Głos Wojewódzki
FAKTY
latest

reklama


środa, 15 stycznia 2020

Zielona Góra: Trwają poszukiwania zwyrodnialca, który truje psy

Na początku grudnia na osiedlu Pomorskim w Zielonej Górze nieznany sprawca rozrzucił kiełbasę naszpikowaną igłami i gwoźdźmi. Psy, które zjadły coś takiego, ciężko chorowały. Kilka dni temu doszło do kolejnego otrucia. Tym razem psa nie udało się uratować.



foto ilustracyjne: lop

Na początku grudnia na osiedlu Pomorskim w Zielonej Górze nieznany sprawca rozrzucił kiełbasę naszpikowaną igłami i gwoźdźmi. Zjadło ją kilka psów, które poważnie się rozchorowały, ale udało się je uratować. Kilka dni temu na Jędrzychowie został otruty kolejny pies. 


Pani Katarzyna, właścicielka owczarka niemieckiego, wyszła ze swoim pupilem na spacer. Po powrocie do domu suczka upadła. Kobieta zabrała ją do weterynarza. Rozpoczęła się wielogodzinna próba ratowania czworonoga. Niestety, zwierzę nie przeżyło. Przyczyną śmierci owczarka było otrucie. 

Trwają poszukiwania zwyrodnialca, który rozrzuca truciznę. 

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: Radio Zielona Góra/Traktuję psa jak członka rodziny

Kobieta i dwóch mężczyzn pobili ratownika medycznego, bo zwrócił im uwagę

Nawet do 10 lat pozbawienia wolności grozi 25-letniej kobiecie i jej dwóm kolegom w wieku 36 i 41 lat. Cała trójka podejrzana jest o czynną napaść na ratownika medycznego podczas i w związku z pełnieniem przez niego obowiązków służbowych. Mężczyzna został pobity zaraz po tym jak zwrócił uwagę agresywnym i wulgarnym napastnikom, aby opuścili szpital i poczekali na zewnątrz, na swojego kolegę, który zgłosił się ze skaleczoną ręką. Wszyscy troje zostali zatrzymani przez lubiński patrol prewencji i trafili do policyjnej celi. W trakcie interwencji kobieta i jeden z mężczyzn byli nietrzeźwi. W prokuraturze usłyszeli już zarzuty.


foto ilustracyjne: policja


Do zdarzenia doszło 12 stycznia br. po godzinie 1.00 w nocy na terenie Lubina. Do jednego ze szpitali na terenie miasta weszło dwóch mężczyzn i kobieta, którzy zachowywali się bardzo wulgarnie. Żądali natychmiastowej pomocy dla ich 41-letniego kolegi, który skaleczył się w rękę.


Jeden z ratowników zwrócił im uwagę, aby zachowywali się spokojnie z uwagi na miejsce, w którym się znajdują i innych pacjentów czekających na pomoc medyczną. Wówczas mężczyzna i kobieta stali się jeszcze bardziej agresywni i wulgarni. Mimo wielu upomnień nie opuścili szpitala.

W pewnym momencie napastnicy zaatakowali pokrzywdzonego, bijąc go po całym ciele. Na miejsce zostali wezwani lubińscy policjanci, którzy zatrzymali w tej sprawie 25-letnią mieszkankę Lubina i jej dwóch kolegów w wieku 36 i 41 lat. Kobieta i jeden z mężczyzn w trakcie interwencji byli nietrzeźwi. Badanie alkoholu w ich organizmie wykazało u każdego z nich ponad promil.


Losem całej trójki zajmie się teraz sąd. Przypominamy, że osoba udzielająca kwalifikowanej pierwszej pomocy oraz podejmująca medyczne czynności ratunkowe korzysta z ochrony przewidzianej w kodeksie karnym dla funkcjonariuszy publicznych. Za napaść na funkcjonariusza publicznego grozi kara pozbawienia wolności do 10 lat.

(KWP we Wrocławiu / mw)

Kamil Durczok: „Jestem alkoholikiem. Nie piję czwarty miesiąc”

- Wróciłem. Polityka trzymania mordy na kłódkę, tylko dlatego, że ktoś w prokuraturze, wysoko, w samej Warszawie, może mi utrudnić życie, to durna polityka. Dzień dobry Kochani. Dostaniecie to, co jestem Wam winien. Dostaniecie prawdę. Dzięki, że jesteście – napisał na Twitterze Kamil Durczok.


foto: Kamil Durczok


Dziennikarz przyznał także się do tego, że jest alkoholikiem.
- Tak. Z tego nigdy się nie wytłumaczę. Choroba alkoholowa to potwór. Atakuje, kiedy uważamy się za wszechsilnych. I pokazuje, że nie ma mocnych. Jestem alkoholikiem. Nie piję 4 miesiąc – napisał.


Durczok wdał się w dyskusję z internautami. 
- Ogromny był odzew na ostatni wpis. Od moich mecenasów mało nie dostałem po głowie. Że niemądre, niepolityczne. Kancelaria Ciupa i partnerzy to doskonali prawnicy. Ale tym razem się z nimi nie zgadzam. Przeczytajcie komentarze. Pewien jestem, że prawda się obroni - wyjaśniał na Twitterze. Wówczas jeden z użytkowników napisał, że czeka na tę prawdę, a każdy pijany za kierownicą to potencjalny morderca. Durczok odpowiedział - Panie Krzysztofie, ma Pan rację. Tej jazdy nic nie tłumaczy. Mogę tylko prosić o wybaczenie.

