Głos Wojewódzki
Najnowsze Wiadomości
latest

reklama

fakty
kraj
świat

Kraj

kraj/block-1

Świat

świat/block-7

Polityka

polityka/block-1

Kultura

KULTURA/block-70
randomposts2

Nauka

nauka/block-2

Smacznego

Smacznego/block-2

Ciekawostki

ciekawostki/block-1

Gospodarka

gospodarka/block-7

Religia

RELIGIA/block-1

Latest Articles

loading...

sobota, 15 grudnia 2018

27-latek podejrzany o podpalenia samochodów, zatrzymany


Wywiadowcy z komendy miejskiej zatrzymali 27-latka podejrzewanego o podpalenia samochodów. Mężczyzna usłyszał zarzuty, teraz grozi mu do 5 lat więzienia.

foto: policja

Pod koniec minionego tygodnia gdańscy policjanci odebrali zgłoszenie dotyczące pożaru samochodu, do którego miało dojść przy ul. Ogińskiego. Na miejsce pojechali wywiadowcy z komendy miejskiej i w trakcie prowadzonej przez Straż Pożarną akcji gaśniczej zauważyli, że z innego samochodu, zaparkowanego w niewielkiej odległości od spalonego volkswagena również wydobywa się dym.


 Policjanci natychmiast ugasili pożar, używając gaśnicy, którą mieli w radiowozie. Funkcjonariusze zauważyli na tylnym siedzeniu uszkodzonego fiata cegłę, którą sprawca najprawdopodobniej zbił szybę, a następnie podpalił samochód. Wywiadowcy zaczęli przeczesywać tereny przyległe do miejsca zdarzenia, szukając ewentualnych śladów kryminalistycznych, świadków i sprawdzając monitoring. W trakcie tych czynności zauważyli mężczyznę, który na ich widok zaczął się nerwowo zachowywać. Policjanci wylegitymowali tego mężczyznę i w trakcie prowadzonej z nim rozmowy zauważyli, że ma zabrudzone dłonie oraz niewielkie zadrapania.


Funkcjonariusze nie mieli wątpliwości, że 27-latek mógł mieć związek z tym zdarzeniem i dokonali jego zatrzymania. W trakcie dalszych czynności ustalili również, że zniszczenie samochodów było najprawdopodobniej zemstą na sąsiedzie, z którym wcześniej się pokłócił. Mężczyzna w chwili zatrzymania był nietrzeźwy, noc spędził w policyjnym areszcie, usłyszał także zarzuty dotyczące zniszczenia mienia.
Zniszczenie mienia jest przestępstwem, za które grozi kara pozbawienia wolności do 5 lat.

(KWP w Gdańsku / mw)
loading...

piątek, 14 grudnia 2018

Ciecierzyn: Matka przyznała się do zabójstwa noworodka


27. letnia kobieta była w zaawansowanej ciąży. Pracownicy opieki społecznej byli pewni, że musiała już ona urodzić. Nie było jednak dziecka. Dodatkowo kobieta zaprzeczała, że w ogóle była w ciąży. Urzędnicy nabrali podejrzeń i powiadomili policję.


foto: pixabay

Podczas przesłuchania w dniu 14. grudnia br., matka przyznała się do zabójstwa nowo narodzonego dziecka. Kobieta odmówiła jednocześnie składania jakichkolwiek wyjaśnień. 


Jak ustaliła prokuratura, 27. latka urodziła córeczkę 30 listopada tego roku. Następnie dziewczynkę zapakowała do reklamówki, w której dziecko udusiło się. 

Jak zaznaczyła prokuratura, śledztwo jest na początkowym etapie i dla jego dobra nie można udzielić więcej informacji. 

Matce dziewczynki grozi dożywocie.

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: Radio ZET

Bezdomny właściciel czterech psów trafił do szpitala. Jego czworonogi czekały na niego przez całą noc przed wejściem


Cztery psy czekały na swojego bezdomnego opiekuna - Cézarego, który trafił do regionalnego szpitala Alto Valle w brazylijskim mieście Rio de Sul. Zwierzęta czekały na mężczyznę przez całą noc. Stały przed drzwiami wejściowymi do budynku. Wpatrzone były w głąb szpitalnego korytarza.  


foto: Cris Mamprim


Recepcjonistka Cris Mamprim uwieczniła tę scenę na zdjęciu, które opublikowała na Facebooku. 


"Przy tylu złych ludziach wokół, dzisiaj natknąłem się na tę scenę. W szpitalu, w którym pracuję, o 3.00 nad ranem, podczas gdy bezdomny był hospitalizowany, jego przyjaciele czekali na niego w drzwiach.


 Prosta osoba, żyjąca bez luksusu, która polega na pomocy innych w przezwyciężaniu głodu, bólu i niegodziwości świata, ma po swojej stronie najlepszych towarzyszy. I z wzajemnością, bo widać, że daje psom miłości, ciepło i zrozumienia ." – napisała Cris.

Cézar powiedział lekarzom, że bardzo często sam nie dojada, żeby tylko móc nakarmić swoje psy. 

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: polsatnews

Działdowo/Lidzbark: Przejechał kobiecie po stopach na przejściu dla pieszych


Policjanci z Lidzbarka interweniowali w związku ze zdarzeniem drogowym z udziałem pieszej. Kobieta znajdowała się na przejściu dla pieszych, gdy na jej stopy najechał kierujący pojazdem marki Toyota Yaris. Kierowca nie zatrzymał się i pojechał dalej. Pieszą karetka zabrała do szpitala w Działdowie. Jej zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Policja prosi świadków o pomoc w ustaleniu świadków zdarzenia.

