Głos Wojewódzki
FAKTY
latest

reklama

fakty

fakty

kraj

kraj

świat

świat

Kraj

kraj/ block-3

Świat

świat/ block-3

Polityka

polityka/ block-11
randomposts2

Kronika policyjna

Kronika policyjna/ block-3

Kultura

KULTURA/block-3

Nauka

nauka/block-3

zdrowie

zdrowie/block-3

Gospodarka

gospodarka/block-7

Smacznego

Smacznego/block-3

Ciekawostki

ciekawostki/block-1

Religia

RELIGIA/block-1

Latest Articles

loading...

środa, 17 lipca 2019

Były wiceminister finansów usłyszał zarzuty


Prokuratura Regionalna w Białymstoku postawiła dziś (16 lipca 2019 roku) Maciejowi G., pełniącemu w latach 2008–2013 funkcję Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Finansów, zarzut niedopełnienia obowiązków i spowodowania strat Skarbu Państwa w kwocie 3 miliardów złotych z powodu nieuprawnionych zwrotów podatku VAT.


foto: wikipedia


W toku śledztwa przesłuchano 77 świadków, w tym pracowników Ministerstwa Finansów, prokuratorów oraz przedstawicieli organizacji i stowarzyszeń, które w latach 2008-2015 sygnalizowały problemy związane z tzw. przestępczością VAT-owską i potrzebę zmian w prawie, które miały jej zapobiec. Zebrany materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, że Maciej G. dopuścił się przestępstwa z art. 231 par. 2 kodeksu karnego, za które grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Zmiana projektu ustawy po interwencji podejrzanego

Maciej G., pełniąc w latach 2008-2013 funkcję Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Finansów, nadzorował pracę Departamentu Podatku od Towarów i Usług. Do jego obowiązków należał nadzór m.in. nad pracami związanymi z przygotowaniem projektów zmian w prawie podatkowym.

26 lutego 2013 roku ówczesny Dyrektor Departamentu Podatku od Towarów i Usług przedłożył mu projekt nowelizacji ustawy o podatku od towarów i usług oraz ustawy Ordynacja podatkowa, wskazując, że ograniczenie nadużyć podatkowych przy sprzedaży niektórych wrażliwych towarów, jak wyroby stalowe, paliwa i elektronika, wymaga m.in. skrócenia okresów rozliczeniowych z trzech do jednego miesiąca.

Maciej G. naniósł na projekcie ustawy osobistą, opatrzoną pieczęcią adnotację o braku akceptacji dla zmian w przypadku sprzedaży wyrobów elektronicznych i nieruchomości. W rezultacie jeszcze tego samego dnia, w ciągu dwóch godzin, projekt ustawy został zmieniony. Z jego uzasadnienia usunięto informację na temat ustaleń służb kontrolnych państwa, które alarmowały o wzroście wyłudzeń podatku VAT przy obrocie wyrobami elektronicznymi.

Miliardowe straty państwa

Konsekwencją działania ówczesnego Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Finansów było osiągniecie korzyści majątkowej przez osoby zajmujące się eksportem i sprzedażą telefonów komórkowych w obrocie handlowym wewnątrz Unii Europejskiej. Skarb Państwa doznał szacunkowej szkody w wysokości 3 miliardów złotych z tytułu m.in. nieuprawnionych zwrotów podatku VAT.

Sprawa, w której zarzuty usłyszał Maciej G., jest elementem szerokiego śledztwa dotyczącego braku reakcji funkcjonariuszy publicznych, w tym Ministra Finansów i podległych mu pracowników, na masowy proceder wyłudzania podatku VAT. Chodzi m.in. o zaniechania w tworzenia regulacji prawnych, mających przeciwdziałać sygnalizowanym nieprawidłowościom, a tym samym działanie na szkodę interesu publicznego i interesu Skarbu Państwa.

Tragedia na drodze: Dzieci wyjechały na drogę samochodem. Nie żyje 14-latka




Do tragicznego w skutkach wypadku doszło w miejscowości Horodyszcze w województwie lubelskim. Czworo nieletnich wybrało się na samochodową przejażdżkę. Nie żyje 14-latka. Trzy osoby są w szpitalu.


foto: policja


Tragicznie w skutkach zakończył się wypadek, jaki miał miejsce we wtorek około godziny 17 w miejscowości Horodyszcze w gminie Wisznice w powiecie bialskim. Na drodze wojewódzkiej nr 815, na odcinku Wisznice – Parczew, zderzyły się dwa samochody osobowe: volkswagen i opel. Na miejscu interweniowała straż pożarna, zespoły ratownictwa medycznego oraz policja.

Jak wynika z ustaleń policji, osoba kierująca volkswagenem wyjeżdżając z drogi podporządkowanej nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu, w wyniku czego doprowadziła do zderzenia z jadącym drogą wojewódzką oplem.

W wypadku poszkodowane zostały trzy osoby podróżujące volkswagenem, które przetransportowano do szpitala. Wypadku nie przeżyła 14-latka. Dziewczynka była reanimowana przez kilka minut. Pozostałe trzy osoby podróżujące volkswagenem przetransportowano do szpitala.

Na miejscu tragedii interweniowała straż pożarna, zespoły ratownictwa medycznego oraz policja. 


źródło: RadioZet/ Lublin112/ SE.PL

wtorek, 16 lipca 2019

Krystyna Pawłowicz zapowiada, że odchodzi z polityki


Jesienią skończy się moja ośmioletnia praca poselska; odchodzę z polityki - we wtorek powiedziała posłanka PIS, Krystyna Pawłowicz. Wyraziła także swoją wdzięczność Jarosławowi Kaczyńskiemu, prezesowi PiS za to, że dał jej możliwość "udziału w obronie i naprawie polskich spraw". 


