Głos Wojewódzki
FAKTY
latest

reklama

fakty

fakty

kraj

kraj

świat

świat

Kraj

kraj/ block-3

Świat

świat/ block-3

Polityka

polityka/ block-11
randomposts2

Kronika policyjna

Kronika policyjna/ block-3

Kultura

KULTURA/block-3

Nauka

nauka/block-3

zdrowie

zdrowie/block-3

Gospodarka

gospodarka/block-7

Smacznego

Smacznego/block-3

Ciekawostki

ciekawostki/block-1

Religia

RELIGIA/block-1

Latest Articles

loading...

środa, 24 kwietnia 2019

UWAGA ZAGINĘŁY: IWONA PAWLAK i jej półtoraroczna córka NINA

Zaginęła 20-letnia Iwona Pawlak i jej półtoraroczna córeczka Nina. 20. kwietnia wyjechały z Holandii (czekamy na potwierdzenie informacji o miejscowości, z której wyjechały) do Złoczewa w województwie łódzkim.

foto: Facebook

Rodzina podjęła próbę zgłoszenia zaginięcia na policji. Niestety, powiedziano im, żeby czekali, aż Iwona odezwie się. Child Alert nie został uruchomiony. Policja potwierdziła jedynie, że Pani Iwona nie została zatrzymana.

Póki co, wiemy, że Pani Iwona jechała samochodem z osobami prywatnymi i w pewnym momencie przesiadła się do innego samochodu. Z niepotwierdzonych informacji wiemy, że mógł to być Peugeot 307, rocznik 2005, koloru granatowego. Jechali trasą A67 na Niemiecką 40.

IWONA ostatni raz komunikowała się z rodziną w sobotę 20. kwietnia ok 10:20 rano. Napisała, że wyjeżdża i niedługo będzie. Od tej pory nie odpisuje na wiadomości oraz nie odbiera telefonu. Pojawia się komunikat: "Nie ma takiego numeru'.

Osoby, które widziały poszukiwaną mieszkankę Bytomia lub mają jakiekolwiek informacje na temat miejsca jej pobytu, proszone są o kontakt Komendą Policji 112

Błagamy o pomoc. 


Awantura o włosy



Policjanci z Komisariatu Policji III w Krakowie odebrali zgłoszenie dotyczące awantury w salonie kosmetycznym. Funkcjonariusze zastali tam zgłaszającą, która oznajmiła, że chwilę wcześniej przyjechała do kosmetyczki, aby jej oddać włosy (naturalne), zakupione za pośrednictwem portalu internetowego.

foto: policja 

Na miejscu pracownica salonu, która sprzedała produkt, słysząc o zamiarze zwrotu towaru, wpadła w szał. Zaczęła w wulgarny sposób wyzywać klientkę, a następnie kierować wobec niej groźby, by finalnie rzucić się na zgłaszającą zadając jej kilka uderzeń w okolice brzucha. Dopiero mężczyzna, który zjawił się z poszkodowaną, zdołał odciągnąć atakującą kobietę.



Zgłaszająca nie posiadała obrażeń, nie uskarżała się na stan zdrowia i oznajmiała, że nie potrzebuje pomocy medycznej. Wypowiedziane jednak wcześniej groźby w jej kierunku spowodowały, że była ona roztrzęsiona i zdenerwowana. Poszkodowana zdecydowała, że złoży zawiadomienie o przestępstwie – groźbach karalnych.



30-letnia pracownica salonu została zatrzymana i przesłuchana w Komisariacie Policji III w Krakowie. Kobieta tłumaczyła, że jest osobą bardzo nerwową i impulsywną, a klientka, która chciała zwrócić zakupiony towar, wyprowadziła ją z równowagi. Po przesłuchaniu została zwolniona, jednak czeka ją jeszcze sprawa sądzie.  Za kierowanie gróźb karalnych oraz naruszenie nietykalności cielesnej grozi jej kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Pijana matka zostawia 2- letniego syna w parku



Ponad 2 promile alkoholu w organizmie miała matka 2-letniego chłopca, pozostawionego w parku w rejonie dzielnicy Wrzeszcz. Policjanci dzięki swojej determinacji znaleźli matkę chłopca w jednym z mieszkań. Kobieta po wytrzeźwieniu została przesłuchana przez policjantów, którzy ustalają okoliczności tego zdarzenia. Niewykluczone, że 24-letnia kobieta usłyszy zarzut narażenia chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.



foto ilustracyjne
W sobotę około godziny 19.00 dyżurny z komisariatu we Wrzeszczu otrzymał informację od zaniepokojonych przechodniów o tym, że przy al. Zwycięstwa, w parku, ciągnie wózek dziecięcy około 2-letni chłopiec, przy którym nikogo nie ma. Policjanci natychmiast pojechali na miejsce i tam w rozmowie ze świadkami dowiedzieli się, że chłopcem nikt się nie interesuje oraz że nie ma w pobliżu jego najbliższych.

Policjanci natychmiast otoczyli chłopca opieką. Oficer dyżurny poprosił również o pomoc lekarza, który po przebadaniu chłopca ocenił stan jego zdrowia. Chłopiec wyglądał na zadbanego i nie było potrzeby pozostawiania go w szpitalu. Funkcjonariusze, aby jak najszybciej zdobyć informację o tym, kim jest chłopczyk, sprawdzili rzeczy pozostawione w wózku. Funkcjonariusze znaleźli m.in. recepty, na których zamieszczony był prawdopodobny adres jego miejsca zamieszkania.

Funkcjonariusze pojechali w to miejsce, ale w mieszkaniu nie zastali nikogo. Dzięki swojej determinacji mundurowi i tak ustalili, gdzie może przebywać matka chłopca.

