Głos Wojewódzki: SPORT
FAKTY
latest

reklama


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SPORT. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SPORT. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 lutego 2019

Emiliano Sala nie żyje. Ciało wydobyte z wraku samolotu



Ciało Emiliano Sala odnaleziono we wraku samolotu w porcie Portland w niedzielę. W czwartek wieczorem angielska policja wydała w tej sprawie oświadczenie.


foto: 
sputniknews


Ciało przywiezione do Portland Port w czwartek 7 lutego 2019 roku zostało formalnie zidentyfikowane jako należące do zawodowego piłkarza Emiliano Sali. Rodziny pana Sali i pilota Davida Ibbotsona zostały poinformowane i zostaną otoczone opieką wyszkolonych oficerów ds. rodzinnych. Nasze myśli pozostają z nimi w tym trudnym czasie. Okoliczności tej śmierci wciąż będą badane przez naszą policję - czytamy w oświadczeniu wydanym przez policję w Dorset w nocy z czwartku na piątek.

Sala zaginął 21 stycznia. Piłkarz leciał z Nantes do Cardiff, by dołączyć do nowej drużyny. Maszyna zniknęła z radarów nad kanałem La Manche. Przez kilkanaście dni z przerwami trwały poszukiwania samolotu. W końcu znaleziono szczątki awionetki, następnie zidentyfikowano wrak oraz wydobyte z maszyny ciało.


O wyniku identyfikacji zwłok poinformowano rodzinę Sali, a także bliskich pilota Davida Ibbotsona, który prowadził samolot. Policja w Dorset nie zaprzestaje śledztwa w sprawie wyjaśnienia okoliczności tragedii. W cieniu wypadku pozostaje konflikt Nantes i Cardiff, który toczy się w sprawach finansowych.

Emiliano Sala miał 28 lat.

źródło: sportowefakty.wp/ money/ sport.tvp/ meczyki

poniedziałek, 4 lutego 2019

Nie żyje legendarny skoczek Matti Nykaenen


Nie żyje Matti Nykaenen, wybitny skoczek narciarski. Informacje przekazali fińscy dziennikarze. Czterokrotny mistrz olimpijski zmarł w wieku 55 lat.


foto: 
skiinghistory

O śmierci legendy skoków narciarskich poinformowała fińska gazeta "Seiska", której tę przykrą informację potwierdziło najbliższe otoczenie Mattiego Nykaenena.

Nykaenen zdobył cztery złote medale olimpijskie (Sarajewo 1984 i Calgary 1988), w tym trzy indywidualnie i jeden drużynowo. W bogatym dorobku sukcesów miał także pięć tytułów mistrza świata. W sumie w czempionacie globu wywalczył dziewięć krążków. Oprócz tego był mistrzem świata w lotach.

Cztery razy w karierze sięgnął po Kryształową Kulę za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Dwukrotnie wygrał prestiżowy Turniej Czterech Skoczni. 46 razy wygrywał zawody PŚ, co w klasyfikacji wszech czasów w skokach narciarskich daje mu drugie miejsce za Austriakiem Gregorem Schlierenzauerem (53 zwycięstwa).

Po zakończeniu kariery sportowej zajmował się m.in. muzyką (pierwsza płyta uzyskała status złotej) i polityką. Głośno było również o jego zatargach z prawem: Nykaenen m.in. trafił do więzienia za próbę uduszenia paskiem od szlafroka jednej ze swoich żon. Był niewątpliwie jedną z najbardziej barwnych postaci fińskiego sportu. Matti Nykaenen zmarł w wieku 55 lat.


źródło: sport.tvp/ Fakt24/ rmf24/ sportowefakty.wp

sobota, 26 stycznia 2019

Nowy rekord skoczni w Sapporo należy już do Kamila Stocha!

Kamil Stoch w drugiej serii skoczył 148,5 m. Pobił rekord skoczni, ale zawodów w Sapporo nie wygrał. Był drugi. Za Stefanem Kraftem.


foto: facebook

Do tej pory rekord japońskiej skoczni dzierżył inny z Polaków Maciej Kot, który wygrywając zawody w 2017 roku, popisał się skokiem na odległość 144 metrów. 

Wygrał, drugi raz z rzędu, Stefan Kraft. Trzeci był lider na półmetku Robert Johansson.

źródło: sportowefakty/ sport/ eurosport

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Agata Wróbel prosi o pomoc. Srebrna i brązowa medalistka jest chora



Agata Wróbel (37 I.) przeżywa ciężkie chwile. Mało kto wiedział o jej złym stanie zdrowia i problemach osobistych. Okazuje się, że sytuacja byłej sportsmenki jest dramatyczna.


foto: Facebook



Agata Wróbel to polska sztangistka. Jest dwukrotną medalistką olimpijską. Zdobyła srebro w Sydney w 2000 roku i brąz cztery lata później w Atenach.

Karierę zakończyła przedwcześnie, w grudniu 2006 roku, gdy dowiedziała się, że jest zakażona wirusem zapalenia wątroby typu C.

Mieszkająca w Bielsku-Białej sztangistka, do tej pory nie zwracała się do nikogo o pomoc. Okazuje się, że sytuacja Wróbel jest dramatyczna.