"Jesienią skończy się moja 8-letnia praca poselska. Jestem wdzięczna prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, że umożliwił mi udział w obronie i naprawie polskich spraw. Jestem dumna, że mogłam to robić reprezentując w Sejmie i Krajowej Radzie Sądownictwa Prawo i Sprawiedliwość. Z polityki odchodzę" - pisze posłanka na Twitterze. 


Pawłowicz informowała w grudniu 2018 r. o swoim odejściu z polityki po obecnej kadencji sejmu. Wytłumaczyła swoją decyzję potrzebą uporządkowania "spraw zdrowotnych".
Posłanka mówiła w 2015 r. o tym, że jest "zmęczona polityką" w rozmowie z portalem onet.pl - rok przed wyborami do Sejmu. "Nakręcono przeciwko mnie przemysł pogardy, to trudne do zniesienia. Zastanawiam się, czy się nie wycofać" - wyjaśniała.

 Pawłowicz (ur. w 1952 r.) jest doktorem habilitowanym nauk prawnych, nauczycielem akademickim. Należy w obecnej kadencji Sejmu do komisji: odpowiedzialności ustawodawczej, konstytucyjnej oraz sprawiedliwości i praw człowieka. 


źródło: Polsat News


Polski uczeń zwrócił uwagę koledze z Ukrainy wychwalającemu Banderę. Sprawa znalazła się w sądzie


O zajściu poinformowała Magdalena Majkowska z Instytutu Ordo Iuris, reprezentująca rodziców polskiego ucznia przed sądem.


foto ilustracyjne: lop


"Uczeń na przerwie, zwrócił uwagę koledze narodowości ukraińskiej, który wychwalał S. Banderę, że w Polsce uważany jest on za bandytę. Szkoła zgłosiła sprawę do sądu opiekuńczego w Toruniu, stawiając polskiemu uczniowi zarzut nacjonalizmu" – poinformowała Magdalena Majkowska na Twitterze.

Trwa już proces. "Przykro mi, ale nie. Sama bym nie uwierzyła, gdyby nie to, że byłam dzisiaj na I rozprawie przed SR w Toruniu reprezentując rodziców polskiego chłopca. Toczy się wobec nich postępowanie o ograniczenie władzy rodzicielskiej nad synem na skutek zawiadomienia szkoły" – odpowiedziała na pytanie internauty prawniczka z Ordo Iuris. Nie chciał on uwierzyć, że sytuacja miała rzeczywiście miejsce. Instytut Ordo Iuris ma przedstawić więcej szczegółów tej sprawy już wkrótce.

11 lipca 1943 r. miała miejsce "Krwawa Niedziela". Był to moment kulminacyjny ludobójstwa, którego dokonali ukraińscy nacjonaliści na Polakach. Skoordynowanego ataku na Polaków w 150 miejscowościach Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) dokonała w powiatach horochowskim, włodzimierskim, łuckim i kowelskim. Stepan Bandera od 1940 r. przewodził jednej z dwóch frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – OUN-B, od 4 kwietnia 1941 przewodniczący Prowodu OUN-B jako organizacji odrębnej. Frakcja współtworzona przez Banderę OUN-B odpowiedzialna jest za wołyńskie ludobójstwo.


źródłó: Do Rzeczy


Planujesz wyjazd za granicę? Będziesz musiał to zgłosić w urzędzie


Jeśli wybierasz się za granicę na dłużej niż 6 miesięcy, obowiązkowo musisz to zgłosić do swojego urzędu gminy lub miasta – wymaga tego specjalna ustawa. Możesz też powiadomić o tym online na stronie obywatel.gov.pl. Nieważne, czy wybierasz się do Ameryki, czy do unijnego kraju – dotyczy to każdego wyjazdu za granice Polski.


O czym musisz poinformować jadąc za granicę?


Poza wszystkimi danymi, musisz również określić przewidywany czas pobytu za granicą, zawiadomić o dokładnej dacie wyjazdu i planowanego powrotu, podać nazwę kraju, do którego wyjeżdżasz i nazwisko swojego pełnomocnika (jeśli jest ustanowiony). 



Jeśli dokonujesz deklaracji online, musisz tradycyjnie podać też swój adres e-mail. To nie koniec – po powrocie do kraju, zgłaszasz jeszcze ostateczną datę przyjazdu do Polski.

- Taki obowiązek nakłada na nas ustawa o ewidencji ludności - tłumaczą w resorcie.

Pamiętaj, aby wyjazd zgłosić najpóźniej w dniu opuszczenia Polski. W związku z koniecznością podania faktycznej daty powrotu do Ojczyzny, musisz ponownie przyjść do urzędu po swoim powrocie. Informacja o wyjeździe zostaje zapisana w informatycznej bazie PESEL.

źródło: infostrow.pl

Oszukiwał "na policjanta" - wpadł z wyłudzoną gotówką



Kryminalni z Opola i Bydgoszczy zatrzymali 30-letniego mężczyznę podejrzanego o udział w licznych oszustwach metodą "na policjanta". Mieszkaniec Gdyni wpadł na dworcu w Opolu. Część z wyłudzonych pieniędzy schował w pokoju hotelowym we Wrocławiu. Zatrzymany usłyszał już łącznie 4 zarzuty związane z oszustwami i posłużeniem się cudzym dowodem osobistym. Decyzją sądu został już tymczasowo aresztowany na 3 miesiące. Zdaniem śledczych, sprawa ta ma charakter rozwojowy.