W środę ( 12.12.2018r.) około godziny 16.00 na ulicy Nowy Rynek w Lidzbarku na przejściu dla pieszych doszło do zdarzenia drogowego. Kierujący samochodem osobowym toyota jadąc w kierunku ul. 

Działdowskiej, najpierw zwolnił przed przejściem dla pieszych, a następnie przejechał przed przechodzącą przez pasy 67-latkę. Kobieta doznała obrażeń nogi i karetką pogotowia została przetransportowana do szpitala w Działdowie. Lekarz poinformował policjantów, że pokrzywdzona ma stłuczone stopy.


 Pokrzywdzona znajdowała się już na pasach. Kierujący autem oddalił się z miejsca zdarzenia i nie udzielił pomocy. Obecny na miejscu patrol prewencji na podstawie nagrania z monitoringu miejskiego ustalił, że sprawcą tego zdarzenia jest osoba kierująca samochodem osobowym marki Toyota Yaris koloru ciemnego.

jn/kw

Urodziła żywe dziecko, które spaliła w piecu


Ciecierzyn (województwo opolskie), to właśnie w tej wsi doszło do makabrycznego odkrycia. 

foto: pixabay

27. letnia kobieta była w zaawansowanej ciąży. Pracownicy opieki społecznej byli pewni, że musiała już ona urodzić. Nie było jednak dziecka. Dodatkowo kobieta zaprzeczała, że w ogóle była w ciąży. Urzędnicy nabrali podejrzeń i powiadomili policję.


W trakcie przesłuchania, 27. latka przyznała, że urodziła zdrowe dziecko, które następnie spaliła w piecu. W środę, 12. grudnia, śledczy przeszukali teren wokół domu kobiety i natrafili na szczątki kolejnych dzieci. Kobieta wskazała policjantom miejsca ukrycia zwłok trójki dzieci. Ich ciała były w różnym stanie rozkładu.

Policja i prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie śmierci czterech noworodków. Nie jest wiadome, czy dzieci nie było więcej oraz nie ustalono jeszcze motywów tych przerażających zbrodni. 
Obecnie ustalane jest, kiedy doszło do tych morderstw i dlaczego nikt z bliskich kobiety i reagował.

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: silesion.pl

czwartek, 13 grudnia 2018

Wpadli do domu 36-latka i pobili go taboretem. Uciekając napastnik uderzył głową w parapet, doznał poważnych obrażeń


Tymczasowy areszt zastosował wczoraj sąd wobec dwóch 25-latków. Sprawcy wdarli się do jednego z domów w Świdniku i pobili taboretem mieszkającego tam 36-latka, a potem skradli mu pieniądze. Jeden ze sprawców w trakcie ucieczki potknął się i uderzając głową w parapet doznał poważnych obrażeń. Napastnikom grozi teraz nawet do 12 lat pozbawienia wolności.

foto: policja

Do zdarzenia doszło w minioną sobotę. Policjanci otrzymali zgłoszenie o tym, że dwóch mężczyzn wtargnęło do jednego z domów na terenie Świdnika i napadło na zgłaszającego. Napastnicy bili 36-latka pięściami oraz taboretem. Następnie zabrali mu pieniądze w kwocie 1 tys.zł i rzucili się do ucieczki. Jeden zdołał uciec, natomiast drugi z nich chcąc uciekać przez balkon potknął się i uderzył głową w parapet.


Gdy policjanci przybyli na miejsce zastali go leżącego na podłodze. Okazał się nim być 25-latek ze Świdnika. Mężczyzna trafił do szpitala. Drugi 25-letni świdniczanin biorący udział w zajściu został zatrzymany niedługo po zdarzeniu.  Został osadzony w policyjnym areszcie.

Wczoraj Sąd zastosował wobec 25-latków środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Grozi im do 12 lat pozbawienia wolności. Policjanci teraz dokładnie będą wyjaśniać okoliczności tego zajścia.
E.D.

Lublin: Pijana babcia prowadziła wózek z wnukiem. O mało nie wpadła pod samochód


Ponad 2 promile alkoholu w organizmie miała 56-letnia babcia, która w tym stanie opiekowała się swoim 1,5 rocznym wnukiem. Kobieta chodnikiem prowadziła wózek z dzieckiem, a w pewnym momencie zatoczyła się i o mało nie wpadła pod jadący samochód. Policję powiadomiła o tym fakcie kierująca pojazdem. Dziecko zostało przekazane matce. Na szczęście dziecku nic się nie stało.

foto: g/w

Do tego zdarzenia doszło wczoraj około godz. 14. Dyżurny Policji odebrał zgłoszenie, z którego wynikało, że chodnikiem wzdłuż ul. Wyzwolenia idzie kobieta prowadząca wózek z małym dzieckiem. Sposób, w jakim idzie wskazuje, że jest najprawdopodobniej nietrzeźwa. Ponadto kobieta w pewnym momencie zachwiała się i o mało nie wpadła pod koła jadącego pojazdu. Zgłoszenie pochodziło właśnie od kierującej tym samochodem.


Kiedy na miejsce przyjechali funkcjonariusze, zastali 56-letnią kobietę "sprawującą opiekę" nad 1,5 rocznym chłopczykiem. Była to jego babcia. Kobieta została poddana badaniu, które wykazało w jej organizmie ponad 2 promile alkoholu.

