Głos Wojewódzki
FAKTY
latest

reklama

fakty

fakty

kraj

kraj

świat

świat

Kraj

kraj/ block-3

Świat

świat/ block-3

Polityka

polityka/ block-11
randomposts2

Kronika policyjna

Kronika policyjna/ block-3

Kultura

KULTURA/block-3

Nauka

nauka/block-3

zdrowie

zdrowie/block-3

Gospodarka

gospodarka/block-7

Smacznego

Smacznego/block-3

Ciekawostki

ciekawostki/block-1

Religia

RELIGIA/block-1

Latest Articles

loading...

piątek, 22 lutego 2019

Chłopiec, który uratował życie 47-latkowi w Kołobrzegu to 13-letni Kacper. Przyszedł czas na podziękowania



Nie tak dawno informowaliśmy o akcji ratowania nieprzytomnego mężczyzn w Kołobrzegu. Teraz przyszedł czas, aby podziękować turystom i policjantom, którzy ruszyli z pomocą drugiemu człowiekowi. Kacper Hanysz wraz z dziadkiem Januszem Klinderm, oraz sierż.Karol Feldzensztajn i post. Aleksandra Żeleśkiewicz odebrali listy gratulacyjne za swój bohaterski czyn jakim było uratowanie życia drugiemu człowiekowi.


foto: policja



W Komendzie Powiatowej Policji w Kołobrzegu m.in. z rąk członka Zarządu Powiatu Kołobrzeskiego Heleny Rudzis-Gruchały oraz Komendanta Powiatowego Policji w Kołobrzegu mł. insp. Dariusza Hoca bohaterowie odebrali podziękowania, listy gratulacyjne oraz drobne upominki.

Komendant kołobrzeskiej jednostki dziękując za pomoc w ratowaniu życia ludzkiego podkreślił przede wszystkim, jak ważne jest podejmowanie właściwych decyzji, opanowanie , dojrzałość młodego człowieka a także profesjonalizm jakim wykazali się podlegli mu funkcjonariusze. Gdyby nie zachowanie Kacpra jego dziadka oraz policjantów wszystko mogło skończyć się tragiczniej.

Postawa i zachowanie jakie podjęli jest godne podziwu i pochwały oraz daje nadzieję na to, że we współczesnym świecie jest jeszcze miejsce na bezinteresowną ludzką pomoc.

UWAGA: Bartoszyce: Zaginęła 16-letnia Dominika Graduszewska



16- letnia Dominika 13 lutego br., wyszła z domu do szkoły i do chwili obecnej nie nawiązała kontaktu z rodziną.


foto: policja



Dominika Graduszewska ma szczupłą budowę ciała, ok. 160 cm wzrostu i długie ciemne włosy. W dniu zaginięcia ubrana była w czarną zimową kurtkę i białe spodnie, miała czarne buty typu „traper”.

Osoby, które mają informację o aktualnym miejscu pobytu Dominiki Graduszewskiej proszone są o kontakt z Policją pod nr telefonu 112, lub bezpośrednio do dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Bartoszycach pod nr 89 762 82 00.

Zabójca 31-letniej Anity K z Bytomia zatrzymany. Grozi mu dożywocie


Postawieniem zarzutu zabójstwa zakończyło się przesłuchanie 31-latka z Bytomia. Mężczyzna jest podejrzany o to, że w jednym z mieszkań na terenie Chorzowa zabił 31-letnią Anitę K. Na wniosek prokuratora z Prokuratury Rejonowej w Chorzowie, sąd zastosował wobec zatrzymanego 3-miesięczny areszt. Grozi mu kara dożywotniego więzienia.


foto: policja


W styczniu, w jednym z mieszkań na terenie Chorzowa, policjanci odnaleźli zwłoki 31-letniej kobiety.
Pani Anita nie nawiązała z Rodzina kontaktu od soboty tj. 12 stycznia 2019r. Mieszka sama, w piątek wieczorem Zaginiona rozmawiała z Siostrą przez telefon. Była umówiona z Rodzicami i Babcią, że odwiedzi ich w sobotę rano. Niestety nie dotarła na spotkanie. Nie kontaktowała się również z nikim telefonicznie, nie logowała się na portale społecznościowe. 



W czwartek, 31 stycznia bytomscy policjanci odnaleźli zaginioną 31-letnią Anitę z Bytomia. Funkcjonariusze odnaleźli ją w jednym z mieszkań na terenie Chorzowa. Gdy mundurowi weszli do mieszkania, kobieta już nie żyła.


Na miejscu przez kilkanaście godzin śledczy, pod nadzorem prokuratora, drobiazgowo analizowali i zabezpieczali wszelkie ślady, mogące doprowadzić do sprawcy tej zbrodni. Śledczy szybko wytypowali, kto może być sprawcą tego przestępstwa, jednak mężczyzna ukrywał się przed organami ścigania. Policjanci rozpoczęli jego poszukiwania i po kilku tygodniach zatrzymali go w Poznaniu.