"Kiedy odnosiłam sukcesy, starałam się pomagać ludziom wokół mnie Kiedy moja kariera się skończyła zbyt wczesnie .Teraz znajduję się w sytuacji, w której mam na sobie stres związany z wieloma zobowiazaniami finansowymi przez naiwnosc dobre serce  a także z powodu wielu innych rzeczy, które wydarzyły się w moim życiu,w ciagu krotkiego okresu czasu.Nagla  smierć mojej mamy w 2016 r. Jest czymś, czego wciąż nie moge zaakceptować po dzien dzisiejszy.Choruje na cukrzycę i mam neuropatię cukrzycową, która powoduje ciągły ból w moich rękach i stopach .Muszę codziennie przyjmować silne środki przeciwbólowe  Koszty tych leków są kolejnym obciążeniem. Gleboka depresja leki napady paniki towarzysza mi codziennie.Szukam pomocy, aby móc stanąć na nogi splacic zobowiazania odnalezc siebie sprzed lat .Kazdy ma swoje problemy choroby dobre zle dni,kazdy ma swoja historie zycia ktorej nie da sie opowiedziec w parunastu zdaniach.Wiem, że miałam wielu fanów, gdy rywalizowałam na pomoscie jeśli niektórzy z nich to widzą i czują, że chcieliby mi pomoc i przekazać nawet najmniejszą kwotę, byłabym bardzo wdzięczna.Nie wiem czy moja glowa wytrzyma to upokorzenie ale kilku przyjaciol ktorzy chcieli mi pomoc jak tylko mogli (a ja nie potrafilam przyjac pomocy) powiedzieli ze ja tez mam prawo o nia poprosic.Anna A (lala) .Katarzyna L. Katarzyna M.dziekuje wam za wsparcie i kazdemu z osobna ktorzy zaoferowali pomoc."

źrodło: fakt24/ wp.pl/ wprost/ rp.pl

wtorek, 18 grudnia 2018

Nie żyje Rafał Selega. Zmarł w wieku 41 lat


Nie żyje Rafał Selega. Były polski hokeista zmarł w wieku 41 lat. Ciało hokeisty znaleziono w poniedziałek w jego domu. Sekcja zwłok ma dać odpowiedź na pytanie o przyczynę śmierci, informuje "Gazeta Wyborcza".


foto: pixabay


Selega przeżył 41 lat. Był wychowankiem Zagłębia, ale grał też w Orlętach Sosnowiec, Podhalu Nowy Targ i KKH Katowice.

Za młodu był uznawany za jeden z największych talentów polskiego hokeja. W latach 90-tych z powodzeniem występował w młodzieżowych reprezentacjach naszego kraju - grał m.in. na juniorskich mistrzostwach świata i mistrzostwach Europy. W 1996 roku został nawet najlepszym strzelcem i zawodnikiem turnieju podczas MŚ U-20 grupy B.

W wieku 23 lat przerwał karierę sportowca i wstąpił do straży miejskiej. Po trzech latach powrócił do hokeja i występując w pierwszoligowym Zagłębiu Sosnowiec łączył obowiązki z pracą zawodową. 


źródło: interia/ radiozet/ wyborcza/ se.pl/ sportowefakty

poniedziałek, 26 listopada 2018

Kolejny udany występ naszych reprezentantów na Mistrzostwach Europy w karate


Warszawa, 26 listopada – W ubiegły weekend, tj. 23-24 listopada w Budapeszcie rozegrane zostały Mistrzostwa Europy Open Karate kontaktowego Shinkyokushin, organizowane przez European Karate Organization. 

FOTO: World Karate Organization (2)

Polscy reprezentanci zaliczyli bardzo udany występ. Maciej Mazur został wicemistrzem Europy. Pewnie wygrywając kolejne walki dotarł do finału, w którym ponownie zmierzył się z bardzo doświadczonym zawodnikiem z Bułgarii, Valerim Dimitrovem. Po bardzo wyrównanej, świetnej rundzie w wykonaniu Maćka oraz bardzo wyrównanej dogrywce, Maciek uległ w drugiej rundzie dogrywkowej, po której sędziowie wskazali na zwycięstwo Bułgara. 


Agata Winiarska zdobyła brązowy medal. Po 3 świetnych, wygranych pojedynkach dotarła do półfinału, w którym uległa Indze Mikstaite z Litwy. 

Kolejny raz nasi reprezentanci okazali się niepokonani w kategorii kata. Podczas mistrzostw w Budapeszcie rozegrano pilotażowo drużynowy turniej kata, który zwyciężyła drużyna z Polski, w skład której weszli: Konrad Kozubowski, Mateusz Golomb, Filip Szeller, Kamil Stankiewicz 


Oprócz seniorów rywalizowali także młodsi zawodnicy. W kategorii do 21 lat peprezentanci Polski, wywalczyli 9 medali.

Kumite (walki):
• Julia Kędzierska - 1. pierwsze miejsce, kategoria (-50kg), 
• Adrianna Mrówka - 3. miejsce, kategoria (-50kg), 
• Kinga Mierzejewska - 3. miejsce, kategoria (+65kg) 
• Aleksandra Górska - 3. miejsce, kategoria (+65kg) 
• Damian Biłbak - 2. miejsce, kategoria (-65kg) 
• Daniel Biłbak - 3. miejsce, kategoria (-70kg) 
• Marcel Kopij - 3. miejsce, kategoria (-70kg) 
Kata:
• Anna Bielska - 3. miejsce 
• Michał Karpowicz - 3. miejsce 
Nie zabrakło także medali w kategoriach dla najmłodszych uczestników mistrzostw do 16. roku życia. 
Nasi kadeci wywalczyli łącznie 5 medali:
• Michał Wachnicki - 1. miejsce, kata 
• Sylwia Kazimierska - 3. miejsce, kategoria (-50kg) 
• Laura Sitek - 3. miejsce, kategoria (-60kg) 
• Daria Banasiak - 3. miejsca, kategoria (-60kg) 
• Kamila Tamborek - 3. miejsce, kategoria (+65kg) 
Łącznie nasi reprezentanci przywieźli 21 medali, kolejny raz udowadniając, że polscy zawodnicy stanowią ścisłą czołówkę europejskiego i światowego karate kontaktowego. 
Dodatkowych informacji udziela: 
Mariusz Mazur 
tel. kom. +48 602 315 601 
Źródło informacji: Polska Federacja Karate Shinkyokushin

czwartek, 18 października 2018

Mazowieckie: W tragicznym wypadku zginęły dwie piłkarki i ich przyjaciółka



One już nie wrócą do domu. Znały się od dawna, miały plany i marzenia... 20-letnie przyjaciółki świetnie grały w piłkę były zawodniczkami uczniowskiego klubu sportowego piłki nożnej, miały swoje pasje i plany na życie. Dlaczego zginęły? – rozpaczają ich najbliżsi.

foto: policja

To było kolejne słoneczne październikowe popołudnie na Mazowszu, nikt się nie spodziewał, że wczoraj dojdzie do tylu tragedii. Śmierć nie wybiera. Zabiera ze sobą wszystkich, których napotka na drodze.



