FAKTY
latest

reklama

Fakty

fakty

Świat

Świat

fakty

fakty

Slider Right

randomposts4

wiadomości

kraj

fakty

fakty/ block-7

WYDARZENIA

kraj/block-1

świat

świat/ block-7

Gospodarka

gospodarka/block-3

Kronika Policyjna

Kronika policyjna/ block-3

polityka

polityka/block-7

kultura

KULTURA/block-7

Religia

RELIGIA/block-1

ciekawostki

ciekawostki/block-7

Siepomaga

SiePomaga/ block-1

smacznego

Smacznego/block-1

EDUKACJA

EDUKACJA

Ukraina: Zamordował ojca i jego kolę. Z odciętą głową poszedł na spacer

W Odessie został zatrzymany mężczyzna, który spacerował ulicami miasta z odciętą głową i nożem w ręku, był owinięty ludzkimi wnętrznościami. Jak informuje Odesska Policja, zatrzymany kilka godzin wcześniej zamordował swojego ojca i jego kolegę.

foto: Поліція Одеської області

Młody mężczyzna z odciętą głową i nożem w ręku spacerował na jednym z osiedli Odessy. Przerażeni świadkowie wezwali policję.

 Jak udało się ustalić śledczym, zatrzymany kilka godzin wcześniej zamordował swojego ojca i jego kolegę. Jednemu z mężczyzn odciął głowę, drugiemu rozpruł brzuch i powyciągał wnętrza.

Na miejscu zbrodni pracuje prokurator.

Anna k. 

Miłość wszystko wybacza, a za kłamstwa trzeba płacić

Mieszkaniec gminy Kętrzyn zaprosił do swojego domu koleżankę, z którą spożywał alkohol. W pewnym momencie mężczyźnie znudziło się towarzystwo, więc postanowił pozbyć się kobiety z mieszkania. Zadzwonił na numer alarmowy i poinformował, że jego znajoma chce popełnić samobójstwo. Po przeprowadzonej interwencji zgłaszający został ukarany mandatem, a partnerzy doszli do porozumienia i dalej razem spożywali alkohol.

 

zdjęcie ilustracyjne: lp


We wtorek (19.01.2021r.) kilka minut przed godz. 11:00 oficer dyżurny został powiadomiony o pilnej interwencji w jednej z miejscowości w gminie Kętrzyn. Z przekazanych przez mężczyznę informacji wynikało, że 47-letnia kobieta będąca pod działaniem alkoholu chce popełnić samobójstwo. Pod wskazany adres natychmiast został wysłany patrol policji.  

Będący na miejscu funkcjonariusze zastali w mieszkaniu kobietę i mężczyznę, którzy spożywali wspólnie alkohol. Kobieta poinformowała, że nie ma zamiaru odbierać sobie życia i nie miała żadnych myśli samobójczych. W dalszej rozmowie z mężczyzną policjanci ustalili, że 53-latek chciał, aby kobieta opuściła mieszkanie i wymyślił sobie całą historię. Za bezpodstawne wezwanie policji, mężczyzna został ukarany mandatem karnym. Po przeprowadzonej interwencji partnerzy doszli do porozumienia i dalej razem spożywali alkohol.


Tragiczny finał kłótni na placu zabaw. Jeśli rozpoznajesz tego mężczyznę DZWOŃ!!!

Policjanci pod nadzorem prokuratury wyjaśniają okoliczności tragicznego zdarzenia, do którego doszło 20 stycznia 2021 roku około godziny 11.10 w rejonie ulicy Kochanowskiego w Łodzi.

foto: policja

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że w rejonie placu zabaw doszło do kłótni pomiędzy dwoma mężczyznami. W pewnym momencie utarczka słowna przerodziła się w rękoczyny. Jeden z mężczyzn zadał ostrym narzędziem cios drugiemu i oddalił się w kierunku ulicy Wspólnej. Przechodnie zawiadomili służby.

 Na miejscu jako pierwsi znaleźli się policjanci, którzy udzielili pomocy przedmedycznej zaatakowanemu mężczyźnie. Następnie czynności przywracania życia przejęli medycy. Niestety pomimo podjętych działań nie udało się uratować życia 31-letniego pokrzywdzonego.