 Zebrany w tej sprawie materiał dowodowy, pozwolił na przedstawienie mu w Prokuraturze Rejonowej w Chorzowie zarzutu zabójstwa. Sąd zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące. Prokurator i śledczy z chorzowskiego wydziału kryminalnego ustalają szczegóły sprawy. Mężczyźnie grozi kara dożywotniego więzienia.
źródło: KWP w Katowicach 

Bestialsko zamordował dziś w Bolesławcu partnerkę oraz swojego 3,5 rocznego synka. Sam często organizował akcje charytatywne. Sylwetka sprawcy tej tragedii



31-letni mężczyzna czasami korespondował z portalem istotne.pl/boleskawiec. Wysyłał tam informacje na temat wypadków, kolizji, zachęcał do udziału w akcjach charytatywnych. W komentarzach na tej stronie bardzo ostro wypowiadał się na temat sprawców groźnych wypadków oraz ich karania. Niedługo przed tragedią na swoim profilu napisał: „Miłego wieczoru. Dobrej nocy, kochani przyjaciele”. 


foto: Facebook

Mężczyzna był aktywny na portalu istotne.pl/bolesławiec. Był zainteresowany sprawami Bolesławca. Komentował wydarzenia związane z wyborami, ostro krytykował sprawców przemocy, pisał o mieszkaniach dla młodych.


Sebastian R. był także organizatorem zbiórek charytatywnych. W październiku 2018 roku wraz z OSP pomagał pogorzelcom. Po zakończonej zbiórce chwalił się rezultatem i dziękował za pomoc: „Chciałbym poinformować, iż akcja zbierania darów dla 12 rodzi, które straciły dach nad głową, została zakończona sukcesem. Dary zostały przekazane do OSP, gdzie tamtejsi Strażacy rozdysponują je wg potrzeb tych rodzin. Dziękuję Państwu raz jeszcze z całego serca do przyłączenia się do tej pięknej inicjatywy” (pisownia oryginalna). 

Po zakończonej zbiórce w mailu do redakcji istotne.pl/bolesławiec napisał: „Pozdrawiam cały Bolesławiec i jestem dumny, że wspólnie zrobiliśmy tyle dobrego dla innych”.


Ten właśnie mężczyzna zabił dziś dwie osoby. Zamordowana została kobieta oraz 3,5 roczne dziecko, które sprawca wyrzucił przez balkon mieszkania na jednym z górnych pięter czteropiętrowego bloku. 

Renata Zalewska-Ociepa
źródło:  istotne/ bolesławiec/ Głos Wojewódzki

Puławy: Pijana 44-latka potrąciła dwoje pieszych



Policjanci wyjaśniają okoliczności zdarzenia, do którego doszło wczoraj w Puławach. Na przejściu dla pieszych kierująca renault 44-latka potrąciła dwójkę 18-latków, którzy przechodzili przez przejście dla pieszych. Oboje trafili do szpitala. Jak się okazało, kierująca pojazdem miała prawie 2,5 promila alkoholu w organizmie.


foto: policja



Do zdarzenia doszło wczoraj po południu, na skrzyżowaniu ulic Lubelskiej i Wojska Polskiego w Puławach. W przechodzących po przejściu dla pieszych dwoje 18-latków wjechała kierująca renault 44-latka z Puław. Piesi trafili do szpitala.

Jak wykazało badanie, kierująca pojazdem była nietrzeźwa, miała prawie 2,5 promila alkoholu w organizmie.

Policjanci wyjaśniają dokładne okoliczności zdarzenia.

E.R.K

Zadzwonił na numer alarmowy i poinformował, że znajdzie i zabije prezydenta Andrzeja Dudę



Kryminalni z Komendy Powiatowej Policji w Staszowie zatrzymali 46- latka z gminy Rytwiany, po tym jak groził pozbawieniem życia prezydenta Andrzeja Dudę. Cała sytuacja miała miejsce wczoraj wieczorem. Wówczas na numer alarmowy 112 zadzwonił mężczyzna, który poinformował, że znajdzie i zabije prezydenta Andrzeja Dudę.


foto: policja



Cała sytuacja rozegrała się w minioną środę. Kilka minut po godzinie 21.00 na numer alarmowy 112 zadzwonił mężczyzna, który poinformował, że zabije Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. O całej sytuacji poinformowani zostali staszowscy policjanci.


 Stróże prawa niezwłocznie podjęli szereg czynności zmierzający do ustalenia sprawcy gróźb i zlokalizowania jego pobytu. Wnikliwa praca mundurowych przyniosła oczekiwane efekty. Dzisiaj w godzinach porannych policjanci wytypowali i zatrzymali 46-latka podejrzewanego o kierowanie gróźb pozbawienia życia „głowy państwa”. 

Podczas przeszukania mieszkania zatrzymanego z gminy Rytwiany, funkcjonariusze zabezpieczyli broń gazową, na którą mężczyzna nie posiadał zezwolenia.