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: Twitter

Paszkówka: 18-letni Sebastian powiesił się po ataku ojca. Życie uratowała mu mama

18-letni Sebastian powiesił się po ataku ojca. Życie uratowała mu mama, która odcięła sznur. Niestety, od tego czasu chłopak jest sparaliżowany i wymaga rehabilitacji. 



foto ilustracyjne: lop

41-letnia pani Katarzyna 20 lat temu wyszła za mąż za Adriana K. Doczekali się trójki dzieci, 20-letniego obecnie Sebastiana, 19-letniej Klaudii i 7-letniego Przemysława. Małżeństwo początkowo było udane, a kobieta była szczęśliwa. Jednak mąż zaczął nadużywać alkoholu. Stawał się wówczas agresywny, a awantury stały się codziennością. 


19-letnia Klaudia wspomina, że ojciec ich bił. Przemoc stosował także wobec żony. Groził córce, że wywiezie ją do lasu. Dziewczyna panicznie się go bała. 

Pani Maria, babcia dzieci, w rozmowie z reporterami „Interwencji” powiedziała, że Adrian K. pił i awanturował się, a dzieci uciekały do niej. Sebastian nocował nawet w jej domu. 


Trzy lata temu mężczyzna kolejny raz zaatakował panią Katarzynę. Pobił ją tak mocno, że o mało nie zabił. Kobiecie udało się uciec do matki. Adrian K. ruszył za nią. Ojciec pani Katarzyny i Sebastian trzymali drzwi, żeby uniemożliwić napastnikowi wtargnięcia do domu. Mężczyzna chciał wyważyć drzwi, krzyczał przy tym: „Zabiję cię ty k***”. 

Adrian K. został wtedy zatrzymany i trafił na 7 miesięcy do więzienia. Kilka dni po pobiciu pani Katarzyny, 18-letni wówczas Sebastian targnął się na swoje życie. Dziewczyna chłopaka napisała do jego matki, że Sebastian poszedł się powiesić. Kobieta chwyciła za nóż i biegła drogę oświetlając sobie telefonem. Przecięła sznur, a jej syn spadł na ziemię. Wezwała ona pomoc. Rozpoczęła się dramatyczna walka o życie Sebastiana. Udało się go uratować, ale od tego czasu jest sparaliżowany, nie mówi i wymaga całodobowej opieki oraz kosztownej rehabilitacji. 


Kobieta wspomina, że ojciec nigdy nie chwalił Sebastiana. Jedyne co syn mógł od niego usłyszeć, to wyzwiska. Teraz walczy ona o sprawność chłopaka, który wymaga kosztownej rehabilitacji. Miesięcznie, tylko na ten cel, potrzeba 4 tysiące złotych. 

- Jakbyśmy go tak zostawili na dwa tygodnie bez żadnego ruchu, bez niczego, to on w pewnym momencie by się zwinął w kulkę. U Sebastiana spędzam godzinę dziennie, a taka rehabilitacja w jego przypadku to około 1-2 godzin, trzy razy w ciągu dnia – wyjaśnia w rozmowie z „Interwencją” pan Marek, rehabilitant.


Pani Katarzyna zbiera nakrętki na leczenie syna. Zbierała również złom. Marzy o wyprowadzce ze starego doku w Paszkówce koło Wadowic. Adrian K. mieszka kilka kilometrów dalej. Obecnie mężczyzna przebywa w areszcie za pobicie swojej nowej partnerki.

Rodzina pani Katarzyny boi się Adriana K. Córka mężczyzny cały czas ma wrażenie, że ojciec ich obserwuje i któregoś dnia ich zabije albo spali dom. Trauma, której doświadczyli ma ogromy wpływ na ich dotychczasowe życie.

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: Polsat News

Ucharakteryzował się do napadu na znajomego. Ten go rozpoznał po...

34-letni mieszkaniec województwa pomorskiego został zatrzymany w związku z rozbojem na koledze, do którego doszło 10 stycznia br. na terenie Pragi Północ. Ucharakteryzowany mężczyzna poszedł do mieszkania znajomego i grożąc mu przedmiotem przypominającym broń zażądał wydania pieniędzy w kwocie 100 tysięcy złotych. W sprawie wszczęto śledztwo nadzorowane przez prokuraturę rejonową. Decyzją sądu sprawca trafił pod dozór policji.


zdjęcia: policja


Przypomnijmy to zdarzenie. Z relacji pokrzywdzonego wynikało, że 10 stycznia br. do jego mieszkania przyszedł mężczyzna. Kiedy mieszkaniec Pragi Północ otworzył drzwi zauważył, że napastnik w ręku trzyma przedmiot przypominający broń, doszło pomiędzy nimi do szarpaniny. Napastnik uderzył pokrzywdzonego twardym przedmiotem w głowę, padły również strzały. 


Pokrzywdzony jednak nie został poważnie ranny. W trakcie zdarzenia 34-letni sprawca zażądał wydania mu pieniędzy w kwocie 100 tysięcy złotych. Po tych słowach zgłaszający rozpoznał głos mężczyzny i zauważył, że ma on przyczepiony sztuczny zarost. Okazało się, że mężczyźni wcześniej pracowali razem. Zdemaskowany napastnik uciekł z miejsca zdarzenia.


Sprawą od razu zajęli się policjanci z komendy na Pradze Północ. Operacyjni przeanalizowali informacje przekazane przez zgłaszającego i przeprowadzili własne ustalenia. 34-latek został zatrzymany w Żukowie.

W trakcie czynności okazało się, że sprawca przygotował się do całego zdarzenia dzień wcześniej. Zostawił kamerę na korytarzu, aby obserwować kto jest w mieszkaniu. Podczas całego zdarzenia miał przy sobie opaski zaciskowe i taśmy do skrępowania przyszłej ofiary.


Gdy śledczy mieli już gotowy materiał dowodowy, doprowadzili mężczyznę do prokuratury. Tam przedstawiono mu zarzut dokonania rozboju z użyciem niebezpiecznego przedmiotu w postaci pistoletu pneumatycznego.