 Trwają poszukiwania mężczyzny, który może mieć związek z tym zdarzeniem. Był to mężczyzna w wieku około 30 lat. Miał około 170 cm wzrostu, ciemne włosy i krzaczastą brodę. Ubrany był w ciemną kurtkę i ciemne spodnie dresowe. Na głowie miał szary kaptur, stanowiący prawdopodobnie część bluzy. Na nogach miał ciemne sportowe buty z jasnymi wstawkami.

Wszystkie osoby, które były świadkami zdarzenia, bądź rozpoznają mężczyznę ze zdjęcia proszone są o kontakt z policją pod całodobowymi numerami 47 841 22 50 lub 47 841 15 56.

Dziecko 18-latki żyło wśród psich odchodów i starych pieluch. 10-miesięcznego malucha dokarmiał sąsiad parówkami

W domu panował brud, było duszno i unosił się nieprzyjemny zapach. Na podłodze leżały m.in. resztki jedzenia, stare pieluchy, a także odchody psów. W lodówce brakowało jedzenia dla ludzi, a 10-miesięczne dziecko było karmione parówkami przynoszonymi od sąsiada. Interwencja policjantów i pracowników socjalnych zakończyła się umieszczeniem 10-miesięcznego chłopczyka w rodzinie zastępczej. W mieszkaniu 18-letniej matki funkcjonariusze zabezpieczyli przedmioty, na których widoczne były ślady białego proszku.

zdjęcia z interwencji w domu 18-latki

14 stycznia br. pracownicy MOPS z Piły wraz dzielnicową interweniowali w mieszkaniu 18-letniej pilnaki i jej niespełna rocznego dziecka. Warunki w jakich funkcjonowała rodzina mogły zagrażać życiu i zdrowiu chłopczyka. W domu panował brud, było duszno i unosił się nieprzyjemny zapach. Na podłodze leżały m.in. resztki jedzenia, stare pieluchy, a także odchody psów. W lodówce brakowało jedzenia dla ludzi, a dziecko było karmione parówkami przynoszonymi od sąsiada.

Podczas rozmowy z dzielnicową kobieta przyznała, że podczas nieobecności syna w domu zażyła amfetaminę. Następnego dnia odebrała dziecko od rodziny. Podczas interwencji w mieszkaniu funkcjonariusze zabezpieczyli przedmioty, na których widoczne były ślady białego proszku. Młoda kobieta została zatrzymana, a małoletni chłopczyk trafił pod opiekę pogotowia rodzinnego. Gdyby nie odpowiednia reakcja pracowników socjalnych i pilskich funkcjonariuszy, w rodzinie mogłoby dojść do tragedii.

Następnego dnia 18-latka usłyszała zarzut narażenia swojego syna na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, a także opieki nad nim pod wpływem środków psychotropowych.

Tragedia na jeziorze Kisajno. Utonęło dwóch wędkarzy

Do tragicznego wypadku doszło na jeziorze Kisajno w powiecie giżyckim. Dwóch 70-letnich mężczyzn utonęło. Podczas wędkowania załamał się pod nimi lód. 

foto: policja

Do tragedii doszło we wtorek (19.01.2021r.) w miejscowości Pierkunowo koło Giżycka na jeziorze Kisajno, gdzie znajduje się ośrodek wypoczynkowy. Kilka minut po godzinie 15:00 pracownik ochrony powiadomił dyżurnego policji o tym, że zaparkowane jest osobowe auto, a na lodzie pozostawiony jest sprzęt wędkarski i jak by z wody wystawały części ciała.  

W pobliżu nikogo nie było. Na miejsce pojechali policjanci, po próbach wejścia na zamarznięty akwen, funkcjonariusze wycofali się, ponieważ tafla lodu wciąż się załamywała. Wszystko wskazywało na to, że faktycznie w wodzie jest człowiek. Kiedy przyjechali strażacy, za pomocą sprzętu specjalistycznego zbliżyli się do zapadliny w lodzie. Potwierdzili tragiczne zgłoszenie, pod lodem było dwóch mężczyzn, którzy zostali wydobyci na brzeg. Tego samego dnia policjanci ustalili tożsamość mężczyzn, byli to 70-latkowie z Giżycka. Wstępne ustalenia wskazują na to, że obaj wybrali się na ryby.  Chcieli skorzystać z uroków zimy. Trudno mówić jak dokładnie doszło do tragedii, jedno jest pewne - załamał się pod nimi lód.