Kilka minut po godzinie 17 na terenie powiatu wyszkowskiego doszło do tragicznego wypadku, w którym zginęły trzy młode kobiety. Na razie nie są znane dokładne okoliczności tej tragedii. Wstępnie ustalono, że 20-latka siedząca za kierownicą toyoty na prostym odcinku drogi zjechała na przeciwny pas ruchu, a następnie na pobocze, gdzie uderzyła w drzewo. W samochodzie oprócz kierującej były jeszcze dwie koleżanki. Niestety, wszystkie kobiety zginęły. Miały dopiero po 20 lat. Zaczęły pracę i studia. Miały też najbliższe im osoby, rodziny, przyjaciół i znajomych.

Na Mazowszu wczoraj doszło jeszcze do kilku tragicznych zdarzeń:
Powiat garwoliński godzina 14.30 kobieta lat 64 kierująca mercedesem zderzyła się z ciężarową scanią. Zginęła na miejscu.
Powiat siedlecki dziewczynka lat 13 wysiadła z busa i następnie zza tego pojazdu weszła na jezdnie wprost pod nadjeżdżający samochód. Poniosła śmierć na miejscu.
Powiat łosicki 19 letni kierujący poza obszarem zabudowanym potracił idącego po jezdni mężczyznę, który nie posiadał elementów odblaskowych. Pieszy poniósł śmierć na miejscu.



Powiat siedlecki kierujący ciągnikiem rolniczym przejechał po mężczyźnie leżącym na ulicy. Mężczyzna lat 65 poniósł śmierć na miejsc.

Nasze zachowanie i podejmowane decyzje na drodze mają wpływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego. Nieprzestrzeganie przepisów, nadmierna prędkość, alkohol to główne przyczyny wypadków. Brawura i bezmyślność na drodze często kończą się dramatem - zarówno dla poszkodowanego, jak i sprawcy zdarzenia oraz ich rodzin. Wystarczy tylko przestrzegać przepisów, dostosować prędkość do warunków panujących na drodze, być uprzejmym i cierpliwym, zauważyć innych uczestników ruchu drogowego, a podróż dla nas i naszych pasażerów będzie o wiele bardziej przyjemna i bezpieczna. Nasza kultura osobista tworzy kulturę jazdy i bezpieczeństwa na drodze!



wtorek, 9 października 2018

Igor Tracz został mistrzem świata w bikejoringu. To już jego trzeci złoty medal w tej dyscyplinie


Polak okazał się bezkonkurencyjny podczas mistrzostw świata w kategorii open 6-7 października w Lubieszowie. W wyścigu brali udział zawodnicy z 19 krajów, w tym z USA, Kolumbii czy Palestyny. Tracz potwierdził swoją dominującą pozycję w tej specyficznej formie wyścigów psich zaprzęgów, w której czworonóg jest połączony z rowerem 2,5-metrową elastyczną liną.

foto: Pierwszy Igor Tracz tuż po wyścigu

Zawody zostały zorganizowane w ostatni weekend w ramach I Mistrzostw Świata federacji ICF Canicross, Bikejoring i Scooter. Igor Tracz startował razem ze swoją suczką Pussy - psem typu greyster, stanowiącym krzyżówkę wyżła z hartem. Tak jak jego rywale miał do pokonania pięciokilometrową trasę przez lasy pod Lubieszowem w ramach indywidualnej jazdy na czas. O zwycięstwie decydowała suma wyników z wyścigów w sobotę i niedzielę. Polak uzyskał łączny czas 16 min. 57,6 sek. Zapewniło mu to pierwsze miejsce na podium i tytuł mistrza świat w kategorii open. Uzyskał 2,6 sekundy przewagi nad Hiszpanem Victorem Carrasco, który zajął drugie miejsce i 3,8 sekundy przewagi nad brązowym medalistą Danielem Huberem z Austrii. 


„Poziom zawodów okazał się bardzo wysoki i nie byłem pewien swojego wyniku. Tam nie ma ludzi z przypadku, startowało wielu byłych olimpijczyków czy kolarzy szosowych. Mam już 41 lat, wielu rywali było młodszych. Ale ja stanowię pewien ewenement i mam przewagę, bo od początku ścigam się w bikejoringu. Dlatego nawet, gdy brakuje mi siły, mogę liczyć na doskonałe porozumienie ze swoim psem. Szczególnie w trudnym leśnym terenie z mnóstwem zakrętów - mówi Igor Tracz. - O swoich 14 czworonogów dbam od czasu, gdy są szczeniętami, wychowując je, poświęcając im czas, budując relacje. To jest w tym sporcie kluczowe i procentuje w decydujących momentach podczas wyścigu” - zauważa. 

Tracz, zawodnik Doliny Noteci Racing Team, startował na rowerze górskim KROSS Level Team Edition, ważącym zaledwie 7,7 kg. To już siódmy tytuł mistrza świata w jego karierze w sportach zaprzęgowych i trzeci w bikejoringu. Ostatnim razem złoty medal w tej dyscyplinie zdobył w mistrzostwach w 2015 r. w Kanadzie. 