Pod koniec maja opolscy policjanci otrzymali informacje o oszustwach metodą "na policjanta". Wówczas w Kędzierzynie-Koźlu i Kluczborku seniorzy stracili blisko 200 000 złotych. 24 czerwca – tym razem w Opolu - przestępcy ponownie wyłudzili ponad 50 000 złotych. Kryminalni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu powiązali ze sobą wszystkie te przestępstwa. Osoby za nie odpowiedzialne pozostawały jednak wciąż nieznane.

Z pomocą w rozwikłaniu tej sprawy przyszli funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Oni również rozpracowywali grupę oszustów. Ustalili, że jeden z podejrzewanych o ten proceder mężczyzn, może przebywać w Opolu. Kryminalni z Opola i Bydgoszczy przygotowali więc wspólną akcję zatrzymania.

Pod koniec czerwca, przy dworcu głównym w Opolu, kryminalni zatrzymali 30-letniego mieszkańca Gdyni. Widokiem policjantów był zupełnie zaskoczony. Funkcjonariusze zabezpieczyli przy nim kilka telefonów komórkowych. Podczas przeszukania pokoju hotelowego we Wrocławiu, w którym przebywał, znaleźli blisko 30 000 złotych. Pieniądze schowane były w fotelu. Najprawdopodobniej pochodzą one z wcześniejszych oszustw na Opolszczyźnie. Dodatkowo mężczyzna miał w pokoju fałszywą odznakę policyjną.

Śledczy z Komendy Miejskiej Policji w Opolu przedstawili 30-latkowi łącznie 4 zarzuty. Dotyczą one 3 oszustw metodą "na policjanta" oraz posłużenia się cudzym dowodem osobistym. Sąd zdecydował już o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na 3 miesiące. Zdaniem policjantów, sprawa ma charakter rozwojowy a zarzuty, jakie usłyszał zatrzymany, mogą zostać rozszerzone.

Wolne miejsca w szkołach średnich w województwie podlaskim – konferencja z udziałem ministra edukacji


W poniedziałek, 15 lipca br. Minister Edukacji Narodowej Dariusz Piontkowski wziął udział w konferencji prasowej zorganizowanej przez Podlaskie Kuratorium Oświaty na temat rekrutacji do szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych na rok szkolny 2019/2020.



foto: MEN


- Nie widzimy poważniejszego problemu z rekrutacją do szkół. Poszczególne samorządy przygotowały zdecydowanie większą liczbę miejsc niż jest absolwentów. Tak jest w Białymstoku, Łomży czy Suwałkach – poinformował dziś w Białymstoku Minister Edukacji Narodowej Dariusz Piontkowski.

Podczas poniedziałkowej konferencji w Podlaskim Kuratorium Oświaty, szef MEN podkreślił, że w tym roku o przyjęcie do szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych ubiegają się pierwsi absolwenci 8-letniej szkoły podstawowej oraz absolwenci ostatniej klasy gimnazjum.

- Postępowania rekrutacyjne dla tych dwóch grup uczniów przeprowadzane są odrębnie. Nie rywalizują oni o te same miejsca w szkołach, jedynie wyłącznie w ramach tego samego typu szkoły, który ukończyli – powiedział minister edukacji. - Gdy okaże się, że ktoś z uczniów w tym pierwszym etapie rekrutacji nie znalazł swojego miejsca, ma prawo przystąpić do drugiego etapu rekrutacji, może zrobić to często jeszcze do tych samych szkół, nawet najlepszych" – dodał Dariusz Piontkowski.

Szczegóły dotyczące pierwszego etapu rekrutacji w województwie podlaskim przedstawiła wicekurator oświaty Elżbieta Kamińska. Liczba absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów w Podlaskiem to ponad 21 tys. uczniów, miejsc w szkołach ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych różnego typu przygotowano w sumie ponad 23 tys. – wynika z danych udostępnionych w poniedziałek przez kuratorium.

- Liczba wolnych miejsc w szkołach przedstawia się następująco: w Białymstoku – 1,1 tys. wolnych miejsc, w Łomży – 907, a w Suwałkach – 264. Liczba tych miejsc w szkołach publicznych Białegostoku, Łomży czy Suwałk jest znacznie wyższa od liczby kandydatów nieprzyjętych do szkół – poinformowała Podlaska Wicekurator Oświaty.

W konferencji wziął udział także wicestarosta powiatu białostockiego Roman Czepe, który podkreślał, że na terenie powiatu są cztery szkoły w różnych miejscowościach, gdzie wciąż są wolne miejsca.


Policja wznowiła poszukiwania 5-letniego Dawida Żukowskiego


Po dniu przerwy, poświęconym na przeanalizowanie zebranych dowodów, policja wznowiła poszukiwania 5-letniego Dawida Żukowskiego. 



Stu mundurowych przeszukuje teren wokół autostrady A2 oraz obszary, które już były przeszukane. Taką informację przekazał Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji. Dodał, że będą one trwały do skutku, czyli do momentu odnalezienia Dawida. 


Informacja o tym, że w samochodzie ojca 5-latka odnaleziono ślady krwi i moczu chłopca nie została potwierdzona. Ostateczne wyniki ekspertyz mają być znane w tym tygodniu. 


Rzecznik Sylwester Marczak zaapelował jednocześnie o to, żeby każdy, kto ma informacje, które mogą przyczynić się do znalezienia Dawidka, przekazał je policji. Numer Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim tel. 22 755 60 10 (-11,-12,-13). Można także dzwonić do najbliższej jednostki policji lub pod numer 112. 