Ponownie apelujemy o rozsądek i nie wchodzenie na zamarznięte akweny. Wejście na zamarznięty zbiornik wodny zawsze było i jest ryzykowne. Lód ulega ciągłym zmianom i nigdy nie ma tej samej grubości na całym zbiorniku.

(ich/kh)

Przerażona trzylatka błąkała się sama przy ruchliwej ulicy. W tym czasie ojciec spał w domu

Zagubiona dziewczynka chodziła sama po ruchliwej ulicy w Górze bez żadnej opieki. Nie potrafiła wskazać miejsca swojego zamieszkania, ani szczegółów pomocnych w ustaleniu jej tożsamości. Jak się później okazało tato spał w tym czasie w domu. Na szczęście, dzięki szybkiej reakcji policjanta, dziecko całe i zdrowe trafiło pod opiekę mamy.


foto: policja

Do zdarzenia doszło wczoraj tuż przed południem. Policjant w trakcie patrolu miasta zauważył kobietę z małą dziewczynką. Mieszkanka Góry była bardzo poruszona i prosiła o pomoc. Funkcjonariusz w rozmowie z kobietą ustalił, że dziewczynka sama błąkała się po ulicy. Nie potrafiła wskazać gdzie mieszka ani jak się nazywa.

Policjant pytał przechodniów, ale nikt nie znał dziecka. Sprawdził okoliczne sklepy i punkty usługowe rozpytując pracowników, czy kojarzą dziewczynkę, również z wynikiem negatywnym. W związku z tym zabrał 3-latkę do radiowozu i przywiózł do jednostki. Dziewczynka była przestraszona, lecz szybko obdarzyła zaufaniem umundurowanego policjanta.

W trakcie ustalania tożsamości dziecka dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Górze otrzymał informację o zaginięciu dziewczynki w tym samym wieku. Jak się okazało ojciec 3-latki zasnął, a ona bez żadnego dozoru wyszła sama na ulicę. Tylko dzięki szybkiej reakcji osoby postronnej i policjanta nie doszło do tragedii, a dziewczynka cała i zdrowa wróciła do domu.


Strażnik miejski udusił ciężarną żonę. Nie wiedział, że ona to nagrała, grozi mu dożywocie

 Zaginionej Izabeli szukała cała Polska, zrozpaczony mąż błagał o pomoc w mediach społecznościowych. Zginęła tak nagle, była w końcu w ciąży, o którą starali się wiele lat. Jednak rzeczywistość była zupełnie inna. Mąż zaginionej, wtedy 35- letni Piotr z zimną krwią udusił żonę, ciało zawinął w worek i ukrył w lesie. Po powrocie do domu zalogował się na Facebooku i opublikował post, który miał zmylić trop śledczych: „Padnięty po meczu. Żonka śpi już chyba od 19 więc czas na laptopa ;)” Obecnie ruszył proces w tej sprawie. Mężczyzna przyznał się do zamordowania swojej ciężarnej żony. Nie przyznał się natomiast do znęcania nad nią.  Grozi mu dożywocie.

zdjęcia: Facebook

Dzień później zaginięcie żony zgłosił na policję. Mężczyzna twierdził, że pojechała do lekarza i nie wróciła. W mediach społecznościowych błagał o pomoc w odnalezieniu żony wydawało się, że wszystko idzie tak jak zaplanował. 

Ciało 33-latki odnaleziono dzień później w powiecie będzińskim. Zwłoki leżały w pobliżu stawu. Jeszcze tego samego dnia bliscy kobiety dokonali identyfikacji.

Rodzina zamordowanej powiadomiła policję i złożyła wniosek dotyczący tego, iż mąż Izabeli Sz. znęcał się nad nią. Bliscy twierdzili, że sytuacja trwa już kilka miesięcy. Gdy kobieta zaginęła, najbliżsi nie mieli wątpliwości, że stoi za tym jej mąż. Jak się okazało, nie mylili się. 

Przeszukując mieszkanie policja znalazła ukryty dyktafon pod meblami. Dowody, które ujawniono z nagrań nie pozostawiły wątpliwości w jaki sposób zginęła kobieta. 

W związku z morderstwem Izabeli Sz. został zatrzymany jej mąż.  