Mundurowi weszli do jednego z mieszkań w dzielnicy Wrzeszcz i tam znaleźli 24-letnią matkę chłopczyka. Kobieta była pijana, miała ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Z uwagi na stan upojenia rozmowa z nią nie była możliwa. Kobieta trafiła do wytrzeźwienia.

Chłopczyk trafił pod opiekę pracowników gdańskiego MOPR, a następnie do placówki opiekuńczej.

Policjanci sprawdzają dokładnie okoliczności tego zdarzenia m.in. przeglądają zapisy z kamer monitoringu.

Matka chłopczyka po wytrzeźwieniu została przesłuchana. Policjanci sprawdzają, czy doszło do narażenia chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Za to przestępstwo grozi 5 lat więzienia. Niewykluczone, że kobieta usłyszy zarzuty.

Zebrany w tej sprawie materiał zostanie przekazany również do sądu rodzinnego.

(KWP w Gdańsku / mg)

Zderzenie ciężarówek w Koziegłowach

Wczoraj na drodze krajowej nr 1 w Koziegłowach zderzyły się dwie ciężarówki. Jeden z kierowców śmigłowcem został przetransportowany do szpitala. Na szczęście obrażenia nie zagrażały jego życiu. Utrudnienia na drodze trwały kilka godzin. Apelujemy o ostrożną i rozważną jazdę!


foto: policja


Do groźnie wyglądającego zderzenia ciężarówek doszło wczoraj przed 16.00 na drodze krajowej nr 1 w Koziegłowach. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że kierujący pojazdem ciężarowym marki Renault z naczepą, jadąc w kierunku Katowic, nie zachował bezpiecznej odległości pomiędzy pojazdami i najechał na ciężarowego mana z przyczepą. 


Całe zdarzenie wyglądało bardzo groźnie. Na miejscu wylądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który przetransportował rannego 35-letniego kierowcę renault do szpitala, gdzie pozostał na obserwacji. Na szczęście 35-latek doznał jedynie ogólnych stłuczeń. 


Wszyscy uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi. W miejscu zdarzenia droga w kierunku Katowic była zablokowana. Policjanci wyznaczyli objazd przez pobliską stację paliw. Usuwanie uszkodzonych pojazdów, wypełnionych ciężkim ładunkiem, trwało ponad 3 godziny.

Nastolatek chciał sprzedać policjantom marihuanę



Funkcjonariusze z Wydziału Prewencji i Patrolowego codziennie kontrolują miejsca, w których spotykają się młodzi ludzie. Pilnują przestrzegania przepisów porządkowych, ale też działają prewencyjnie w celu zapobieżenia kradzieżom mienia czy rozbojom. Przeciwdziałają również handlowi środkami odurzającymi. Czasem sprawcy przestępstw sami ułatwiają im pracę. Tak zrobił pewien młody mieszkaniec Wrocławia, kilka dni temu.

foto: pixabay

Kiedy do policyjnych wywiadowców patrolujących rejon spotkań wrocławskich nastolatków podszedł młody człowiek i zaoferował im kupno marihuany, byli oni dość zaskoczeni. Choć to nie pierwszy tego typu przypadek w ich policyjnej karierze. Poprosili nic niepodejrzewającego 15 - latka, aby pokazał im oferowany asortyment. 



Wtedy młody mężczyzna bez chwili wahania wyciągnął z saszetki srebrne zawiniątko z charakterystycznym suszem roślinnym i powiedział, że może im „sprzedać gram”. Policjanci nie potrzebowali więcej powodów, aby rozpocząć interwencję i zatrzymać dealera.
Już w komisariacie okazało się, że 15-latek miał wcześniej konflikty z prawem. Nie był też do końca prawdomówny.

Owszem policjanci potwierdzili, że zabezpieczony susz roślinny jest marihuaną jak wynikało z przeprowadzonego testu, jednak o wadze dwukrotnie mniejszej, niż deklarowana podczas proponowanej transakcji. Nie odpowie jednak za sprzedaż produktu niezgodnego z opisem, a za posiadanie i handel substancjami odurzającymi.
Młody człowiek został przekazany rodzicom i teraz o jego dalszych losach zadecyduje sąd rodzinny.
 Monika Kaleta


Tragiczna śmierć 5- latki w Krępie pod Słupskiem

Okoliczności śmierci 5-letniej dziewczynki bada Prokuratura Rejonowa w Słupsku. Śledczy ustalili, że gdy regał przewrócił się na dziecko rodzice nie byli obecni w domu. W mieszkaniu wraz z dziewczynką przebywało rodzeństwo w wieku 11 i 10 lat. Sekcja zwłok 5-latki została zaplanowana na środę. 
foto: policja

Tragedia miała miejsce w Krępie Słupskiej (woj. pomorskie), 19 kwietnia w Wielki Piątek o godz. 14:00. 

– Na miejsce wypadku jako pierwszy dotarł dzielnicowy, który akurat był w pobliżu – relacjonował w rozmowie z Fakt24.pl nadkom. Robert Czerwiński z policji w Słupsku. – Funkcjonariusz rozpoczął i kontynuował reanimację do przybycia karetki pogotowia.



Podczas transportu do szpitala karetką pogotowia dziewczynka była nieprzytomna. 5-latka zmarła w wyniku zatrzymania krążenia w sobotę 20 kwietnia, około godziny 16:00.
W sprawie śmierci dziewczynki Prokuratura Rejonowa w Słupsku wszczęła postępowanie.

–  Z dotychczasowych ustaleń wynika, że dziewczynka wspięła się na szafkę, która się na nią przewróciła. W momencie wypadku rodziców 5-latki nie było w domu. Dziewczynka przebywała w mieszkaniu z dwójką rodzeństwa w wieku 10 i 11 lat. 