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: se.pl/polsatnews


Chorwacja: pożar na wyspie Pag. Ewakuowano 10 tys. festiwalowiczów


Około 10 tys. uczestników festiwalu muzycznego na chorwackiej wyspie Pag ewakuowano z terenu imprezy w nocy z poniedziałku na wtorek z powodu pożaru, który wybuchł w pobliskim lesie – poinformowały lokalne władze. Nikt nie odniósł obrażeń w czasie akcji.


foto: 
nme

Uczestnicy festiwalu "Fresh Island" zostali ewakuowani w nocy z poniedziałku na wtorek. To z powodu pożaru na wyspie Pag, gdzie odbywa się impreza. Wiadomo już, że nikt nie odniósł obrażeń.

Jak poinformowała chorwacka policja, pożar wybuchł około godz. 1 we wtorek w lesie sosnowym nieopodal plaży Zrće, która słynie z letnich festiwali muzycznych i imprez; jest tam wiele barów. Zgodnie z komunikatem nie ma rannych, a ogień został już opanowany.

Burmistrz znajdującego się niedaleko plaży miasta Novalja Ante Dabo wyjaśniał, że festiwalowiczów najpierw z Zrće ewakuowano na inną plażę, a następnie - autobusami do Novalji.

Na razie nie jest jasne, co wywołało pożar. Agencja EFE podkreśla, że ogień z powodu silnego wiatru szybko się rozprzestrzeniał, w wyniku czego zamknięto kilka lokalnych dróg. Do gaszenia pożaru użyto trzech samolotów; spłonęło około 10 hektarów lasu.

Turystyka jest jednym z filarów chorwackiej gospodarki; w ubiegłym roku adriatyckie wybrzeże tego zamieszkanego przez 4,2 mln ludzi kraju odwiedziło ponad 19 mln turystów.


źródło: TvpInfo/ RadioZet/ PolskieRadio24/ PolsatNews/ Rmf24


Gwałciła w żłobku. „Najgorsza pedofilka w historii” może wyjść na wolność



W Wielkiej Brytanii okrzyknięto ją „najgorszą pedofilką w historii”. Teraz Vanessa George może  opuścić więzienie.


foto: thesun

Vanessa George trafiła do więzienia w 2009 roku. Orzeczono wówczas, że o wcześniejsze zwolnienie będzie mogła ubiegać się po upływie siedmiu lat. Kobieta pracowała w żłobku Little Teds, gdzie krzywdziła dzieci. 


Przyznała się do wykorzystania seksualnego siedmiorga podopiecznych oraz do robienia i rozpowszechniania zdjęć o charakterze pedofilskim. Należała ona do siatki pedofilskiej, a wykonane przez siebie fotografie przekazywała partnerowi Colinowi Blanchardowi, który był szefem grupy. 

Śledczy ustalili, że ofiar kobiety, okrzykniętej na Wyspach mianem „najgorszej pedofilki w historii”, mogło być znacznie więcej. W toku postępowania Vanessa nigdy nie podała nazwisk wszystkich poszkodowanych dzieci. Nie zrobiła tego także przebywając w więzieniu. Rodziny maluchów, którymi „opiekowała się” w żłobku przeżywają piekło, gdyż nie mają pewności, czy ich dziecko również było wykorzystywane. 


Komisja do spraw zwolnień warunkowych stwierdziła, że nie ma obecnie przeciwwskazań, aby 49-letnia Vanessa George mogła wyjść na wolność. 


- George stanowiła zagrożenie dla małych dzieci. Mam nadzieję, że komisja do spraw zwolnień warunkowych jest w pełni przekonana, że kobieta w przyszłości nie będzie stanowić zagrożenia dla żadnego dziecka – powiedział Harry Fletcher z Victims’ Rights Campaign.

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: RadioZET/TheSun

Prokuratura: doniesienia o śladach krwi Dawida Ż. są nieprawdziwe



- Nieprawdziwe są doniesienia o opinii biegłych, która miałaby potwierdzać istnienie śladów krwi i moczu Dawida na ubraniach jego ojca lub w aucie - powiedział we wtorek  rano PAP prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Odpowiedział też, że prokuratura oczekuje na wyniki badań biegłych.

foto screen wideo: PolsatNews

Jak podał w poniedziałek portal Fakt24.pl, a także gazeta "Fakt" we wtorek, ze "źródeł zbliżonych do prokuratury" wynika, iż 5-letni Dawid nie żyje. Miały o tym świadczyć liczne ślady moczu i krwi chłopca w samochodzie Pawła Ż. Ślady miały również zostać znalezione na ubraniu ojca dziecka.


Prok. Łapczyński zdementował te doniesienia rozmawiając z Polską Agencją Prasową. - Informacje podane wczoraj wieczorem przez jeden z dzienników nie znajdują odzwierciedlenia w zgromadzonym w toku śledztwa materiale dowodowym. Nieprawdziwa jest informacja o uzyskaniu w toku śledztwa opinii biegłych z zakresu badań DNA, a w szczególności opinii biegłych w zakresie śladów krwawych mającej rzekomo potwierdzać istnienie śladów krwi chłopca na ubraniu mężczyzny - mówił prokurator.


Ubrań mężczyzny nie poddano badaniom

 Podkreślił również, że do tej pory ubrania ojca Dawida Ż. nie mogły zostać zbadane w kierunku izolacji DNA z obiektywnych przyczyn. Dodał, że chodzi o stan odzienia związany z okolicznościami zdarzenia, padającym deszczem podczas oględzin oraz wtargnięciem pod pociąg. Prok. Łapczyński zapewnił również, że ubrania mężczyzny przygotowywane są już do badania.