Piotr Sz. był funkcjonariuszem bielskiej Straży Miejskiej. W trakcie przesłuchania przyznał się do zamordowania swojej ciężarnej żony. Nie przyznał się natomiast do znęcania nad nią. Bardzo złe zdanie o Piotrze Sz. mają jego sąsiedzi, którzy twierdzą, że bali się go, gdyż był furiatem i postrachem na osiedlu. Według naszych nieoficjalnych ustaleń, Piotr Sz. miał kochankę i właśnie to było powodem dokonania zabójstwa żony.

Obecnie ruszył proces w tej sprawie. Grozi mu dożywocie.


Anna K. 

Źródło: GłosWojewódzki/ FAKT

Wyrodna matka usłyszała zarzuty, grozi jej do 5 lat pozbawienia wolności

20-letnia Patrycja K. usłyszała dwa zarzuty prokuratorskie, dodatkowo kobieta ma zakaz zbliżania się do 2-letniego Aleksa. 

zdjęcia: Facebook/ grafika:GłosWojewódzki

 

Jak poinformował dziś SE, Patrycja K., która pod wpływem alkoholu skatowała swojego 2-letniego synka została doprowadzona do prokuratury. Tam kobieta usłyszała dwa zarzuty- Dotyczą spowodowania naruszenia czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający nie dłużej niż 7 dni oraz narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia jako osobie, na której ciąży obowiązek opieki nad dzieckiem – mówi „Super Expressowi” prokurator Tomasz Szczepanek z Prokuratury Okręgowej w Łodzi

Wyrodnej matce grozi do 5 lat pozbawienia wolności.  

 

 Przypomnijmy:

 

15 stycznia do sieci trafiły zdjęcia 2-letniego chłopczyka, na których widać wyraźnie ślady pobicia. 

Sprawą zainteresowała się jedna z internautek, oburzona kobieta natychmiast poinformowała policję.  Na jaw wychodzą szokujące fakty. 

 

Jak się okazuje 22-letnia kobieta tego dnia zabrała na imprezę 2-letniego synka. W nocy dziecko zaczęło mocno płakać, było głodne i chciało spać. To bardzo zdenerwowało kobietę, która próbowała na siłę uspokoić syna biła i podduszała.  

Prawdopodobnie świadkiem tego zdarzenia była koleżanka młodej kobiety. Przerażona tym co zobaczyła postanowiła nagłośnić sprawę, opublikowała zdjęcia skatowanego dziecka na Facebooku. 

Na post szybko zareagowała jedna z internautek, sprawę natychmiast zgłosiła na policję. 

 

Policjanci ustalili, iż dziecko znajduje się w mieszkaniu na terenie łódzkiej dzielnicy Górna. Na miejscu zastali matkę, która prawdopodobnie była pod wpływem środków odurzających i naga. Do chłopca mającego na ciele ślady pobicia wezwano karetkę, a 22-letnia kobieta została zatrzymana. Dziecko przywieziono na szpitalny oddział.

 

Anna K. 

źródło: GłosWojewódzki/ SE

 

 

Sprzedawał szczepionki na COVID-19 oraz zaświadczenia o negatywnym wyniku testów


Policjanci Biura do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Głównej Policji przy wsparciu Wydziału do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach dokonali przeszukania pomieszczeń u mieszkańca Katowic, który oferował do sprzedaży szczepionki na COVID-19 oraz zaświadczenia o negatywnym wyniku testów na obecność COVID-19.

foto ilustracyjne: lp

W styczniu br. w trakcie monitorowania sieci Internet pod kątem sprzedaży produktów związanych z COVID-19 funkcjonariusze operacyjni Biura do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Głównej Policji natrafili na ogłoszenia związane z oferowaniem „nowej szczepionki na COVID-19 w formie ampułko-strzykawki” oraz „Negatywne testy COVID-19”. Analiza zgromadzonych materiałów pozwoliła wytypować 26-letniego programistę z Katowic.

Powyższa realizacja jest efektem współdziałania specjalistów ds. cyberprzestępczości KWP/KSP/KGP, z Pełnomocnikiem Rządu ds. Cyberbezpieczeństwa, ukierunkowanej na zwalczanie nielegalnego handlu podrobionymi szczepionkami na COVID-19.

Przypominamy, że „szczepionka jest bezpłatna i dostępna w punktach realizujących szczepienia w ramach Narodowego Programu Szczepień przeciw COVID-19” Wszelkie dodatkowe informacje można uzyskać na stronie:

„https://www.gov.pl/web/szczepimysie/pytania-i-odpowiedzi”.

