Głos Wojewódzki
FAKTY
latest

reklama

fakty

fakty

kraj

kraj

świat

świat

Kraj

kraj/ block-3

Świat

świat/ block-3

Polityka

polityka/ block-11
randomposts2

Kronika policyjna

Kronika policyjna/ block-3

Kultura

KULTURA/block-3

Nauka

nauka/block-3

zdrowie

zdrowie/block-3

Gospodarka

gospodarka/block-7

Smacznego

Smacznego/block-3

Ciekawostki

ciekawostki/block-1

Religia

RELIGIA/block-1

Latest Articles

loading...

sobota, 18 maja 2019

Tragedia w centrum Gniezna. Zamordowali na klatce schodowej


Gnieźnieńscy policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o pobicie ze skutkiem śmiertelnym, swojego 49-letniego znajomego. Do tragicznego zdarzenia doszło kilka dni temu, w trakcie trwania imprezy w jednym z mieszkań w centrum Gniezna. Mężczyźni w wieku 33 i 45 lat usłyszeli w prokuraturze zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Sąd zastosował wobec nich trzymiesięczny areszt.


foto: policja


Zdarzenie miało miejsce w miniony weekend w jednym z mieszkań w centrum Gniezna. W niedzielę rano policjanci otrzymali informację o znalezieniu na klatce schodowej kamienicy zwłok 49-letniego mężczyzny. Mundurowi natychmiast udali się pod wskazany adres i potwierdzili, że mężczyzna już nie żyje. 


Funkcjonariusze na miejscu zdarzenia zaczęli ustalać świadków i okoliczności, w jakich doszło do pobicia mężczyzny. Grupa dochodzeniowa zabezpieczała ślady. Jeszcze tego samego dnia policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy znali ofiarę. W trakcie rozpytania okazało się, że mężczyźni mają związek z przestępstwem.

Po zgromadzeniu materiału dowodowego przez śledczych mieszkańcy Gniezna w wieku 33 i 45 lat zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym. W dniu 14 maja br. sąd zdecydował o ich trzymiesięcznym areszcie. Za to przestępstwo grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.


Nieletnie dzieci w nocy bez opieki. Rodzice pijani


Po dwa promila alkoholu w organizmie mieli rodzice, którzy pozostawili nocą w domu bez opieki dwóch małoletnich synów. O zdarzeniu tym powiadomił mieszkaniec Chełma, do którego oboje przyszli. Dziećmi zaopiekowali się członkowie rodziny. Dzisiaj rodzice zostaną doprowadzeni do prokuratury z wnioskiem o zastosowanie środka zapobiegawczego. Narażenie dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 5.


foto ilustracyjne: lol


Wczorajszej nocy dyżurny komendy otrzymał zgłoszenie o pozostawieniu w domu bez opieki małoletnich dzieci. W związku z tym zgłoszeniem policjanci zatrzymali na terenie Chełma nietrzeźwą 36-letnią chełmiankę i jej 35-letniego partnera, który również był nietrzeźwy. Jak się okazało osoby te po awanturze wyszły z domu pozostawiając bez opieki synów w wieku 2 i 10 lat. Dzieci zostały oddane pod opiekę członkom rodziny.

Dzisiaj obojgu zostaną przedstawione zarzuty narażenia dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat 5. Zostaną też doprowadzenie do prokuratury z wnioskiem o zastosowanie środka zapobiegawczego.

E.C.

W opakowaniu po proszku do prania wwieźli do kraju blisko 9 kg amfetaminy


Iławscy policjanci wspólnie z funkcjonariuszami z Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie zatrzymali troje mieszkańców powiatu iławskiego. W samochodzie, którym podróżowali podejrzani, policjanci zabezpieczyli blisko 9 kg amfetaminy. Środki odurzające były ukryte w opakowaniu po proszku do prania. Za przewóz wewnątrzwspólnotowy znacznych ilości narkotyków grozi kara na czas nie krótszy od lat 3.


foto: policja


Iławscy funkcjonariusze wydziału kryminalnego ustalili, że kierujący oplem może posiadać przy sobie znaczną ilość narkotyków. Kiedy na drogach powiatu iławskiego pojawił się pojazd, funkcjonariusze wspólnie z policjantami Wydziału Kryminalnego KWP w Olsztynie zatrzymali kierującego do kontroli drogowej. 