 Rzecznik prokuratury podkreślił, iż samochód ojca dziecka poddano skrupulatnym oględzinom, by uzyskać jak największą ilość materiałów dowodowych już na początkowym etapie śledztwa. - Zabezpieczono szereg śladów kryminalistycznych, które aktualnie są badane przez biegłych. Nie dysponujemy jeszcze pełnymi opiniami ze zleconych badań - dopowiedział.

 Prokuror również oświadczył, iż "nieprawdziwa jest informacja o uzyskaniu opinii wskazującej na obecność moczu dziecka czy to w aucie, czy to na ubraniu mężczyzny".



 - Ponadto biorąc pod uwagę okoliczności śmierci Pawła Ż. i odniesione przez niego obrażenia, ujawnienie na jego ciele czy ubraniu śladów roślin, ziemi czy innych elementów miejsca zdarzenia jest możliwe, aczkolwiek na tym etapie procesowo niepotwierdzone. W toku śledztwa zlecono szereg opinii; zlecenie kolejnych będzie zależało od wniosków płynących z opinii bazowych, zleconych na obecnym etapie - podkreślił prok. Łapczyński.

 Kolejna doba poszukiwań 5-letniego Dawida rozpoczęła się we wtorek z Grodziska Mazowieckiego. O północy w środę rozpoczęły się poszukiwania dziecka, kiedy to utratę kontaktu z zaginionymi zgłosiła rodzina. Ojciec zabrał dziecko z Grodziska w środę około godziny 17.00. Policja ustaliła, że w tym samym dniu przed godz. 21 Paweł Ż. popełnił samobójstwo, rzucając się pod pociąg.


 Od zakończenia poszukiwań terenowych w niedzielę, funkcjonariusze skupiają się na działaniach operacyjnych. Prowadzona jest bardzo szczegółowa analiza kryminalistyczna. Policja analizuje zebrane informacje. Mówimy o dotychczasowych ustaleniach, nagraniach z kamer samochodów, monitoringów oraz o przekazywanych policji przez społeczeństwo informacjach.



 W ubiegłym tygodniu prok. Łapczyński poinformował, że już w czwartek prokuratura wszczęła śledztwo, by ustalić okoliczności śmierci mężczyzny. - Szereg czynności policjanci wykonują wspólnie z prokuraturą, m.in analizę zabezpieczonych śladów, zlecanie opinii, analizę danych telekomunikacyjnych i wiele innych, ponadto planują czynności, jakie w sprawie należy wykonać i je realizują - mówił prokurator.

Letnie zagrożenia dla oczu


Słoneczna pogoda latem cieszy, ale może też być przyczyną problemów. Szczególnie narażone są nasze oczy, które źle znoszą zbyt intensywne narażenie na promieniowanie UV. Sprawdź, co możemy zrobić, aby uniknąć kłopotów i kiedy udać się po pomoc.


foto: pixabay


Zawarte w świetle słonecznym promieniowanie ultrafioletowe w niewielkich dawkach jest korzystne dla organizmu człowieka (m.in. zapobiega krzywicy u dzieci, korzystnie wpływa na centralny układ nerwowy, wytwarza ochronny pigment w skórze, dzięki niemu dochodzi do syntezy witaminy D w skórze), ale w wielu sytuacjach może być czynnikiem chorobotwórczym. Szczególnie narażone są na nie oczy.

Ważne jest jednak to, że ryzyko wystąpienia wszystkich niżej opisanych problemów można znacznie zmniejszyć, dbając o swoje oczy. Podstawowe zasady są proste i niekłopotliwe. Wystarczy latem nosić okulary przeciwsłoneczne z filtrem promieniowania ultrafioletowego, a poza tym dbać o urozmaiconą dietę i stosować odpowiednie przerwy w pracy przed ekranem lub podczas oglądania treści na ekranie w celach rozrywkowych.

Zapalenie rogówki wywołane promieniowaniem

Rogówka to pierwsza struktura oka, przykrywająca jego powierzchnię. To właśnie na niej w znacznej mierze zatrzymuje się promieniowanie UV, blokując dostęp do dalszych struktur oka. Jednak już tutaj, a także w spojówce, może dojść do zapalenia wywołanego promieniowaniem. Na szczęście musi to być naprawdę duże promieniowanie.

Na takie uszkodzenia narażają swoje oczy wspinacze wysokogórscy i narciarze, którzy nie zabezpieczają oczu we właściwy sposób. Brak okularów – szczególnie w wysokich ośnieżonych górach powoduje, że do oczu dostaje się potężna ilość promieniowania UV, która może uszkodzić rogówkę powodując tzw. ślepotę śnieżną. Żeby się przed takim niebezpiecznym stanem chronić, nie wystarczy zakładać zwykłych okularów nawet z silnymi filtrami. Okulary, które skutecznie chronią oko w takiej sytuacji powinny mieć także boczne zabezpieczenia, aby światło nie docierało do oczu poprzez boczne szczeliny.

Na takie uszkodzenie rogówki narażeni są też np. spawacze, który pracują bez ochraniającej oczy maski.

- Łuk elektryczny, który obserwują z bliska, wytwarza tak dużą ilość promieniowania UV, że wpływając na powierzchnię oka uszkadza ono nabłonek rogówki, powstają małe ranki, przez co dochodzi do zapalenia spojówek, światłowstrętu, intensywnego łzawienia, zaciskania oczu i w konsekwencji nawet do utraty wzroku – mówi okulista dr n med. Radosław Różycki z Centrum Medycznego MML w Warszawie.

Dlaczego lepiej nosić okulary przeciwsłoneczne w pochmurny dzień?