Na szczęście dziecku nie stało się nic złego. Chłopczyk został przekazany matce, która właśnie wróciła do domu z pracy. Z kolei babcia trafiła na izbę wytrzeźwień.
Teraz sprawą jej nieodpowiedzialnego zachowania prowadzą policjanci z III komisariatu.


Policjanci przypominają, że na rodzicach i opiekunach ciąży obowiązek sprawowania właściwej opieki nad dziećmi. Kto jednak naraża dziecko na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, może ponieść odpowiedzialność karną. Grozi za to kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
AK

Zamość: Potrącił sarnę i chciał sprawdzić uszkodzenia. Wtedy potrącił go inny pojazd


Z obrażeniami ciała został przewieziony do szpitala 39-letni obywatel Ukrainy. W Borowinie Starozamojskiej kierujący autobusem 39-latek potrącił sarnę. Kiedy wyszedł z pojazdu, by zobaczyć uszkodzenia, idąc poboczem został potrącony przez kierującego hondą, który chcąc ominąć leżące na drodze zwierzę wpadł w niekontrolowany poślizg. Szczegółowy przebieg wypadku badają policjanci.

foto: policja

Dzisiejszej nocy w Borowinie Starozamojskiej na drodze krajowej nr 17 doszło do potrącenia pieszego. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że tuż przed wypadkiem w tym samym miejscu doszło do kolizji autobusu kursowego z sarną. Jeden z kierowców autobusu, 39-letni obywatel Ukrainy wysiadł, aby sprawdzić powstałe w samochodzie uszkodzenia. W tym momencie został potrącony przez nadjeżdżającą hondę, którym kierował 20-latek z gminy Stary Zamość.

Jak ustalili policjanci, pieszy poruszał się poboczem z włączoną latarką trzymaną w ręku. Prawdopodobną przyczyną wypadku było niedostosowanie prędkości jazdy kierującego hondą do panujących na drodze warunków, który chcąc ominąć leżącą na jezdni sarnę wykonał manewr skrętu w lewo, wpadł w niekontrolowany poślizg i uderzył w pieszego.
Kierowca hondy jazdę zakończył w przydrożnym rowie. Na szczęście ze zdarzenia wyszedł bez uszczerbku na zdrowiu. Natomiast pieszy z obrażeniami ciała został przewieziony do szpitala. Uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi.

Policjanci badają okoliczności i szczegółowy przebieg zdarzenia.
D.K-B.

Perfidne złodziejki okradły 80- latkę przy pomocy koca. Rozpoznajesz? Zdzwoń na policję


Funkcjonariusze z Posterunku Policji w Blizanowie poszukują sprawców kradzieży, do której doszło w październiku br. na terenie gminy Blizanów. Kamery monitoringu zarejestrowały sylwetki dwóch kobiet, które mają związek z tym zdarzeniem. Wszystkich, którzy rozpoznają osoby z nagrania, prosimy o kontakt z Policją.

foto: g/w

Do kradzieży doszło 23 października br. tuż przed godziną 10:00. Do domu seniorki pod pretekstem sprzedaży koców, weszła kobieta. Nieznajoma tak umiejętnie odwróciła uwagę starszej Pani, że ta nie zauważyła, kiedy do jej domu weszła wspólniczka „akwizytorki”. Łupem kobiet  padła biżuteria oraz pieniądze.


Policjanci pracujący nad sprawą zabezpieczyli nagrania z monitoringu, na których zarejestrowane zostały sylwetki kobiet, podejrzewanych o kradzież.

Osoby, które rozpoznają kobiety z nagrania, bądź mają jakiekolwiek informacje na ich temat, prosimy są o kontakt z policjantem prowadzącym postępowanie – mł. asp. Adamem Walczakiem  pod numerami telefonów 62 76-55-730 lub 62 76-55-790. Informacje można również przekazywać całodobowo Oficerowi Dyżurnemu KMP w Kaliszu pod numerem telefonu 62 76-55-900.
Anna Jaworska-Wojnicz/MŚ

Wałbrzych: Amstaff zaatakował 8. letnią dziewczynkę. Psa ranił nożem ojciec dziecka


W niedzielę, 15. letnia dziewczyna zabrała psa na spacer. Wychodząc z domu upięła go na smyczy i założyła zwierzęciu kaganiec. Wraz z nią poszła dwójka jej rówieśników. Na ulicy właścicielka zdjęła psu kaganiec, gdyż uznała, że nie ma zbyt wielu spacerowiczów. Gdy mijali mężczyznę z dwójką dzieci, amstaff niespodziewanie rzucił się na 8. latkę.15. latka zeznała na policji, że dziewczynka szła spokojnie i nie wie, dlaczego pies zaatakował.Podobne zeznania złożył ojciec pogryzionego dziecka. Powiedział on policjantom, że w pewnym momencie zauważył, że pies szarpie jego córkę za rękę i przewraca ją na chodnik. 


foto: pixabay

Zarówno właścicielka czworonoga jak i mężczyzna próbowali oswobodzić dziewczynkę, jednak pies nie reagował na żadne komendy. Właśnie wtedy ojciec wyciągnął z kieszeni nożyk i dwukrotnie uderzył psa, przecinając mu skórę na głowie. Dopiero wtedy pies puścił z uścisku rękę 8. latki. 
Mężczyzna natychmiast zabrał córkę do szpitala. Na szczęście nie odniosła ona poważnych obrażeń. 
W tym czasie 15. latkowie opatrzyli psa i zabrali go do weterynarza, który zszył ranę. 