Sąd zastosował wobec mężczyzny dozór policyjny oraz zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego. Za to przestępstwo grozi mu kara pozbawiania pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.



is

Skatował metalową pałką kota. Oprawcy szuka policja. W sieci fala hejtu wylała się na niewinną osobę

Trwają poszukiwania Mateusza B. z Prabut. Mężczyzna skatował metalową pałką kota. Działania sadysty zostały nagrane, a filmik udostępniono w Internecie. Z oprawcą został pomylony niewinny mężczyzna z innej miejscowości. Wylała się na niego fala hejtu oraz kierowane są w jego stronę pogróżki. 


zdjęcia: Facebook

Mateusz B. z miejscowości Prabuty skatował metalową pałką kota. Zwierzę nie przeżyło tego ataku. Jego „wyczyn” sfilmowała Klaudia Cz. (19 l.), ówczesna dziewczyna oprawcy. W środę kobieta zgłosiła się na komisariat. Została zatrzymana przez funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Kwidzynie i usłyszała zrzut znęcania się nad zwierzęciem, który jest zagrożony karą do 3 lat pozbawienia wolności. 


Zwyrodnialec zbiegł i ukrywa się przed organami ścigania. Za wskazanie miejsca jego pobytu biuro detektywistyczne WD Detektywi wyznaczyło nagrodę w wysokości 5 tysięcy złotych. 


Oprawcę kota pomylono w Internecie z inną osobą o tym samym imieniu i nazwisku. Jest to mieszkaniec Świebodzina i z brutalnym zabiciem kota nie ma nic wspólnego.
Przypominamy, za bestialstwo wobec zwierzęcia odpowiedzialny jest Mateusz B. z miejscowości Prabuty (woj. pomorskie).  


Sprawą zainteresował się wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik oraz Jacek Ozdoba, poseł Prawa i Sprawiedliwości, który napisał an Twitterze: „W takich sprawach sprawca powinien ponieść najwyższy możliwy wymiar kary (5 lat więzienia). Jutro zawiadomię prokuraturę o popełnionym przestępstwie przez tego bydlaka.”

Za zabicie zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem grozi kara do 5 lat więzienia i grzywna w wysokości 100 tysięcy złotych.

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt/WD Detektywi/TVN24/Twitter

wtorek, 14 stycznia 2020

Internetowa miłość 70-latki kosztowała ją 170tys. zł

170 tys. zł straciła 70–latka z Lublina. Kobieta w Internecie poznała mężczyznę podającego się za inżyniera z Kanady, pracującego na platformie wiertniczej. Oszust stopniowo zyskiwał zaufanie kobiety, która pożyczała mu coraz większe kwoty pieniędzy. Mężczyzna obiecał jej wspólne życie, po zakończeniu projektu. Z kolei dwie starsze osoby zostały wczoraj namówione do podpisania podejrzanych dokumentów. Lubelscy policjanci poszukują oszusta i po raz kolejny apelują o rozwagę i ostrożność w kontaktach z nieznajomymi.


W lipcu 2019 roku mężczyzna podający się za inżyniera z Kanady, pracującego na platformie wiertniczej nawiązał kontakt przez Internet z 70-letnią mieszkanką Lublina. Początkowo kontakt odbywał się za pośrednictwem wiadomości e-mail. Z czasem konwersacja została przeniesiona na popularny portal społecznościowy. 



Sprawca stopniowo zyskiwał zaufanie kobiety, obiecując wspólne życie, po zakończeniu projektu na morzu. Po pewnym czasie zaczęły pojawiać się sugestie o przelanie różnych kwot pieniędzy, na załatwienie pilnych spraw. Mężczyzna cały czas utrzymywał kontakt z pokrzywdzoną wymyślając kolejne historie. Łącznie kobieta straciła 170 tys. zł, które pożyła w bankach oraz w różnych instytucjach finansowych.



Lubelscy policjanci poszukują oszusta i po raz kolejny apelują o rozwagę i ostrożność w kontaktach z nieznajomymi. Pomysłowość oszustów nie zna granic. Wczoraj dwoje starszych mieszkańców Lublina zostało poproszonych przez odwiedzające ich osoby o złożenie podpisów na dokumentach. W jednym przypadku osoba odwiedzająca przedstawiła się za policjanta. W drugim przypadku starsza osoba ze względu na problemy z pamięcią nie była w stanie wskazać szczegółów dotyczących okoliczności zdarzenia.

Za oszustwo grozi kara do 8 lat więzienia.

K.G.

Tragicznie zakończone poszukiwania 23-letniego taksówkarza. Mężczyzna nie żyje

Tragicznie zakończyły się poszukiwania 23-letniego taksówkarza. Policjanci znaleźli zwłoki mężczyzny.


foto: Facebook

13. stycznia na portalu społecznościowym ukazał się apel mamy mężczyzny. Prosiła ona o pomoc w odnalezieniu jej syna Kajetana. Kobieta napisała, że w rowie znaleziono rozbite auto 23-latka. Informowała również o tym, że dzień wcześniej samochód syna wpadł w poślizg, a mężczyzna, około godziny 23.30, szukał pomocy w pobliskim domu, jednak nie został do niego wpuszczony.


Mama 23-latka zgłosiła sprawę na policję. Rozpoczęły się poszukiwania Kajetana. 5 kilometrów od domu zaginionego zlokalizowano jego telefon. Mężczyzny szukano przy pomocy psa tropiącego oraz kamery termowizyjnej. Niestety, 14. stycznia znaleziono zwłoki 23-latka. 