Podczas przeszukania pojazdu potwierdzili wcześniejsze ustalenia. Okazało się, że w opakowaniu po proszku do prania, w foliowych workach, znajdowała się biała substancja. Badanie narkotesterem potwierdziło, że to amfetamina.

Mężczyźni oraz kobieta, którzy jechali samochodem, zostali zatrzymani w policyjnym areszcie. Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie 35-latkowi i jego młodszej o 7 lat znajomej zarzutu przewozu wewnątrzwspólnotowego narkotyków. Z uwagi na znaczną ilość przemycanych środków odurzających, mężczyzna usłyszał dodatkowy zarzut, za który grozi mu kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3. Odpowie on również za udzielanie niedozwolonych substancji. Decyzją sądu 35-latek został tymczasowo aresztowany.

Natomiast 38-latek, który miał przy sobie niewielkie ilości marihuany, usłyszał zarzut posiadania narkotyków. Wobec niego prokurator zastosował policyjny dozór. Mężczyzna będzie musiał trzy razy w tygodniu stawiać się w Komisariacie Policji w Lubawie. Dodatkowo ma zakaz opuszczania kraju oraz poręczenie majątkowe. Grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.

jk/in

piątek, 17 maja 2019

Mity o ludziach, którzy chcą odebrać sobie życie


Powszechnych jest wiele mitów na temat zachowania osoby, która rozważa odebranie sobie życia. Hołdując im, zwiększamy ryzyko próby samobójczej.

foto: pixabay

Oto częste fałszywe przekonania:
Ludzie, którzy mówią innym o zamiarze odebrania sobie życia, wcale tego nie robią
To groźny mit. Prawda jest taka, że 80 do 85 proc. samobójców ostrzegało uprzednio swoich najbliższych o zamiarze odebrania sobie życia.


Samobójstwo przychodzi bez ostrzeżenia
Osoby w kryzysie samobójczym wysyłają wiele sygnałów świadczących o ich przeżyciach.

Ludzie, którzy mówią o samobójstwie, chcą manipulować otoczeniem
Nie do końca. Manipulować swoim otoczeniem (niekoniecznie w sensie szantażowania), zwrócić uwagę na siebie, na swoje problemy, uzyskać pewną pomoc pragną ci spośród osób rozważających samobójstwo, których motywacja samobójcza ma charakter instrumentalny. Zaliczają się oni do grupy, którzy chcą żyć, ale nie w tych warunkach. Tzw. samobójcy instrumentalni stanowią 34–48 proc. wszystkich suicydentów.

Poprawa nastroju oznacza koniec zagrożenia samobójstwem

Niekoniecznie. Bywa, że osoba w kryzysie samobójczym podejmuje decyzję o odebraniu sobie życia i odczuwa ulgę – nie przeżywa już katorgi wahania się „żyć czy nie żyć?”. Taka poprawa, uwolnienie się od napięcia, oznaczać może ostatecznie podjęcie decyzji o odebraniu sobie życia.

Wszyscy samobójcy są chorzy psychicznie
Choroba psychiczna jest częstym powodem odebrania sobie życia, ale niejedynym i niewyłącznym.
Źródło: Prof. zw. dr hab. Andrzej Bałandynowicz Instytut Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego

JW /zdrowie pap

Planował zamach terrorystyczny. Został zatrzymany przez ABW


Na polecenie prokuratora Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (09.05.2019 roku) dokonali zatrzymania Mikołaja B. podejrzanego o groźby dokonania zamachu terrorystycznego na terytorium Polski.


Zatrzymany usłyszał zarzuty

W toku postępowania prokurator Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie ustalił, że Mikołaj B. deklarował zamiar przeprowadzenia zamachu terrorystycznego w miejscu publicznym.