Mężczyzna wyjaśnił policjantom, że użył specjalnego nożyka do przecinania pasów bezpieczeństwa. Dodał, że rok wcześniej miał wypadek samochodowy i nie mógł wówczas wydostać się z pojazdu właśnie przez to, że miał zapięte pasy. Po tym zdarzeniu zakupił nożyk i nosił go przy sobie. 

Sprawa prowadzona jest w kierunku niezachowania należytych środków ostrożności, dopuszczenia do pogryzienia i narażenia na bezpośrednią utratę zdrowia. 15. latka odpowie przed sądem dla nieletnich. 

Tymczasem w Internecie pojawił się wpis działaczki na rzecz ochrony zwierząt. Zaapelowała ona o pomoc w odnalezieniu sprawcy, który zranił psa. Umieściła także zdjęcie zakrwawionego amstaffa. 
Niemal natychmiast pojawiły się negatywne i wulgarne komentarze kierowane w stronę rzekomego sprawcy. Wiadomo już, że chodziło o ojca, który bronił swojej córki. 


Wałbrzyscy policjanci apelują:
- Każdy kto wie, że zostało popełnione wykroczenie lub przestępstwo ma obywatelski obowiązek zgłoszenia takiej sytuacji. Policja i uprawnione do tego organy zajmują się sprawą, wysłuchując obu stron mają możliwość podjęcia obiektywnej decyzji.
Nagłośnienie sprawy na fb czy jakimkolwiek portalu internetowym utrudnia sprawę, gdyż jak w tym przypadku, został właściwie wydany wyrok na jedną ze stron. Mężczyzna został napiętnowany społecznie zanim poznano wszystkie fakty.

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: dziennik.walbrzych.pl/polsatnews.pl

Pijany kierowca próbował staranować radiowóz. Padły strzały


Zdecydowane i profesjonalne działania świebodzińskich policjantów zapobiegły tragicznym wydarzeniom. W sobotnią noc nietrzeźwy kierujący nie zatrzymał się do kontroli i usiłował zepchnąć radiowóz z drogi. Stwarzał ogromne zagrożenie. Policjanci oddali strzały ostrzegawcze po których kierujący poddał się w ich ręce. Wobec mężczyzny toczy się już jedno postępowanie za kierowanie pod wpływem alkoholu. Dodatkowo za niezatrzymanie się do kontroli grożą mu surowe konsekwencje.

foto: policja

W nocy z soboty na niedzielę, z 8 na 9 grudnia br. około godziny 2.00 patrol świebodzińskiej policji zauważył na jednej z głównych ulic w mieście pojazd, którego kierujący skręcał w boczną ulicę, z której nadjeżdżali. Na ich widok mężczyzna prowadzący auto przerwał manewr i gwałtownie wrócił na główną drogę po czym zaczął szybko oddalać się w kierunku drogi wylotowej ze Świebodzina.


Policjanci postanowili skontrolować kierującego. Wydali więc polecenie do zatrzymania używając do tego sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Kierujący pojazdem 23 -latek jednak gwałtownie przyśpieszył i zaczął uciekać. W trakcie ucieczki przed Policją kierujący złamał wiele przepisów dotyczących bezpieczeństwa w ruchu drogowym, nie stosując się do znaków drogowych. Na łukach drogi nie mając możliwości dostrzeżenia czy coś nie nadjeżdża z naprzeciwka, zjeżdżał na sąsiedni pas jezdni. Dodatkowo na zagrożenie wpływały trudne warunki na drodze oraz słaba widoczność.

Skoordynowane działania zespołu oficerów dyżurnych pozwoliły na trasie ucieczki szybko wystawić posterunek blokadowy. Niestety stwarzając ogromne zagrożenie uciekający mężczyzna ominął ustawiony radiowóz policjantów z Komisariatu Policji w Sulechowie. Patrol ze Świebodzina zrównał się z peugeotem i chciał go wyprzedzić, aby zmusić do zatrzymania się. W tym momencie kierujący usiłował zepchnąć policjantów z drogi. Jego szaleńcza jazda mogła doprowadzić do tragedii.

Policjanci oddali strzał ostrzegawczy. Po następnym ostrzeżeniu i braku reakcji ze strony kierowcy oddali strzał w kierunku opony, aby zmusić kierowcę do zatrzymania. Po tym stanowczym działaniu funkcjonariuszy kierujący wystraszył się i zatrzymał pojazd. Policjanci natychmiast dotarli do pojazdu i obezwładnili młodego mężczyznę.


Mężczyzna jest znany Policji. Wobec niego toczy się już przed Sądem Rejonowym w Świebodzinie postępowanie za kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości. 23- latek nigdy również nie posiadał żadnych uprawnień do kierowania pojazdami.