Prokuratura prowadzi postępowanie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci i narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia bądź zdrowia. Ustalamy czy był to nieszczęśliwy wypadek czy winę za śmierć dziecka ponoszą osoby trzecie - powiedział w rozmowie z Fakt24.pl prokurator rejonowy w Słupsku, Piotr Nierebiński.
Sekcja zwłok dziecka została zaplanowana na środę.


źródło: Fakt24


Ochroniarz z Nowej Huty gwałcił córki i żonę



40-letni Zbigniew W. został skazany na 8 lat pozbawienia wolności za gwałty i znęcanie się nad nieletnimi córkami i żoną. Musi też w ramach odszkodowania zapłacić ofiarom 90 tys. złotych. Według postanowienia sądu 40-latek musi także wyprowadzić się z rodzinnego domu.
foto ilustracyjne: policja

Zbigniew W. został skazany przez Sąd Okręgowy w Krakowie na 8 lat pozbawienia wolności. 40-latek znęcał się nad żoną i nieletnimi córkami oraz wykorzystywał je seksualnie. Groziło mu za te czyny nawet 15 lat więzienia.



 Prokuratura ustaliła, że ochroniarz znęcał się psychicznie i fizycznie nad córkami i żoną oraz gwałcił je przez 8 lat. Śledczy, którzy skierowali do sądu akt oskarżenia ustalili, że mężczyzna miał problem z uzależnieniem od hazardu i alkoholu, co było powodem jego popadnięcia w długi. 40-latek zmuszał do seksu żonę, a podczas jej nieobecności gwałcił własne dzieci. 


Wreszcie jedna z córek wyjawiła koszmar nauczycielce, która poinformowała pracowników MOPS. Wówczas sprawą zainteresowała się prokuratura. Mężczyzna trafił do aresztu w lutym 2018 r. Sąd podjął decyzję, że ochroniarz powinien wyprowadzić się i nie kontaktować z ofiarami przez 10 lat. Mężczyzna również ma zakaz pracy w zawodach związanych z opieką nad dziećmi i edukacją przez ten sam okres czasu. Decyzją sądu mężczyzna został także skierowany na terapię odwykową. Wyrok nie jest prawomocny. 10 miesięcy, które spędził w areszcie naliczono mu na poczet kary. 


źródło: Fakt24

Chcieli spalić osy palnikiem, niemal doprowadzili do spalenia domu

W środę 24 kwietnia doszło do niebezpiecznego zdarzenia na terenie gminy Sieroszewice w miejscowości Psary przy ulicy Kaliskiej. 

foto: infostrow.pl

Osoba zatrudniona do usunięcia gniazda os niestety użyła do tego celu palnika i doprowadziła do rozprzestrzenienia się ognia na podbitkę budynku mieszkalnego i rynny. 


Na miejsce zadysponowano 3 zastępy Straży Pożarnej w tym OSP Rososzyca, OSP Sieroszewice, GCBA ciężki wóz gaśniczy z PSP Ostrów Wielkopolski i Patrol Policji. Strażacy na miejscu zastali rozwinięty pożar krzewów i suchej trawy oraz nadpaloną podbitkę budynku mieszkalnego. Na szczęście dzięki szybkiej i sprawnej akcji udało się zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia na poddasze. 

Pozbywanie się gniazda os palnikiem na drzewach czy krzewach nie jest dobrym pomysłem, ponieważ może doprowadzić to do rozległego pożaru i dużych strat. Jeżeli w naszym domostwie lub okolicy pojawi się gniazdo os lub szerszeni możemy śmiało zadzwonić pod numer alarmowy Straży Pożarnej 998, na miejsce zostanie zadysponowana wówczas pobliska jednostka OSP lub PSP. a strażacy w specjalistycznych kombinezonach zneutralizują gniazdo agresywnych owadów.

źródło: infostrow.pl

Minister Krzysztof Szczerski proponuje katolickie paszporty

Minister Krzysztof Szczerski chce, by wystawiany Polakom katolicki paszport zawierał najważniejsze modlitwy i prawdy wiary. Szef gabinetu prezydenta Andrzeja Dudy swój pomysł uzasadnia obawą o religijność rodaków na obczyźnie.


foto: prezydent.pl


O zmianie wzoru paszportów Szczerski napisał w książce "Utopia europejska. Kryzys integracji i polska inicjatywa naprawy” - informuje newsweeek.pl. Wydawnictwo ukazało się dwa lata temu, ale dopiera teraz - w ramach debaty publicznej o wpływach Kościoła w Polsce - sprawa postulatu prezydenckiego ministra nabiera rozgłosu.

Z lektury książki Krzysztofa Szczerskiego wynika też, że Polska ma do spełnienia specjalną misję. Minister odnosi wrażenie, że "wiele krajów czeka na nas, czeka na ojczyznę św. Jana Pawła II, by wskazała na nowo drogę". A ponieważ kondycja Europy jest słaba, potrzebny jest jej ktoś taki jak biblijny Noe. I tu właśnie jest miejsce dla Polski.
Minister w swojej książce pisze, że "chciałby zaproponować podjęcie prac nad przygotowaniem swego rodzaju 'Paszportu katolickiego'". Zaznacza, że dokument ma zawierać "najważniejsze modlitwy i prawdy wiary, informację o wspólnotach katolickich, duszpasterstwach czy o polskich misjach działających w zachodniej Europie".

Szczerski liczy, że Polska będzie dla Europy tym samym, czym był Noe, dla ludzi żyjących przed biblijnym potopem.