Bikejoring narodził się w latach 90. w Europie Zachodniej. W tej cieszącej się w Polsce coraz większą popularnością dyscyplinie pies jest połączony z główką ramy roweru 2,5-metrową rozciągliwą liną. Wyścigi są rozgrywane najczęściej w formie indywidualnej jazdy na czas i podzielone na etapy, a do pokonania jest trasa o długości 4-10 km. Zaprzęgi bikejoringowe są w stanie osiągać średnią prędkość 40 km/h, ale bywa, że chwilowo przekraczają 50 km/h. Dlatego ta dyscyplina nosi wiele cech sportu ekstremalnego. Każdy zawodnik, zwany maszerem, musi mieć co najmniej 15 lat i wystawić do rywalizacji zdrowego psa dowolnej rasy, ważącego co najmniej 12 kg. 

 KROSS S.A.
loading...

poniedziałek, 1 października 2018

Polska mistrzem świata w siatkówce!



Polscy siatkarze w kapitalnym stylu pokonali Brazylię w finałowym spotkaniu Mistrzostw Świata w siatkówce. Mecz zakończył się wynikiem 3:0, a biało- czerwoni nie dali swoim rywalom żadnych szans. Tym samym obronili tytuł mistrza świata sprzed czterech lat. 


zdjęcie: screen/ wideo/ Polska Siatkówka


Nasi zawodnicy zdobyli też nagrody indywidualne. Najlepszym przyjmującym Mistrzostw Świata został Michał Kubiak, najlepszym środkowym - Piotr Nowakowski, najlepszym libero - Paweł Zatorski. Nagroda MVP (najbardziej wartościowy zawodnik) trafiła do Bartosza Kurka. 

Renata Zalewska-Ociepa
Źródło: RMF24


loading...

piątek, 14 września 2018

Tragedia w Pruszkowie. Zmarł 14-letni piłkarz Mateusz Jacak



W czwartek wieczorem zmarł w szpitalu Mateusz Jacak. 14-letni piłkarz Znicza Pruszków przegrał krótką walkę z chorobą.


zdjęcie: g/w



Bardzo smutne wiadomości dotarły w nocy z czwartku na piątek. W czwartkowy wieczór zmarł Mateusz Jacak, 14-letni piłkarz Znicza Pruszków. Zawodnik, który występował na pozycji napastnika, 4 września dostał udaru mózgu i był utrzymywany w śpiączce farmakologicznej. 

Rodzice mieli wiele wątpliwości co do postępowania lekarzy, gdyż ci nie dawali ich synowi szans i chcieli go odłączyć od aparatury. Ostatecznie decyzję wstrzymano. Jednakże w czwartkowy wieczór młody piłkarz przegrał walkę z chorobą. O śmierci 14-latka poinformowała jego matka na portalu społecznościowym.

Przypomnijmy:
Nic nie zapowiadało dramatu, który rozgrywa się od ubiegłego tygodnia. Agnieszka Jacak opublikowała na swoim profilu Facebook'owym wpis, który informuje o tragicznych przeżyciach z ostatnich dni. Wszystko zaczęło się we wtorek. Mateusz wczesnym rankiem wyszedł na pociąg. Nie dotarł na niego, bowiem tuż za progiem mieszkania stracił przytomność. Znalazła go jego mama.

Po kilkunastu minutach, mama Agnieszka zobaczyła go przed mieszkaniem, kiedy wychodziła do pracy. Pani Agnieszka wezwała karetkę, a chłopak trafił na oddział szpitala przy ul. Batorego dopiero około 7:00. Początkowo, lekarze mieli twierdzić, że Mateusz zachowuje się jak po dopalaczach, jak się potem okazało- to udar mózgu. Jak relacjonuje Pani Agnieszka, kolejne szpitale nie chciały przyjąć 14-letniego sportowca, dopiero po 7 godzinach przyjechała karetka z Centrum Zdrowia Dziecka.

Gdy zaczęliśmy pytać lekarzy, dlaczego nie wykonano trepanacji czaszki, odpowiedziano nam: "u nas się takich zabiegów nie przeprowadza". Neurochirurg wziął syna na tomograf. Później usłyszeliśmy, że jest po wszystkim, bo doszło do śmierci mózgu. I że chcą odpiąć syna od respiratora. Naszym zdaniem gdyby wykonano trepanację czaszki, jedną półkulę mózgu udałoby się uratować - mówi pan Dariusz.

Stan chłopca jest krytyczny. Według jego rodziców, duży wpływ na to miał sposób, w jakim został potraktowany Matusz. „Według kilku lekarzy, od których otrzymaliśmy nieoficjalne informacje, Centrum Zdrowia Dziecka bardzo zaniedbało leczenie, nie robiąc szybko trepanacji czaszki czy nie wstawiając zastawki” – napisała pani Agnieszka.


źródło: PolsatSport/ Eurosport.Interia/ Sport.Se/ Sport.Onet
loading...

poniedziałek, 10 września 2018

14-letni polski piłkarz Mateusz Jacak walczy o życie. Lekarze chcieli odłączyć go od respiratora ?



Mateusz Jacak, młody piłkarz Znicza Pruszków, walczy o życie po udarze. Szpital, jak mówili rodzice, chciał go odłączyć od aparatury podtrzymującej życie. Na razie udało się wstrzymać decyzję.

14-letni polski piłkarz Mateusz Jacak walczy o życie. Lekarze odłączyć go od respiratora ?
zdjęcie: Facebook


Nic nie zapowiadało dramatu, który rozgrywa się od ubiegłego tygodnia. Agnieszka Jacak opublikowała na swoim profilu Facebook'owym wpis, który informuje o tragicznych przeżyciach z ostatnich dni. Wszystko zaczęło się we wtorek. Mateusz wczesnym rankiem wyszedł na pociąg. Nie dotarł na niego, bowiem tuż za progiem mieszkania stracił przytomność. Znalazła go jego mama.

Po kilkunastu minutach, mama Agnieszka zobaczyła go przed mieszkaniem, kiedy wychodziła do pracy. Pani Agnieszka wezwała karetkę, a chłopak trafił na oddział szpitala przy ul. Batorego dopiero około 7:00. Początkowo, lekarze mieli twierdzić, że Mateusz zachowuje się jak po dopalaczach, jak się potem okazało- to udar mózgu. Jak relacjonuje Pani Agnieszka, kolejne szpitale nie chciały przyjąć 14-letniego sportowca, dopiero po 7 godzinach przyjechała karetka z Centrum Zdrowia Dziecka. 