Pamiętajmy, używanie produktu leczniczego o niewiadomym pochodzeniu może być niebezpieczne dla życia i zdrowia.

(Biuro do Walki z Cyberprzestępczością KGP)

Matka biła i podduszała 2-letniego synka. Jest na wolności?

 Wczoraj pisaliśmy o pobiciu 2-letniego chłopczyka przez matkę.  Informowaliśmy o tym, że do sieci trafiły zdjęcia 2-latka, na których widać wyraźnie ślady pobicia. Sprawą zainteresowała się jedna z internautek, oburzona kobieta natychmiast poinformowała policję.  Na jaw wychodzą szokujące fakty. 

zdjęcia: Facebook

Jak się okazuje 22-letnia kobieta tego dnia zabrała na imprezę 2-letniego synka. W nocy dziecko zaczęło mocno płakać, było głodne i chciało spać. To bardzo zdenerwowało kobietę, która próbowała na siłę uspokoić syna biła i podduszała. 

Prawdopodobnie świadkiem tego zdarzenia była koleżanka młodej kobiety. Przerażona tym co zobaczyła postanowiła nagłośnić sprawę, opublikowała zdjęcia skatowanego dziecka na Facebooku.  

Na post szybko zareagowała jedna z internautek, sprawę natychmiast zgłosiła na policję. 

Jednak z relacji osoby, która nagłośniła sprawę wynika, że policja nie chciała przyjąć zgłoszenia, powodem był nieznany adres matki i dziecka. Jednak zgłaszająca nie poddała się i wymusiła przyjąć zgłoszenie. 

Policjanci ustalili, iż dziecko znajduje się w mieszkaniu na terenie łódzkiej dzielnicy Górna. Na miejscu zastali matkę, która prawdopodobnie była pod wpływem środków odurzających i naga. Do chłopca mającego na ciele ślady pobicia wezwano karetkę, a 22-letnia kobieta została zatrzymana. Dziecko przywieziono na szpitalny oddział.

Wydawałoby się, że za taki czyn oprawczyni powinna zostać osadzona, ale jak widać na sprawiedliwość trzeba będzie jeszcze poczekać. 

Dotarła do nas informacja, że policja wypuściła kobietę stosując jedynie nadzór. 

W sieci zawrzało, a internauci nie kryją oburzenia. Na obecną chwilę dzieckiem opiekuje się babcia, ale nie ma pewności, że dziecko nie wróci do matki. Mały Alex dziś ma urodziny, co jeszcze bardziej zasmuca. Czy dziecko będzie bezpieczne? – pytają internauci. 

O dalszych losach chłopca będziemy informować. 


Anna K. 

Przygarnęła bezdomnego, ten zgwałcił jej syna

W lipcu opuścił mury więzienne, które niczego go nie nauczyły. Pedofil zaatakował ponownie, za ofiarę wybrał sobie 12-letniego chłopca.  

zdjęcia: Piotr. F -Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym / kobieta płace-lp


W 2015 roku Piotr F. dopuścił się okrutnego czynu, jego ofiarą było dziecko poniżej 15-roku życia.  Za tę zbrodnię został skazany na 5 lat pozbawienia wolności. 

W lipcu 2020r. wyszedł na wolność i zamieszkał ze swoją matką. Jednak relacje matki z synem nie układały się. Kobieta chciała pozbyć się go ze swojego domu, ale 45-latek szantażował swoich najbliższych, że się zabije.  

 

Nad pedofilem zlitowała się znajoma, wpuściła do swojego domu i pozwoliła zamieszkać pod jednych dachem z jej dziećmi. 

 

Początkowo 45-latek pomagał kobiecie przy pracach domowych, ale później udało mu się zatrudnić i opłacał czynsz. 

 W rozmowie z Faktem kobieta przekonywała, że nic ich nie łączyło i nigdy nie byli parą. 

Pomimo tego, że  Piotr F. widnieje w Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, kobieta nie miała pojęcia kim jest, zaufała i przygarnęła pedofila. 

 

 

11 stycznia zmienił ich życie w koszmar, tego dnia Piotr F. wybrał się do swojego brata, zabierając ze sobą syna Pani M. To właśnie tam doszło do najgorszego. Całą sprawę ujawnił Pan Jarosław, brat pedofila. 