Według wstępnych ustaleń, policjanci wykluczyli udział osób trzecich. Trwa śledztwo, które ma wyjaśnić okoliczności i przyczynę tej tragedii.

Renata Zaleska-Ociepa
źródło: mjakmalopolska.pl/Facebook-profil A.H.


Zabił 15-letniego chłopca. Akt oskarżenia Karola F. trafił do sądu

Prokuratura Rejonowa w Lubinie zakończyła śledztwo i skierowała do Sądu Okręgowego w Legnicy akt oskarżenia przeciwko sprawcy dokonanego w nocy z 10/11 maja 2019 roku w Lubinie zabójstwa 15-letniego chłopca oraz przeciwko dwóm innym sprawcom o przestępstwa powiązane z tą zbrodnią.


foto ilustracyjne: lop



Prokurator oskarżył Karola F., że działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia małoletniego pokrzywdzonego, zadał mu cios nożem, powodując w ten sposób obrażenia ciała, które skutkowały jego zgonem tj. o czyn z art.148 §1 k.k.

Sebastiana H. i Dawida M. prokurator oskarżył o nieudzielenie pomocy pokrzywdzonemu chłopcu znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia, pomimo posiadania wiedzy o uderzeniu go nożem przez Karola F. tj. o czyn z art.162§1 k.k. oraz o karalne niezawiadomienie organu powołanego do ścigania przestępstw o dokonanym zabójstwie chłopca tj. o czyn z art.240 §1 k.k.


Z ustaleń śledztwa wynika, że w dniu 10 maja 2019 roku wieczorem pokrzywdzony Jakub udał się na maraton filmowy do kina w Lubinie. W oczekiwaniu na drugi film chłopiec wraz z dwiema koleżankami poszli na Wzgórze Zamkowe. W tym samym czasie na to samo miejsce przyszła grupa osób, wśród których znajdowali się wszyscy trzej oskarżeni. Wcześniej spożywali oni napoje alkoholowe , a także palili marihuanę. Znajdując się na Wzgórzu w pewnym momencie doszło do utarczki słownej pomiędzy dwiema dziewczętami z tych dwóch grup osób przebywających w tym miejscu. Oskarżony Sebastaian H. zabrał okulary korekcyjne koleżance pokrzywdzonego i wyrzucił je poza mur Wzgórza Zamkowego. Jakub chcąc pomóc dziewczynie, zeskoczył z muru, żeby odzyskać jej okulary. Wówczas za pokrzywdzonym udał się oskarżony Karol F., który posiadanym przy sobie nożem zadał mu cios w klatkę piersiową, po czym zbiegł z tego miejsca do swoich kolegów.


Wszyscy trzej oskarżeni odeszli w stronę pobliskiej galerii. Po drodze Karol F. powiedział Sebastianowi H. i Dawidowi M., że ugodził pokrzywdzonego nożem. Pomimo posiadania tej informacji, oskarżeni Sebastian H. i Dawid M. nie zrobili niczego, by udzielić chłopcu pomocy.

Poszukiwania za pokrzywdzonym podjęły koleżanki, z którymi przebywał on tego dnia. Odnalazły go i wezwały pomoc medyczną, jednak nie zdołano wymienionego uratować. Zmarł on od obrażeń spowodowanych zadaną przez oskarżonego Karola F. raną kłutą.

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Karol F. potwierdził użycie noża wobec pokrzywdzonego, ale zaprzeczył, by chciał pozbawić go życia.

Przesłuchani w charakterze podejrzanych Sebastian H. i Dawid M. nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów.


Ponadto prokurator oskarżył Dawida M. o ujawnione w toku tego śledztwo trzecie przestępstwo posiadania w telefonie treści pornograficznych z udziałem małoletnich poniżej 18 roku życia tj. o czyn z art.202§4a k.k.

Oskarżony Karol F. jest tymczasowo aresztowany.

Za zarzucaną temu oskarżonemu zbrodnię zabójstwa grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 8 lat, kara 25 lat pozbawienia wolności albo kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Za każdy z zarzucanych Sebastianowi H. i Dawidowi M. dwóch czynów grozi kara pozbawienia wolności do lat 3. Za trzecie zarzucane Dawidowi M. przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.



Lidia Tkaczyszyn-rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy

Pacjent wydostał się z jadącej karetki. Zginął pod kołami samochodu

Prokuratura Rejonowa w Świdnicy prowadzi śledztwo po tym, jak z karetki pogotowia wypadł przewożony nią 54-letni mieszkaniec Dzierżoniowa. Nie ustalono jeszcze w jaki sposób pacjent wypadł na jezdnię. Potrącił go jadący za ambulansem samochód dostawczy. Mężczyzna zmarł. 

foto: policja

Do zdarzenia doszło w sobotę na drodze krajowej nr 35 nieopodal Komorowa (woj. dolnośląskie). Około godziny 21:40 karetka z Dzierżoniowa przewoziła 54-latka do szpitala w Wałbrzychu. 



- Pacjent miał potrzebować pomocy w związku z wcześniejszym pobiciem – powiedział prokurator Rusin. Nie wiadomo, co doprowadziło do wydostania się chorego z karetki. – Najprawdopodobniej był przewożony w pozycji siedzącej. W karetce był kierowca i pielęgniarka, oboje trzeźwi. 


- Nagle otworzyły się tylne drzwi karetki i przez te drzwi chory wydostał się na zewnątrz. Potrącił go jadący za karetką samochód dostawczy. Mężczyzna zmarł. Ale czy on wyskoczył czy wypadł będzie dopiero przedmiotem śledztwa – powiedział Marek Rusin, prokurator rejonowy w Świdnicy. 