W toku postępowania prokurator przedstawił zatrzymanemu Mikołajowi B. zarzut stosowania groźby dokonania zamachu terrorystycznego wobec osób wyznania chrześcijańskiego kwalifikowany z art. 119 par. 1 kodeksu karnego.

Zarzucany czyn zagrożony jest karą do 5 lat pozbawiania wolności.

Trafił do aresztu


Z uwagi na konieczność zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania prokurator skierował wobec podejrzanego Mikołaja B. wniosek do Sądu o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Sąd podzielił argumentację prokuratora i zastosował wobec podejrzanego tymczasowe aresztowanie na okres 3 miesięcy.

Dziadkowie za sprzedaż skradzionych elementów ogrodzenia kupili wnuczkom prezenty


Policjanci zatrzymali dwóch 70-latków, którzy dopuścili się kradzieży metalowych bram wartych ponad 4000 zł. Pieniądze, które otrzymali w punkcie skupu złomu, przeznaczyli na prezenty dla swoich wnucząt. Za formę pozyskania gotówki na upominki będą musieli jednak odpowiedzieć przed sądem. Józefowi W. i Sławomirowi B., zatrzymanym przez mokotowskich operacyjnych grożą kary do 5 lat więzienia. O ich dalszym losie zadecyduje sąd.


Z końcem kwietnia br. dwaj 70-latkowie wpadli na pomysł pozyskania dodatkowej gotówki. Józef W. marzył o kupnie hulajnogi swojemu 7-letniemu wnuczkowi. Sławomir B. natomiast chciał zabrać czwórkę swoich wnucząt na ekstra lody. Kochający dziadkowie postanowili, że nazbierają złomu, sprzedadzą go w punkcie skupu, a za pozyskane pieniądze zrobią niespodzianki najmłodszym członkom swoich rodzin.

Obaj wsiedli w peugeota z przyczepką Sławomira i pojechali się rozejrzeć. Przy jednym z zakładów przy ul. Bartyckiej na warszawskim Mokotowie zauważyli dwuskrzydłową, metalową bramę leżącą w pobliżu ogrodzenia. Nie myśląc długo, zapakowali ją na dwukółkę i zawieźli do najbliższego punktu skupu. Tam otrzymali 380 zł. Kwota jednak ich nie zadowoliła do końca. Przekalkulowali, że potrzebują nieco więcej pieniędzy. Wiedzieli, że w miejscu, z którego zabrali pierwszą bramę, była jeszcze inna. Mniej solidna, ale liczyli, że za nią też dostaną pewną kwotę. Wybrali się po nią po kilku dniach. Z drugą kradzieżą poszło równie łatwo. Metalowe elementy sprzedali w tym samym punkcie jako swoje. Do ich portfeli wpadło kolejne 120 zł. Sprawiedliwie podzielili się gotówką. Dziadek Józef kupił wnuczkowi hulajnogę i światełko, a dziadek Sławomir zabrał dzieci na wymarzone lody i kupił im światełka do rowerów.

Wszyscy byli zadowoleni do czasu, kiedy właściciel elementów ogrodzenia zawiadomił policjantów z wydziału zajmującego się zwalczaniem przestępstw przeciwko mieniu o kradzieży, a ci odwiedzili podejrzanych 70-latków w ich mieszkaniach. Panowie trafili do policyjnego aresztu. Kradzionych rzeczy już nie udało się odzyskać, bo zostały przerobione na złom. Zatrzymali usłyszeli zarzuty kradzieży. Obaj przyznali się do winy i złożyli wyjaśnienia. Teraz o ich dalszych losach zadecyduje sąd, który może ich skazać nawet na 5 lat więzienia, albo podjąć inną decyzję.