Za niezatrzymanie do kontroli grozi mu kara pozbawienia wolności do 2 lat, zakaz prowadzenia pojazdów (minimum 3 lata) oraz obowiązek wpłaty do 10 tys. zł na Fundusz Pomocy Poszkodowanym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Z kolei za niezatrzymanie się do kontroli grozi kara pozbawienia wolności do lat 5. Sąd zapewne również weźmie pod uwagę zagrożenie jakie stwarzał zatrzymany uciekając przed funkcjonariuszami oraz, że jest to kolejny raz kiedy mężczyzna w takim stanie wsiada za kierownicę pojazdu.
(KWP w Gorzowie Wlkp. / mg)

środa, 12 grudnia 2018

Przejęte kontenery z Wietnamu. W środku zamiast makaronu - papierosy


Kolejna akcja Centralnego Biura Śledczego Policji w Gdańsku oraz pomorskiej Krajowej Administracji Skarbowej. Dzięki współpracy tych służb na teren Unii Europejskiej nie trafi ponad 21 mln nielegalnych papierosów. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Śródmieście. Według funkcjonariuszy kontrabanda miała trafić do krajów Europy Zachodniej.

Tym razem źródłem nielegalnego ładunku był Wietnam. To właśnie bezpośrednio z tego kraju na wielkich oceanicznych kontenerowcach w listopadzie przypłynęły do gdańskiego terminala kontenerowego miliony nielegalnych papierosów. Dzięki błyskawicznej reakcji służb w Gdańsku czekali już funkcjonariusze pomorskiego CBŚP oraz KAS. 


Uzyskane przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji Zarządu w Gdańsku informacje o planowanym przemycie papierosów oraz analiza ryzyka przeprowadzona przez mundurowych z Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni doprowadziły do ujawnienia nielegalnych ładunków. Przemyt zdemaskowano wówczas, kiedy kontenery z wietnamską kontrabandą znajdowały się na otwartych wodach.

Pierwsze działania przeprowadzono jeszcze pod koniec listopada. Wówczas to, po uprzednim przeskanowaniu kontenera mobilnym urządzeniem RTG, skontrolowano kontener, który oficjalnie miał zawierać włókna kokosowe. Jak się okazało w środku nie było nawet śladu po zadeklarowanym towarze. Całą przestrzeń ładunkową zajmowały bowiem papierosy bez polskich znaków skarbowych. Łącznie zabezpieczono 11,2 mln sztuk papierosów, wartych blisko 7,5 mln zł.


Kolejne działania zostały przeprowadzone w grudniu, kiedy to w ręce służb wpadła następna dostawa papierosów z tego samego wietnamskiego portu. Tym razem zeskanowanie kontenera przy pomocy mobilnego urządzenia rentgenowskiego wykazało, że za tzw. "zastawką" złożoną z zup błyskawicznych ukryto kolejne 9,9 mln sztuk nielegalnych papierosów.

Funkcjonariusze szacują, że kontrabanda znaleziona w obu kontenerach mogłaby spowodować straty dla Skarbu Państwa sięgające nawet 24 mln zł. Jak wynika z dokumentacji papierosy miały trafić do dwóch różnych firm z centralnej Polski, a następnie prawdopodobnie do krajów Europy Zachodniej.

Całość towaru zabezpieczono w magazynie depozytowym Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni.
Sposób działania przemytników był niemal identyczny, jak ten z maja tego roku, kiedy to funkcjonariusze pomorskiej KAS i CBŚP w Gdańsku, w tym samym porcie przechwycili 18 mln sztuk papierosów. Także wówczas w krótkim odstępie czasu przestępcy próbowali za pomocą dwóch statków przemycić duże ładunki nielegalnych wyrobów tytoniowych.
Postępowania w powyższych sprawach nadzoruje Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Śródmieście w Gdańsku.
inf. IAS w Gdańsku/ij, foto CBŚP

 

Minister Rafalska apeluje, by świadczenia były wypłacone przed świętami


500 plus, świadczenia rodzinne, alimentacyjne - minister rodziny i pracy Elżbieta Rafalska zaapelowała do władz samorządowych, by należne rodzinom świadczenia zostały wypłacone jeszcze przed świętami.

foto: mr

"Zwracam się do Państwa z apelem o dołożenie wszelkich starań, aby w Państwa miastach i gminach wypłata należnych rodzinom świadczeń wychowawczych, świadczeń rodzinnych oraz świadczeń z funduszu alimentacyjnego, nastąpiła jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia" - głosi list skierowany do wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

Minister Rafalska przypomina, że rząd zabezpieczył środki finansowe na wypłatę tych świadczeń, a wypłata przed świętami "pozwoli zapewnić polskim rodzinom wsparcie materialne, które przyczyni się do godnego i spokojnego spędzenia tego szczególnego okresu".

"Będę bardzo wdzięczna za zrozumienie tej ważnej sprawy" - apeluje minister Rafalska. Szefowa MRPiPS dziękuje jednocześnie samorządom za dotychczasowe zaangażowanie w realizację wypłat świadczeń oraz życzy "szczęśliwych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia".

js/

Piesza potrącona na pasach zmarła w szpitalu


W Jeleniej Górze doszło do tragicznego w skutkach wypadku drogowego, w wyniku którego śmierć poniosła 55-letnia piesza potrącona na pasach. Do policyjnego aresztu trafił kierowca pojazdu. Obecnie policja i prokuratura wyjaśniają szczegółowo wszystkie okoliczności tego wypadku.

foto: pixabay

Do zdarzenia doszło 10 listopada 2018 roku około godziny 17.15 w Jeleniej Górze na ul. Spółdzielczej. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 46-letni kierujący pojazdem marki Toyota potrącił przechodzącą przez przejście dla pieszych 55-letnią kobietę.


