieszkanie Plus i konkurencyjny wobec ofert deweloperskich.

„Nasze miasto już od 15 lat stawia na budownictwo w ramach TBS, dzięki któremu legniczanie mogą wynajmować lokale po przystępnych dla nich cenach” – mówi Jadwiga Zienkiewicz, zastępca prezydenta Legnicy. „Na tym osiedlu powstały już 444 mieszkania, a wraz z innymi lokalizacjami mamy ich ponad 500. Chcemy zbudować jeszcze kolejne 10 domów, w których zamieszka ok. 800 rodzin” - wylicza.

W tym byłym poradzieckim kompleksie wojskowym (R-33) przekazano lokatorom już siedem wyremontowanych bloków, a ósmy zbudowano od fundamentów. W otoczeniu Lasku Złotoryjskiego powstało nowe osiedle z rozwiniętą infrastrukturą, punktami handlowo-usługowymi i placem zabaw dla dzieci.

Legnica od 15 lat jest największym spośród czternastu udziałowców Towarzystwa Budownictwa Społecznego w Kamiennej Górze, ma 40,67 proc. udziałów.

źródło: UM Leginca/ kurier pap

Jaka pogoda czeka nas dziś?



W dzień zachmurzenie umiarkowane, miejscami wzrastające do dużego. Gdzieniegdzie na wschodzie i północy oraz na krańcach zachodnich kraju możliwe słabe opady deszczu. Na Suwalszczyźnie możliwe słabe burze. W godzinach rannych lokalnie mgła ograniczająca widzialność do 100 metrów. Temperatura maksymalna od 23°C do 26°C, na wybrzeżu i w rejonach podgórskich Karpat od 20°C do 23°C. Wiatr słaby i umiarkowany, południowy i południowo-zachodni. W czasie burz wiatr porywisty.


foto: pixabay


W nocy zachmurzenie przeważnie umiarkowane i duże. Na Pomorzu oraz lokalnie na wschodzie kraju możliwe słabe opady deszczu. Temperatura minimalna od 12°C miejscami na wschodzie i w rejonach podgórskich do 16°C na zachodzie i 18°C na wybrzeżu. Wiatr słaby, na Pomorzu okresami umiarkowany, południowy.

W dzień we wschodniej połowie kraju zachmurzenie małe i umiarkowane. Na pozostałym obszarze zachmurzenie umiarkowane, na północnym zachodzie okresami duże z przelotnymi opadami deszczu. Temperatura maksymalna od 24°C miejscami na Pomorzu i Pogórzu Karpackim, około 27°C w centrum, do 30°C na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie, chłodniej na wybrzeżu - od 21°C do 23°C. Wiatr słaby, i umiarkowany, na zachodnim Pomorzu oraz Przedgórzu Sudeckim okresami porywisty, południowy i południowo-zachodni. Wysoko w górach porywy wiatru do 60 km/h.

W nocy na południu i południowym wschodzie zachmurzenie małe oraz umiarkowane i bez opadów, na pozostałym obszarze kraju zachmurzenie umiarkowane i duże z przelotnymi opadami deszczu. Temperatura minimalna od 14°C miejscami na północny do 18°C na południu, na Podhalu około 13°C. Wiatr słaby i umiarkowany, południowy i południowo-zachodni.


Aktualizacja dotyczy: mgła w dzień w pierwszej dobie

opracowano: 2019-08-17 08:13

synoptyk IMGW-PIB: Grażyna Dąbrowska;

Centralne Biuro Prognoz Meteorologicznych w Warszawie

wtorek, 6 sierpnia 2019

Głodne dziecko prosi o coś do jedzenia. Reakcja przechodniów przeraża



Znany Youtuber Łukasz Wdowiak prowadzi kanał LukasTV. Mężczyzna nagrywa zabawne filmiki, ale tym razem postanowił zrobić eksperyment społeczny. 


Kilkunastoletni Antek miał udawać biednego, którego mama pracuje lub jest pijana, a on sam jest głodny. Chłopiec prosił jedynie o to, by kupić mu coś do jedzenia. Reakcje przechodniów są różne.



piątek, 19 lipca 2019

Kierowcy mieli wybór: mandat albo... ćwiczenie



Wczoraj gliwiccy policjanci przeprowadzili na ul. Pszczyńskiej nietypową akcję pod nazwą "Niedoświadczeni, ale bezpieczni". Na kierowców łamiących przepisy ruchu drogowego czekała niespodzianka. Zamiast mandatu za popełnione wykroczenie, kierowcy otrzymali upomnienie i policyjne gadżety, a prócz tego ćwiczyli udzielanie pierwszej pomocy przedmedycznej. Spacerowali też w alkogoglach.