źródło: wp.pl/ gazeta.pl/ natemat

Cios lubuskich policjantów w cyberprzestępczość – realizacja sprawy wyłudzenia pieniędzy na blisko milion złotych

Lubuscy policjanci zajmujący się zwalczaniem cyberprzestępczości i przestępczości gospodarczej, wsparci przez funkcjonariuszy Centralnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji BOA przeprowadzili w ubiegłym tygodniu realizację sprawy dotyczącej wyłudzenia znacznych kwot pieniędzy, dokonywanych poprzez wymianę walut w internecie. Zatrzymano pięć osób, które w wyniku przestępczego procederu wzbogaciły się o blisko milion złotych. Usłyszeli zarzuty popełnienia oszustwa komputerowego i prania pieniędzy - grozi im do dziesięciu lat pozbawienia wolności.


foto: policja

Policjanci Wydziału do walki z Cyberprzestępczością KWP w Gorzowie Wlkp. w ramach przeprowadzonych czynności operacyjnych wytypowali osoby, które specjalizowały się w oszustwach internetowych. Osoby te w przestępczym procederze posługiwali się szkodliwym oprogramowaniem z dziedziny kryptowirologii (ransomware) oraz aplikacjami phishingowymi, czyli takimi za pomocą których przestępca podszywa się pod inną osobę lub instytucję w celu wyłudzenia określonych informacji (danych logowania, szczegółów kart płatniczych itp.). 


Ustalono, że od 2016 roku przeprowadzili akcje phishingowe, które miały na celu uzyskanie danych dostępowych do przeprowadzanych drogą elektroniczną operacji finansowych związanych z wymianą walut. Ofiarami tej nielegalnej działalności najczęściej stawały się firmy z branży transportowej. W celu zamaskowania swojej tożsamości przestępcy wykorzystywali przy płatnościach elektronicznych numery telefonów, które były zarejestrowane na inne osoby, tzw. „słupy”. Poza tym w ramach łączy internetowych korzystali z sieci TOR, co sprzyjało anonimowości przestępców, jednocześnie zapobiegając analizie ruchu sieciowego.

W 2018 roku dokonali skutecznego ataku phishingowego, podczas którego uzyskano dostęp do sieci WIFI firmy transportowej oraz informację, że właściciel firmy dokonał przelewu bankowego, aby zakupić 200 tysięcy euro poprzez kantor internetowy. Przestępcy przy wykorzystaniu wcześniej przejętych danych autoryzacyjnych dokonywali podmiany rachunku bankowego, na który miały po wymianie zostać przelane pieniądze. Przejęte środki w ciągu dwóch godzin przelewali na kolejne rachunki bankowe, chcąc zmylić trop. Następnie w przeciągu tygodnia część pieniędzy wypłacili w bankomatach, a za pozostałą część kupili kryptowaluty, którymi obracali w internecie.

Setki, jeśli nie tysiące godzin, które przy analizie sprawy spędzili policjanci zajmujący się zwalczaniem cyberprzestępczości KWP w Gorzowie Wlkp. i przestępczości gospodarczej KMP w Zielonej Górze oraz intensywna współpraca z prowadzącą śledztwo w tej sprawie Prokuraturą Rejonową w Zielonej Górze dały wymierny efekt. We wtorek (9 kwietnia) lubuscy policjanci wsparci funkcjonariuszami Centralnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji BOA przeprowadzili zatrzymania na terenie Torunia. W sumie zatrzymano pięć osób, które przewieziono do Zielonej Góry. Policjanci na miejscu zdarzenia dokonali przeszukań i zabezpieczenia sprzętu komputerowego - stacji roboczych, nośników pamięci, routerów czy tzw. „koparek” do kryptowalut. Zatrzymani usłyszeli zarzuty oszustwa komputerowego i prania pieniędzy. Za te przestępstwa grozi im do dziesięciu lat pozbawienia wolności. Główny z podejrzanych – 43-letni mieszkaniec województwa kujawsko - pomorskiego – został aresztowany przez sąd na trzy miesiące. Sprawa jest rozwojowa, policjanci nie wykluczają kolejnych zatrzymań.

Opracował: sierż. szt. Maciej Kimet

Zespół Prasowy KWP w Gorzowie Wlkp.

Porwanie dla okupu – kolejny zatrzymany



Policjanci ze stołecznego wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw zatrzymali mężczyznę podejrzanego o porwanie dla okupu, do którego doszło blisko 5 lat temu. Dzięki funkcjonariuszom kolejna już osoba odpowie za to przestępstwo. 37-letniemu Patrykowi R. ściganemu również listem gończym za liczne oszustwa może grozić kara co najmniej 3 lat więzienia.


foto: policja



Do zdarzenia doszło w czerwcu 2014 roku. Jak ustalili wówczas policjanci, sprawcy wciągnęli młodego mężczyznę do samochodu i przetrzymywali go tam przez kilka godzin. 27-latek miał być okładany pięściami, kopany i duszony, a napastnicy dodatkowo grozili mu pozbawieniem życia i zażądali okupu za jego wypuszczenie. W efekcie pokrzywdzony miał przekazać swoim oprawcom 75 tys. złotych i w ten sposób odzyskać wolność.

Z uwagi na okoliczności zdarzenia i charakter czynu, sprawą zajęli się policjanci ze stołecznego wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw, a śledztwo wszczęła Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Czynności operacyjne i procesowe wykonane przez funkcjonariuszy doprowadziły do ustalenia osób mogących mieć związek z tym przestępstwem.