- Gdy zaczęliśmy pytać lekarzy, dlaczego nie wykonano trepanacji czaszki, odpowiedziano nam: "u nas się takich zabiegów nie przeprowadza". Neurochirurg wziął syna na tomograf. Później usłyszeliśmy, że jest po wszystkim, bo doszło do śmierci mózgu. I że chcą odpiąć syna od respiratora. Naszym zdaniem gdyby wykonano trepanację czaszki, jedną półkulę mózgu udałoby się uratować - mówi pan Dariusz.

Stan chłopca jest krytyczny. Według jego rodziców, duży wpływ na to miał sposób, w jakim został potraktowany Matusz. „Według kilku lekarzy, od których otrzymaliśmy nieoficjalne informacje, Centrum Zdrowia Dziecka bardzo zaniedbało leczenie, nie robiąc szybko trepanacji czaszki czy nie wstawiając zastawki” – napisała pani Agnieszka.


Mieszkaniec Otwocka, były piłkarz OKS Start Otwock, a obecnie zawodnik MKS Znicz Pruszków. Mateusz przebywa na OIOM-ie w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, gdzie walczy o życie.
We wtorek wychodząc do szkoły stracił przytomność. Okazało się, że miał rozległy udar mózgu. Do dzisiaj nie odzyskał przytomności.
Indywidualny numer rachunku bankowego Mateusza
(przelewy złotówkowe i walutowe - krajowe i zagraniczne)
Santander Bank Polska S.A
46 1090 1753 0000 0001 3612 3148
Fundacja #DrużynaBłażeja
ul. Ejsmonda 48 a, 05-420 Józefów

w tytule przelewu należy wpisać"
"Mateusz Jacak - darowizna na poprawę i ochronę zdrowia"

źródło: sport.onet/ otwock.info/ FAKT24/ sport.se.pl/sportowefakty.wp.pl
loading...

loading...

Nie żyje 20-letni piłkarz Krystian Popiela


Do wypadku samochodowego w którym zginął 20-letni piłkarz Krystian Popiela doszło w niedzielę wieczorem. Jego auto wypadło z drogi na autostradzie A4 w miejscowości Wola Wielka.

Nie żyje 20-letni piłkarz Krystian Popielazdjęcie: Facebook 

Wczoraj wieczorem w wypadku samochodowym zginąl Krystian Popiela. Samochód Krystiana wypadł przez barierki, przekoziołkował. Co więcej nie był w stanie powiedzieć - mówił w rozmowie z serwisem nowiny24.pl trener Stli Rzeszów Janusz Niedźwiedź. Tragiczna informacja pojawiła się również na kontach społecznościowych rzeszowskiego klubu.

Urodzony w 1998 roku zawodnik piłkarskiego rzemiosła uczył się między innymi w Olympiakosie. Potem wrócił do Polski, w 2014 roku był juniorem Polonii Warszawa, po czym wyjechał do włoskiego Cagliari. Popiela był powoływany do młodzieżowych reprezentacji Polski. Pracował ze znanymi trenerami: Bartłomiejem Zalewski, Jackiem Paszulewiczem i Marcinem Kaczmarkiem. 

Słynął z dobrego wyszkolenia technicznego, grał jako pomocnik.
W obecnym sezonie Krystian wystąpił w czterech spotkaniach drużyny z Rzeszowa, w meczu ze Spartakusem Daleszyce wyszedł w podstawowym składzie. W przeszłości w Stali Rzeszów grał jego wujek Łukasz Popiela, były piłkarz m.in. Wisłoki Dębica, Siarki Tarnobrzeg, Okocimskiego Brzesko i Puszczy Niepołomice.
Na Facebookowym profilu Stal Rzeszów
Pożegnali piłkarza:
"Pogrążeni w smutku informujemy o tragicznej śmierci Krystiana Popieli – naszego kolegi i świetnie zapowiadającego się piłkarza. Wiadomość ta jest straszliwym ciosem dla wszystkich osób związanych z piłkarską Stalą Rzeszów. 
W chwili obecnej chcielibyśmy przekazać wyrazy głębokiego współczucia rodzinie i bliskim Krystiana.
Informacje na temat uroczystości pogrzebowych przekażemy wkrótce."


źródło: Fakt24/ SportOnet/ Nowiny24/ 


loading...

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Znakomite występy Polaków na 24. Mistrzostwach Europy w Lekkoatletyce

Zakończyły się Mistrzostwa Europy w Berlinie. Nasi lekkoatleci zajęli 2. miejsce w klasyfikacji medalowej. Pierwszą lokatę stracili w ostatniej konkurencji, a mianowicie w finale męskiej sztafety 4 x 100 metrów, wygranej przez Brytyjczyków. 


zdjęcie: Kancelaria Prezydenta RP
Polska zdobyła 12 medali: siedem złotych, cztery srebrne i jeden brązowy. 

Złoto wywalczyli: Anita Włodarczyk (rzut młotem), Justyna Święty-Ersetić (bieg na 400 metrów), Paulina Guba (pchnięcie kulą), Małgorzata Hołub-Kowalik, Iga Baumgart-Witan, Patrycja Wyciszkiewicz i Justyna Święty-Ersetić (sztafeta 4 x 400 metrów), Adam Kszczot (bieg na 800 metrów), Michał Haratyk (pchnięcie kulą), Wojciech Nowicki (rzut młotem).

Srebrne krążki zdobyli: Sofia Ennaoui (bieg na 1500 metrów), Marcin Lewandowski (bieg na 1500 metrów), Paweł Fajdek (rzut młotem) i Konrad Bukowiecki (pchnięcie kulą).
Brąz przypadł Joannie Fiodorow (rzut młotem). 