Akcję profilaktyczną pod nazwą „Niedoświadczeni, ale bezpieczni” prowadzili sierżanci sztabowi z gliwickiej komendy miejskiej – Mateusz Piórkowski z wydziału prewencji oraz Krzysztof Kołodziej z wydziału ruchu drogowego. 


Mundurowi zatrzymywali tych kierowców, którzy przekroczyli prędkość, nie mieli zapiętych pasów bezpieczeństwa czy podczas kierowania pojazdem rozmawiali przez telefon komórkowy.

Wielu kierujących miało szczęście, bowiem uniknęło mandatów. Osoby zatrzymane do kontroli były pozytywnie zaskoczone, gdy poproszono je o wykonanie zadań edukacyjnych. Było to wykonanie resuscytacji na manekinie, przy wskazówkach przekazywanych przez policjanta z wydziału prewencji. Tym samym przypomniały sobie, często już zapomniane zasady pierwszej pomocy, które mogą wykorzystać na przykład na miejscu wypadku. Potem kierowcy zakładali tzw. alkogogle, dzięki którym mogli przekonać się, jak reaguje ich organizm po wypiciu alkoholu. 


W specjalnych okularach trzeba było spacerować między słupkami. Jak się okazało, utrzymanie równowagi nie było łatwe... Można więc tylko sobie wyobrazić, jak sytuacja wygląda, gdy prowadzi się samochód pod wpływem alkoholu.
Kierowcy odpowiadali także na pytania sprawdzające ich znajomość kodeksu drogowego. Na koniec mogli wybrać sobie jeden z policyjnych gadżetów. Mundurowi przygotowali je z myślą o dorosłych i dzieciach – pasażerach. 


Były więc elementy odblaskowe w postaci specjalnych opasek oraz kamizelek, długopisy, notesy, zawieszki, smycze oraz kolorowanki dla dzieci na temat bezpieczeństwa na drodze.
Dzięki alternatywie – mandat lub ćwiczenie – kierowcy byli bardzo zadowoleni, że tym razem uniknęli poważniejszych konsekwencji. 


Jednak takie rozwiązanie było wczoraj, a kolejnym razem nie będzie już taryfy ulgowej. Pamiętajmy! By uniknąć kłopotów, należy przestrzegać przepisów ruchu drogowego. Organizatorzy akcji mają nadzieję, że tego rodzaju przedsięwzięcia skłonią uczestników ruchu drogowego do refleksji i spowodują, że będą zachowywać się drodze bezpiecznie oraz rozważnie.


foto:1

foto:2

foto:3

foto:4

foto:5


foto:6



środa, 17 lipca 2019

Eva Minge przeszła poważną operację (ZDJĘCIA)


Eva Minge przeszła poważną operację i znajduje się w szpitalu. Informację opublikowała mediach społecznościowych. Co dolega projektantce?

foto: Eva Minge

Eva Minge na Instagramie poinformowała swoich fanów, iż przebywa w szpitalu od niedzieli. Okazało się, że miała problemy zdrowotne już od pewnego czasu . Nie wyjaśniła dokładnie swoim fanom, co jej dolega, ale zaznaczyła, że zmagała się z uporczywym bólem.

„Życie czasem rzuca nas na kolana . Mnie ostatnio rzucało regularnie z bólu . I tylko na klęczkach dosłownie , dawało się to przetrwać . W niedziele trafiłam w końcu do szpitala i od rana była już akcja ratowania mojego zdrowia” – opublikowała na swoim Instagramie Eva Minge. Projektantka przeszła operację. Postanowiła podziękować w dalszej części wpisu personelowi Akademickiego Szpitala Klinicznego Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu.


Problemy z kręgosłupem

Być może projektantka ma problemy z kręgosłupem. Jakiś czas temu pokazała swoją fizjoterapeutkę, pomagającą jej zmagać się z bólem kręgosłupa. Minge ma problemy zdrowotne nie pierwszy raz. Powiedziała w 2015 roku, iż walczyła z chorobą nowotworową przez 4 lata. Zdecydowała się podać tę informację mediom dopiero wtedy, gdy wygrała z chorobą. Dlaczego nie powiedziała o swoich kłopotach zdrowotnych wcześniej - wyjaśniła w wywiadzie dla Polsat News.

