Głos Wojewódzki
FAKTY
latest

reklama

fakty

fakty

kraj

kraj

świat

świat

Kraj

kraj/ block-3

Świat

świat/ block-3

Polityka

polityka/ block-11
randomposts2

Kronika policyjna

Kronika policyjna/ block-3

Kultura

KULTURA/block-3

Nauka

nauka/block-3

zdrowie

zdrowie/block-3

Gospodarka

gospodarka/block-7

Smacznego

Smacznego/block-3

Ciekawostki

ciekawostki/block-1

Religia

RELIGIA/block-1

Latest Articles


piątek, 17 stycznia 2020

15-latek wszedł na słup transformatorowy, został ciężko porażony prądem

Trwają ferie zimowe. Niestety brak wyobraźni i nadmiar wolnego czasu doprowadził 15-latka z Łodzi do poważnych obrażeń. Najprawdopodobniej dla zabawy wszedł na słup transformatorowy , został porażony prądem a następnie spadł z wysokości. Trafił do szpitala.


zdjęcie ilustracyjne: pixabay


16 stycznia 2020 roku około godziny 16.00 policyjny patrol został skierowany przez dyżurnego w rejon ulicy Jędrzejowskiej w Łodzi. Według zgłoszenia miało tam dojść do porażenia prądem. Na miejscu funkcjonariusze zastali lezącego na ziemi 15-latka. 


Nie pamiętał dokładnie co się stało ale uskarżał się na ból. Policjanci rozmawiali z jego kolegami, którzy potwierdzili, że nastolatek wszedł na słup i dotknął przewodów. Został przewieziony do szpitala o czym powiadomiono rodzica. Jak informuje CZMP stan chlopca jest oceniany jako ciezki i nadal przebywa na OIOM.


Policjanci jeszcze przed feriami a także w trakcie odwiedzają zimowiska i inne miejsca takie jak świetlice gdzie ostrzegają dzieci i młodzież przed niebezpieczeństwami. Aura w centralnej Polsce nie sprzyja zabawom na śniegu czy lodzie ale są inne zagrożenia. Czasem brakuje zdrowego rozsądku, który skutkować może nawet kalectwem.

Skazani na karę śmierci. Zginą od strzału w tył głowy

Dwóch Białorusinów w wieku 19 i 21 lat zostało skazanych na karę śmierci. Karę wymierzono im za brutalne morderstwo nauczycielki. Wyrok zostanie wykonany przez strzał w tył głowy. 


foto: currenttime

Białoruś jest ostatnim krajem europejskim, w którym wykonywana jest kara śmierci. Braci może ułaskawić prezydent Aleksandr Łukaszenka. Jednak szanse na to są nikłe. Prezydent nazwał zabójców szumowinami. 


Egzekucję wykonają strażnicy, którzy zawiążą braciom oczy, następnie zmuszą ich do uklęknięcia, a później zostaną straceni strzałem w tył głowy. 

Mężczyźni zostali skazani za brutalne zamordowanie nauczycielki. Swojej ofierze zadali 100 ciosów nożem, a następnie podpalili jej dom. Była to zemsta na kobiecie za to, że powiadomiła ona milicję o tym, że siostra obu mężczyzn źle wypełnia swoje obowiązki macierzyńskie. 


10 kwietnia 2019 roku bracia pili alkohol. Przypomnieli sobie wówczas o tym zgłoszeniu. Postanowili zemścić się na sąsiadce i brutalnie ją zamordowali. 

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: o2.pl

Strzały i kolczatka na drodze. Przemytnicy zatrzymani przez SG

Zatrzymaniem z użyciem środków przymusu bezpośredniego, zakończyła się próba przemytu papierosów dla dwóch obywateli Polski. Mężczyźni zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy z Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej po tym jak próbowali odwieźć od granicy państwa przemyconą wcześniej kontrabandę o wartości prawie pół mln zł.


zdjęcia: 
strazgraniczna

13 stycznia br., funkcjonariusze z Placówki SG w Dorohusku, podczas prowadzonych działań w rejonie granicy państwa w pow. chełmskim, zauważyli pojazd, który poruszał się w pobliżu rzeki granicznej Bug. Przybyły na miejsce patrol próbował zatrzymać do kontroli terenowego Jeepa, jednak jego kierowca na widok funkcjonariuszy, przyspieszył i podjął próbę ucieczki. 