- Przedmiotem śledztwa będzie ustalenie, czy pacjent był przewożony właściwie i jak doszło do jego wydostania się z pojazdu – mówi prokurator. W tej chwili nie wiadomo, czy wypadł, czy sam otworzył drzwi.

Zbadany będzie także wątek wcześniejszego pobicia 54-latka.

źródło: TvpInfo/ WidomosciGazeta/ Swidnica24/PolsatNews

Nie żyje ks. Wojciech Wójtowicz. Zginął w wypadku

To strata dla Kościoła w Polsce – napisał na Twitterze abp Stanisław Gądecki, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski po tragicznej śmierci ks. Wojciecha Wójtowicza, przewodniczącego Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych oraz rektora Wyższego Seminarium Duchownego w Koszalinie.


foto: episkopat


„Modlę się za śp. ks. Wojciecha Wójtowicza. Łączę się w bólu z rodziną, Diecezją Koszalińsko-Kołobrzeską i Konferencją Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych, której był przewodniczącym. To strata dla Kościoła w Polsce.


Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie” – napisał abp Stanisław Gądecki na Twitterze.

Ks. Wojciech Wójtowicz, rektor koszalińskiego seminarium, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych, zginął 13 stycznia wieczorem w wypadku samochodowym. Miał 44 lata.

Ks. dr Wojciech Wójtowicz urodził się 12 marca 1976 roku w Miastku. Święcenia prezbiteratu przyjął 2 czerwca 2001 roku. Jako wikariusz pracował w parafii pw. św. Kazimierza w Koszalinie. Po trzech latach posługi został przez biskupa oddelegowany na studia teologiczne na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie. Ukończył je pracą doktorską w roku 2010. Po powrocie ze studiów był m.in. duszpasterzem akademickim w Koszalinie oraz wykładowcą teologii fundamentalnej w diecezjalnym Wyższym Seminarium Duchownym. 1 lipca 2013 roku został jego rektorem. Wykładał także w Instytucie Teologicznym w Koszalinie.


Zmarły kapłan był cenionym rekolekcjonistą, kierownikiem duchowym i teologiem.

We wrześniu 2017 roku ks. dr Wojciech Wójtowicz został wybrany na przewodniczącego Konferencji Rektorów Wyższych Seminarium Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych.

BP KEP/ diec. koszalińsko-kołobrzeska

Zatrzymanie byłego senatora, jego syna i dyrektora małopolskiego oddziału Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Prokuratura Regionalna w Katowicach nadzoruje, prowadzone przez krakowską delegaturę Centralnego Biura Antykorupcyjnego, postępowanie w sprawie podejmowania się pośrednictwa w załatwieniu spraw w zamian za korzyści majątkowe, a także powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych oraz samorządowych województwa małopolskiego. Sprawa dotyczy także udzielania korzyści majątkowych osobom pełniącym funkcje publiczne, w związku z pełnieniem tych funkcji. Do tej pory zarzuty usłyszało 24 podejrzanych.


foto: 
@stanislawkogut

Na polecenie prokuratora funkcjonariusze CBA zatrzymali dziś ( 14 stycznia 2020 r.) trzy osoby: byłego senatora RP VIII kadencji, jego syna oraz dyrektora małopolskiego oddziału Państwowego Fundusze Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.


Zatrzymani zostaną przewiezieni do Prokuratury Regionalnej w Katowicach, gdzie usłyszą zarzuty korupcyjne – były senator i jego syn usłyszą między innymi zarzuty przyjęcia wielomilionowych łapówek, natomiast dyrektor PFRON usłyszy zarzut wręczenia korzyści majątkowej w formie kontraktów zawartych z Fundacją Pomocy Osobom Niepełnosprawnym w Stróżach.


Były senator, któremu już w styczniu 2018 r. ogłoszono trzy zarzuty przyjęcia korzyści majątkowych, w tym znacznej wartości, w związku z pełnieniem funkcji publicznej senatora Rzeczypospolitej Polskiej, usłyszy szereg nowych zarzutów popełnienia przestępstw o charakterze korupcyjnym, kwalifikowanych m.in. z art. 228 par. 1 kk i 230 par. 1 kk.

poniedziałek, 13 stycznia 2020

Trwają poszukiwania radnego. Jego samochód wyciągnięto z rzeki

Rozpoczyna się kolejny dzień poszukiwań Tomasza Sylwesiuka. W sobotę użytkowany przez niego samochód został znaleziony w rzece Krzna. W dzisiejsze działania włączyła się Specjalistyczna Grupa Ratownictwa wodno-nurkowego KWPSP w Lublinie wyposażona w sonar. Funkcjonariusze po raz kolejny sprawdzać będą koryto rzeki.


zdjęcia: policja


W minioną sobotę dyżurny komisariatu w Terespolu został powiadomiony, że w miejscowości Starzynka samochód osobowy wpadł do rzeki. Kiedy auto zostało wyciągnięte z wody okazało się, że wewnątrz pojazdu nikogo nie było. Policjanci ustalili użytkownika auta. Gdy dotarli do miejsca jego zamieszkania okazało się, że 45-latek nie powrócił do domu.


Od soboty trwają intensywne poszukiwania mężczyzny. Każdego dnia w działania poza bialskimi policjantami i funkcjonariuszami terespolskiego włączają się policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie oraz inne służby, tj. Funkcjonariusze Straży Pożarnej z JRG Małaszewicze, OSP Neple, OSP Krzyczewo, a także funkcjonariusze Placówki Straży Granicznej w Terespolu, pracownicy Nadleśnictwa w Małaszewiczach. W działania aktywnie włączyli się również mieszkańcy okolicznych miejscowości oraz rodzina i znajomi zaginionego. Przeszukany został rozległy teren przyległy do miejsca zdarzenia jak też okoliczne miejscowości.