„Dlatego, że to nie jest modne w moim środowisku. Żyję z tego, co robię i któż by inwestował w dobra luksusowe, za którymi stoi śmiertelnie chora projektantka? Tam są tylko jachty, szybkie samochody, piękne konie, długie papierosy. Luksus. Tam nie ma porażek, rozwodów” – zaznaczyła.


 źródło: Radio Zet
foto: Eva Minge1



foto: Eva Minge2

wtorek, 9 lipca 2019

Ważna jest iskierka nadziei – Rozmowa z Januszem Świtajem, który w 2007 r. wnioskował o zaprzestanie uporczywej terapii. Dziś obronił dyplom z psychologii


,,Trzeba starać się o każdy dzień, by jak najlepiej go wykorzystać, bo nie wiadomo, co przyniesie. Należy czerpać radość z najdrobniejszych rzeczy i doceniać każdą udzieloną pomoc przez ludzi dobrej woli”.  


W.L.: Jako pierwszy człowiek w Polsce złożył Pan wniosek do sądu o zaprzestanie uporczywej terapii. Wówczas ruszyła Panu z pomocą Anna Dymna. Dziś jest Pan osobą w innym punkcie życiowym, obronił Pan pracę magisterską z psychologii na piątkę,  pomaga Pan również innym osobom, pracując na stażu w szpitalu. Jak wyglądała Pana droga od stanu rozpaczy i beznadziei do momentu, w którym jest Pan dzisiaj? Co zadziało się w Pana emocjach, relacjach, okolicznościach życiowych?


J.Ś.: Po zaskakującej propozycji pracy oraz pomocy ze strony Fundacji Pani Ani, napłynęło bardzo dużo korespondencji od osób z całej Polski, które rozumiały moją decyzję, ale też  przekazywały mi swoje wsparcie. W 2007 roku moja sytuacja życiowa była beznadziejna, dlatego postanowiłem złożyć, jako pierwszy Polak wniosek o „zaprzestanie uporczywej terapii” w chwili, kiedy zabraknie jednego z moich rodziców. Gdyby nie pomoc i wsparcie Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”, prawdopodobnie nigdy bym nie doświadczył takich chwil radości, jakie teraz przeżywam. Fundacja „Mimo Wszystko” oraz wszystkie media i gazety w Polsce zorganizowały zbiórkę funduszy na specjalistyczny, dostosowany do mojej znacznej niepełnosprawności ruchowej, wózek elektryczny z respiratorem. Ten sprzęt w tamtych latach kosztował 200 tys. złotych, więc była to kwota, którą trudno mi było sobie realnie wyobrazić, mając rentę w wysokości około 700 złotych plus dodatek pielęgnacyjny. Do mojej egzystencji ciągle dokładał tato ze swojej emerytury. Nawet w snach nie marzyłem o tym, że kiedyś będę w posiadaniu takiego wózka. Dał mi on możliwość wyjścia na spacer. Kiedy został przywieziony, wytrenowałem swój organizm do siedzenia na nim. Na pierwszy spacer wyszedłem 9 marca 2008 r. i po niespełna piętnastu latach mogłem odetchnąć świeżym powietrzem. 


W.L.: Jak wówczas odbierał Pan zaistniałą sytuację? 

J.Ś.: Byłem zafascynowany nową rzeczywistością i na początku trudno było mi się odnaleźć, prawie wszystko się w moim mieście zmieniło, łącznie z jeżdżącymi na ulicach samochodami i motocyklami. Starałem się korzystać z takich wyjść, gdy tylko było to możliwe. Moja wytrzymałość w pozycji siedzącej na wózku, z miesiąca na miesiąc była dłuższa. Po pewnym czasie potrafiłem wytrzymać 6-7 godzin, a to pozwalało mi na odbywanie coraz bardziej odległych spacerów. Po upływie 1,5 roku dostałem dofinansowanie i zakupiłem swój samochód specjalistyczny. On mi otworzył jeszcze większe możliwości. W międzyczasie rozpocząłem naukę w liceum dla dorosłych, która trwała trzy lata. Gdy ukończyłem liceum oraz zdałem maturę, postanowiłem pójść na wymarzone studia. Oprócz nadrobienia zaległości sprzed straconych 15 lat w kontakcie z ludźmi, możliwości wyjścia z domu, nie chciałem się tylko i wyłącznie na tym skoncentrować, ale również moim marzeniem było zadbać o swój rozwój intelektualny. Dzięki odpowiednim zasobom, mogłem jeździć na uczelnię i w ten sposób wypełnić swój czas. Włożyłem bardzo dużo starań, by kontynuować studia i spełniać wszystkie wymogi, jakie stawiała uczelnia. Teraz cieszę się ze zrealizowanego marzenia – ukończyłem studia i jestem magistrem. A poza tym mogę myśleć o kolejnych planach edukacyjnych, czyli studiach podyplomowych. Każdy etap powracania do aktywności był ważny i prowadził do kolejnego, dzięki temu jestem tam, gdzie jestem. 