Naszym sportowcom serdecznie gratulujemy!

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: sport.pl, 2018 European Athletics Championships – 4 x 400 m 
Women (dostęp 11.08.2018)
loading...

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Wojciech Czarny nie żyje. Polski sportowiec spadł w przepaść

Wojciech Czarny zginął w Tatrach. Do tragicznego wypadku doszło 4. sierpnia w rejonie Hińczowej Turni. Sportowiec spadł w przepaść z wysokości 100. metrów. 


zdjęcie: Facebook/Wojciech Czarny


Najprawdopodobniej doszło do obrywu skalnego, który spowodował upadek.
W akcji ratunkowej brali udział słowaccy ratownicy z Horskiej Zachranne. Użyto śmigłowca. Niestety sportowca nie udało się uratować. 

W maju 2018 roku Wojciech Czarny ustanowił nowy rekord przebiegnięcia Głównej Grani Tatr Zachodnich. 44. kilometrową trasę pokonał samotnie w 9 godzin 59 minut i 57 sekund.

Sportowiec w swoim środowisku znany był jako perfekcjonista. Zawsze dbał o swoje bezpieczeństwo. 

W rejonie Hińczowej Turni (szczyt o wysokości 2377 m n.p.m na granicy polsko – słowackiej) wspinał się samotnie. 

Renata Zalewska-Ociepa
Źródło: dominobb/Twitter, sport.pl, Fakt 24, wp.pl

czwartek, 19 lipca 2018

Wywiad z Violą, byłą mistrzynią Polski seniorek i reprezentantką kadry Polski w boksie

,, W największej beznadziei odnalazłam siłę i chcę pokazać teraz ludziom, jak to zrobić”-Viola 

zdjęcia: prywatne archiwum 


J.L.: Zajmowała się Pani zawodowo boksem. Dziś prowadzi Pani interesującego bloga o uzdrawianiu relacji ze sobą i światem...
V.: Przez kilka lat trenowałam boks. Był moją pasją. Poświęciłam bardzo wiele dla tego sportu. W 2012r. byłam Mistrzynią Polski Seniorek, później byłam też w Kadrze Narodowej Seniorek. Od zawsze kochałam sport, który stanowił też pewną formę ucieczki przed problemami. Nauczył mnie pokory i ciężkiej pracy. Bardzo miło wspominam tamten czas. Musiałam jednak zakończyć karierę z różnych przyczyn. Wyjechałam do UK za ówczesnym partnerem, ale też do pracy, uczyć się języka. Założyłam rodzinę, urodziłam dzieci, jednak nie czułam się szczęśliwa. Wciąż wracały do mnie demony przeszłości, miałam traumatyczne dzieciństwo. Byłam świadkiem przemocy, bo mój ojciec był agresywnym alkoholikiem. Jako dziecko weszłam w rolę bohaterki rodziny, chcącej najpierw poprawić atmosferę w domu, a potem uratować mamę z piekła. Rola bohaterki przeplatała się również z rolą dziecka niewidzialnego. Przez większość dzieciństwa można powiedzieć, że wychowywałam się sama. Kiedy w dorosłym życiu moje małżeństwo nie było szczęśliwe zaczęłam czytać książki o tematyce psychologicznej. Szukałam odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Przede wszystkim dlaczego nie radzę sobie ze swoimi emocjami? 


Dlaczego mąż źle mnie traktuje? Dlaczego, choć tak bardzo tego pragnę w moim życiu się nie układa? Dlaczego czuję się taka samotna? Trafiłam na odpowiednie wsparcie i zapoznałam się z metodą pracy z wewnętrznym dzieckiem i traumami z dzieciństwa. Tak zaczął się ogromny przełom i lawina zmian w moim życiu. Wraz z pracą terapeutyczną rosło moje poczucie własnej wartości oraz świadomość. Różowe okulary spadły, iluzja zaczęła umierać i zobaczyłam, że otaczają mnie toksyczne osoby. Zdobyłam się na odwagę, by zakończyć to, co mi w życiu nie służyło, w tym małżeństwo. Był to bardzo trudny i bolesny czas. Jednak odrodzilam się na nowo, jak Feniks z popiołów. Odnalazłam sens i siłę w tym, co mi się przytrafiło. Postanowiłam podzielić się tym ze światem. I tak powstał blog ,,Fenix Z Popiołów”.

J.L.: Jaka jest tematyka bloga?

V.: Blog opowiada o rozwoju osobistym, o moich doświadczeniach, dorastaniu w dysfunkcyjnym domu z problemem alkoholowym, traumatycznym dzieciństwie, pracy z wewnętrznym dzieckiem. Także o tym, jak uwolnić się od toksycznych relacji. Piszę teksty i nagrywam filmy o szukaniu sensu i nadziei w najtrudniejszych sytuacjach życiowych. O tym, jak pokochać siebie i żyć w zgodzie ze sobą.

J.L.: Wiele osób posiada mgliste pojęcie, czym właściwie jest DDA, choć problem ich dotyczy...