 Poszkodowana została przewieziona do szpitala, gdzie zmarła w wyniku odniesionych obrażeń. Kierujący był trzeźwy. Czynności na miejscu zdarzenia wykonano pod nadzorem prokuratora oraz biegłego z zakresu ruchu drogowego.

 Ciało zostało zabezpieczone do sekcji. Kierujący pojazdem został zatrzymany w policyjnym areszcie. Obecnie policja i prokuratura wyjaśniają szczegółowo przyczyny i okoliczności tego tragicznego zdarzenia.



wtorek, 11 grudnia 2018

Strzelanina w centrum Strasburga. Są ofiary i ranni


„Le Figaro” informuje, że w centrum Strasburga mężczyzna otworzył ogień do tłumu. Strzelał z broni automatycznej. Roland Ries, burmistrz Strasburga, poinformował, że sprawca nie został schwytany. Trwa ewakuacja centrum miasta.

foto: lefigaro
Służby informują o co najmniej jednej ofierze śmiertelnej i o dziewięciu rannych. Najprawdopodobniej poszkodowanych zostało więcej osób. 

Świadkowie informują, że tuż po pierwszych informacjach o ataku, budynek Pałacu Elizejskiego opuścił szef MSW Christophe Castaner.

W rejonie ataku trwa właśnie Jarmark Bożonarodzeniowy.


Renata Zalewska-Ociepa
źródło: rmf24

Brazylia: Cztery osoby zabite w Campinas w stanie Sao Paulo. Ranne trzy osoby, sprawca nie żyje



Nieznany sprawca zastrzelił cztery osoby modlące się w katedrze w Campinas w stanie Sao Paulo. Ranił także trzy osoby, po czym sam odebrał sobie życie. 


foto: 
Dotychczas nie ma informacji o motywach sprawcy.


Ranni przebywają w szpitalu.

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: tvp.info

Mówią mi, że jestem bardzo dzielny i mądry, ale ja tego nie chcę. Chcę być tylko taki, jak inni…



I choć nie jestem już małym, słodkim bobaskiem – proszę, nie ignoruj mnie, zatrzymaj się na chwilę i poznaj moją historię…


Mam 8 lat, kocham piłkę nożną i posiadam cały plecak życiowych doświadczeń. Niektórzy mówią mi, że jestem wojownikiem, że jestem bardzo dzielny i mądry, ale ja tego nie chcę. Chcę być tylko taki, jak inni…



I wiecie co? myślę, że wojowniczką, to jest moja mama – Magda.

Mam najpiękniejszą i najwspanialszą mamę pod słońcem! To ona walczyła o mnie, jeszcze zanim się urodziłem. Choć łatwo nie było bo trochę ją zaskoczyłem i pojawiłem się znacznie przed czasem. Moje bliźniacze rodzeństwo nie miało tyle szczęścia, by móc ją poznać… 

Każdego dnia widzę, jak moja mamusia ma szklane oczy. Nie wiem jak jej pomóc, a bardzo bym chciał. Wiem, że to przeze mnie… Martwi się i każdą chwilę poświęca, by zawalczyć o moje zdrowie. Kiedy pomyślę, że już tyle lat zmaga się w pojedynkę ze wszystkimi przeciwnościami losu, widzę w niej swoją bohaterkę…


Moja mama wygrała już wiele bitew, w drodze po moje szczęśliwe dzieciństwo. Kiedy tata wpadł w depresję i pił, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i teraz idziemy przez życie we trójkę: mama, mój starszy brat Bartosz i ja.
Jak trzech muszkieterów, z tym, że jeden z nich – z nieodłączną częścią swojej codzienności – Hemimelią strzałkową, która oznacza brak kości strzałkowej, kości kostki.

Moi rówieśnicy marzą, żeby dostać najnowszą konsolę, tablet czy pojechać do Disneyland’u, a moim największym marzeniem, zaraz po tym, że chciałbym być taki jak inni, jest to, żeby moja mamusia się uśmiechała… 
Niestety moje marzenia mają swoją cenę…
To aż 498 tysięcy złotych, które sfinansują moją drugą z trzech operacji nóżki. Żebym był zdrowy potrzebne są trzy.

Jedną – tą pierwszą, już przeszedłem.
Moja mama wywalczyła ją dla mnie. Sama. Bardzo mnie bolało, pamiętam jak płakałem, bo bardzo się bałem. Ale moje marzenia są silniejsze. Dam radę! Przede mną długa droga do sprawności, ale bez Ciebie nie dam rady.

Moja mama też nie… ciągle, ze łzami w oczach powtarza, że to bardzo dużo pieniążków. Ciężko mi jest to sobie wyobrazić, skoro mogę spełnić moje marzenie i jest Pan Doktor, który umie to zrobić, to dlaczego muszę być inny? Dlaczego moja mamusia płacze? Nie rozumiem…

Jeden z innych Panów Doktorów zaproponował wyprostowanie kości piszczelowej, a potem amputowanie mojej stópki w celu lepszego protezowania… boję się! Nie chcę! Tak bardzo proszę Cię o pomoc… bez Ciebie mi się nie uda.

Obiecuję, że jak już stanę na obie nogi i będę mógł żyć tak jak inni, to zaproszę Cię na mój mecz w ukochaną piłkę nożną, żebyś zobaczył jak wiele może zdziałać, Twój nawet najmniejszy gest.

Proszę nie pozwól bym stracił nóżkę. Adaś.