W.L.: W jaki sposób można pomagać ludziom, którzy nie chcą żyć lub mają takie momenty, kryzysy? Co możemy zrobić, jako laicy, nieprofesjonaliści w ,,pomaganiu", by dać drugiemu człowiekowi motywację do życia, aby ,,chciało się chcieć"....?

J.Ś.: Ważne jest, aby spróbować pomóc człowiekowi odnaleźć sens jego życia. Należy wspólnie szukać iskierki nadziei, a następnie być kimś, kto słucha, co osoba potrzebująca chce powiedzieć. Warto zapytać ją, czego potrzebuje. Człowiek sam przecież wie najlepiej, co w danej chwili jest mu potrzebne.  

W.L.: Viktor E. Frankl w książce ,,Człowiek w poszukiwaniu sensu" pisze: ,,(...) współczesny człowiek ma za co żyć, ale nie ma po co żyć - ma środki, ale nie ma sensu". W jaki sposób można szukać sensu życia, jeśli człowiek na skutek cierpienia, choroby, ograniczeń lub zranień odczuwa jego brak do tego stopnia, że przestaje mu zależeć na własnym życiu?

J.Ś.: Kilkanaście lat temu miałem okazję przeczytać tę książkę i bardzo mi się spodobała. Starałem się z niej wyciągnąć jak najwięcej dla siebie. W obecnych czasach tak bywa, że ludzie nie potrafią docenić tego, co posiadają, nie zauważają tego, co mają i nie daje im radości związek małżeński, czy rodzina lub dobra praca. Poszukują nowych wrażeń, uzależniają się od używek i narkotyków, niszcząc swoje życie, a tylko niewielu udaje się zreflektować i wrócić na właściwe tory, gdzie kluczem jest docenianie tego, co mają. 


W.L.: Pomaga Pan ludziom, pomimo własnych trudności. Czy czuje się Pan spełniony?
J.Ś.: Znam swoje obecne możliwości i gdybym był bardziej sprawną osobą, to chciałbym w swoim życiu jeszcze więcej osiągnąć. Moje ograniczenia ze względu na całkowitą niepełnosprawność ruchową oraz brak własnego oddechu, stanowią dużą trudność do przezwyciężenia, mimo wielu pomysłów. Pomimo wszystko, czuję się spełniony i zadowolony z tego w jakim jestem miejscu. Chciałbym ten stan utrzymać jak najdłużej, robiąc cały czas małe, ale jednak kroki do przodu. 

W.L.: Czy dobro czasami wraca do Pana?

J.Ś.: Tak, zdarza się, że dobro wraca. 


W.L.: Obronił Pan dyplom z psychologii na piątkę. Czy zamierza Pan pracować w zawodzie psychologa?

J.Ś.: Zamierzam pracować w zawodzie psychologa i niebawem się to stanie, gdy za kilka dni odbiorę dyplom w dziekanacie, a odpis dostarczę do Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”. Mój profil zawodowy zostanie w Fundacji rozszerzony i będę pracował, jako psycholog. 

W.L.: W Pana oczach widzę iskierki radości, których nie było, gdy wnioskował Pan o odłączenie od aparatury podtrzymującej życie. W jaki sposób pomimo cierpienia, którego Pan doświadcza zachowuje Pan pogodę ducha i motywację do pomagania innym?