V.: DDA (Dorosłe Dziecko Alkoholika), to dorosły, którego rodzice lub jeden z rodziców jest akoholikiem. Natomiast DDD to dorosły, który wychowywał się w rodzinie dysfunkcyjnej. Twierdzę, że ten problem dotyczy większości społeczeństwa. Wielu ludzi nie zdaje sobie jednak sprawy, jak wielki wpływ na dorosłe życie ma dzieciństwo. Gdy byliśmy dziećmi kształtowała się nasza osobowość. Jak gąbka chłonęliśmy słowa, zachowania i emocje naszych rodziców. Jeżeli nie dostaliśmy od rodziców dojrzałej, bezwarunkowej miłości, poczucia bezpieczeństwa, szacunku, ciepła i przykładu zdrowej relacji, to niestety niesiemy to brzemię ze sobą przez całe życie. Jeżeli zamiast tego doznaliśmy wielu traum, są one zapisane w nas, w naszym wnętrzu. Wracają do nas w dorosłym życiu np. w relacjach z innymi ludźmi.
Obecnie swoim blogiem, filmikami oraz pracą indywidualną z ludźmi niosę przede wszystkim przekaz, że jeżeli ktoś nie radzi sobie w życiu, a miał trudne dziecinstwo, to nie znaczy, że z nim jest coś nie tak. To nie znaczy, że to jego wina, że jego życie tak wygląda. Po prostu niesie ze sobą przez życie ciężar traum przebytych w dzieciństwie. Z tym można sobie poradzić. Można to uwolnić, uleczyć, nie jest to jednak proste. Potrzebne jest odpowiednie wsparcie, emocjonalny powrót do traumatycznych sytuacji i danie sobie samemu wsparcia i miłości. Wszystkiego, czego zabrakło w dzieciństwie. To jest możliwe, ja jestem na to żywym dowodem.

J.L.: Jak zaczęła się Pani droga do wewnętrznego uwolnienia i spokoju?

V.: Poradziłam sobie z trudnym dzieciństwem oraz wyszłam z toksycznych relacji dzięki pracy z wewnętrznym dzieckiem. Polega ona na powrocie do traum z przeszłości. Do tej skrzywdzonej części nas i dania sobie akceptacji, obecności i wszystkiego, czego zabrakło w dzieciństwie. Efekty są niemal natychmiastowe. Wzrasta poczucie własnej wartości, łatwiej stawiamy granice toksycznym osobom, zaczynamy dbać o siebie i otaczać się dobrymi ludźmi. Kiedy dajemy sobie miłość, empatię, zrozumienie, akceptację, mamy jej więcej dla tych, którzy na to zasługują np. dla własnych dzieci, a mniej dla tych, którzy sami nam jej nie okazują.

J.L: W jaki sposób chciałaby Pani dalej pomagać ludziom w osiąganiu szczęścia i samoświadomości?

V.: Pomagam innym prowadząc bloga, nagrywając filmy oraz admimistrując grupą wsparcia na fb "Wolni od toksycznych relacji". Robię to wszystko z serca, ponieważ wiem jak wiele osób jest poranionych i nieszczęśliwych, a w głębi serca cudownych i dobrych. Potrzebują tylko pomocnej dłoni i wsparcia. Zaczęłam również pracować oferując indywidualne sesje online oraz organizując co jakiś czas warsztaty. Moim życiowym priorytetem jest żyć w zgodzie z własnym sercem, robić to, co kocham, pomagać ludziom. Moim celem jest również wychować swoje dzieci na szczęśliwych i dobrych ludzi,


kierujących się sercem. Marzę o dotarciu do wielu osób, by móc im pomóc zacząć żyć pełnią siebie. Żyć w prawdzie i miłości, a nie w iluzji. Chciałabym napisać książkę na ten temat. W największym bagnie odnalazłam wyjście. W największym mroku odnalazłam światło. W największej beznadziei odnalazłam siłę i chcę pokazać teraz ludziom, jak to zrobić.

Rozmawiała: Jagoda Ladra

Viola – Była mistrzyni Polski seniorek i reprezentantka kadry Polski w boksie, obecnie trener rozwoju
osobistego. Prowadzi bloga ,,Fenix z Popiołów” i grupę wsparcia. Pracuje z ludźmi, by pomóc im odzyskać siebie po doświadczeniu trudnego dzieciństwa i toksycznych relacji

poniedziałek, 16 lipca 2018

Francja po raz drugi mistrzem świata w piłce nożnej

Piłkarze Francji po raz drugi w historii zostali mistrzami świata, w niedzielnym finale w Moskwie pokonali Chorwację 4:2.

zdjęcie: nationalpost

Poprzednio "Trójkolorowi" triumfowali w 1998 roku, wówczas ich kapitanem był Didier Deschamps - obecny selekcjoner. 49-latek został trzecią osobą, która w mundialu triumfowała jako zawodnik i trener; po Brazylijczyku Mario Zagallo i Niemcu Franzu Beckenbauerze.
Francuzi byli faworytami spotkania o tytuł, ale jego początek należał do Chorwatów. Piłkarze z Bałkanów do finału przystępowali po trzech meczach, w których były dogrywki, jednak fizycznie nie ustępowali rywalom.
Podopieczni trenera Zlatko Dalica wygrywali niemal każdy pojedynek główkowy i starali się szybko objąć prowadzenie. W 18. minucie mieli jednak wyjątkowego pecha. Argentyński sędzia Nestor Pitana podyktował dla Francji rzut wolny, choć powtórki telewizyjne pokazały, że Antoine Griezmann nie był faulowany. Do piłki podszedł sam poszkodowany, dośrodkował w pole karne, a Mario Mandzukic interweniował tak niefortunnie, że pokonał własnego bramkarza.

Taki obrót sprawy nie załamał Chorwatów i już dziesięć minut później był remis. Ładnym strzałem z około 15 metrów popisał się Ivan Perisic, piłka odbiła się jeszcze od uda Raphaela Varane'a i kompletnie zmyliła Hugo Llorisa.
Jeszcze przed przerwą szczęście znów uśmiechnęło się do Francuzów. Tym razem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka trafiła w rękę Perisica i Pitana po obejrzeniu powtórek podyktował rzut karny. Jego pewnym wykonawcą okazał się Griezmann. Po pierwszej połowie "Trójkolorowi" prowadzili więc 2:1, choć z gry nie stworzyli żadnej dogodnej okazji.
W drugiej części spotkania piłkarze Deschampsa nastawili się na kontrataki, a zdobyte w odstępie sześciu minut dwie bramki praktycznie przesądziły losy rywalizacji. W 59. tuż zza pola karnego trafił Paul Pogba, a w 65. z nieco większej odległości Kylian Mbappe. 19-latek został tym samym drugim najmłodszym strzelcem gola w finale mundialu. Najmłodszym pozostaje Brazylijczyk Pele, który w 1958 roku miał 17 lat.
Chorwacja jest najmniejszym krajem-finalistą MŚ od 1950 roku, kiedy grał w nim Urugwaj. W Rosji zespół ten urzekł kibiców walecznością. Zarówno w 1/8 finału, ćwierćfinale, jak i w półfinale pierwszy tracił bramkę, ale ostatecznie to on cieszył się z awansu.
Tym razem, mimo trzybramkowej straty, również do końca piłkarze z Bałkanów dawali z siebie wszystko. Rozmiary porażki zmniejszył Mandzukic, który w 69. minucie zmusił do błędu próbującego wybić piłkę Llorisa.