Promienie UV przechodzą przez niezbyt grube warstwy chmur i mogą uszkodzić oczy, zwłaszcza jeśli przebywa się na plaży, na wodzie czy śniegu. Wszystkie te powierzchnie odbijają promienie światła.
Oczy nie lubią wysokich temperatur

Ostre światło może też doprowadzić do retinopatii słonecznej, którą często stwierdza się u osób, które bez osłony obserwowały zaćmienie słońca. To choroba siatkówki, czyli głębszej struktury oka, do której promieniowanie dociera zazwyczaj w niewielkiej ilości.

Objawy retinopatii słonecznej pojawiają się w ciągu jednej do czterech godzin od ekspozycji. Polegają m.in. na zaburzeniu ostrości widzenia, deformacji obrazu widzianego, mroczkach w centralnym polu widzenia.

Młode osoby mogą być bardziej podatne na retinopatię słoneczną, dlatego warto uświadamiać młodych ludzi, jakie konsekwencje może mieć np. obserwowanie zaćmienia słońca bez żadnej ochrony.

- Znany jest fakt, że szkło powiększające skupiając światło w jednym miejscu potrafi rozpalić ognisko. Do podobnej sytuacji doprowadzamy np. oglądając zaćmienie słońca bez odpowiedniego zabezpieczenia oka – ostrzega specjalista.

W większości przypadków dochodzi do samowyleczenia po około sześciu-12 miesiącach, ale u części pacjentów zmiany mogą być nieodwracalne. Istotną informacją jest to, że nie ma specyficznego leczenia tej choroby i te osoby, u których do samowyleczenia nie dojdzie, będą mieć trwale uszkodzony wzrok.
Zaćma a promieniowanie słoneczne

Nie jest również wykluczone, że nadmiar promieniowania może przyczyniać się do rozwoju zaćmy - to choroba wieloczynnikowa, która nie ma jednej konkretnej przyczyny i zdaniem specjalistów promieniowanie ultrafioletowe, które w niewielkiej ilości dociera do soczewki wewnątrz oka, może być jednym z czynników ryzyka tej choroby.
Promieniowanie ultrafioletowe a nowotwory oczu

Czerniak to nie tylko choroba nowotworowa skóry, może się także rozwinąć w oku, i podobnie jak w skórze, głównym czynnikiem rozwoju jest narażenie na nadmierne promieniowanie ultrafioletowe. Zmiany nowotworowe oczu w tym wypadku mogą objąć okolicę oczodołu, powieki i spojówki.

Należy pilnie udać się do okulisty w razie następujących objawów:
nieostre widzenie,
zaburzenia widzenia,
zmiana zabarwienia części tęczówki,
guzek w obrębie powieki,
owrzodzenie powieki,
utrata rzęs,
zmiana zabarwienia powiek,
zmiana rozmiaru lub kształtu źrenicy,
zaburzenia położenia gałki ocznej lub ruchów oka,
wytrzeszczu gałki ocznej,
podwójnego widzenie,
bólu oka,
nadmiernego łzawienie, krwawe łzy.

Nie zawsze wystąpienie wymienionych objawów musi się wiązać z obecnością nowotworu oka, ale zawsze w takich przypadkach niezbędna jest konsultacja okulistyczna.
Choroba surferów i rolników

Mało znana jest zmiana chorobowa oka polegająca na zgrubieniu spojówki gałkowej, tzw. skrzydlik. Narośl na oku ma kształt skrzydła - stąd nazwa. Zauważono, że ta choroba występuje o osób, które dużo pracują na powietrzu, np. u rolników, szczególnie latem, kiedy jest dużo słońca, ale także np. u surferów.

- To zmiana, która tworzy się zawsze od wewnętrznej strony oka (od strony nosa). Przyczyną jej powstawania jest ekspozycja na promieniowanie UV oraz drażniący wpływ wiatru i kurzu. Prawdopodobnie światło wpadające do oka z boku, ulega wewnętrznym załamaniom mutując komórki spojówki, które dostają potencjału wzrostowego z czasem narastając na rogówkę – wyjaśnia okulista.

Początkowo skrzydliki nie dają objawów poza lekkim dyskomfortem - na tym etapie wystarczy używanie okularów z filtrem UV oraz zastosowanie preparatów nawilżających powierzchnię oka (tzw. sztuczne łzy). Lepiej jednak udać się już wtedy do okulisty. Kiedy bowiem zmiany zaczynają wrastać w rogówkę, niszczą jej strukturę przyczyniając się do utraty przez nią przezroczystości oraz kształtu.

Pacjenci skarżą się wówczas na światłowstręt, uczucie ciała obcego pod powiekami, łzawienie. W zawansowanym stadium dochodzi do pogorszenia ostrości wzroku i podwójnego widzenia – wtedy konieczne jest leczenie chirurgiczne.

Wkrótce opublikujemy artykuł, w którym podpowiemy, jak dobrać okulary przeciwsłoneczne.

Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl

Ojciec zabił córkę, a później popełnił samobójstwo


Udusił niepełnosprawną córkę a potem popełnił samobójstwo. Wstępne ustalenia prokuratury dotyczące dramatu jaki rozegrał się zimą w Ostrzeszowie zostały potwierdzone w trakcie dochodzenia. Według śledczych doszło do tak zwanego samobójstwa rozszerzonego. Dlatego śledztwo zostało umorzone.


foto: 
faktykaliskie.pl

Jednym z dowodów w śledztwie był list. Napisał go mężczyzna, który zamordował niepełnosprawną – poruszającą się na wózku inwalidzkim córkę a później popełnił samobójstwo. 


– W trakcie odtworzono dokładnie przebieg zdarzeń jakie rozegrały się w domu w Ostrzeszowie między godzinami 12.40 a 13.55 kiedy znaleziono zwłoki – wyjaśnia Maciej Meler, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim. - Prokuratura prowadziła dwa postępowania.