J.Ś:. Mam w pamięci moje pierwsze lata po wypadku. Wiem, jak wtedy bardzo cierpiałem. Każdy nowy dzień był dla mnie nie do zniesienia z powodu odczuwanych dolegliwości, dokuczliwej spastyczności całego ciała i wielu innych niedogodności. Teraz to cierpienie już nie jest aż tak ogromne pomimo, że ciągle jestem w takim samym stanie niepełnosprawności. Wszczepiona do kręgosłupa w 2008 r. pompa baclofenowa złagodziła napięcia spastyczne. Przez to, że mogę usiąść na wózek, nie przebywam cały czas w pozycji leżącej w łóżku, dzięki temu nie jest tak odczuwalny dyskomfort leżenia. Również przez to, że mam tak dużo zajęć mój umysł nie skupia się na chwilowych, czy stałych dolegliwościach. Koncentruję się na innych rzeczach. To wszystko sprawia, że doceniam swój aktualny stan. Mając te wszystkie możliwości i to, że dzięki nowemu respiratorowi potrafię głośno i wyraźnie mówić oraz posiadam możliwość wyjścia z domu, zaangażowanie się w różne akcje charytatywne, to korzystam z tych możliwości. Staram się też pomóc innym ludziom, którzy są w trudniejszej sytuacji. Każda udzielona skuteczna pomoc daje dużo pozytywnej energii, którą można spożytkować do kolejnych działań. 



W.L.: Jak możemy uczyć się akceptacji życia, w którym istnieje ból, smutek, przemijanie, a czasem chaos który ciężko jest uporządkować? I w jaki sposób możemy uczyć się akceptacji życia z niepełnosprawnością?

J.Ś.: Tak jak mówiłem - ważna jest iskierka nadziei. 

W.L.: Odbywa Pan staż w szpitalu...

J.Ś.: Od połowy lutego jestem na swoim pierwszym stażu zawodowym w Górnośląskim Centrum Rehabilitacyjnym, gdzie przyjeżdżam całkowicie ze swojej dobrej woli, korzystając z doświadczenia innych psychologów, co jest dla mnie bardzo ważne. Każdy student na początku swojej drogi zawodowej poszukuje okazji na uzupełnienie swojej wiedzy teoretycznej, praktycznymi umiejętnościami, więc jestem wdzięczny za to doświadczenie. W ubiegłym roku postanowiłem swój wolny, wakacyjny czas zainwestować w wolontariat. Przyjeżdżałem do pacjentów, przebywających w Onkologicznym Hospicjum Stacjonarnym im. Jana Pawła II w Żorach przez kolejne 4 miesiące. W drugiej połowie października musiałem się skoncentrować na kontynuacji nauki na ostatnim roku moich studiów. Wolontariat w hospicjum również był wyjątkowym i cennym doświadczeniem życiowym. 

W.L.: Jakie ma Pan plany na kolejny etap życia?

J.Ś.: Obecnie kontynuuje staż w Górnośląskim Centrum Rehabilitacyjnym w Reptach Śląskich, koło Tarnowskich Gór, jednak on powoli dobiega końca, więc staram się nawiązywać kontakty z innymi placówkami, poradniami psychologicznymi i szpitalami, w których mógłbym rozpocząć kolejny staż lub pracę na pewnej części etatu, tak, aby spełniać wymagania stawiane przez większość kierunków studiów podyplomowych (posiadanie stałej pracy w zawodzie psychologa i kontakt z pacjentami). Złożyłem swoją aplikację na SWPS w Katowicach i cierpliwie oczekuje na odpowiedź. Od tego zależy, czy mam dalej kontynuować poszukiwania, czy skupiać się na gromadzenia materiałów do rozpoczęcia nauki na nowym kierunku. Nastawiam się na wspieranie osób po ciężkich wypadkach komunikacyjnych, wypadkach losowych, takich jak skoki na główkę, z wysokimi uszkodzeniami kręgosłupa szyjnego, czyli wspieraniu pacjentów znajdujących się w podobnym do mojego stanie niepełnosprawności. Są wakacje, więc chciałbym też odpocząć i odbyć kilka ciekawych podróży, aby nabrać świeżości i siły do kolejnych swoich postanowień i realizacji marzeń. 


W.L.: Co powiedziałby Pan osobom, które znalazły się podobnej sytuacji życiowej, jak Pan w najtrudniejszym momencie przeszłości?

J.Ś.: Trzeba starać się o każdy dzień, by jak najlepiej go wykorzystać, bo nie wiadomo, co przyniesie. Należy czerpać radość z najdrobniejszych rzeczy i doceniać każdą udzieloną pomoc przez ludzi dobrej woli.  