Podczas poszukiwań wykorzystywany jest specjalistyczny sprzęt m.in. drony czy kamera termowizyjna. Użycie tego rodzaju nowoczesnego sprzętu w poszukiwaniach na dużych obszarach pozwala na sprawdzenie terenu i dotarcie do miejsc, które byłyby trudno dostępne w trakcie penetracji pieszej przez policjantów i strażaków. W trakcie działań wykorzystany był również pies służbowy.

W dzisiejsze działania włączyli się strażacy ze Specjalistycznej Grupy Ratownictwa wodno-nurkowego KWPSP w Lublinie. W jej skład wchodzą nurkowie wyposażeni w urządzenie typu sonar. Szczegółowo sprawdzane będzie koryto rzeki Krzna.


Przypominamy, że zaginiony to Sylwesiuk Tomasz, ur. 05.08.1975 r., zam. Neple. Mężczyzna ostatni raz widziany był w dniu 10.01.2020 roku około godz. 14:20. Do chwili obecnej Tomasz Sylwesiuk nie wrócił do miejsca zamieszkania oraz nie nawiązał kontaktu z rodziną.

B.S-P.

f1


Cierpienie, które trzeba przerwać

Kiedy przyszedł na świat bałam się pytać o szanse, jakie dają mu lekarze. Wiadomość o chorobie spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. A teraz każdy dzień wymaga od nas zaangażowania, akceptacji i gotowości do walki. Bo choroba odebrała sprawność, a teraz atakuje z podwójną mocą...Przez całą ciążę od lekarza prowadzącego słyszałam jeden komunikat, że wszystko będzie w porządku, noszę w brzuchu zdrowe, pełne sił dziecko. Prawidłowe wyniki badań, właściwe wskaźniki. Tuż po porodzie czekał mnie szok… 

foto: siepomaga

Pierwszy związany był z tym, że od kilku miesięcy za każdym razem słyszałam, że w brzuchu noszę córeczkę. To jednak nic… Tuż po porodzie usłyszałam słowa, które zmieniły moje życie na zawsze. “Dziecko urodziło się chore” - to było porażające. W tym momencie najpiękniejsza chwila mojego życia zamieniła się w przerażające wspomnienie. “Jak to? To niemożliwe” - tylko te słowa przychodziły mi do głowy. Mojego malutkiego synka kilka godzin przewieziono do innego szpitala, a ja cała w nerwach zostałam i musiałam czekać na wieści…. 


Damian przyszedł na świat z całą listą chorób: skolioza nerwowo-mięśniowa, deformacja kręgosłupa, przepuklina oponowo-rdzeniowa to poważne wady, które spowodowały, że lekarze musieli o niego walczyć od samego początku. A ja za pierwszym i każdym kolejnym razem na szpitalną salę wchodziłam na drżących nogach. Obawa o każdy dzień, o każdą czynność, którą przy nim wykonywali. 


A później toczył się dzień za dniem i życie z piętnem chorób stało się naszą codziennością. Damian radzi sobie z nimi bardzo dobrze. Czasem patrzę na niego z podziwem, bo wiem, że znosi więcej niż niejeden dorosły. A ja jako mama muszę go wspierać, choć dla dorastającego chłopca nie jest to proste. Mój syn jest bardzo mądrym chłopcem, jest świadomy tego, co się z nim dzieje i uważnie obserwuje świat. Wózek jest dla niego nieodłącznym elementem, w końcu porusza się na nim od zawsze, ale czasem widzę zazdrosne spojrzenie, którym wiedzie za dziećmi biegającymi po boiskach, na placach zabaw, w innych miejscach, gdzie dziecięcą beztroskę czuć w powietrzu. 



Naszym największym problemem jest dom. Niedostosowany do wymagań osoby niepełnosprawnej sprawia Damianowi olbrzymie trudności w codziennym funkcjonowaniu. Prace remontowe stoją w miejscu, bo… wszystkie środki przeznaczane są na rehabilitacje, konsultacje i badania. Niedawno nad naszą rodziną pojawiła się wizja znacznie gorsza, bo ból może zdominować życie Damiana. Zwichnięte biodro, pogłębiająca się wada kolan doprowadza do potwornego cierpienia, na które nie ma lekarstwa. Kiedy wszyscy lekarze się poddali i byli nam w stanie zaoferować wyłącznie rehabilitację i standardowe leczenie znaleźliśmy pomoc u specjalistów w Aschau. Dwuetapowa operacja pomoże odblokować stawy i pożegnać ból. Wiemy, że to milowy krok w rehabilitacji, ale na drodze do spełnienia marzeń stanęła poważna przeszkoda. Kosztorys operacji ratujących Damiana przed bólem jest przerażający. Kilkaset tysięcy… To kwota, którą muszę uzbierać, by zapewnić mojemu synowi szansę na chociażby część samodzielności. 



Proszę o pomoc! Ratuj moje dziecko przed bólem, wykluczeniem i ograniczeniami. On z satysfakcją pokonuje swoją niepełnosprawność, nie możemy tego zatrzymać!
Wiele razy tłumaczyłam mu, że jego nóżki nie będą działały podobnie, jak nogi innych dzieci. Nigdy nie pogodzę się z tym, że choroba odebrała mojemu dziecku tak dużo, ale teraz nie pozostaje nic innego, jak walczyć o lepszą przyszłość. Każdy dzień jest wyzwaniem dla całej naszej rodziny, ale robimy co możemy, by Damian miał zapewniony start, godny młodego człowieka. Godność to też życie bez bólu. Jesteś naszą nadzieją na to, że marzenia staną się rzeczywistością.


