FAKTY
latest

reklama

Fakty

fakty

Świat

Świat

fakty

fakty

Slider Right

randomposts4

wiadomości

kraj

fakty

fakty/ block-7

WYDARZENIA

kraj/block-1

świat

świat/ block-7

Gospodarka

gospodarka/block-3

Kronika Policyjna

Kronika policyjna/ block-3

polityka

polityka/block-7

kultura

KULTURA/block-7

Religia

RELIGIA/block-1

ciekawostki

ciekawostki/block-7

Siepomaga

SiePomaga/ block-1

smacznego

Smacznego/block-1

EDUKACJA

EDUKACJA

14- latek ukradł samochód, którym jechał nad morze



Nowodworscy policjanci interweniowali w sprawie zgłoszenia o kierującym, który dziwnie się zachowuje i może być nietrzeźwy. Reakcja innych uczestników ruchu drogowego spowodowała, że zjechał on z drogi nr 7 i w gminie Zakroczym porzucił auto w przydrożnym rowie, a sam oddalił się. Policjanci zatrzymali kierującego, był nim 14- latek z Warszawy, który jak oświadczył chciał wybrać się autem nad morze. Teraz o jego losie zdecyduje sąd rodzinny.


foto: policja



We wtorek po godzinie 18- ej do dyżurnego komendy powiatowej policji w Nowym Dworze Mazowieckim wpłynęło zgłoszenie, iż DK7 w kierunku Gdańska jedzie osobowy hyundai i40, którego kierujący dziwnie się zachowuje. Inni uczestnicy podejrzewali, że za kierownicą auta może siedzieć nietrzeźwa lub pod wpływem środków odurzających osoba. Kierujący innym autem widząc całą sytuację postanowił uniemożliwić mu dalszą jazdę. Wówczas, na wysokości gminy Zakroczym hyundai skręcił z drogi nr 7 w kierunku miejscowości Strubiny. Następnie w Swobodni mężczyzna siedzący za kierownicą wjechał do przydrożnego rowu, niemal uderzając w znak drogowy. Wysiadł z pojazdu i w pośpiechu zaczął uciekać.

Na miejscu natychmiast zjawili się policjanci, którzy podjęli penetrację terenu za mężczyzną. Do działań wykorzystano także przewodnika z psem służbowym.

W tym samym czasie, na terenie Warszawy kobieta zgłaszała na policji zaginięcie syna oraz kradzież pojazdu.

Jak się okazało te dwie sprawy wiele łączyło; 14- latek zabrał kluczyki do hyundaia należącego do jego matki i odjechał samochodem z terenu Warszawy.

Po długich poszukiwaniach chłopak został w nocy odnaleziony na terenie gminy Pomiechówek, w miejscowości Czarnowo. Pieszo pokonał kilkanaście kilometrów. 14- latek powiedział policjantom, że postanowił wybrać się samochodem nad morze. Policjanci przekazali go pod opiekę matki.

Teraz o jego losie zdecyduje sąd rodzinny.

st. asp. Joanna Wielocha/G.P.


f1


Rzeszów: Tragiczny wypadek na budowie - pracownicy spadli z 11. piętra


Policjanci, pod nadzorem prokuratora, wyjaśniają okoliczności tragicznego wypadku, do którego doszło dzisiaj rano na budowie przy ul. Bałtyckiej w Rzeszowie. Dwóch mężczyzn, pracujących przy rozbiórce rusztowania spadło z wysokości 11 piętra. Obaj zginęli. Na miejscu pod nadzorem prokuratora pracuje policyjna ekipa dochodzeniowo-śledcza.


foto: policja


Do zdarzenia doszło dzisiaj około godz. 8, na terenie budowy przy ul. Bałtyckiej. Jak wstępnie ustalili policjanci, dwaj mężczyźni, pracujący na budowie, rozbierali rusztowanie, które prawdopodobnie nagle oderwało się od ściany budynku. Obaj spadli z wysokości 11 piętra. Mężczyźni w wieku 29 i 42 lat ponieśli śmierć na miejscu.

Szczegółowe okoliczności wypadku ustala teraz policyjna ekipa dochodzeniowo-śledcza, pracująca pod nadzorem prokuratora z Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie. O wypadku zawiadomiona została Państwowa Inspekcja Pracy.

Nieprzebadany drób trafiał na rynek – dwaj lekarze weterynarii usłyszeli blisko 1500 zarzutów


Funkcjonariusze z Wydziału dw. z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku przerwali nielegalny proceder podrobiania przez lekarzy weterynarii dokumentacji, stanowiącej podstawę przyjęcia drobiu do ubojni i przedstawili dwóm weterynarzom blisko 1500 zarzutów. Sprawa ma charakter rozwojowy. Podejrzanym grozi do 12 lat pozbawienia wolności.


zdjęcia: policja, g/w


Policjanci z gdańskiej komendy wojewódzkiej z wydziału zajmującego się zwalczaniem przestępczości gospodarczej w ramach śledztwa nadzorowanego przez Prokuraturę Regionalną w Gdańsku pracują nad wyjaśnieniem sprawy nielegalnego procederu wystawiania fałszywej dokumentacji przez lekarzy weterynarii.

Z zebranego przez policjantów materiału dowodowego wynika, że dwaj lekarze weterynarii w wieku 50 i 37-lat związani z jedną ze spółek specjalizujących się w obsłudze weterynaryjnej drobiu zamiast samemu dokonywać badań przedubojowych zlecali ich wykonanie osobom nieuprawnionym, bądź przekazywali do wypełnienia osobom postronnym podpisane przez siebie druki potwierdzające wykonanie badań. W rzeczywistości badania te nie miały miejsca. Tak spreparowane d^vokumenty stanowiły podstawę przyjęcia drobiu do ubojni i na rynek do konsumpcji trafiało nieprzebadane mięso.