Pogrzeb nastolatka zamordowanego w szkole w Warszawie. Uczniowie i bliscy żegnali 16-latka



Bliscy pożegnali w czwartek zabitego 16-letniego Kubę. Na Muzułmańskim Cmentarzu Tatarskim zebrały się setki osób. Pojawiła się duża delegacja uczniów ze szkoły Jakuba, którzy chcieli po raz ostatni pożegnać się z kolegą.


foto: screen-wiedeo-PolsatNews



Pogrzeb zamordowanego Jakuba K., ucznia z warszawskiej szkoły w dzielnicy Wawer, odbywał się 16 maja 2019 roku przy Cmentarzu Powązkowskim, a dokładniej na Muzułmańskim Cmentarzu Tatarskim przy ul. Tatarskiej 8. Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się o godz. 14.

Ciało Jakuba zostało owinięte w biały całun. Nie było trumny. To tradycyjny element obrządku pogrzebowego w islamie. Nad grobem zamordowanego chłopaka płakała cały czas jego matka zastępcza. – Nie zdążyłam Cię uratować – wykrzyczała.

16-letni Kuba zmarł w piątek 10 maja po tym, jak w szkole im. Króla Maciusia I w warszawskim Wawrze zaatakował go nożem inny uczeń. Podejrzany o zabójstwo piętnastoletni Emil B. trafił do schroniska dla nieletnich. Sprawę wyjaśnia prokuratura i specjalna grupa powołana w Komendzie Stołecznej Policji.

Emil B., uczeń ósmej klasy podstawówki przy ul. Króla Maciusia w Wawrze, podszedł do starszego o rok Kuby na przerwie. Zadał mu kilka ciosów nożem. Koledzy ze szkoły mówią, że poszło o pieniądze.

Sąd rodzinny w sobotę postanowił przekazać sprawę zabójstwa prokuraturze. Biegli mają zbadać m.in. poczytalność i stopień rozwoju 15-latka podejrzewanego o zabójstwo.

W sprawie zatrzymano także cztery inne osoby nieletnie. We wtorek wobec dwóch z nich Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe wydał postanowienia, na mocy których nastoletni zatrzymani mieli trafić do schroniska dla nieletnich. Jak poinformowano, osoby te mają ukończone 15 lat i nie są uczniami szkoły, w której doszło do zabójstwa.

W czwartek Komenda Stołeczna Policji poinformowała o zatrzymaniu dwóch kolejnych osób - 15-letniej dziewczyny i 14-letniego chłopaka.


źródło: PolsatNews/ warszawa.naszemiasto/ dziennik/ FAKT24/ GłosWojewódzki

Uciekł po kolizji, wpadł do bagna. Uratowali go policjanci

Wspólna akcja trzech policjantów uratowała życie 39-latka, który po uderzeniu autem w drzewo, uciekł do lasu i wpadł do bagna. Komisarz Arkadiusz Serafiński, naczelnik gorzowskiego sztabu wyciągnął go z wody dzięki asekuracji nadkom. Przemysława Michalskiego i mł. asp. Pawła Liszki. Policjant zdjął mundur i wszedł w bagnisty teren. Policjanci zauważyli mężczyznę, który niemal cały był zanurzony w wodzie. Wyciągnięty 39-latek był wycieńczony.


W środę (15 maja) około godz. 7 policjanci ruchu drogowego pojechali na „starą drogę” k3, gdzie miało dojść do zdarzenia drogowego. Kierujący vw bora na łuku drogi prawdopodobnie nie dostosował prędkości do panujących warunków i uderzył w drzewo. Później mężczyzna uciekł do pobliskiego lasu.

Świadek tej sytuacji wskazał funkcjonariuszom kierunek ucieczki kierowcy. Mężczyzna wszedł prawdopodobnie w bagnisty teren. O ucieczce został poinformowany kom. Arkadiusz Serafiński, naczelnik gorzowskiego sztabu policji. Razem z nadkom. Przemysławem Michalskim zabrali z komendy koło ratunkowe, linę oraz bojkę ratunkową i pojechali na miejsca zdarzenia.