 Chcąc zatuszować swoje działanie 46-latek wzorując się filmami akcji, zniszczył kartę i telefon, z którego wykonywał połączenia. W trakcie prowadzonych czynności ustalone zostało również, że wcześniej mężczyzna kilkukrotnie próbował dodzwonić się do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. 

Mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnej celi. Wstępnie 46-latek przyznał się do popełnienia przestępstw, jednakże z uwagi, iż znajduje się w stanie nietrzeźwości, dopiero jak dojdzie do siebie usłyszy zarzuty kierowania groźby pozbawienia życia oraz nielegalnego posiadania broni. Zgodnie z przepisami kodeksu karnego do 2 lat pozbawienia wolności grozi osobie, która kieruje w stosunku do innej osoby groźby karalne, natomiast za posiadanie broni bez wymaganego zezwolenia grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Tragiczna wycinka drzew w Niemodlinie. Nie żyje 5-latek



Nie żyje 5-latek, który 15 lutego w ciężkim stanie trafił do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu. Podczas wycinki drzew w lesie koło Niemodlina na dziecko spadł konar.

foto: pixabay

Do zdarzenia doszło podczas wycinki w lesie koło Niemodlina. Chłopiec był pod opieką swojego 28-letniego ojca. W pewnym momencie na dziecko spadł konar drzewa. 

Chłopiec został przewieziony do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu.Stan dziecka był określany jako ciężki.


Niestety w czwartek chłopczyk zmarł - potwierdza Małgorzata Lis-Skupińska, rzecznik prasowy Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu.
Policja prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego narażenia na utratę życia, bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Jechał pod prąd na A1. Doszło do wypadku, nie żyje kobieta



Wskutek zderzenia dwóch aut zginęła 44-letnia pasażerka mercedesa, zaś dwóch kierowców trafiło do szpitala. Policjanci apelują o stosowanie się do przepisów ruchu drogowego. Wczoraj o godzinie 13.30 oficer dyżurny tczewskiej policji odebrał zgłoszenie o wypadku drogowym jaki wydarzył się na autostradzie A1 w miejscowości Ropuchy. Natychmiast w to miejsce zostali wysłani funkcjonariusze z wydziału ruchu drogowego oraz służby ratownicze. Pracujący na miejscu policjanci wstępnie ustalili, że 53-letni kierowca opla astry jadąc pod prąd autostradą zderzył się czołowo z jadącym prawidłowo mercedesem sprinter, który jechał w kierunku Gdańska. 


foto: policja

Obrażenia jakich doznała 44-letnia pasażerka mercedesa okazały się śmiertelne, natomiast kierowcy obu samochodów uczestniczących w wypadku trafili do szpitala. W celu ustalenia czy byli trzeźwi pobrana została krew do badań. Początkowo autostrada w kierunku Gdańska w miejscu, gdzie doszło do wypadku była zablokowana. 



Dlatego funkcjonariusze zorganizowali objazdy. Stróże prawa sporządzili oględziny rozbitych aut. Policyjny technik wykonał szkic sytuacyjny oraz zabezpieczył ujawnione na miejscu ślady, które pomogą policjantom w ustaleniu bliższych okoliczności tego tragicznego zdarzenia. Samochody uczestniczące w tym zdarzeniu trafiły na policyjny parking.  

Pamiętajmy, że jeśli pomylimy zjazdy na jakiejkolwiek trasie szybkiego ruchu lub też autostradzie należy kontynuować jazdę do najbliższego zjazdu. Tam dopiero poza drogą upewnijmy się co do dalszej podróży i powróćmy na drogę.


 W żadnym wypadku nie wolno ryzykować jazdy pod prąd nawet najkrótszego odcinka. Takie zachowanie może w rezultacie doprowadzić do tragicznego w skutkach zdarzenia.

Pijany rowerzysta dmuchnął w alkomat, zabrakło skali pomiarowej



Wczoraj wieczorem funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Solcu – Zdroju pełnili służbę na terenie gminy Nowy Korczyn. Podczas patrolu zauważyli cyklistę jadącego na nieoświetlonym rowerze. W związku z faktem, że było już ciemno, postanowili interweniować. W trakcie rozmowy wyczuli, że brak oświetlenia to nie jedyny problem 40 – latka. Kiedy zbadali jego stan trzeźwości, w policyjnym urządzeniu zabrakło skali pomiarowej. Za popełnione wykroczenie mężczyzna po wytrzeźwieniu poniesie konsekwencje.


foto: policja

Podczas służby policjanci szczególną uwagę zwracają na niechronionych uczestników ruchu drogowego jakimi są piesi i rowerzyści. Wczoraj, w gminie Nowy Korczyn soleccy policjanci zauważyli cyklistę jadącego na nieoświetlonym rowerze. Jazda po zmroku na rowerze niewyposażonym w sprawne oświetlenie stanowi zagrożenie dla cyklisty jak i dla innych użytkowników ruchu. Stróże prawa postanowili interweniować. W trakcie rozmowy wyczuli, że „brak świateł” to nie jedyny problem 40 – letniego rowerzysty. 