Efektem pracy policjantów i prokuratury jest zatrzymanie kolejnego mężczyzny podejrzanego o ten czyn. Patryk R. przekonał się, że mimo znacznego upływu czasu nie jest bezkarny. Dzięki operacyjnej informacji, funkcjonariusze dotarli do miejsca pobytu mężczyzny na terenie warszawskich Włoch. 37-latek już od dłuższego czasu ukrywał się, ponieważ w maju 2016 r. został za nim dodatkowo wystawiony list gończy, na postawie którego miał trafić do więzienia na 7 lat za liczne oszustwa. Mężczyzna, jak ustalili policjanci, planował w najbliższym czasie wyjechać na stałe za granicę.

Po zebraniu materiału w tej sprawie, Patryk R. został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty. Mężczyzna podejrzany jest o porwanie i wymuszenie rozbójnicze. Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że motywem jego działania była najprawdopodobniej próba odzyskania długów. Za to przestępstwo grozi kara co najmniej 3 lat więzienia.

mb

Śmiertelny wypadek w Kalei

Kłobuccy śledczy wyjaśniają szczegółowe okoliczności wypadku, do którego doszło dzisiaj w Kalei. Ze wstępnych ustaleń policjantów z drogówki wynika, że kierujący oplem, podczas manewru skrętu w lewo, w ulicę Krótką, zderzył się z jadącym z przeciwka volkswagenem. Niestety, na skutek tego zdarzenia śmierć poniosły dwie osoby: kierowca i pasażerka opla.


foto: policja
Do zdarzenia doszło dzisiaj około 9:30 na drodze wojewódzkiej nr 494 w miejscowości Kalej. Jak wstępnie ustalili policjanci z kłobuckiej drogówki, kierowca jadącego od strony Częstochowy opla, podczas manewru skrętu w lewo, w ulicę Krótką, zderzył się z jadącym z przeciwka volkswagenem, który następnie uderzył w jadącą od strony Częstochowy skodę.

Niestety, na skutek tego zdarzenia śmierć poniosły dwie osoby: 79-letni kierowca oraz 66-letnia pasażerka opla. Oboje byli mieszkańcami Częstochowy.

Volkswagenem kierował 41-letni mieszkaniec powiatu lublinieckiego, skodą 42-letni mieszkaniec powiatu oleskiego. Kierowcy tych pojazdów nie odnieśli obrażeń ciała. W chwili zdarzenia byli trzeźwi.

Na miejscu, pod nadzorem prokuratora, policjanci przeprowadzili oględziny z udziałem technika kryminalistyki. Teraz tragiczne zdarzenie będzie zbadane przez biegłego z zakresu rekonstrukcji przebiegu wypadków drogowych, którego opinia zostanie wykorzystana w toczącym się postępowaniu. Dodatkowo miejsce wypadku zbada zespół, w skład którego wchodzą policjanci z drogówki oraz przedstawiciele Zarządu Dróg Wojewódzkich.

Szczegółowe okoliczności tego wypadku sprawdzają śledczy z Kłobucka pod nadzorem częstochowskiego prokuratora.

Wszystkie osoby będące świadkami tego wypadku proszone są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Kłobucku pod nr telefonu (34) 3109200, 997, 112 lub z najbliższą jednostką policji.

Policja podejmuje czynności dot. zdarzenia w Pruchniku

W związku ze zdarzeniem w Pruchniku nazywanym „Sądem nad Judaszem” - opisywanym przez niektóre media, policja podjęła decyzję o przeprowadzeniu czynności mających wyjaśnić incydent. Decyzje konsultowane są z prokuraturą - poinformowała we wtorek wieczorem podkarpacka policja.


Policja podjęła decyzję o przeprowadzeniu czynności mających wyjaśnić incydent. Podejmowane decyzje konsultowane są z Prokuraturą.

Również w związku ze zgłoszeniami dot. podejrzenia nawoływania do nienawiści na tle narodowościowych, zebrane w tej sprawie materiały, zostały przekazane Prokuraturze celem dokonania dalszej oceny.

Podejmowane działania mają na celu szczegółowe wyjaśnienie opisywanych zgłoszeń związanych ze zdarzeniem w Pruchniku i na ich podstawie podejmowane będą dalsze czynności.

Przypomnijmy:

W Wielki Piątek 19 kwietnia o godzinie 15 w Pruchniku rozpoczął się „sąd nad Judaszem”. Na przydrożnej latarni powieszono ogromną, wypchaną słomą kukłę z pejsami, kapeluszem i czerwonym nosem. Wymalowano na niej napis "Judasz 2019. Zdrajca!". Dorośli zachęcali dzieci do bicia i kopania kukły.

Do Izraela dotarły już zdjęcia i nagrania z sądu nad Judaszem, który odbył się w Pruchniku, gdzie dzieci biły kukłę Żyda pałkami, a później wieszano ją i palono.

Antonia Yamin, główna europejska korespondentka publicznej telewizji izraelskiej opisała z kolei całą sytuację w Pruchniku, nazywając ją "antysemityzmem w Polsce".



źródło: Policja/ se.pl/ gazeta.pl/ natemat/ rmf24

Szef grupy wraz z prezesem spółki paliwowej oskarżeni o uszczuplenia podatkowe na kwotę 24 milionów złotych

Prokuratura Regionalna we Wrocławiu skierowała do Sądu Okręgowego we Wrocławiu akt oskarżenia dotyczący działania zorganizowanej grupy przestępczej dokonującej uszczupleń podatkowych w związku z obrotem paliwami płynnymi. 

foto: cba

Aktem oskarżenia objętych zostało siedem osób, którym zarzucono popełnienie łącznie trzydziestu ośmiu przestępstw karnych i karno – skarbowych, w tym działania w zorganizowanej grupie przestępczej.