Mundurowi ruszyli za nim w pościg i zatrzymali go w pobliżu m. Okopy Stare w gminie Dorohusk. Aby zatrzymać pędzący pojazd, adekwatnie do zaistniałej sytuacji zagrożenia, użyto środków przymusu bezpośredniego. Funkcjonariusze wykorzystali do tego celu broń służbową, oddając strzały w koła pojazdu oraz rozłożyli kolczatkę na drodze. Dopiero po użyciu tych środków udało się zatrzymać Jeepa.


Za kierownicą pojazdu znajdował się 25-letni mieszkaniec powiatu chełmskiego, który był już wcześniej zatrzymywany przez funkcjonariuszy w związku z popełnionymi przestępstwami skarbowymi. Jak się okazało, także i tym razem pobyt mężczyzny w rejonie granicy państwa związany był z przemytem papierosów.


 W przestrzeni bagażowej jego pojazdu ujawniono duże tekturowe pudła, w których znajdowały się znaczne ilości papierosów. Jak ustalili funkcjonariusze, kontrabanda została wcześniej przemycona przez rzekę graniczną Bug z Ukrainy na terytorium Polski. W samochodzie zabezpieczono przemycone papierosy ( prawie 20 tys. paczek) o wartości ponad 282 tys. zł.

Makabryczne odkrycie w Lubuskiem. Rozczłonkowane ciało kobiety

Policja pod nadzorem prokuratury wyjaśnia okoliczności śmierci 64-letniej mieszkanki Skwierzyny (Lubuskie). Jej rozczłonkowane zwłoki znaleziono w czwartek na terenie należącej do niej posesji. Do sprawy został zatrzymany 68-letni konkubent kobiety – poinformował w piątek PAP rzecznik lubuskiej policji Marcin Maludy.


foto: policja


Do makabrycznego odkrycia doszło w czwartek (16 stycznia br.) wieczorem. Tego dnia, około godz. 15 policja otrzymała zgłoszenie od zaniepokojonej pracownicy Ośrodka Pomocy Społecznej. Poinformowała ona, że nie ma kontaktu z jedną z podopiecznych. Ruszyły policyjne poszukiwania.


Funkcjonariusze udali się do konkubenta poszukiwanej, który z nią mieszkał. Był on jednak pijany i nie potrafił sensownie wyjaśnić, gdzie jest jego partnerka. Podczas przeszukania posesji, około godziny 21 w pomieszczeniu gospodarczym znaleziono rozczłonkowane ciało 64-latki - korpus i inne jego części.

W chwili zatrzymania mężczyzna był pijany, miał dwa promile alkoholu w organizmie. Po wytrzeźwieniu zostanie przesłuchany. Śledczy ustalają, czy i jaki ma związek ze śmiercią swojej konkubiny. Na razie nie ma zarzutu.


"Trwa ustalanie, czy przed rozczłonkowaniem zwłok 64-latka padła ofiarą zabójstwa czy też zmarła z przyczyn naturalnych. Zwłoki zabezpieczone do sekcji, która zostanie przeprowadzona w piątek" - powiedział Maludy.

Dodał, że policja nie miała zgłoszeń, by w tym związku dochodziło wcześniej do przemocy domowej.

źródło: 
portalsamorzadowy/ wnp/ 

czwartek, 16 stycznia 2020

Napadli na 14-letniego wolontariusza WOŚP i ukradli puszkę z datkami

Policjanci ze Śródmieścia zatrzymali dwie osoby podejrzane o kradzież rozbójniczą, oszustwo i paserstwo. Mężczyźni, podając się za pracowników ochrony, najpierw zabrali puszkę z datkami kwestującemu pracownikowi lokalu, a kilka godzin później jeden z nich napadł na 14-letniego wolontariusza. Napastnik wskoczył do samochodu swojego kolegi, odjeżdżając przytrzasnął drzwiami rękę wolontariusza, kiedy ten próbował go ująć i odzyskać puszkę.


zdjęcia: policja


Do obu zdarzeń doszło podczas niedzielnego finału WOŚP. Pierwsze przestępstwo miało miejsce w punkcie gastronomicznym na warszawskim Targówku. To tam dwaj zatrzymani mężczyźni, podając się za pracowników ochrony, podstępem zabrali puszkę z pieniędzmi kwestującemu pracownikowi lokalu, aby rzekomo zawieźć ją do sztabu orkiestry.