 Pierwsze dotyczyło zabójstwa kobiety i ono zostało umorzone ze względu na ustalenie, że sprawcą czynu była osoba, która zmarła. W tym konkretnym przypadku okazało się, że była to osoba najbliższa do pokrzywdzonej, która w odstępie kilku minut targnęła się na swoje życie.

Rodzinna tragedia rozegrała się pod koniec stycznia tego roku. Według ustaleń, kiedy 44 –latek został w domu sam z córką zamordował 21-latkę a później popełnił samobójstwo. Zwłoki w budynku gospodarczym przylegającym do ich domu mieszkalnego znalazła żona mężczyzny. Ona wezwała policję. Motywacją działania mężczyzny, jak wynikało z napisanego przez niego listu, powodem desperackiego czynu była zła sytuacja finansowa.

źródło: faktykaliskie.pl/ infostrow.pl

Tragiczny wypadek na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w powiecie świeckim


Policjanci z "drogówki" ze Świecia pracowali na miejscu wypadku w Dragaczu, gdzie na niestrzeżonym przejeździe kolejowym doszło do zderzenia pojazdu osobowego z pociągiem. Wstępne ustalenia funkcjonariuszy wskazują na to, że kierujący volkswagenem nie zastosował się do sygnalizacji świetlnej podczas wjazdu na przejazd i zderzył się z jadącym od strony Brodnicy pociągiem. W wyniku zdarzenia śmierć poniosła 79-letnia pasażerka "osobówki".


foto: policja


Wczoraj (14.07.19) po 17.00 dyżurny policji ze Świecia otrzymał zgłoszenie o zdarzeniu, do którego doszło w Dragaczu (pow. świecki) na niestrzeżonym przejeździe kolejowym.


 Skierowani na miejsce funkcjonariusze ruchu drogowego ustalili przebieg zdarzenia oraz zabezpieczyli ślady i dowody. Z ich wstępnych ustaleń wynika, że kierujący vw polo 78-latek z Grudziądza, dojeżdżając do przejazdu kolejowego, nie zastosował się do sygnalizacji świetlnej zabraniającej wjazdu na przejazd w wyniku czego zderzył się z nadjeżdżającym od strony Brodnicy pociągiem.


 Na miejscu zginęła 79-letnia pasażerka osobowego auta. Nikt z pasażerów i obsługi pociągu nie odniósł obrażeń, natomiast kierujący vw został przewieziony do szpitala.

Prowadzone w tej sprawie śledztwo wyjaśni okoliczności i przyczyny wypadku.

Rodzinna bójka w centrum Lublina. Ranna kobieta straciła przytomność. Zatrzymano 5 osób


Będący na urlopie policjant z I komisariatu jadąc w sobotnie popołudnie przez centrum miasta zauważył leżącą na jezdni kobietę. Ze względu na posiadane przez nią obrażenia, policjant udzielił jej pierwszej pomocy. 44-latka została przewieziona do szpitala. Okazało się, że kobieta wcześniej uczestniczyła w bójce wspólnie z pięcioma innymi osobami. Cała piątka została zatrzymana. Wczoraj po wytrzeźwieniu uczestnicy rodzinnej bójki usłyszeli zarzuty.


W sobotę po godz. 20.30 będący na urlopie policjant z I komisariatu jadąc ul. Lubomelską zauważył leżącą na pasie ruchu kobietę. W niedalekiej odległości z kolei biła się miedzy sobą grupa osób. Policjant zatrzymał swoje auto i ruszył w kierunku kobiety. 


Jak się okazało na głowie posiadała krwawiące rany, a po chwili straciła przytomność. Funkcjonariusz wspólnie z innym świadkiem udzielili jej pierwszej pomocy tamując krwotok. Wezwana na miejsce karetka pogotowia zabrała kobietę do szpitala.

Po chwili na miejsce przyjechali powiadomieni o zajściu policjanci z Oddziału Prewencji Policji w Lublinie, którzy zatrzymali uczestników bójki. Byli to czterej mężczyźni w wieku 17, 23, 44 i 45 lat oraz 40-letnia kobieta. Ponieważ znajdowali się oni w stanie nietrzeźwości, zostali zatrzymani w policyjnym areszcie.

Po wytrzeźwieniu, trafili na Komisariat I Policji w Lublinie. Jak ustalili mundurowi, pomiędzy tymi osobami doszło do rodzinnej sprzeczki, która zakończyła się bójką. W zdarzeniu tym brała udział także kobieta, która trafiła do szpitala.

Zatrzymani do tej sprawy na komisariacie usłyszeli zarzuty udziału w bójce. Dodatkowo dwóch mężczyzn odpowie za kierowanie gróźb w kierunku jednej z kobiet.

AK

Wypadek podczas Rajdowego Pucharu Śląska


W miniony weekend w gminie Gorzyce i Godów odbywał się Rajd Dwóch Gmin Szlakiem Powstań Śląskich. Była to już trzecia runda Rajdowego Pucharu Śląska El-Instal. Podczas trwania imprezy kierowca jednego z uczestniczących w rajdzie pojazdów wpadł w poślizg i uderzył w drzewo. Ranny pilot został przetransportowany śmigłowcem do szpitala.


Około 13.20 na odcinku specjalnym rajdu doszło do zdarzenia drogowego. Policjanci zabezpieczający imprezę od razu przystąpili do udzielania pomocy. Wezwano także dodatkowy patrol drogówki, który ustalił dokładny przebieg zdarzenia. 