Wraz z maluchem ze sklepu wywoziła kradziony towar

W wózku dziecięcym wraz z maluchem z supermarketu wyjeżdżały kradzione towary. Policjanci z komisariatu w Lesznowoli w policyjnej celi osadzili 28-latkę, która jak się okazało metodą „na wózek”, mogła dokonać więcej podobnych kradzieży.


foto: policja


Nietypową interwencję podjęli funkcjonariusze z komisariatu z Lesznowoli. Zostali oni wezwani przez pracowników ochrony jednego z supermarketów do podjęcia interwencji wobec jednej z klientek. Okazała się nią 28-letnia kobieta, która na zakupy wybrała się z kilkuletnim dzieckiem w wózku. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby w wózku ze sklepu wyjechał tylko maluch. Tu jednak oprócz dziecka znajdowało się wiele niezapłaconych towarów.


Okazało się, że nie były to jej pierwsze „zakupy” w tym supermarkecie. W podobny sposób, kilka dni wcześniej ze sklepu "wyjechały" markowe sportowe buty. Łącznie skradziony towar wyceniono na niemal 1 700 złotych.

Policjanci z Lesznowoli dziecko przekazali ojcu, natomiast kobieta trafiła do policyjnej celi. 28-latka usłyszała już zarzut kradzieży.

Jarosław Sawicki/ea

Próbował zabić dwie osoby

Wolscy policjanci z wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu wyjaśnili sprawę usiłowania dwóch zabójstw, do których doszło w grudniu ubiegłego roku. Funkcjonariusze zatrzymali w związku z tym zdarzeniem 37-letniego mieszkańca Bródna. Podejrzany usłyszał zarzut karny i został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Może mu grozić kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.


foto: policja


Do zdarzenia doszło w grudniu ubiegłego roku przed północą. Wówczas policjanci z Woli zostali powiadomieni o tym, że kobieta i mężczyzna zostali zaatakowani nożem przez mężczyznę, który po zdarzeniu zbiegł. Na miejscu funkcjonariusze zastali kobietę z ranami ciętymi szyi i leżącego na podłodze z raną kłutą mężczyznę. Natychmiast wezwali karetkę pogotowia, która zabrała pokrzywdzonych do szpitala. Mężczyzna w wyniku poważnych obrażeń pozostał w szpitalu pod specjalistyczną opieką lekarzy.


Na miejsce przybył przewodnik z psem służbowym, pracowała również grupa dochodzeniowo-śledcza, która przeprowadziła oględziny i zabezpieczyła ślady. Śledztwo w tej sprawie wszczęła wolska prokuratura, a wyjaśnieniem okoliczności sprawy zajęli się również policjanci z wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu.

Żmudna praca śledczych przyniosła efekty. Zebrane przez nich dowody i materiał operacyjny wskazywał, że związek z tym zdarzeniem może mieć wytypowany mężczyzna. Uzyskane w toku śledztwa dowody pozwoliły na potwierdzenie sprawcy usiłowania zabójstw, którym okazał się 37-letni mieszkaniec Bródna. Śledczy wraz z policjantami operacyjnymi zatrzymali go w mieszkaniu.


Z informacji funkcjonariuszy wynika, że sprawca mógł zaatakować kobietę na tle rabunkowym. 37-latek zaskoczony obecnością w lokalu drugiej osoby zadał ciosy nożem pokrzywdzonemu.

Mężczyzna został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut usiłowania dwóch zabójstw w związku z rozbojem. W sobotę sąd zastosował wobec niego tymczasowy areszt na trzy miesiące. Za to przestępstwo grozi mu kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 12 lat, kara 25 lat pozbawienia wolności albo kara dożywotniego pozbawienia wolności.

kom. Marta Sulowska

Tragiczny wypadek na drodze ekspresowej S8

Wieluńscy policjanci pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Wieluniu wyjaśniają okoliczności tragicznego wypadku drogowego, do którego doszło na drodze ekspresowej S 8 w okolicy miejscowości Naramice gmina Biała. Na skutek zderzenia się dwóch samochodów śmierć poniósł kierujący infinity 46- letni mieszkaniec powiatu wrocławskiego. 


foto: policja


12 stycznia 2020 roku około godz. 19:50 na drodze ekspresowej S8 w okolicy miejscowości Naramice gmina Biała doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Według wstępnych ustaleń, kierujący infinity 46- letni mieszkaniec powiatu wrocławskiego jadąc w kierunku Warszawy po wykonaniu manewru zmiany pasa ruchu najechał na tył poruszającego się w tym samym kierunku volvo, którym kierował 53- letni mieszkaniec powiatu przysuskiego.


 W wyniku wypadku kierujący infinity 46- latek na skutek obrażeń poniósł śmierć na miejscu. Kierowca volvo był trzeźwy. Policjanci wyjaśniają wszelkie okoliczności tego zdarzenia. Czynności nadzorowane są przez Prokuraturę Rejonową w Wieluniu.

W trosce o bezpieczeństwo na drodze policjanci apelują do wszystkich kierujących aby pamiętali o dostosowaniu prędkości do warunków panujących na drodze, jak również zachowywali bezpieczną odległości od pojazdu poprzedzającego. Pamiętajmy o własnym bezpieczeństwie oraz o nie przecenianiu własnych umiejętności podczas kierowania pojazdami.




f1



Zmarła pani Oksana. Ukrainka przed dwoma laty doznała udaru, wówczas pracodawca zostawił ją na przystanku

Nie żyje Oksana Kharchenko, Ukrainka, która w styczniu 2018 roku doznała udaru. Pracowała wówczas w firmie pod Środą Wielkopolską. 


foto: Facebook

O śmierci Oksany Kharchenko poinformował na profilu społecznościowym Witold Horowski, były konsul honorowy Ukrainy w Wielkopolsce. „Pani Natalia Kozanczyn zawiadamia na swoim profilu facebookowym o śmierci siostry Oksany Kharchenko, która przed dwoma laty doznała udaru mózgu i była podopieczną naszego Stowarzyszenia przez niespełna rok. 