Do drugiego przestępstwa doszło wieczorem na skrzyżowaniu ulicy Tamka i Kruczkowskiego. Do kwestującego chłopca podszedł mężczyzna, który jak się na początku wydawało, chciał wrzucić pieniądze do puszki. Jednak po chwili 28-latek wyrwał chłopcu puszkę z ręki i zaczął uciekać.

Za rogiem wskoczył do citroena za kierownicą, którego siedział jego 36-letni kolega. Goniący napastnika wolontariusz złapał go jeszcze za kurtkę, próbując w ten sposób odzyskać puszkę i zapobiec ucieczce. Wtedy mężczyzna, krzycząc do czekającego na niego kolegi „jedź”, przytrzasnął drzwiami rękę 14-latka.


Błyskawiczne działania śródmiejskich policjantów doprowadziły do zatrzymania obu podejrzanych w jednej z miejscowości na terenie powiatu pruszkowskiego.

Mężczyźni w prowadzonym w tej sprawie śledztwie usłyszeli już prokuratorskie zarzuty. 28-latek odpowie za kradzież rozbójniczą i oszustwo, a jego 36-letni kolega za oszustwo i paserstwo. Za te przestępstwa kodeks karny przewiduje odpowiednio do 12, 8 i 5 lat pozbawienia wolności.

(KSP / kp)

Wykorzystywali Polaków do przymusowej pracy i żebractwa w Wielkiej Brytanii

Policjanci z wydziału kryminalnego katowickiej komendy wojewódzkiej zajmujący się zwalczaniem handlu ludźmi wpadli na trop kilku mieszkańców Dolnego Śląska, którzy wykorzystywali obywateli Polski do pracy przymusowej i żebractwa na terenie Wielkiej Brytanii. Śląscy kryminalni nawiązali współpracę z brytyjską policją, a na wniosek polskiej i brytyjskiej prokuratury powstał Wspólny Zespół Dochodzeniowo-Śledczy. Dzięki międzynarodowej współpracy służb zatrzymano łącznie kilkadziesiąt osób, w tym czterech mieszkańców Dolnego Śląska, którzy trafili do aresztu. Za handel ludźmi grozi im od 3 do 15 lat więzienia.

foto: Polska Policja

Na trop grupy osób zamieszkujących Dolny Śląsk, którzy zajmowali się handlem ludźmi - obywatelami Polski na terenie Wielkiej Brytanii, wpadli policjanci z Zespołu do Spraw Handlu Ludźmi Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Śląscy kryminalni, za pośrednictwem oficerów łącznikowych polskiej policji pełniących służbę w konsulacie Polski w Londynie, skontaktowali się i podjęli współpracę z brytyjskimi organami ścigania. W sprawie wszczęto śledztwo pod nadzorem Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Krakowie. 



Z uwagi na działalność przestępców na terenie Polski i Wielkiej Brytanii, na wniosek Polskiej oraz Brytyjskiej Prokuratury, powstał Wspólny Zespół Dochodzeniowo-Śledczy. W jego skład weszli śledczy z katowickiej komendy wojewódzkiej zajmujący się zwalczaniem handlu ludźmi, a także ich koledzy „po fachu” z brytyjskiej policji. 


Międzynarodowy zespół miał na celu przede wszystkim zebranie materiału dowodowego w sprawie o handlu ludźmi. Współpraca polskich i brytyjskich służb pozwoliła na zatrzymanie łącznie kilkudziesięciu osób - głównie obywateli Polski i Wielkiej Brytanii, zajmujących się przestępczym procederem. W jednej z realizacji na terenie Wielkiej Brytanii brali udział, oprócz miejscowych stróżów prawa, również śląscy kryminalni.