Jak się okazało, kierujący mitsubishi lancer, jadąc ulicą Stawową w kierunku Odry wpadł w poślizg i uderzył w dwa drzewa. 42-letni kierowca wyszedł ze zdarzenia bez szwanku.


 43-letni pilot został zabrany przez śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala. Mężczyzna z ogólnymi potłuczeniami ciała został hospitalizowany. Uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi. Przyczyny zdarzenia wyjaśniają już wodzisławscy policjanci.

Rajdy, to sport ekstremalny i ryzyko jest w nie wpisane. Nad bezpieczeństwem zarówno samych uczestników, jak i fanów motoryzacji, czuwają nie tylko policjanci, ale i strażacy, medycy oraz służby porządkowe organizatora. Niestety, wypadki się zdarzają. W tym przypadku załoga może mówić o dużym szczęściu.

foto: 1

foto:2

69-latka oszukana przez „amerykańskiego lekarza”. Straciła 35 tysięcy złotych



69-letnia kobieta na internetowym portalu randkowym poznała mężczyznę podającego się za lekarza, z którym zaczęła korespondować. Po pewnym czasie internetowy znajomy zwrócił się do niej o pomoc. Tłumaczył, że przebywa w regionie objętym wojną i nie ma możliwości odebrania przesyłki ze Stanów Zjednoczonych zawierającej dorobek jego życia. Nic niepodejrzewająca 69-latka wysłała na wskazane konto własne pieniądze. Ponad 8 tys. dolarów miało pozwolić odebrać przesyłkę. W dalszej rozmowie z amantem zrozumiała, że to wszystko fikcja.


foto: primorye24

O tym, jak zgubna może okazać się znajomość internetowa, przekonała się 69-letnia kobieta, która zgłosiła się do komendy policji w Siemianowicach Śląskich. Kobieta powiedziała śledczemu, że na jednym z internetowych portali randkowym poznała mężczyznę, z którym zaczęła korespondować. Rozmówca twierdził, że jest lekarzem i przebywa w kraju, w którym trwa wojna. Po pewnym czasie zdobył zaufanie i sympatię kobiety. 



Następnie podczas jednej z rozmów zwrócił się do 69-latki o pomoc. Z uwagi, iż przebywał w regionie objętym wojną, miał problemy z odebraniem paczki, w której był dorobek jego życia. Mężczyzna podał namiary na firmę, która posiadała należącą do niego przesyłkę.


 Kobieta za pomocą internetu skontaktowała się z firmą. Zażądano od niej wpłaty ponad 8 tys. dolarów na wskazane konto. 69-latka przelała pieniądze. Następnie kazano jej przelać ponad 500 tys. złotych. Niestety dopiero wtedy siemianowiczanka zrozumiała, że cała ta historia jest oszustwem, a ona dała się nabrać.

Apelujemy do osób, które za pomocą internetu nawiązują znajomości, o zachowanie ostrożności. W sieci nie brakuje oszustów, którzy za pośrednictwem różnych technik manipulacji starają się zdobyć zaufanie i sympatię drugiej osoby, by w efekcie wyłudzić pieniądze. Gdy otrzymamy prośbę o pomoc, warto się zastanowić i przemyśleć dokładnie całą sytuację. Tylko rozwaga może uchronić od utraty pieniędzy.

Jakub A. podejrzany o zamordowanie 11 Kristiny stawia żądania w celi



Jakub A., który jest podejrzany zamordowanie Kristinę przebywa w areszcie w jednym z dolnośląskich zakładów karnych. Teraz stawia żądania m.in. chce mieć dostęp do aktualnej prasy, telewizora, zniesienia tzw. „enki”. Nie podoba mu się nawet… cela, w której przebywa.


foto: Facebook



Podejrzanego o zabójstwo dziewczynki ujęto w niedzielę na terenie Dolnego Śląska. Po godzinie 20.00 przewieziono go do prokuratury w Świdnicy, gdzie przez około 5 godzin był przesłuchiwany. W nocy usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.

18. czerwca do aresztu śledczego w Świdnicy przewieziono Jakuba A., 22-letniego zabójcę Kristiny. Osadzeni „przywitali” go okrzykami: „"Je...ć k...ę", "je...ć szmaciarza", "będziesz zdychał".

Później służby przeniosły go do aresztu w Wołowie. „Tylko tam są odpowiednie warunki, by odizolować go od innych osadzonych, którzy mogliby chcieć wyrządzić mu krzywdę.” – mówi „Gazecie Wyborczej” osoba zaangażowana w śledztwo.

Mężczyźnie nadano kategorię N (niebezpieczny) i ma założoną kartę OZS (osoby zagrożonej samobójstwem), ale trafił także do specjalnej celi.

Jakub A. jest "grzeczny, ale bardzo roszczeniowy". – Teraz zażądał np. codziennego dostępu do świeżej prasy i telewizora. Protestuje też przeciwko objęciu go „enką” („N” oznacza status więźnia wyjątkowo niebezpiecznego), a nawet sugerował, żeby przenieść go do celi z jakimś znajomym, który też odbywa tu karę – mówi jeden z rozmówców „GW”.

Dziewczynka zaginęła 13. czerwca około południa. Wyszła ze szkoły i wracała do domu, który od szkoły dzieli trochę ponad kilometr. Ostatni raz była widziała 200 metrów od domu.
- czytamy w "Wyborczej".
Niestety po godzinie 20.00 w okolicy Imbramowic ujawniono zwłoki dziewczynki. Jej ciało było częściowo roznegliżowane, a sprawca zadał jej rany kłute w klatkę piersiową i szyję.

źródło: GazetaWyborcza/ RadioZet/ GlosWojewodzki/ wp.pl

Popularne na Facebooku