 

„Zaniepokoiło mnie zachowanie chłopca, nie chciał nic jeść, w pewnym momencie zbuntował się i powiedział, że jak Piotr nie odda jemu chipsy pokaże nagranie mamie. 

Słowa chłopca nie dawały mi spokoju, dlatego w nocy przejrzałem jego telefon, gdzie na nagraniu rozpoznałem mojego brata i 12-latka.” – relacjonuje brat podejrzanego. 

 

Sprawa została zgłoszona na policję, a prokuratura wszczęła śledztwo. W trakcie postępowania okazało się, że mężczyzna kilkukrotnie obcował płciowo z małoletnim oraz dopuścił się innych czynności seksualnych.  45-latek częściowo przyznał się do winy, został aresztowany na 3 miesiące. 

Nie narażaj swojej rodziny, sprawdź Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym 

>>>https://rps.ms.gov.pl/pl-PL/Public#/home<<<


Anna K. źródło: FAKT

 

 

 

 

 

 

 

PILNE: Zaginął 13- letni Kuba

Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Płocku prowadzą poszukiwania za zaginionym nastolatkiem. Chłopiec wczoraj po południu wyszedł z ostatniego miejsca przebywania i do dzisiaj, nie powrócił ani nie skontaktował się z rodziną. Jeśli posiadasz informacje, które mogą być istotne dla ustalenia miejsca pobytu Kuby Janiszewskiego, to prosimy o pilny kontakt.

foto: policja

Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Płocku poszukują 13 – letniego Kuby Janiszewskiego z Płocka. Chłopiec wczoraj po południu wyszedł z ostatniego miejsca przebywania i do dzisiaj, nie powrócił ani nie skontaktował się z rodziną.

Chłopiec ubrany był w kurtkę z ortalionu w kolorze ciemnej zieleni, spodnie dresowe koloru granatowego, buty sportowe koloru czarnego, jasną bluzę z kapturem.

Rysopis: wzrost ok. 155 cm, szczupła budowa ciała, włosy blond krótkie.

Ktokolwiek widział zaginionego nastolatka lub zna miejsce jego pobytu, proszony jest o kontakt z Komendą Miejską Policji w Płocku, tel. 47 70 516 00 ; 47 70 516 01 i pod numerem alarmowym 112.

Dramatyczny finał kuligu pod Elblągiem. Dwie nastolatki trafiły do szpitala po zderzeniu z drzewem, jedna z nich walczy o życie

Lekkomyślna decyzja skończyła się dramatem. 15-latka z ciężkimi obrażeniami głowy walczy o życie w szpitalu. Jej 14-letnia koleżanka ma złamaną rękę. To finał kuligu w podelbląskim Adamowie. Samochód ciągnął 3 foliowe worki, a na nich sześć osób. Ostatnia para na zakręcie wpadła na drzewo. 

foto: policja

Do tego zdarzenia doszło w poniedziałek (18.01.2020r.) około godz. 18:00 w miejscowości Adamowo (gm. Elbląg). 40-letni kierowca Renault Trafic ciągnął na sznurku za samochodem trzy worki foliowe, a na nich w sumie 6 osób (po dwie osoby na worku). Na zakręcie ostatnia para wypadła z drogi i uderzyła w drzewo. Obrażeń doznały dwie nastolatki. 15-letnia dziewczyna z ciężkimi obrażeniami głowy walczy o życie w szpitalu. Jej 14-letnia koleżanka również trafiła do szpitala. Ma złamaną rękę. Policjanci zatrzymali kierowcy prawo jazdy. Był trzeźwy. Okoliczności wypadku są wyjaśniane przez policjantów.  

Pamiętajmy, że tak ekstremalne kuligi bezpośrednio zagrażają życiu i zdrowiu. Obowiązujące przepisy ruchu drogowego kategorycznie zabraniają ciągnięcia za pojazdem osoby na nartach, sankach, wrotkach lub innym podobnym urządzeniu. Organizacja takiego kuligu jest wykroczeniem, za które kierowca może zostać ukarany 500 złotowym mandatem i punktami karnymi przez policjanta lub jeszcze wyższą grzywną przez sąd.  