Elbląg: Pościg za 17-latkiem w kradzionym aucie. ZOBACZ NAGRANIE


Najpierw nie zatrzymał się do kontroli, a chwilę później prowadził w taki sposób, że pieszy musiał uciekać przed nadjeżdżającym autem. Mowa o 17-latku, który skradzioną toyotą szarżował po ulicach Elbląga. Młodego mężczyznę zatrzymali policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego.

foto: policja
Było przed godz. 16:00 wczoraj (10.12.2018), gdy policyjny patrol elbląskiego ruchu drogowego zauważył uszkodzoną toyotę, którą kierował młody mężczyzna. Policjanci postanowili zatrzymać go i skontrolować.


 Okazało się, że na widok patrolu, kierujący tylko przyspieszył i próbował za wszelką cenę uniknąć kontroli. Policjanci jechali za nim próbując zmusić go do zatrzymania. To nastąpiło przy ul. Traugutta. Wtedy też okazało się, że kierującym jest 17-latek, a samochód dzień wcześniej został skradziony z ul. Odrodzenia.


Toyota wróciła do swojego prawowitego właściciela. 17-latek natomiast trafił do policyjnego aresztu. Odpowie teraz za kradzież, niezatrzymanie się do kontroli drogowej, kierowanie bez uprawnień oraz popełnione wykroczenia drogowe.
(kn/tm)

Tragiczny finał wyprawy na ryby


Znajomi wypłynęli na Wisłę w okolice Dobiegniewa, pow. lipnowski. Gdy łódź przewróciła się jednemu z mężczyzn udało się dotrzeć do brzegu. Natychmiast wezwano pomoc i zorganizowano poszukiwania drugiego z rybaków. Niestety nie udało się go uratować.

foto: policja

Wczoraj (10.12.18), około 11.00, do Posterunku Policji w Dobrzyniu nad Wisłą jeden z mieszkańców przywiózł przemoczonego i wychłodzonego 28-latka, którego znalazł na brzegu Wisły. Do czasu przybycia służb medycznych policjanci zajęli się mężczyzną starając się odwrócić objawy hipotermii.


Mieszkaniec powiatu włocławskiego powiedział mundurowym, że łowił ryby ze znajomym w okolicy Dobiegniewa, po włocławskiej stronie Wisły. Gdy łódź wywróciły fale oboje znaleźli się w lodowatej wodzie. Po wynurzeniu się mężczyzna zobaczył jak znajomego, który trzymał się łodzi znosi silny prąd. Z trudem udało mu się dotrzeć do brzegu, gdzie zauważył go mieszkaniec Dobrzynia nad Wisłą.

Policjanci o zaistniałej sytuacji natychmiast zawiadomili strażaków i kolegów z Włocławka, którzy dysponują łodziami. Rozpoczęła się akcja poszukiwawczo-ratownicza, w której czas był decydujący ze względu na temperaturę wody i silny prąd rzeki. Po pewnym czasie udało się odnaleźć i wyciągnąć z wody 57-letniego mieszkańca Włocławka. Mundurowi, mimo trudnych warunków (wysoka fala i wiatr), od razu podjęli czynności resuscytacyjne. Służby medyczne, czekające na brzegu, natychmiast zabrały mężczyznę do szpitala – niestety nie udało się go uratować.


28-latek natomiast z dobrzyńskiego posterunku został przetransportowany śmigłowcem ratowniczym do płockiego szpitala, gdzie pozostał na obserwacji.

Rusza „Maluch +” 2019


Rozpoczął się nabór ofert do przyszłorocznej edycji programu „Maluch+”. 450 mln zł – właśnie tyle na tworzenie nowych i dofinansowanie już istniejących miejsc opieki dla najmłodszych dzieci ma zostać przeznaczone w 2019 r. Co się zmieni?

foto: MRP

„Maluch+” to program wspierający tworzenie nowych miejsc opieki dla najmłodszych dzieci i dofinansowujący działanie tych już istniejących. To ogromna pomoc dla rodziców, szczególnie dla świeżo upieczonych mam, które chciałyby wrócić do pracy po urlopie macierzyńskim, ale uniemożliwia im to brak miejsc opieki nad maluszkami.


Żłobki i kluby dziecięce pilnie potrzebne
W 2015 r. w całym kraju były niespełna 3 tys. placówek zapewniające miejsca dla 84 tys. najmłodszych dzieci. Do końca 2018 r. liczba placówek ma wzrosnąć do 5,2 tys., liczba miejsc dla maluchów – do blisko 143 tys. To o 2,2 tys. placówek i niemal 59 tys. miejsc więcej. W ciągu trzech lat wskaźnik użłobkowienia wzrośnie o ponad 56% - z 12,4% do 19,4%. Co ciekawe, spośród wszystkich gmin, na terenie których tworzone są miejsca w ramach tegorocznej edycji programu, aż 79%, czyli 356 gmin, to gminy małe do 40 tys. mieszkańców. W 2018 r. na program „Maluch +” przeznaczono 450 mln zł.

W 2019 r. na „Maluch+”, tak jak w roku poprzednim, ma zostać przeznaczone 450 mln zł. Od nowego roku czekają nas jednak zmiany. W edycji „Maluch+” 2019 samorządy, w których nie ma żadnych żłobków i klubów dla dzieci do lat 3, będą mogły liczyć na znacznie większe niż do tej pory dofinansowanie – 30 tys. zł (dzisiaj 20 tys. zł). Większe dofinansowanie dostaną także samorządy prowadzące już tego rodzaju instytucje – 22 tys. zł (dzisiaj 20 tys. zł) na utworzenie nowych miejsc.