Tam ustalili, że kierowca auta próbuje przedostać się na drugą stronę bagien. Były one jednak bardzo rozległe. Policjanci wiedzieli, że trzeba szybko działać, bo mężczyzna może utonąć. Funkcjonariusze sztabu wraz z mł. asp. Pawłem Liszka z ruchu drogowego ruszyli w poszukiwania. W pewnym momencie usłyszeli hałas dobiegający z wody. Mężczyzny nie było widać, dlatego kom. Arkadiusz Serafiński zdjął mundur i wszedł do wody. Funkcjonariusze wspólnie szukali uciekiniera, także wzdłuż brzegu. Po chwili zauważyli go zanurzonego niemal całego w wodzie. Udało się go wyciągnąć na brzeg. 39-letni mężczyzna był całkowicie przemoczony i wycieńczony. Policjanci musieli przetransportować go kilkaset metrów. Został zatrzymany.

39-latek nie powinien w ogóle wsiadać za kierownicę auta, bo nie miał uprawnień. Odmówił także badania na zawartość alkoholu w organizmie. Były podejrzenia co do jego stanu trzeźwości, dlatego w szpitalu pobrano krew do badań.

Tego dnia mężczyzna miał jednak sporo szczęścia – w zdarzeniu drogowym nie doznał poważnych obrażeń, a gdy uciekł do lasu i niemal utonął w bagnie, został uratowany przez policjantów.

Grzegorz Jaroszewicz

Piętnowanie pedofilów jest naruszeniem ich praw – mówi prof. Hartman


Informacja o miejscu pobytu oraz fotografia osoby, która została skazana za pedofilię mają pojawić się w rejestrze pedofilów. Lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro chciałby wprowadzenia takiego rejestru  - To jest niezbędne - tłumaczył Ziobro w programie ,,Kawa na ławę" Bogdana Rymanowskiego w TVN24. 

foto: lol
- Zero tolerancji. Twarde, zdecydowane działania - tylko w ten sposób możemy poradzić sobie z pedofilami - tłumaczył Ziobro przyznając, że w związku z zagrożeniem, które stwarzają pedofile istnieje możliwość naruszenia ich praw.  


- Polowanie na czarownice to nie jest sposób na pedofilię. Piętnowanie pedofilów nie tylko narusza prawa tych osób, ale jednocześnie wywołuje niepotrzebny niepokój społeczny. Pedofilom należy się farmakoterapia - mówił prof. Jan Hartman z Twojego Ruchu. 


Julia Pitera z PO zauważyła, iż utworzenie takiego rejestru może sprawić, że zostaną naruszone nie tylko prawa pedofilów, lecz także ich sąsiadów. - Ceny ich nieruchomości spadną, nikt nie chce mieszkać obok pedofila - zaznaczyła. 


źródło: wprost.pl

Szpitalne łóżko za darmo dla rodziców i opiekunów


Zwolnienie rodziców i opiekunów z jakichkolwiek opłat związanych z towarzyszeniem dziecku lub osobie niepełnosprawnej w szpitalu to główny cel nowelizowanej ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Przygotowany przez resort zdrowia projekt jest obecnie na etapie prac sejmowych.


Z myślą o rodzicach i opiekunach dzieci

Wprowadzana regulacja wychodzi naprzeciw oczekiwaniom rodziców, którzy z powodu opieki nad hospitalizowanym dzieckiem często ponosili dodatkowe opłaty związane z pobytem w placówce medycznej. 


Opłaty pobierane przez szpitale są bardzo zróżnicowane, i choć na ogół nie są one wysokie, to przy dłuższym pobycie mogły stać się obciążeniem dla rodzinnego budżetu. Z tego względu Ministerstwu Zdrowia zależało na tym, aby unormować przepisy w tym zakresie oraz jednoznacznie zapisać, że tymi kosztami nie można obciążać rodziców i opiekunów małoletnich pacjentów.