Na terenie Polski zatrzymano 4 osoby – mieszkańców Dolnego Śląska. Mężczyźni w wieku 42 i 20 lat oraz kobiety w wieku 72 i 41 lat zostali doprowadzeni do prokuratury. Zebrany w sprawie materiał dowodowy pozwolił na postawienie im prokuratorskich zarzutów handlu ludźmi. Podejrzani w Polsce werbowali chętnych do pracy w Wielkiej Brytanii, gdzie z kolei wykorzystywali pokrzywdzone osoby w pracy o charakterze przymusowym oraz w żebractwie. Z tego tytułu przestępcy czerpali korzyści majątkowe. Proceder prowadzili przez kilka miesięcy 2016 roku. Decyzją sądu zatrzymani trafili na 3 miesiące do aresztu. Za handel ludźmi grozi im od 3 do 15 lat więzienia. Czynności w sprawie trwają, a śledczy planują kolejne zatrzymania.

Pozostałe osoby zostały zatrzymane na terenie Wielkiej Brytanii. Zajmuje się nimi brytyjski wymiar sprawiedliwości. Przestępcy, oprócz zmuszania pokrzywdzonych do pracy przymusowej i żebractwa, wyłudzali świadczenia socjalne na terenie Wielkiej Brytanii.


Przestępstwo handlu ludźmi to współczesna forma niewolnictwa stanowiąca jedną z najcięższych zbrodni, godzącą w wolność i godność ludzką. Zwalczanie tego procederu stanowi wyzwanie dla całej Unii Europejskiej. Dlatego 13 lat temu 18 października został ustanowiony Europejskim Dniem Przeciwko Handlowi Ludźmi. Policja nieustannie podejmuje starania, aby uświadomić społeczeństwu, czym jest handel ludźmi i jak się ustrzec, by nie zostać ofiarą tego przestępstwa.

Śmiertelny wypadek drogowy na A1

Policjanci wyjaśniają okoliczności tragicznego wypadku drogowego, w którym zginęła 71-letnia mieszkanka Gdyni. Kierująca osobową dacią z nieustalonej przyczyny zjechała z pasa ruchu i uderzyła w osłonę zabezpieczająca zjazd na autostradzie A1.


foto: policja


W poniedziałek 13 stycznia br. kilka minut po godzinie 16:00 dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Starogardzie Gdańskim otrzymał zgłoszenie o wypadku drogowym, do którego doszło na autostradzie A1 na wysokości zjazdu na Kopytkowo.


Jak ustalili interweniujący na miejscu policjanci 71-letnia mieszkanka Gdyni, która kierowała osobową dacią, jadąc w kierunku Trójmiasta, z nieustalonej przyczyny zjechała z pasa ruchu i uderzyła w osłonę zabezpieczającą. Wyniku tego uderzenia, auto wypadło z drogi i dachowało na poboczu. Obrażenia, jakich doznała kierująca, okazały się śmiertelne. Kobieta zmarła po przewiezieniu do szpitala.


Mundurowi sporządzili oględziny miejsca zdarzenia oraz uszkodzonych pojazdów. Policyjny technik wykonał dokumentację fotograficzną i zabezpieczył ujawnione na miejscu ślady, które pomogą w ustaleniu bliższych okoliczności tego tragicznego wypadku.

Głodzona i trzymana na łańcuchu 5-latka. Gehennę dziewczynki przerwała wezwana przez sąsiadów policja

Sąsiedzi usłyszeli krzyki i płacz dziecka. Zawiadomili policję. To co zastali funkcjonariusze po wejściu do domu budzi grozę.


foto: 
En24 News


Zdarzenia miało miejsce w miejscowości San Luis Potosí w Meksyku. Krzyki oraz hałasy dochodzące z domu usłyszeli sąsiedzi. Wezwali policję. Funkcjonariusze weszli do środka. Wewnątrz panował straszny bałagan, a na łóżku siedziała 5-letnia dziewczynka, przykuta do niego grubym łańcuchem. Po podłodze porozrzucane były śmieci, zeszyty, książki, ubrania oraz zabawki. Stała tam również wanienka, do której dziewczynka załatwiała swoje potrzeby fizjologiczne.


Ustalono, że 5-latka musiała żyć w tych warunkach już od dłuższego czasu. Świadczą o tym obrażenia na prawej kostce, a więc w miejscu gdzie założony był łańcuch. Dziewczynkę poddano badaniom lekarskim, które wykazały, że jest bardzo niedożywiona.

5-latka jest pod opieką władz. Nie ustalono jeszcze kto jest sprawcą znęcania się nad nią. Nie wiadomo również, gdzie są rodzice dziecka.


Renata Zalewska-Ociepa
źródło: Fakt/
En24 News

Popularne na Facebooku