Kiedy funkcjonariusze sprawdzili jego stan trzeźwości, w policyjnym urządzeniu zabrakło skali pomiarowej. Wyskalowane na pomiar do 4 promili urządzenie wskazywało wynik powyżej tej wartości. Policjanci wykonali jeszcze dwa badania, ale żadne z nich nie wskazało ostatecznego wyniku. 


Zapadła decyzja, żeby rowerzystę poddać badaniu na urządzeniu w jednostce Policji. Tam alkomat wykazał, że 40 – latek ma w organizmie ponad 4,24 promila alkoholu.

Wieczorna jazda mężczyzny mogła doprowadzić do tragedii, dzięki właściwej reakcji mundurowych 40-latek trafił pod opiekę rodziny, a po wytrzeźwieniu odpowie za swoje zachowanie.

Rozkochiwał, naciągał i... porzucał


Zatrzymaniem przez policjantów i zarzutami oszustwa zakończyła się „działalność” 32-letniego mieszkańca Bydgoszczy. Rozkochał on w sobie pewną kobietą tylko po to, by ją oszukać i okraść. Policjanci podejrzewają, że poszkodowanych w ten sposób może być więcej.


foto: policja


Policjanci Wydziału do walki z Przestępczością i Korupcją KPP w Inowrocławiu wyjaśniali ostatnio sprawę kilkunastu oszustw. Jedna z mieszkanek Inowrocławia poznała na portalu randkowym mężczyznę. Znajomość trwała kilka miesięcy. Mężczyzna wykazywał zainteresowanie nowym związkiem, co skutkowało nawet planowaniem wspólnej przyszłości. Tak utwierdzona w przekonaniu kobieta uwierzyła w dobre intencje wybranka. Dlatego systematycznie przelewała na jego konto gotówkę. 


Para też zaciągnęła wspólnie pożyczki, z których korzystał mężczyzna, bez wiedzy kobiety. Gdy jego konto zostało wystarczająco zasilone, znajomość nagle się urwała. Wówczas kobieta zorientowała się, że została uwiedziona i oszukana.

Inowrocławscy policjanci szybko namierzyli jej rzekomego partnera. Okazał się nim 32-letni mieszkaniec Bydgoszczy i wcale nie stanu wolnego.

W miniony poniedziałek (18.02.19) mężczyzna został zatrzymany. Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie podejrzanemu łącznie 13 zarzutów oszustw finansowych. Policjanci wiedzą, jednak, że oszukanych kobiet może być więcej. Dlatego informacje o metodzie działania mężczyzny należy traktować jako ostrzeżenie i kierować się ograniczonym zaufaniem.

Światowy Tydzień Jaskry. Polskie Towarzystwo Okulistyczne zaprasza na bezpłatne badania



Polskie Towarzystwo Okulistyczne zaprasza pacjentów na trzecią edycję BEZPŁATNYCH badań profilaktycznych w kierunku jaskry, w ramach Światowego Tygodnia Jaskry.Badania odbędą się w dniach od 10 do 16 MARCA 2019 roku; na terenie całego kraju.


foto: pixabay

Jest to międzynarodowa inicjatywa lekarzy okulistów mająca na celu podniesienie świadomości społeczeństwa na temat jaskry oraz zwiększenie jej wykrywalności we wczesnych stadiach zaawansowania.


Problem jaskry w Polsce może dotyczyć nawet 800 tysięcy osób, przy czym tylko połowa została zdiagnozowana. W 90% przypadków choroba przebiega bez widocznych dolegliwości i zachorować może każdy bez względu na wiek i płeć, a tylko wczesna diagnoza jaskry może pomóc ocalić wzrok. Dlatego tak ważne są regularne badania. Każdy, przynajmniej raz w roku, powinien przejść badania,  a osoby z grupy ryzyka nawet co 6 miesięcy.

LISTA GABINETÓW BIORĄCYCH UDZIAŁ W AKCJI DOSTĘPNA BĘDZIE OD DNIA 

1 MARCA 2019 ROKU. 
Prosimy o uważne śledzenie strony: http://www.tydzienjaskry.pto.com.pl/dla-pacjenta
Znajdziecie na niej Państwo wszystkie, niezbędne, informacje.

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: Polskie Towarzystwo Okulistyczne

Horror na Dolnym Śląsku. Nie żyje kobieta i dziecko. Ciało 3,5-latka wyrzucone przez balkon



Dzisiaj około godziny 4.00 nad ranem w Bolesławcu na ul. Kilińskiego doszło do tragedii. W trakcie awantury domowej została zabita kobieta i jej 3,5 roczne dziecko, które sprawca wyrzucił przez balkon.


W rozmowie z TVN24 Ewa Łomnicka, Prokurator Rejonowa w Bolesławcu, "zamordowana została kobieta oraz dziecko, które zostało wyrzucone przez balkon mieszkania na jednym z górnych pięter czteropiętrowego bloku". 