Nowe mieszkania, nowe żłobki
O dofinansowanie do tworzenia miejsc opieki w module 1a i 1b może ubiegać się gmina, która prowadzi inwestycje mieszkaniowe w obszarze programu „Mieszkanie+”. Środki z programu „MALUCH+” mogą wesprzeć tworzenie instytucji opieki dla dzieci do lat 3 na terenie inwestycji powstających w ramach programu „Mieszkanie+”.


Rozstrzygnięcie 
W przyszłorocznej edycji programu „Maluch+” wprowadzono kolejność w przyznawaniu dofinansowania, gdy zapotrzebowanie będzie większe niż dostępne środki, w pierwszej kolejności przyznawane będą one na tworzenie nowych miejsc przez jednostki samorządu terytorialnego i funkcjonowanie miejsc gminnych utworzonych z dofinansowaniem z poprzednich edycji „Maluch+”.

Terminarz
Nabór ofert do edycji „Maluch +” 2019 rozpoczął się 28 listopada i potrwa 4 tygodnie. Później Wojewodowie w ciągu 4 tygodni będą mieli obowiązek ocenić oferty i przekazać je do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. W ciągu kolejnych 5 tygodni MRPiPS ogłosi wyniki konkursu, tj. do 28 lutego 2019 r.

Podawał się za kobietę na portalu randkowym - napadał na przychodzących na spotkanie


19- letni mężczyzna na portalu randkowym podając się za kobietę, umówił się na spotkanie z inną osobą. Sprawca podał pokrzywdzonemu jedynie informację o bramie i czekał na ofiarę pod blokiem. Byli umówieni na telefon. Gdy pokrzywdzony pod blokiem wyciągnął aparat i zadzwonił, by przekazać informację, że jest i czeka, 19 - latek podszedł do niego z nożem i zażądał gotówki. Pokrzywdzony stracił w ten sposób 300 złotych.

foto: policja

Obecnie sprawą zajmują się policjanci z Komisariatu Policji Wrocław Krzyki. Wyjaśniając okoliczności związane z działalnością zatrzymanego na chwilę obecną ustalili związek mężczyzny z 9 innymi tego rodzaju zdarzeniami.


Podejrzany usłyszał zarzut rozboju z użyciem noża. Za napad rabunkowy z użyciem niebezpiecznego narzędzia grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności. 19 - latek przebywa obecnie w tymczasowym areszcie.

Policjanci zwracają się do osób, które zostały pokrzywdzone w wyniku rozboju w przytoczonych powyżej okolicznościach, a nie zgłaszały tego, bądź też w zgłoszeniu nie podały wszystkich okoliczności zaistniałego zdarzenia, o osobisty bądź telefoniczny (tel. 71 782 46 00 ) kontakt z Komisariatem Policji Wrocław Krzyki.

kom. Kamil Rynkiewicz

Bytom: Chciał zadźgać byłą konkubinę. Młotkiem i nożem ranił dwie inne osoby



Makabryczne sceny rozegrały się w jednym z budynków przy ulicy Skromnej. 37-latek usiłował zabić swoją byłą konkubinę. Ponadto mężczyzna młotkiem uderzył w głowę 44-letniego sąsiada, a nożem ranił 50-letniego znajomego. Zebrany przez policjantów materiał dowodowy, pozwolił na przedstawienie mu zarzutu usiłowania zabójstwa i dwukrotnego uszkodzenia ciała. Decyzją sądu bytomianin został tymczasowo aresztowany. Grozi mu dożywotni pobyt w więzieniu.

foto: policja

W piątek wieczorem na komisariat w Bytomiu-Szombierkach zgłosił się 44-letni mężczyzna i poinformował, że został uderzony przez swojego sąsiada młotkiem w głowę. Policjanci pojechali na ul. Skromną, gdzie doszło do zdarzenia. Sprawcy już tam nie było. Kryminalni ustalili, że mężczyzna poszedł ze swoją byłą konkubiną do ich wspólnego znajomego na ul. Wyzwolenia. 


Na miejscu zastali agresywnego 37-letniego mężczyznę. Z ustaleń policjantów wynika, że napastnik przed ich przyjazdem ugodził nożem swoją 42-letnią byłą partnerkę w plecy i rękę, a 50-letniego mężczyznę ranił w nogę. Sprawca został obezwładniony i zatrzymany. Na miejsce skierowano grupę operacyjno-procesową. 

Pokrzywdzone osoby trafiły do szpitala. Mężczyźni, po udzielonej pomocy medycznej, zostali zwolnieni do domu. 42- letnia kobieta została w szpitalu. Wszyscy uczestnicy byli pijani. Sprawca miał 1,5 promila alkoholu w organizmie, a pokrzywdzeni od 1 do prawie 3 promili. 


Z ustaleń śledczych wynika, że sprawca tego samego dnia wyszedł z aresztu, gdzie przebywał w związku z niepłaceniem alimentów. 37-latkowi po wytrzeźwieniu zostały przedstawione zarzuty za usiłowanie zabójstwa byłej konkubiny i uszkodzenie ciała dwóch mężczyzn. Na wniosek śledczych, decyzją sądu, mieszkaniec Bytomia został tymczasowo aresztowany. Grozi mu dożywotni pobyt w więzieniu.
loading...