Ustalenia śledztwa            
Jak ustalono w toku śledztwa grupa przestępcza założona i kierowana przez Artura T. działała w okresie od stycznia 2012 roku do czerwca 2014 roku. Zajmowała się popełnianiem przestępstw przeciwko mieniu, obrotowi gospodarczemu, dokumentom oraz przestępstw skarbowych, polegających na dokonywaniu uszczupleń należności  podatkowych w podatku od towarów i usług (VAT) oraz w podatku akcyzowym.
Członkowie grupy poświadczali również nieprawdę w dokumentach, podrabiali dokumenty oraz podejmowali czynności, które miały na celu udaremnienie lub znaczne utrudnienie stwierdzenia przestępczego pochodzenia środków płatniczych pochodzących z popełnionych czynów zabronionych, polegających na dokonywaniu uszczupleń podatkowych – należności Skarbu Państwa.
Sposób działania grupy przestępczej
Oskarżeni działający w ramach grupy przestępczej mieli opracowane dwa modele  działania, pozwalające im dokonywać uszczupleń podatkowych w związku z obrotem paliwami płynnymi.

Pierwszy polegał na tym, że członkowie grupy sprowadzali  z Niemiec olej smarowy w ramach wewnątrzwspólnotowej procedury nabycia towarów, który następnie był sprzedawany w Polsce różnym nabywcom jako olej napędowy. Sprzedaż odbywała się  na podstawie poświadczających nieprawdę, bądź podrobionych faktur VAT, wystawionych w imieniu kontrolowanych przez członków grupy spółek prawa handlowego, bez opłacania należnego podatku od towarów i usług oraz podatku akcyzowego.
Drugim modelem działania grupy było sprowadzanie z Niemiec oleju napędowego, nabywanego w ramach procedury wewnątrzwspólnotowego nabycia towaru przez spółki prawa handlowego kontrolowane przez członków grupy przestępczej, które następnie sprzedawały go bez uiszczenia należnego podatku od towarów i usług kolejnym podmiotom. Te natomiast pozorując normalny obrót gospodarczy finalnie  dostarczały go firmie z branży paliwowej, która prowadziła jego detaliczną dystrybucję.
Uszczuplenie i narażenie na uszczuplenie w kwocie 24 milionów złotych

W związku z działaniem zorganizowanej grupy przestępczej zostały uszczuplone i narażone na uszczuplenie należności podatkowe Skarbu Państwa w podatku akcyzowym i podatku od towarów i usług w kwocie łącznej opiewającej na blisko 24 miliony złotych.
Aktem oskarżenia objęto także prezesa spółki paliwowej, który w zamian za dystrybucję nieopodatkowanego paliwa otrzymywał od szefa grupy dodatkowe pieniądze – jako swego rodzaju prowizję.
Wspólne działania organów ścigania
Wykrycie przestępstw oraz zebranie materiału dowodowego niezbędnego do skierowania aktu oskarżenia możliwe było dzięki ścisłej i skoordynowanej współpracy Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu wraz z funkcjonariuszami CBŚP Zarządu we Wrocławiu oraz organami administracji skarbowej.

wtorek, 23 kwietnia 2019

W Warszawie doszło do strzelaniny. Trwa obława

Na ulicy Królewicza Jakuba w Wilanowie doszło do strzelaniny. Poszukiwane są cztery auta, którymi poruszają się podejrzani. 


foto: GłosWojewódzki

Jak poinformował portal warszawawpigulce w Warszawie doszło do wymiany ognia miedzy grupą osób i policją. 


Trwa obława na podejrzanych.

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: warszawawpigulce

Miał blisko 6 promili – pił alkohol i prowadził ciężarówkę


Zygzakiem od krawędzi do krawędzi, zajeżdżanie drogi innym samochodom, niepanowanie nad pojazdem – gdyby nie interwencja inspektorów łódzkiej Inspekcji Transportu Drogowego kompletnie pijany kierowca ciężarówki mógł doprowadzić do tragedii. Zatrzymany na trasie szybkiego ruchu mężczyzna miał ponad 5,6 promila w wydychanym powietrzu.

foto: gitd
Inspektorów, którzy dziś (23.04) przed południem prowadzili kontrolę w Chojnach zaalarmował świadek niebezpiecznej jazdy kierowcy tira. Patrol Inspekcji Transportu Drogowego natychmiast ruszył w pościg. Kierowca jechał S8 w kierunku Wrocławia. 


Mężczyzna nie panował nad ciężarówką, jechał całym pasem drogowym, odbijał się od barier drogowych. Kierowca nie reagował na sygnały dźwiękowe i nakaz zatrzymania się, kilkukrotnie zajechał drogę próbującemu go wyprzedzić patrolowi Inspekcji Transportu Drogowego. Po sześciokilometrowym pościgu inspektorzy udaremnili dalszą jazdę pijanemu kierowcy. 

Mężczyzna nie był w stanie wyjść o własnych siłach z kabiny ciężarówki, nie odpowiadał na pytania inspektorów. Na miejsce inspektorzy wezwali służby medyczne i policję. Okazało się, że mężczyzna nie ma problemów ze zdrowiem, a jest kompletnie pijany.  


Badanie na zawartość alkoholu wykazało ponad 5,6 promila (2,7 mg/l) w wydychanym powietrzu. W kabinie pojazdu inspektorzy znaleźli butelkę wódki z niedopitym alkoholem. Nietrzeźwego kierowcę inspektorzy Inspekcji Transportu Drogowego przekazali do dalszych czynności policji.