Policja potwierdziła zgon dwóch osób. Dodała również, że konkubent matki 3,5 rocznego dziecka trafił do szpitala.


Z relacji świadków wynika, że policjanci, aby zatrzymać sprawcę użyli broni palnej. Obecnie trwają czynności śledcze. Na miejscu pracuje grupa techników kryminalistyki. Sprawca, młody mężczyzna, najprawdopodobniej był pod wpływem narkotyków, w wyniku postrzału z raną brzucha trafił do szpitala.
Na miejscu pracują policjanci i prokuratorzy.
źródło: PolsatNews/ radiozet

Wrocław: Znaleziony w foliowym worku noworodek. Policja szuka matki


W sobotę na osiedlu Muchoborze we Wrocławiu znaleziono ciało noworodka zawinięte w worek. Są wyniki sekcji zwłok noworodka, którego znaleziono w foliowym worku na Muchoborze. Policja szuka rodziców.


foto: pixabay


Ciało noworodka zostało znalezione w sobotę około południa na polanie niedaleko ul. Wańkowicza. Zwłoki owinięte były w foliowy worek, teraz wiadomo już, że dziecko urodziło się żywe. 



Wiadomo też co było przyczyną śmierci dziecka, ale tę informację prokuratura utajniła, ze względu na dobro śledztwa.
Sprawę bada prokuratura i miejscowa policja. Jak na razie nie udało się ustalić, kim są rodzice porzuconego noworodka.

źródło: 
planeta.fm/ wyborcza

Dramat w podlegnickiej miejscowości. Jeden pies zastrzelony, drugi ciężko ranny



W czwartek, 21. lutego, doszło do bardzo tragicznych wydarzeń. Około godziny 6.00 rano do domu pod Legnicą przyjechało 30. uzbrojonych policjantów. Mundurowi weszli na posesję pani Katarzyny. W tej samej sprawie byli już u niej 3 tygodnie wcześniej i nic wtedy nie znaleziono. Właścicielka posesji ma dwa psy, które w czasie poprzedniej wizyty nie były powodem problemów dla policjantów.



foto: toz

21. lutego policjanci, zaraz po wejściu na teren należący do pani Katarzyny, zastrzelili jednego z psów. Strzał padł prosto w serce. Drugi pies także został ranny. Miał przestrzelony na wylot pysk.


nt-size: large;">Ranny owczarek niemiecki biegał po posesji i w domu. Obficie krwawił. Wyraźnie cierpiał. Właścicielka domagała się możliwości wezwania lekarza do zwierzęcia, ale nie pozwolono jej. Świadkiem zdarzenia był 13-letni syn pani Katarzyny, który pytał mundurowych o psy i błagał ich by udzielili im pomocy.

Owczarek miał uraz twarzoczaszki, mimo to, policjanci kazali właścicielce nałożyć mu kaganiec. 
W czasie interwencji służb mundurowych do psa nie została wezwana pomoc.


Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt występuje w tej sprawie w imieniu pokrzywdzonych psów.
Inspektorzy o zdarzeniu zawiadomili Prokuratora Krajowego, Ministra Sprawiedliwości, Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Komendanta Głównego Policji.

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt

czwartek, 21 lutego 2019

Kolejna kobieta oszukana przez "amerykańskiego lekarza". Straciła 135 tysięcy złotych


O tym, że pomysłowość oszustów i ich przebiegłość nie zna granic przekonała się mieszkanka powiatu lubelskiego. Kobieta straciła ponad 135 tys. zł po tym, jak została oszukana przez mężczyznę podającego się za amerykańskiego doktora. Kilkukrotnie przelała pieniądze jako opłatę za przesłaną przez niego paczkę. Policjanci apelują o rozwagę podczas kontaktów z nieznajomymi.


foto: pixabay


Pomimo często nagłaśnianych przez Policję akcji profilaktycznych, zaangażowania środków masowego przekazu, wciąż dochodzi do oszustw. Sprawcy wymyślają cały czas nowe metody, chcąc uwiarygodnić swoją historię i wyłudzić pieniądze.

Wczoraj do Wydziału dw. z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, zgłosiła się kobieta, która w połowie stycznia poznała przez Internet mężczyznę. Nieznajomy przedstawił się za amerykańskiego doktora aktualnie przebywającego na misji w Syrii. Korespondencja pomiędzy nimi przebiegała w języku angielskim.

Wirtualna znajomość z rzekomym doktorem po krótkim czasie „nabrała tempa”, bowiem zaproponował wysłanie prezentu w formie paczki z biżuterią oraz pieniędzmi. Po kilku dniach do 38-latki odezwał się mężczyzna podający się za dyplomatę, który ma dostarczyć paczkę. Oświadczył, że jest na lotnisku w Turcji i potrzebne jest uiszczenie opłaty za paczkę. Ta sytuacja powtarzała się przez kilka dni i kobieta za pomocą firmy realizującej przekazy wpłaciła łącznie ponad 135 000 zł. Kiedy zorientowała się, że padła ofiarą oszusta zgłosiła sprawę na policję.