Rozmawiała: Weronika Ladra




Busko Zdrój - miasto uzdrowiskiem stojące

Województwo Świętokrzyskie bogate jest w liczne atrakcje turystyczne. Oczywiście znajduje się tutaj pasmo górskie, od którego pochodzi nazwa tego obszaru, ale także takie ciekawe miejsca jak zabytkowy Sandomierz, zamki i sanktuaria w Chęcinach, Ujeździe czy Skarżysku Kamiennej, jak również słynące z uzdrowiska miasto Busko Zdrój, którego początki sięgają 1287 roku.


Historia miasta

Pierwsze wzmianki na temat Buska Zdroju pochodzą z końca XII wieku, a dokładniej z 1166 roku, kiedy to zapisy w kronice diecezji krakowskiej poinformowały o ufundowanym przez rycerza Dzierżka, kościele znajdującym się w miejscowości Bugsk. W kolejnych latach ten sam wojownik ufundował przykościelny klasztor Norbertanek. Kolejne ważne wydarzenia przypadają już na XIII wiek. Z roku 1252 pochodzą pierwsze wzmianki o solance. 

Wtedy to książę Bolesław Wstydliwy przyznał klasztorowi prawo warzenia soli z miejscowych wód.  Ponad trzy dekady później, w 1287 roku Leszek Czarny nadał osadzie nazwę Busko oraz prawa miejskie, które w kolejnych stuleciach potwierdzali królowie Władysław Jagiełło oraz Zygmunt Stary. Na kolejny przełom w dziejach miasta przyszło czekać prawie pięćset lat, do roku 1783, kiedy to dzięki staraniom Stanisława Staszica w Busku powstała Kompania Solna, duże przedsiębiorstwo zajmujące się warzeniem soli z tutejszych solanek. 

Uzdrowisko

To właśnie ono jest obecnie wizytówką miasta. Przybywają do niego liczne rzesze kuracjuszy z Polski i zagranicy. Otwarte zostało 1 czerwca 1836 roku. Miało ono formę zdrojowych łazienek zaprojektowanych przez Henryka Marconiego. Dynamiczny rozwój uzdrowiska nastąpił jednak dopiero końcem XIX wieku za sprawą dzierżawiącego go doktora Aleksandra Dobrzańskiego. Zainwestował on wiele własnych środków w rozwój, modernizację oraz rozbudowę całej infrastruktury. Kolejne lata chwały nastały w dwudziestoleciu międzywojennym i były one zasługą doktora Szymona Starkiewicza, a trwały również po zakończeniu Drugiej Wojny Światowej. Obecnie buskie uzdrowisko składa się z trzynastu obiektów, otoczonych Parkiem Zdrojowym, w których leczy się przede wszystkim pacjentów cierpiących na dolegliwości ortopedyczno-urazowe, kardiologiczne, reumatologiczne oraz dotkniętych Dziecięcym Porażeniem Mózgowym.

Park Zdrojowy

Jest on drugim, obok znajdującego się na jego terenie uzdrowiska, najbardziej charakterystycznym punktem miasta. Zajmuje on powierzchnię 16 hektarów i zlokalizowany jest w południowej części Buska Zdroju. Jego projektantem był Ignacy Hanusz. Poza obiektami uzdrowiskowymi, zlokalizowano w nim słynną kaplicę św. Anny, muszlę koncertową, restauracje i korty tenisowe oraz Aleje Gwiazd Polskiej Muzyki Klasycznej.

Atrakcje turystyczne Buska Zdroju

Przebywającym w mieście turystom oraz kuracjuszom oferuje ono liczne zabytki. Najsłynniejsze z nich to wspomniany już zespół klasztorny Norbertanów, kościół pw. św. Leonarda czy synagoga, przemieniona w pomieszczenia handlowe. Na terenie Buska Zdroju znajduje się także Izba Zbiorów Regionalnych, gdzie znaleźć można wiele pamiątek związanych z historią miasta. W tym samym budynku, zlokalizowanym przy al. Mickiewicza, mieści się również Galeria Sztuku "Zielona". 
Busko Zdrój to nieduże miasto, liczące niewiele ponad 16 tysięcy mieszkańców. Jego liczne atrakcje oraz cieszące się dobrą sławą uzdrowisko, a także tworzące niepowtarzalny klimat zabytki, sprawiają, że jest ono celem podróżny wielu turystów, którzy chętnie do niego wracają.
Autor artykułu
Artykuł przygotowany przez ekskluzywny hotel bristolbusko.pl ze SPA położony w Górach Świętokrzyskich w miejscowości Busko Zdrój

Popularne na Facebooku