Takiego finału kibice już dawno nie oglądali. Poprzednio sześć bramek w decydującym spotkaniu padło w 1966 roku. Wówczas Anglia pokonała RFN także 4:2, ale po dogrywce.
Gospodarzem kolejnych mistrzostw za cztery lata będzie Katar. W trzech ostatnich mundialach obrońcy tytułu odpadali już w fazie grupowej.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mp/

czwartek, 5 lipca 2018

Dziś Polska żegna naszą najwybitniejszą lekkoatletkę - Irenę Szewińską

Dziś Polska żegna naszą najwybitniejszą lekkoatletkę - Irenę Szewińską. 
O godzinie 13.00 w Katedrze Polowej Wojska Polskiego rozpoczęła się msza żałobna. Wzięli w niej udział tylko członkowie najbliższej rodziny zmarłej, przedstawiciele olimpijczyków oraz goście z kraju i z zagranicy. Wśród nich, m. in.,  prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką, minister Sportu i Turystyki, Witold Bańka, Anita Włodarczyk oraz przewodniczący MKOl, Thomas Bach. 
Śp. Irena Szewińska spocznie na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. 
Ceremonia rozpoczęła się ok. 15.15
zdjęcie screen: tvn24/wideo



Msza święta koncelebrowana była przez biskupa Mariana Florczyka i księdza Edward Plenia.
- Nie sposób wyobrazić sobie, że Ireny Szewińskiej nie będzie już w siedzibie PKOl. Jesteśmy ludźmi tego pokolenia tamtych igrzysk olimpijskich, dla którego Irena Szewińska była polskim sportem odkąd pamiętają. Ona była dla nas od zawsze - powiedział prezydent RP.
- To była królowa królowej sportu. Była wspaniała pod każdym względem. Miała też wspaniałe życie, za co jesteśmy jej ogromnie wdzięczni. To dlatego, że była osobą niezwykle mądrą. Miała szczęście, wspaniałe warunki fizyczne i odkryty talent - dodał Andrzej Duda. 

Irena Szewińska urodziła się 24. maja 1946 roku w Leningradzie (obecnie Sankt Petersburg). Specjalizowała się w biegach krótkich oraz skakała w dal. Miała w dorobku siedem medali olimpijskich - trzy złote, dwa srebrne i dwa brązowe, a także zdobyła wiele krążków mistrzostw Europy. Ustanawiała rekordy świata. Po zakończeniu kariery była wiceprezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego, prezesem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki  oraz członkiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. 

Była wyjątkową osobą. Bliscy i przyjaciele wspominają ją jako cudownego człowieka. Wielokrotnie odznaczana, m. in., Orderem Orła Białego, Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski oraz Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W 1998 roku wybrano ją największym polskim sportowcem XX wieku. 
Zmarła 29. czerwca po ciężkiej walce z nowotworem.

„UMARŁYCH WIECZNOŚĆ DOTĄD TRWA, DOKĄD PAMIĘCIĄ SIĘ IM PŁACI”. 

Pani Ireno, spoczywaj w pokoju.
źródło: olimpijski

Renata Zalewska-Ociepa

środa, 13 czerwca 2018

Straszna tragedia w rodzinie legendarnego sportowca. Jego córeczka utonęła w basenie

Bode Miller to najbardziej utytułowany amerykański medalista olimpijski.  Ma 6 medali olimpijskich - jeden złoty, trzy srebrne i dwa brązowe. Jest także dwukrotnym zwycięzcą Pucharu Świata. W 2012 roku ożenił się z siatkarką plażową Morganem Beckiem. Kobieta spodziewa się dziecka. 
Półtoraroczna córeczka sportowców Emeline Grier Miller utopiła się w basenie.

zdjęcie: vaaju.com /ew.com



W niedzielę, 10 czerwca, para świetnie się bawiła na przyjęciu z sąsiadami. W pewnym momencie w Orange County zdarzyła się tragedia. Półtora roczna Emeline Grier Miller - najmłodsza z czworga dzieci, wpadła do basenu. Mimo że została wyciągnięta z wody i poprosiła o pomoc, było już za późno, by ją uratować. Zmarła w szpitalu.

Bode Miller napisał na Instagramie poruszający post i poprosił go o poszanowanie prywatności rodziny w tym trudnym czasie.




„ Jesteśmy zrujnowani. Nasza córeczka, Emmy wczoraj odeszła. Nigdy nie myśleliśmy, że doświadczymy takiego cierpienia. Jej miłość i jej światło - nigdy ich nie zapomnimy. Nasza mała córeczka kochała życie i cieszyła się nim każdego dnia. Prosimy Cię o uszanowanie naszej prywatności w tym bolesnym czasie” - czytamy.
Planowana jest autopsja, aby dokładnie wyjaśnić, co było przyczyną śmierci dziecka.


 Kondolencje dla Alpine i jego krewnych pochodzą z całego świata. Pomoc udzielili amerykańscy narciarze alpejscy Lindsey Vvonn i Julia Mancus. - Straszna wiadomość. Przekazuję moje kondolencje Tobie i Twojej rodzinie - napisał na Twitterze Vvonn.

Popularne na Facebooku