Teraz sprawcy poszukują lubelscy policjanci oraz apelują o rozwagę podczas kontaktów z nieznajomymi. Pamiętajmy, że podczas rozmów przez Internet nigdy nie mamy pewności, kto siedzi po drugiej stronie komputera. Czasem wystarczy po prostu zachować trzeźwość umysłu, by nie paść ofiarą wyrafinowanych naciągaczy.

K.K.

Tragedia w kopalni Murcki-Staszic w Katowicach. Nie żyje 2 górników

Tragiczne informacje z kopalni Murcki-Staszic w Katowicach. Zginęło dwóch górników, którzy stracili przytomność na poziomie 900 metrów w kopalni Murcki-Staszic w Katowicach nie żyje. Ich zgon potwierdził lekarz.


foto: pixabay


Poinformował o tym rzecznik Polskiej Grupy Górniczej, do której należy kopalnia, Tomasz Głogowski. Zginęło dwóch górników, którzy stracili przytomność na poziomie 900 metrów w kopalni Murcki-Staszic w Katowicach nie żyje. Ich zgon potwierdził lekarz.

21 lutego, przed godziną 12:00 w kopalni Murcki w Katowicach doszło do nieszczęśliwego wypadku. Dwóch pracowników działu wentylacji nagle zasłabło i straciło przytomność. Trwa akcja ratownicza.
Na chwilę obecną nie wiadomo, co było przyczyną zdarzenia. Nie odnotowano wstrząsu.


źródło: rmf24/ telewizjarepublika

Trwa akcja ratownicza w kopalni Murcki-Staszic w Katowicach

W kopalni Murcki-Staszic w Katowicach trwa akcja ratownicza. Dwóch pracowników działu wentylacji straciło przytomność na poziomie 900 metrów.Mężczyźni są nieprzytomni, niebawem mają być transportowani na powierzchnię.


21 lutego, przed godziną 12:00 w kopalni Murcki w Katowicach doszło do nieszczęśliwego wypadku. Dwóch pracowników działu wentylacji nagle zasłabło i straciło przytomność. Trwa akcja ratownicza.


Jak informuje Dziennik Zachodni- dwóch pracowników działu wentylacji jest nieprzytomnych - mówi Tomasz Głogowski, rzecznik prasowy Polskiej Grupy Górniczej. - Na miejsce udaje się teraz lekarz - podkreśla.
Na chwilę obecną nie wiadomo, co było przyczyną zdarzenia. Nie odnotowano wstrząsu.


źródło: DziennikZachodni/mojekatowice/ eska

29-latek podejrzany o zabójstwo swojej babci. Zabarykadował się w pokoju, później wyskoczył przez okno


Ząbkowiccy policjanci wraz z osobą postronną zatrzymali 29 - letniego mężczyznę, który jest podejrzany o zabójstwo swojej babci. Za to przestępstwo grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.


foto: g/w

W poniedziałkowe popołudnie zostali wezwani policjanci do Barda. Z informacji, które otrzymali wynikało, że od rana rodzina nie może dostać się do jednego z domów, a na pewno ktoś w nim jest. Dom zamieszkiwała 73 - letnia kobieta ze swoim dorosłym wnukiem. Po przyjeździe na miejsce postanowili wejść do budynku. 



Razem z osobą postronną, która znała układ domu, podstawili drabinę i weszli do wnętrza. Na ich widok mężczyzna zabarykadował się w jednym z pokoi. Gdy zobaczyli leżącą w przedpokoju starszą kobietę, siłą weszli do zamkniętego pokoju. Wówczas 29 - latek wyskoczył przez okno. Policjanci i pomagający im mężczyzna natychmiast pobiegli za uciekającym i jeszcze na terenie posesji zatrzymali go i obezwładnili.

Decyzją sądu wobec mieszkańca Barda został zastosowany środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące. W tym czasie będą wyjaśnianie wszelkie okoliczności tego tragicznego zdarzenia. Za zabójstwo polskie prawo przewiduje nawet dożywocie.

Makabryczne odkrycie w Kaliszu. Zwłoki bez głowy przy Urzędzie Skarbowym



W niedzielę, 17 lutego w godzinach południowych, spacerujący mieszkaniec Kaliszadokonał makabrycznego odkrycia. Na niezagospodarowanym terenie odkrył zwłoki mężczyzny, które znajdowały się w stanie daleko posuniętego rozkładu i były pozbawione głowy.


foto: policja


Mężczyzna, który odkrył zwłoki w okolicach Urzędu Skarbowego w Kaliszu natychmiast poinformował o tym policję. Ciało bez głowy było w stanie zaawansowanego rozkładu.


Ustalono, że to ciało mężczyzny. Na razie nie wiadomo, co mogło doprowadzić do jego śmierci. Decyzją prokuratora zwłoki zabezpieczono do sekcji. – Mamy natomiast podejrzenia, kim jest ten człowiek, ale musimy potwierdzić jego tożsamość – dodaje mł. asp. Anna Jaworska-Wojnicz.