Zgodnie z nowymi przepisami, podmioty lecznicze nie będą miały prawa do pobierania opłat od rodziców lub opiekunów za pobyt z dzieckiem albo osobą niepełnosprawną w stopniu znacznym w szpitalu lub innym zakładzie leczniczym. Dzięki temu nowelizacja ustawy ma przyczynić się do jak najczęstszych i nieograniczonych kontaktów hospitalizowanych dzieci z osobami bliskimi. Obecność rodziców i opiekunów jest korzystna dla małego pacjenta – łagodzi stres, wzmacnia poczucie bezpieczeństwa, pozytywnie wpływa na proces leczenia. Analogiczne regulacje proponuje się dla pacjentów posiadających orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności, gdyż często wymagają oni takiej opieki.

– Zdecydowaliśmy, że NFZ będzie pokrywał wszystkie koszty związane z towarzyszeniem rodzica przy dziecku w szpitalu. Tą regulacją podnosimy komfort pobytu rodzica czy opiekuna z małym pacjentem w placówce leczniczej – podsumował minister zdrowia prof. Łukasz Szumowski.

– Procedowana ustawa jest już po drugim czytaniu. Mam nadzieję, że dziś wszyscy posłowie zagłosują za przyjęciem tej ustawy – dodała wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko.
Pobyt opiekuna z dzieckiem w szpitalu bez żadnych opłat


W czasie prac sejmowych nad tym projektem podjęto decyzję o rezygnacji ze wszelkich opłat – w szczególności pokrywających koszt użytkowania pościeli oraz korzystania z dodatkowego łóżka udostępnionego przez szpital lub inny zakład leczniczy. Decyzja ta była poprzedzona dodatkowymi konsultacjami nowelizowanych przepisów z organizacjami pacjentów, które resort zdrowia przeprowadził w marcu br.

Za ewentualne dodatkowe koszty, jakie w związku z wejściem w życie nowych przepisów spadną na podmioty lecznicze, zapłaci Narodowy Fundusz Zdrowia. Trwają prace nad wyceną tych świadczeń.

Ogromna tragedia na drodze. Nie żyją cztery osoby



Wyszkowscy policjanci wyjaśniają dokładne okoliczności tragicznego w skutkach wypadku drogowego, w którym zginęło czterech mężczyzn. To niewyobrażalny dramat kilku rodzin, które czekały na powrót z pracy swoich synów, mężów, ojców. 


foto: policja


W środę kilka minut po godz. 18 dyżurny KPP w Wyszkowie otrzymał informację o wypadku drogowym, do którego doszło na drodze krajowej nr 62 w okolicach miejscowości Kamieńczyk na odcinku z Wyszkowa do Łochowa. 


Jak wynika z pierwszych informacji ustalonych przez policjantów na miejscu wypadku, kierujący nissanem primastar jadący w kierunku Łochowa podczas manewru wyprzedzania stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na pobocze, a następnie uderzył w drzewo i dachował. Samochodem podróżowało sześciu mężczyzn z powiatu węgrowskiego. Czterech z nich niestety zginęło, jeden przebywa w szpitalu, jeden po udzieleniu pomocy medycznej wrócił do domu.

Wiadomo, że mężczyźni wracali z pracy. Wszyscy dobrze się znali, mieszkali blisko siebie. Niestety dla czterech z nich (24-51 lat) to był ostatni wspólny dzień w pracy. Oni już nigdy nie wrócą do swoich najbliższych. To ogromna tragedia rodzin, które czekały na nich w domu.

Przez kilka godzin droga między Wyszkowem a Łochowem była zablokowana. Policjanci wyznaczyli objazdy. Na miejscu zdarzenia pracowało 11 policjantów, którzy m.in. przesłuchali świadków, zabezpieczyli ślady, wykonali dokumentację fotograficzną i przeprowadzili oględziny. Dokładne okoliczności tego tragicznego w skutkach zdarzenia wyjaśniają wyszkowscy kryminalni.

Policjanci apelują o ostrożność i rozwagę. To od naszych decyzji zależy bezpieczeństwo także innych uczestników dróg. Życie masz tylko jedno, chroń je!

Autor: sierż. szt. Marta Gierlicka

Popularne na Facebooku