Do przestępstw dochodziło w latach 2014-2015, a za wystawione w ten sposób świadectwa zdrowia nieuczciwi lekarze otrzymywali od właściwych powiatowych lekarzy weterynarii nienależne im wynagrodzenie.

W tej sprawie policjanci przeanalizowali kilka tysięcy dokumentów, uzyskali liczne opinie biegłych i przesłuchali ponad 150 świadków. Wszystko to pozwoliło na wytypowanie osób podejrzanych i przedstawienie dwóm lekarzom weterynarii łącznie blisko 1500 zarzutów oszustwa, poświadczenia nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz podżegania do składania fałszywych zeznań.

Wobec podejrzanych prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji, zakazu kontaktowania się z hodowcami drobiu, poręczenia majątkowego, nakazu powstrzymania się od działalności w zakresie ubiegania się o wyznaczenie przez Powiatowego Lekarza Weterynarii urzędowym lekarzem weterynarii, a dodatkowo wobec jednego z nich zawieszenie w czynnościach służbowych urzędowego lekarza weterynarii.

W związku z tym, że podejrzani z popełnienia tych przestępstw uczynili sobie stałe źródło dochodu grozi im kara do 12 lat pozbawienia wolności. Sprawa ma charakter rozwojowy, policjanci dalej nad nią pracują.

Groził sąsiadkom, a jedną z nich pobił


Świętochłowiccy policjanci zatrzymali agresora, który groził swoim sąsiadkom. Jedną z nich pobił. Na widok radiowozu napastnik zaczął uciekać. Pościg za agresorem zakończył się po kilku minutach. Teraz 32-latek odpowie przed sądem. Decyzją prokuratora mężczyzna został objęty m.in. zakazem zbliżania się do pokrzywdzonych.

foto: Policja Śląska

Dyżurny świętochłowickiej policji otrzymał zgłoszenie o zakłóceniu spokoju w dzielnicy śródmieście. Na miejscu przed budynkiem mundurowi zauważyli siedzącą na ziemi kobietę. Obok niej stał mężczyzna, który na widok stróżów prawa zaczął uciekać. Policjanci natychmiast ruszyli za nim w pościg. 


Po chwili zatrzymali mężczyznę w okolicy pobliskiego cmentarza. 32-latek był pobudzony i agresywny wobec mundurowych. Wezwania do zachowania zgodnego z prawem nie odnosiło skutku, a świętochłowiczanin nie zamierzał się uspokoić. Agresor został obezwładniony. Jak ustalili policjanci, mężczyzna przed ucieczką pobił swoją sąsiadkę, która zwróciła mu uwagę w związku z jego głośnym zachowaniem. Agresor zaatakował kobietę, przewrócił ją i kopał po ciele, a następne zagroził jej śmiercią.


 Pobita kobieta z obrażeniami ciała trafiła pod opiekę lekarską. Jak się później okazało, to nie jedyne przewinienia 32-latka. Takie sytuacje zdarzały się w przeszłości. Mężczyzna kierował również groźby karalne wobec innej lokatorki. Zatrzymany trafił do policyjnego aresztu. Na drugi dzień usłyszał aż trzy zarzuty dotyczące gróźb. Ponadto odpowie za uszkodzenie ciała sąsiadki. Decyzją prokuratora, oprócz policyjnego dozoru, mieszkaniec miasta został objęty zakazem kontaktowania się z pokrzywdzoną oraz zakazem zbliżania się do niej. Grozi mu do 5 lata więzienia.

Strzegom: Katastrofa śmigłowca. Zginęły dwie osoby


Wypadek śmigłowca w okolicach Strzegomia (woj. dolnośląskie). Zginęło dwóch mężczyzn.


foto: policja

30 czerwca około godziny 20.30 doszło do wypadku śmigłowca. Maszyna rozbiła się niedaleko drogi krajowej nr 5, około 300 metrów od stacji benzynowej. Zginęło dwóch mężczyzn.  


Przyczyny katastrofy nie są jeszcze ustalone. Dwuosobowy, prywatny, śmigłowiec w szybkim tempie runął na ziemię. W wypadku zginęło dwóch mężczyzn. 

Nie doszło do pożaru, ale strażacy musieli zabezpieczyć teren, gdyż doszło do wycieku paliwa. Na miejscu pracowało siedem zastępów straży pożarnej.

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: Polsat News/Onet

Tragedia w Koszalinie. Dzieci wypadły z okna wieżowca. Zginęły na miejscu


Do tragicznego wypadku doszło w Koszalinie na ulicy Władysława IV. Zginęły dzieci.



foto screen-wideo: koszalininfo
30 czerwca po godzinie 20.30 doszło do tragicznego wypadku na ulicy Władysława IV w Koszalinie. Ze wstępnych informacji wynika, że z okna na 9. piętrze wypadło dwoje dzieci. Chłopiec i dziewczynka zginęli na miejscu. Maluchy były w wieku 4 i 5 lat. 


Trzy minuty po zgłoszeniu, na miejsce zdarzenia przyjechali policjanci, którzy rozpoczęli reanimację. Niestety, nie przyniosła ona rezultatu i dzieci zmarły. 


Rodzice dzieci byli trzeźwi. Według nieoficjalnych wiadomości w chwili zdarzenia w mieszkaniu znajdowało się czworo dzieci i ich matka. Wstępne informacje wskazują, że doszło tam do nieszczęśliwego wypadku. Maluchy miały otworzyć sobie okno, przez które wypadły. 

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: koszalininfo.pl