źródło: Główny Inspektorat Transportu Drogowego



Nie żyje Tadeusz Pluciński



W Domu Artystów Weteranów w Skolimowie w wieku 92 lat zmarł Tadeusz Pluciński. Aktor był znany z takich filmów jak: „Brunet wieczorową porą” czy „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz”.


foto:YouTube/ screen


O śmierci poinformował na Facebooku Związek Artystów Scen Polskich. Aktor zmarł w Domu Artystów Weteranów w Skolimowie. Tadeusz Pluciński miał na swoim koncie szereg ról drugoplanowych, zmarł w wieku 92 lat.


W swej długiej karierze Tadeusz Pluciński często pojawiał się w filmach i serialach. Wiele z nich doczekało się później miana kultowych, jak "Brunet wieczorową porą", "Poszukiwany, poszukiwana", "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz", czy "Kariera Nikodema Dyzmy" oraz "Alternatywy 4".

Był czterokrotnie żonaty - z Bożeną Brun-Barańską, Iloną Stawińską, Krystyną Mazuruówną i Jolantą Wołłejko.

Aktor, który był odznaczany m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” próbował swoich sił także w dubbingu.


źródło: tvpInfo/ Wprost/ fakt24/ rmf24


Prezydent podpisał ustawę „Emerytura Plus”


Emeryci i renciści otrzymają w maju dodatkowe 1100 zł brutto. Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę w tej sprawie.

foto: prezydent.pl
– Świadczenie skierowane jest do prawie dziesięciu milionów Polaków – podkreślał Andrzej Duda, dodając, że przysługuje ono z urzędu. Nie trzeba wypełniać żadnych dodatkowych wniosków, ani składać żadnych dokumentów. 

us


Zderzenie 2 samochodów, 12-letnie dziecko zabrane przez Śmigłowiec LPR

Dzisiaj, 23 kwietnia około godziny 14:00 na DK25 w miejscowości Pawłów (gmina Sośnie) doszło do zdarzenia z udziałem dwóch samochodów osobowych marki BMW i Peugeot.

foto: policja

Na miejsce zadysponowano kilka zastępów Straży Pożarnej w tym OSP Sośnie, OSP Międzybórz, PSP Syców i GBARt średni wóz gaśniczy-techniczny z PSP Ostrów Wielkopolski, Policję i Śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (Ratownik 21) z Michałkowa.



Jak informuje nas rzecznik prasowa ostrowskiej komendy policji - st. sierż. Małgorzata Łusiak - najprawdopodobniej doszło do najechania na tył pojazdów, obecnie ruch odbywa się wahadłowo, lecz służby pracują nad upłynnieniem przejazdu.

Śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przetransportował 12-letnią dziewczynkę do ostrowskiego szpitala, na szczęście nie odniosła poważniejszych obrażeń.

źródło: infostrow.pl

Jak uniknąć efektu jo-jo

W odchudzaniu liczy się zaangażowanie i wyznaczanie realnych celów. Jeśli stawiasz tylko na efekt kosmetyczny, licz się z porażką. Wychodzenie z otyłości i nadwagi to bardzo powolny proces.


foto ilustracyjne


Dlaczego jednym łatwiej schudnąć niż innym? W perspektywie psychologicznej dlatego, że jedni inwestują więcej uważności, energii, czasu i zaangażowania w to co robią, a inni mniej.

- Zawsze pytam moich pacjentów, ile procent wysiłku są w stanie zaangażować w proces chudnięcia? Bo to najczęściej jest adekwatne do efektów – uważa psycholog dr hab. Monika Bąk- Sosnowska z Zakładu Psychologii na Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach.

Łatwo to sobie wyobrazić: jeżeli dwie osoby przez 1 minutę wykonywałyby dokładnie te same ćwiczenia, ale jedna z nich robiłaby to bez zaangażowania, od niechcenia – wydatek energetyczny byłby dużo mniejszy niż u osoby, która robiłaby to samo z zapałem.

Jak długo chudnąć

Chudnąć trzeba powoli. Zdrowe tempo spadku masy ciała to 0,5-1 kg tygodniowo.

- Podobnie to działa w każdym aspekcie: jeżeli ktoś planuje regularne posiłki, to osoba, która jest zaangażowana w proces swojego chudnięcia, pomyśli o tym rano i przed wyjściem do pracy przygotuje sobie lunch, a ktoś, kto nie angażuje się za bardzo, nie zrobi tego. Koło południa obie te osoby będą tak samo głodne. I wtedy ta pierwsza wyjmie sobie swoje pudełko, a ta druga pójdzie do baru i kupi bułkę, jeśli nic innego nie będzie – mówi psycholog.
Przy zmianie wyglądu przeszkadza nam… wygląd

Ekspertka uważa, że w pewnych aspektach to mężczyznom jest łatwiej się odchudzać.

- Po części dzieje się tak dlatego, że wyjściowo mężczyzna ma wyższe zapotrzebowanie na kalorie, co oznacza, że różnica między tym, ile potrzebuje jego organizm, a tym, co zjada, jest dużo większa. Kolokwialnie mówiąc: ma z czego zejść – zwraca uwagę dr hab. Monika Bąk- Sosnowska.

Poza tym mężczyźni – jeśli już zdecydują się na odchudzanie - chętniej podejmują aktywność fizyczną. Mniejszym kłopotem jest dla nich pójście na spacer, na rower, czy na basen. Kobietom przychodzi to trudniej. Być może dzieje się tak ze względu na często przez nie odczuwany wstyd.

- Kiedy proponuję paniom, aby zaczęły uprawiać jakiś sport, martwią się, jak będą wyglądać w dresie w parku, w obcisłych sportowych ciuchach na siłowni, albo – nie daj Boże – w kostiumie na basenie. Dla wielu kobiet to realna przeszkoda – zwraca uwagę psycholog.
Zniechęcający efekt jo-jo

Kolejnym problemem są porażki. Nawet jeśli uda nam się schudnąć, to jedynie na chwilę i zaraz wracamy do poprzedniej wagi, a czasem – o zgrozo – tyjemy jeszcze bardziej. Tymczasem efekt jo-jo to nic innego jak źle wyznaczone cele.