Jednak jak pokazują zdarzenia z ostatnich dni, to wcale nie grzywna może okazać się największą karą. Taka lekkomyślna zabawa może skończyć się poważnymi obrażeniami, a nawet śmiercią uczestników kuligu, który wymknie się spod kontroli. A żeby tak się stało naprawdę nie trzeba wiele. Wystarczy chwila nieuwagi, ciut za duża prędkość i jakaś nierówność, kamień lub konar drzewa ukryty pod śniegiem, żeby doszło do tragedii, której można było uniknąć. Apelujemy o rozwagę i przypominamy, że w wielu przypadkach to my sami stanowimy o swoim bezpieczeństwie. 

Jakub Sawicki, zespół prasowy KMP Elbląg

Tragiczny finał miłości dwóch nastolatków

 Miłość, która zakończyła się zbrodnią wstrząsnęła całą Polską.  13-letnia Patrycja w ciąży, zginęła z rąk ukochanego 15-letniego Kacpra. Do tragicznych wydarzeń doszło 13 stycznia. Nastolatek prawdopodobnie zaplanował zbrodnię zabierając nóż z domu. 

foto: Facebook
 

Oprawca zadał swojej dziewczynie ponad 20 ciosów nożem, a ciało ukrył pod kartonami nieopodal centrum handlowego. 

Patrycji szukało całe miasto, zrozpaczonym rodzicom towarzyszył chłopak ich córki. Nikt nie przypuszczał, że to właśnie on przyczynił się do zaginięcia nastolatki.  

 

Przełom w sprawie nastąpił, kiedy koleżanka Patrycji zeznała, że ostatni raz widziała 13-latkę w towarzystwie Kacpra. Podczas przesłuchania chłopak początkowo zeznał, że pokłócił się ze swoją dziewczyną, a ta pobiegła na przystanek i wsiadła do autobusu. Jednak nie wszystko było jasne, a policja dążyła do wyjaśnienia sprawy. W następnych zeznaniach nastolatek zmieniał przebieg wydarzeń, aż w końcu ujawnił prawdę. 

 

Po kilkunastu godzinach poszukiwań Kacper wskazał miejsce zbrodni, której motywem miała być ciąża. 

 

Tragedia dwóch rodzin 

 

Niespełna 15-letni chłopak darzył wielkim zaufaniem rodzinę Patrycji. Rodzice zaakceptowali związek ich córki, a jej chłopaka często zabierali na rodzinne wyjazdy i wakacje. Para spotykała się od roku, dlatego ciężko było przypuszczać, że to właśnie z jego rąk zginęła nastolatka. „Dlaczego to zrobił? Był dla nas jak syn” – zadają sobie pytanie rodzice Patrycji. 

 

Rodzina Kacpra również przeżywa tragedię. Rodzice nie mogą zrozumieć jak do tego doszło, co mogło być przyczyną. Świadomość, że ich syn niesprawiający problemów jest mordercą sprawiła, że ich życie stało się koszmarem. 

15 stycznia w Piekarach Śląskich został zorganizowany marsz przeciwko przemocy. Kilkaset osób zebrało się w pobliżu miejsca, gdzie w brutalny sposób od rąk ukochanego zginęła Patrycja. 

Mieszkańcy miasta przyszli zapalić znicze na miejscu zbrodni. Do marszu dołączyli rodzice oprawcy, nie kryli swojej rozpaczy, padli na kolana i błagali o wybaczenie rodziców zamordowanej nastolatki. 


Widząc pojednanie rodziców, ludzie po prostu płakali razem z nimi. Dwie rodziny, dla których w jednej chwili świat się zawalił, szły ramię w ramię z setkami innych, w ciszy, w zadumie, w rozpaczy. Wielu w końcu zrozumiało jaki horror przeżywa rodzina dziewczynki, ale też chłopaka – napisał Radosław Palacz. 

 

 

Decyzją sądu rodzinnego Kacper ma trafić do schroniska dla nieletnich, gdzie ma przybywać 3 miesiące. W chwili zbrodni, chłopak nie miał jeszcze ukończonych 15 lat, a to oznacza, że za zabójstwo będzie sądzony jako nieletni.


Anna K.