źródło: eska/ faktyKaliskie

Pomnik prałata Jankowskiego został przewrócony. Zdarzenie miało miejsce dzisiejszej nocy


„Oskarżamy instytucję Kościoła katolickiego i jej przedstawicieli, którzy z pełną świadomością zła czynionego przez Henryka Jankowskiego nie zareagowali, aby złu położyć kres, milczeli lub wręcz – jak Sławoj Leszek Głódź – tolerowali ryzyko pojawienia się kolejnych ofiar” - napisali aktywiści, którzy w nocy z 20 na 21 lutego przewrócili pomnik prałata Henryka Jankowskiego.


foto: screen-wideo

W nocy z 20 na 21. lutego br. trzej aktywiści przewrócili pomnik księdza Jankowskiego. Monument stoi u zbiegu ulic Mniszki, Katarzynki i Stolarskiej w Gdańsku, a odsłonięto go w 2012 roku. 


Mężczyźni założyli na szyję pomnika linę, podważyli cokół i za pomocą sznura przewrócili na ułożone wcześniej opony, które miały zapobiec jego zniszczeniu. Jak podkreślili „celem jest rozbicie fałszywego i ohydnego mitu Henryka Jankowskiego, nie zaś – materii jego pomnika”. Na leżącym pomniku, który oddzielił się od cokołu, ułożony został strój ministranta oraz dziecięca bielizna, która ma symbolizować cierpienia molestowanych przez duchownego dzieci.

Przypomnijmy, że po śmierci księdza pojawiły się informacje o tym, że prałat Jankowski miał być sprawcą molestowania dzieci. Informowaliśmy Państwa o tym w styczniu br. 
Już wtedy pojawiły się groźby zburzenia pomnika. 

Policja zatrzymała sprawców, którzy przewrócili pomnik. Mężczyźni zostali przewiezieni na komendę, gdzie prowadzone będą z nimi czynności. 
- Wstępnie zakwalifikowaliśmy to zdarzenie jako art. 261 kodeksu karnego, czyli znieważenie pomnika (…). Za tego typu przestępstwo może im grozić kara grzywny lub ograniczenia wolności – powiedziała w rozmowie z TVN aspirant Karina Kamińska z Komendy Miejskiej w Gdańsku.

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: oko.press/ TVN/ Głos Wojewódzki

Śmiertelny wypadek w Pielgrzymowicach


Ostatnie dni przyniosły znaczący wzrost temperatury oraz, niestety, temperamentu kierowców. Wczoraj, pomimo dobrych warunków drogowych, doszło do śmiertelnego w skutkach wypadku w Pielgrzymowicach. W wyniku zderzenia forda z audi zginęła 32-letnia kobieta. Jej 5-letni syn oraz 23-letni kierowca audi zostali przewiezieni do szpitala. Policjanci z Pszczyny wyjaśniają dokładne okoliczności i przyczyny tego tragicznego wypadku.


foto: policja


Zgłoszenie o tym zdarzeniu dyżurny pszczyńskiej komendy odebrał wczoraj tuż przed 17.00. Wynikało z niego, że na ul. Cieszyńskiej doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Zderzenie pojazdów było na tyle silne, że pomimo wysiłku ratowników medycznych, nie udało im się uratować 32-letniej kierującej fordem. 


Podróżujący z kobietą jej 5-letni syn i 23-letni kierujący audi, trafili do szpitala. Na miejscu policjanci ustalili, że kobieta najprawdopodobniej skręcała w lewo. Na chwilę obecną wiadomo już, że kierowca audi był trzeźwy i jechał drogą z pierwszeństwem przejazdu. Jaki był dokładny przebieg tego zdarzenia, będą teraz wyjaśniali zajmujący się tą sprawą policjanci.

Nie podlega dyskusji fakt, że na drodze musi uważać każdy uczestnik ruchu. Kierowca, rowerzysta i oczywiście pieszy. Okoliczności zdarzeń bywają najróżniejsze, zawsze jednak liczą się sekundy. Pamiętajmy, na drodze trudno o margines błędu. Dlatego apelujemy: uważajmy i nie powodujmy sytuacji niebezpiecznych.

Bestialsko zabijał jeże, podpalał i tłukł butelką. Spędzi w więzieniu 1,5 roku



Sąd Rejonowy w Zielonej Górze skazał 23-letniego Przemysława P. na półtora roku bezwzględnego więzienia. Mężczyzna w lipcu ubiegłego roku ze szczególnym okrucieństwem uśmiercił w stolicy województwa Lubuskiego kilkanaście zwierząt.


foto: policja



Pierwszy spalony jeż został znaleziony 4 lipca rano na ul. Anny Jagiellonki. Biedne zwierzę jeszcze żyło i zostało odwiezione do kliniki weterynaryjnej. Niestety nie udało się go uratować. Kolejnych 9 martwych jeży – 5 dorosłych osobników i 4 młode – mieszkańcy osiedla znaleźli  9 lipca na ul.Zamoyskiego obok jednej z działkowych altanek. Martwe zwierzęta zostały przekazane weterynarzowi, który przeprowadził sekcję zwłok. Kolejne dwa spalone jeże znalezione zostały 15 lipca w centrum miasta obok Pl.Piłsudskiego.