- Proszę zobaczyć, jak działa mózg: nasz umysł nie jest w stanie przez dłuższy czas utrzymywać na pierwszym planie jakiegoś zadania. To zrozumiałe - nie moglibyśmy zajmować się wtedy niczym innym. Jeżeli więc naszym celem jest redukcja określonej ilości kilogramów i to zadanie zostanie zrealizowane, to mózg je odhacza, przesuwa dalej i przestaje o nim myśleć – wyjaśnia psycholog.
Nie pamiętamy wtedy, że dalej mamy pilnować, aby się nie przejadać, by nie sięgać po kolejnego cukierka.

To najczęściej oznacza, że jest źle wyznaczony cel – skupiamy się nie na trwałej zmianie nawyków żywieniowych, lecz wyłącznie na ubytku określonej liczby kilogramów.

- Jeżeli otyłość będziemy postrzegać tylko w kategoriach kosmetycznych, to nasze zadanie będzie polegało wyłącznie na doprowadzeniu do zrzucenia ustalonej liczby kilogramów i dla mózgu to jest określone zadanie do wykonania. Jego zrealizowanie sprawi, że zostanie odsunięte z bieżącego obszaru uwagi. Jeżeli zaś celem będzie osiągnięcie zdrowych nawyków, które prowadzą do utraty zbędnych kilogramów, to zadanie nie ma określonego terminu i wtedy jest mniejsze ryzyko, że wystąpi efekt jo-jo – tłumaczy specjalistka.

Nastawienie tylko na zgubienie kilogramów może być dodatkowo szkodliwe, bo jeżeli nie uda się osiągnąć celu, może się pojawić poczucie porażki.

W odchudzaniu – jak zresztą we wszystkich ważnych dla nas zadaniach mających na celu zmianę - chodzi o to, aby wprowadzać te zmiany świadomie.

A więc zrozumieć, że musimy zmienić złe nawyki, które utrudniały utratę kilogramów. Na przykład:
wcześniej nie jadłam/jadłem śniadań, a teraz jem,
wcześniej nie zastanawiałam/zastanawiałem się, ile ciastek zjadam pijąc kawę, a teraz świadomie nakładam sobie tylko jedno;
wcześniej jadłem/jadłam szybko, teraz powoli przeżuwam każdy kęs;
wcześniej często kupowałem/am słodzone gazowane napoje, teraz kupuję tylko wodę.

- Nawet jeżeli masa ciała nie spada zbyt szybko, to wprowadzone przez nas zmiany są realne, sprzyjają i zdrowiu i poczuciu kontroli – podkreśla specjalistka.

Właśnie poczucie utraty kontroli nad własnym ciałem jest jednym z największych problemów otyłych osób. Nie da się przecenić tych z pozoru małych rzeczy, takich jak umiejętność odroczenia posiłku o pewien czas, wyboru pomiędzy mniej i bardziej kalorycznym daniem, rezygnacja z drobnej przekąski. W odchudzaniu liczą się małe kroki.

- Wielu moich pacjentów planując odchudzanie, mówi: „Od jutra będę codziennie biegał”. To błąd. Jeśli ktoś dotąd nie biegał codziennie, to będzie dla niego zbyt trudne zadanie. Nie możemy stawiać sobie nierealnych celów. W takiej sytuacji zachęcam, aby na początek zaplanować sobie raczej częste – wcale niekoniecznie codzienne – intensywne spacery. Takie zadanie jest bardziej realne do wykonania dzięki czemu możliwe do utrzymania na dłuższy czas – doradza terapeutka.
Jak uniknąć efektu jo-jo:
Wprowadź zdrowe nawyki żywieniowe:

Spożywaj 5 posiłków dziennie co 3-4 godziny. Zdrowa dieta powinna bazować na dużej ilości warzyw i owoców, produktach pełnoziarnistych, nabiale o obniżonej zawartości tłuszczu oraz chudych gatunkach mięs i ryb.
Dużo się ruszaj

Poświęć na aktywność fizyczną codziennie przynajmniej 30-45 minut. Jeśli nie lubisz zorganizowanych zajęć typu fitness, kup sobie kije do nordic walking, korzystaj z plenerowych siłowni, zrezygnuj z windy i autobusu. Możesz też parkować samochód w takim miejscu, żeby do celu dotrzeć po co najmniej kwadransie intensywnego spaceru lub wysiadać ze środka komunikacji miejskiej przystanek lub dwa przed celem.
Nawadniaj organizm

Woda ułatwia usuwanie szkodliwych produktów przemiany materii z organizmu, dodatkowo daje uczucie sytości. Jeśli nie smakuje ci zwykła woda, przygotuj wodę smakową z plasterkami imbiru, mięty, cytryny lub pomarańczy. W chłodne dni warto pić również herbatę - niezbyt mocna nawadnia podobnie jak woda. Zielona herbata wypijana między posiłkami zdaniem naukowców zwiększa uczucie sytości po posiłku i zmniejsza chęć na przekąski.
Zadbaj o odpowiednią ilość snu

Niedosypianie zaburza regulację odczucia głodu i sytości. Naukowcy wykazali, że szczególnie u kobiet zwiększa chęć na wysokokaloryczne dania. Niewyspani i przemęczeni często nie mamy też ochoty na wysiłek i rezygnujemy z aktywności fizycznej.

Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl

Popularne na Facebooku