Tragiczny wypadek w Lubuskiem. Dwie osoby poniosły śmierć na miejscu

Dwie osoby poniosły śmierć na miejscu w wyniku zderzenia trzech pojazdów na drodze krajowej numer 22. Zdarzenie miało miejsce na prostym odcinku drogi pomiędzy Gorzowem, a Strzelcami Krajeńskimi. Policja i Prokuratura wyjaśnia wszystkie okoliczności tego wypadku. Droga na tym odcinku jest zablokowana, policjanci wyznaczyli objazdy. 

foto: policja

We wtorek (19 stycznia) około godziny 6:30 policjanci ze Strzelec Krajeńskich dostali zgłoszenie o wypadku drogowym, do którego doszło na drodze krajowej nr 22 na wysokości miejscowości Wełmin. Na miejscu błyskawicznie pojawiły się służby ratunkowe. Funkcjonariusze zastali trzy uszkodzone pojazdy: dwie osobówki i samochód ciężarowy.  

Mimo szybkiej interwencji służb śmierć na miejscu poniosło dwóch mężczyzn. Kiedy zakończyła się akcja ratunkowa, rozpoczęły się niezbędne czynności procesowe związane z wyjaśnianiem okoliczności wypadku. Swoją pracę mundurowi z drogówki i pionu kryminalnego wykonywali pod nadzorem prokuratora. Dużo pracy mieli również do wykonania strażacy, którzy przy pomocy specjalistycznego sprzętu kierowali akcją ratowniczą i zabezpieczali miejsca zdarzenia. Droga w tym miejscu była zablokowana, dlatego policjanci wyznaczyli objazdy.

Na chwilę obecną nie znamy jeszcze dokładnych przyczyn wypadku, jednak wsiadając za kierownicę trzeba pamiętać o trudnych warunkach panujących na drogach. Pamiętajmy, że droga w wielu miejscach może być śliska i niebezpieczna. Najlepszym i sprawdzonym sposobem zadbanie o bezpieczeństwo jest rozsądek i przysłowiowe zdjęcie nogi z gazu.

źródło: Komenda Powiatowa Policji w Strzelcach Krajeńskich


f1

f2

f3

f4

f5

f6

f7



Otworzyli lokal mimo obostrzeń. Na miejsce wpadła policja

Gorzowscy policjanci wraz z pracownikami Wojewódzkiej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej podjęli interwencję w lokalu, którzy zgodnie z obowiązującymi obostrzeniami powinien być zamknięty. Tymczasem w pubie byli klienci. Funkcjonariusze wraz ze służbami sanitarnymi będą prowadzić postępowania, które zakończą się surowymi konsekwencjami.

foto: policja

Funkcjonariusze gorzowskiej komendy wraz ze służbami sanitarnymi podjęli interwencję w piątek (15 stycznia) około godziny 21, po tym jak pojawiła się informacja o pubie przy ulicy Pocztowej, który mimo obowiązujących obostrzeń przyjmuje gości. W sumie w lokalu było kilkunastu klientów. Policjanci będą w tej sprawie prowadzić postępowanie, które zakończy się skierowaniem wniosku o ukaranie do sądu. Służby sanitarne posiadają natomiast uprawnienia i narzędzia do dyscyplinowania właścicieli, którzy swoim postępowaniem naruszają obowiązujące przepisy, narażając w ten sposób na rozprzestrzenianie się epidemii.

 Policjanci wraz z Wojewódzką Stacja Sanitarno - Epidemiologiczną będą stanowczo reagować na wszelkie informacje, które dotyczą łamania obowiązujących obostrzeń. Służby kontrolują obiekty, które powinny pozostawać zamknięte lub ich działalność jest ograniczona. Jeśli na miejscu zostaną rażąco naruszone przepisy dotyczące reżimu sanitarnego, przedstawiciele inspekcji mają możliwość nałożenia kary w wysokości nawet 30 tysięcy złotych. W każdej takiej sytuacji policjanci będą udzielać inspektorom wsparcia. Obowiązujące obostrzenia dotyczą wielu branż i dziedzin życia.

 Zawieszone jest między innymi działalność kin, teatrów i innych placówek kultury. W zgromadzeniach publicznych może uczestniczyć maksymalnie 5 osób. Każdy ma także obowiązek zasłaniania ust i nosa. W prywatnych spotkaniach i imprezach mogą uczestniczyć domownicy i 5 zaproszonych osób. Obowiązuje całkowity zakaz organizacji wesel, komunii i innych przyjęć okolicznościowych. Kluby nocne, dyskoteki pozostają zamknięte.

loading...