Policjanci już od pierwszego incydentu intensywnie pracowali nad sprawą, przesłuchując świadków oraz prowadząc działania operacyjne. Do wszystkich policjantów jednostki trafiły zdjęcia z monitoringu jednego z pobliskich sklepów, gdzie widoczny był mężczyzna podejrzewany o spalenie pierwszego z jeży. Zaangażowanie policjantów oraz dobra znajomość rejonu działania policjantów jednego z prewencyjnych patroli doprowadziło do wytypowania 23-letniego Przemysława P. jako podejrzewanego o te bestialskie czyny.
Trzy jeże zostały przez 23-latka podpalone, 5 dorosłych i 4 młode brutalnie zatłuczone butelką. Podejrzany powiedział, że nie wie dlaczego to zrobił. Był pod wpływem narkotyków i alkoholu. Nie pamięta dlaczego przyszło mu to do głowy – tym bardziej, że jak powiedział, pomieszkując w altance działkowej na ul.Zamoyskiego dokarmiał jeże kupując specjalnie karmę dla kotów. Potem jednego dnia zatłukł je butelką. Nie wie skąd pomysł podpalania bezbronnych zwierząt.

Sąd skazał 23-latka na 18 miesięcy więzienia. Musimy przeanalizować to orzeczenie i wtedy zdecydujemy, czy będziemy się odwoływać – stwierdził prokurator Przemysław Rataj.

Z wyrokiem nie zgadza się opiekująca się jeżami w Zielonej Górze Katarzyna Burak:

Ten człowiek oprócz tego, że bił te zwierzęta, on je także maltretował, łamał łapki, rozcinał powłoki brzuszne, podpalał. To było znęcanie ze szczególnym okrucieństwem, te zwierzęta były masakrowane – twierdzi aktywistka. Domaga się maksymalnej możliwej kary, również nie widzi skruchy w postawie skazanego.

Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

Prawdziwy horror! Rodzice rozpuścili swoje dziecko w kwasie



Monica Dominguez (37 l.) i Gerardo Zavala Loredo (32 l.) z Teksasu (USA) dopuścili się potwornego czynu. To nie rodzice, to bestie.


foto: KGNS

Do domu wyrodnych rodziców, zaniepokojeni sąsiedzi wezwali policję. Śledczy natknęli się w sypialni na wiadro, w którym były, rozpuszczone w żrącym kwasie, szczątki dwuletniej Rebecki. 


Monica tłumaczyła mundurowym, że zostawiła córeczkę samą w wannie i dziewczynka utonęła. Gerardo, zamiast wezwać pomoc, pomógł jej pozbyć się ciała ich córeczki. 

Na ten momenty śledczy nie mają pewności, czy rodzice mówią prawdę. Czekają na wyniki badań, które mają wykazać, czy dziewczynka nie została zamordowana. Mówią, że w tej sprawie jest więcej pytań niż odpowiedzi.


Rodzice usłyszeli na razie zarzut zbezczeszczenia zwłok i zniszczenia kluczowych dowodów rzeczowych. Matkę oskarżono także o narażenie życia dziecka. 
Czworo pozostałych dzieci, w wieku od roku do 11. lat, odebrała rodzicom opieka społeczna. 

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: Fakt

Starsza kobieta potrącona na przejściu dla pieszych. Nagranie przeraża

Policjanci z wydziału dochodzeniowo-śledczego wyjaśniają okoliczności wypadku drogowego, do którego doszło wczoraj na warszawskim Mokotowie. Wstępnie wiadomo, że 79-letnia kobieta przechodząaca przez przejście dla pieszych została potrącona przez forda mondeo. Piesza z urazem kończyn dolnych została przewieziona do szpitala.


foto: policja


Ze wstępnych ustaleń wynika, że do zdarzenia doszło około godziny 11:40 na skrzyżowaniu ulic Puławskiej i Olszewskej na warszawskim Mokotowie, podczas gdy kierująca fordem mondeo wyjeżdżała z ulicy Olszewskiej i włączała się do ruchu z ulicą Puławską. Przechodząca przez przejście dla pieszych 79-latka została potrącona przez kierującą pojazdem. 


Poszkodowana piesza z urazem kończyn dolnych została przewieziona do szpitala. Funkcjonariusze ze stołecznej drogówki przeprowadzili oględziny miejsca zdarzenia, rozpytali świadków oraz zabezpieczyli ślady niezbędne do ustalenia okoliczności wypadku. Zabezpieczony został również pojazd biorący udział w zdarzeniu. Kierująca fordem była trzeźwa.

Policja apeluje o rozwagę i ostrożność na drodze. Wystarczy chwila nieuwagi i może dojść do tragedii.
rk