W grudniu 2018, po wielu miesiącach trudnej rehabilitacji, odwieźliśmy ją do rodzinnej wsi koło Turki, tuż przy polskiej granicy. Jej stan ogólny był dobry, ale nie odzyskała sprawności pozwalającej na samodzielne życie. Przed dwoma tygodniami kontaktowałem się z Panią Natalią, otrzymałem informację, że Pani Oksana przebywa w dalszym ciągu w domu rodzinnym.
Bardzo mi przykro.
Wieczna pamięć!” - napisał Horowski. 


Oksana Kharchenko i jej siostra Natalia pracowały w firmie Jędrzeja C. W styczniu 2018 roku pani Oksana doznała udaru. Wówczas jej pracodawca nie zawiózł jej do szpitala. Pojechał na przystanek autobusowy i tam kobietę zostawił.


Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Środzie Wielkopolskiej. Jędrzej C. oskarżony jest m.in. o nieudzielenie pomocy Oksanie Kharchenko oraz narażenie jej na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Kolejna rozprawa odbędzie się 24. lutego 2020 roku.

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: Facebook-Witold Horowski/Głos Wielkopolski

niedziela, 12 stycznia 2020

Pierwszy sprzęt medyczny 28. Finału WOŚP przekazany

Pierwszy sprzęt medyczny został przekazany do 14 miast w Polsce! To oznacza, że już niebawem pacjenci, będą mogli korzystać ze sprzętu przekazanego przez firmy medyczne.


foto: WOŚP


Ostrów Mazowiecki otrzymał 11 foteli Aster z funkcją leżanki od firmy Reha-Bed Sp. z o.o.

Metalowiec Sp. z o.o. przekazał 2 elektryczne łóżeczka dziecięce szczebelkowe Teddy Bed do Warszawy.

Stiegelmeyer Sp. z o.o przekazał do Opola 2 łóżka szpitalne Evario.


Do Wałbrzycha trafił inkubator otwarty ATOM InfaWarmer-i od firmy Dutchmed PL Sp. z o.o.

GE Medical Systems Polska Sp. z o.o przekazał monitor pacjenta Carescape B850 wraz z modułem transportowym Carescape One do Bydgoszczy, inkubator otwarty Giraffe do Elbląga, oraz aparat EKG MAC 2000 dp Sosnowca.

Viridian Polska Sp. z o.o przekazał kardiomonitor Philips Efficia CM100 do Trzebnicy.

5 materaców przeciwodleżynowych zmiennociśnieniowych Solodec trafiło do Karczewa od firmy PPH Real Olsztyn.

Euromed Medical Solution Sp. z o. o. sp.k.przekazał 3 Kardiotokografy F9 Express do Kartuz


Medicart Healthcare Sp. z o.o przekazał 10 pomp strzykawkowych Alaris CC Plus Guardrails z wyposażeniem do Warszawy, pompę objętościową kompaktową Alaris GW 800 z wyposażeniem do Radzynia Podlaskiego, oraz po 2 pompy objętościowe kompaktowe Alaris GW 800 z wyposażeniem do Wielunia oraz Trzcianki.

Mdoloris Medical Systems przekazał monitor analgezji ANI do Opola oraz monitory analgezji NIPE do Warszawy

System holtera EKG i rejestrator trafił do Olsztyna od firmy BTL Polska Sp. z o.o

Rowerzysta zginął, kierowca ciężarówki odjechał

Policjanci z Drezdenka pod nadzorem Prokuratury w Strzelcach Krajeńskich wyjaśniają przyczyny tragicznego zdarzenia do jakiego doszło w Drezdenku. W jego wyniku śmierć na miejscu poniósł 68-letni rowerzysta. Z ustaleń wynika, że mężczyzna brał udział w zdarzeniu drogowym z udziałem samochodu ciężarowego. Kierowca ciężarówki odjechał z miejsca zdarzenia został namierzony i zatrzymany dzięki intensywnej pracy śledczych oraz pomocy świadków zdarzenia.


foto: policja


Kilka minut po godzinie 16 policjanci dostali zgłoszenie o mężczyźnie leżącym na ulicy Kościuszki w Drezdenku. Mimo błyskawicznej reakcji służb lekarz stwierdził jego zgon. Na miejscu rozpoczęła się intensywna praca policjantów z pionu Dochodzeniowo-Śledczego, Ruchu Drogowego, prokuratora i strażaków. 


Z wstępnych ustaleń wynikało, że mężczyzna brał udział w zdarzeniu drogowym, jednak na miejscu nie było innego pojazdu, który mógł w nim uczestniczyć oraz świadków, którzy mogli widzieć feralny moment. 

Żmudna praca śledczych i fakt, że do policjantów zgłaszali się świadkowie przyczyniła się do wstępnych ustaleń, z których wynikało, że rowerzysta został potrącony przez samochód ciężarowy, a jego kierowca odjechał z miejsca zdarzenia. Praca jaką wykonali policjanci z Drezdenka pozwoliła ustalić kto był kierowcą ciężarówki oraz w jakim kierunku pojechał.


 Dzięki temu zatrzymano 40-latka na terenie województwa wielkopolskiego. Mężczyzna trafił do policyjnej izby zatrzymań. W sobotę /11 stycznia br./ usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz odjechanie z miejsca zdarzenia. Grozi mu nawet 12 lat pozbawienia wolności.

mł. asp. Tomasz Bartos

KPP w Strzelcach Kraj.

Popularne na Facebooku