FAKTY
latest

reklama

Fakty

fakty

EDUKACJA

EDUKACJA

Racibórz: Matka rozdzielona z noworodkiem. Winne procedury związane z koronawirusem


18 czerwca, w szpitalu w Żywcu, pani Justyna urodziła synka. Kobieta, przy przyjęciu na oddział, poddana została testowi na obecność koronawirusa. Wyniki, rozdzieliły matkę z noworodkiem.


foto ilustracyjne: pixabay

18 czerwca pani Justyna urodziła synka. Przy przyjęciu na oddział wykonano u niej test na obecność koronawirusa. Wynik wyszedł pozytywny. Zdecydowano wówczas o przewiezieniu synka kobiety do szpitala w Raciborzu. Po kilku godzinach trafiła tam również pani Justyna. W Raciborzu testom poddano noworodka. 


Matkę poddano obowiązkowej kwarantannie i rozdzielono ją tym samym z noworodkiem. Pani Justyna zwracała się z prośbą do dyrekcji szpitala o zgodę na powrót jej i synka do domu i dokończenie kwarantanny w warunkach domowych, ale odpowiedź była odmowna. Argumentowano to tym, że może ona zarazić dziecko. Kobieta nie ma żadnych objawów zakażenia i, tak jak większość pacjentów bezobjawowych, kwarantannę chciała spędzić w domu wraz z nowo narodzonym synkiem. Niestety, szpital odmówił zasłaniając się procedurami.


Pani Justyna skontaktowała się z Sanepidem w Żywcu. Tam wyrażono zgodę na to, żeby mogła ona wrócić wraz z dzieckiem do domu i tam dokończyć kwarantannę. Szpital nie wyraził na to zgody. 

Skontaktowaliśmy się z władzami szpitala, jednak nie udzielono nam informacji w tej sprawie. Nie możemy więc przedstawić Państwu stanowiska szpitala. 

Rozdzielenie matki z nowo narodzonym dzieckiem jest niehumanitarne. Nie trzeba tłumaczyć, jak dramatyczne to przeżycie dla będącej w połogu kobiety. Powinna ona teraz przebywać z synkiem w domu i cieszyć się macierzyństwem. Niestety, zostało jej to odebrane. 

Renata Zalewska-Ociepa

Tragedia pod Płońskiem. Zastrzelił swoją żonę, bo kobieta go zostawiła



Tragedia wydarzyła się pod Płońskiem (woj. mazowieckie). Cezary Ch. zastrzelił swoją żonę, bo kobieta go zostawiła. 


foto: Facebook

Pani Milena żoną Cezarego Ch. była 13 lat, ale to nie był udany związek. Mieli dwóch synów, Konrada i Kacperka. Mężczyzna pracował w Niemczech. Gdy przyjeżdżał do kraju to pił i bił. Znęcał się nad kobietą fizycznie i psychicznie, upokarzał ją. Przechodziła ona prawdziwą gehennę. 


W kwietniu tego roku, po kolejnej awanturze, kobieta powiedziała dość. Złożyła pozew o rozwód, spakowała rzeczy i razem z dziećmi wyprowadziła się do koleżanki. 

Pana Pawła, Milena poznała już po odejściu od męża. Szybko okazało się, że to jej wymarzony mężczyzna. Para zakochała się w sobie i oboje byli bardzo szczęśliwi. Planowali założyć rodzinę. 

9 czerwca o godzinie 22.30 kobieta miała odebrać od męża dokumenty niezbędne przy sprzedaży domu, który wspólnie kupili dwa lata temu. Nie chciała się spotkać o tak późnej godzinie, ale mężczyzna nalegał. Tłumaczył, że nazajutrz wyjeżdża do Niemiec i nie będzie go przez dłuższy czas. 

Kobieta nie spodziewała się niczego złego. Poszła na spotkanie z mężem, żeby uporządkować sprawy majątkowe. Wtedy została zaatakowana przez mężczyznę, który zaczął do niej strzelać. Na ratunek ruszył pan Paweł, który został ranny. Mąż pani Mileny wybiegł za nią na klatkę schodową i tam ją zastrzelił. Następnie zabił siebie.

Zbrodnię wcześniej zaplanował. Szukał m.in. informacji o tym, jak strzelić, żeby zabić. Zdobył także, nielegalnie, broń. Prokuratura ustala w jaki sposób wszedł w jej posiadanie.

Cezary groził kobiecie i jej nowemu partnerowi. Mówił, że ich załatwi. Wszyscy jednak myśleli, że będzie utrudniał żonie sprawy związane z podziałem majątku. Nikt nie spodziewał się, że dojdzie do zabójstwa. 

Prokuratura wystąpiła do Sądu Rodzinnego, aby ten uregulował sprawy związane z opieką nas dziećmi pani Mileny. Prawdopodobnie chłopcy trafią do babci, mamy zastrzelonej kobiety. 

Rodzina zamordowanej jest zrozpaczona. Nie mogą pogodzić się z tą tragedią. Dzieci kobiety objęte zostały pomocą psychologiczną. 

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: Alarm! TVP1

PILNE: Zaginęła 15- letnia Marzena Słowik



Policjanci poszukują 15- letniej Marzeny Słowik. Dziewczyna 13 czerwca br., wyszła z domu w Piasecznie, i do chwili obecnej nie powróciła. Wszystkie osoby mogące pomóc w ustaleniu jej obecnego miejsca pobytu prosimy o pilny kontakt z Komendą Powiatową Policji w Piasecznie lub z najbliższą jednostką policji w całym kraju.


foto: Facebook

Marzena Słowik urodzona 08 stycznia 2005 roku, w dniu 13 czerwca br., około godziny 9.00 wyszła z domu przy ulicy Kusocińskiego w Piasecznie. Poinformowała, że udaje się na przejażdżkę rowerową, lecz tego nie uczyniła. Wychodząc z domu ubrana była czarne leginsy z napisem adidas, koszulkę szarą z krótkim rękawem, buty sportowe.

Marzena Słowik ma 160 wzrostu, włosy długie ciemny brąz, ostatnio farbowane na fiolet. Wszystkie osoby znające jej miejsce pobytu lub posiadające wiedzę w tej sprawie prosimy o pilny kontakt z Komedą Powiatową Policji w Piasecznie tel. 47 7245 213 mail: dyzurny.piaseczno@ksp.policja.gov.pl lub z najbliższą jednostka policji w całym kraju.

nadkom. Jarosław Sawicki

Pijana matka zabiła psa na oczach swoich dzieci


Zarzut zabicia psa ze szczególnym okrucieństwem usłyszała 38-letnia bydgoszczanka, która wyrzuciła psa z 10 piętra bloku. Sąd, po zapoznaniu z aktami sprawy, aresztował kobietę na miesiąc. Grozi jej do 5 lat pozbawienia wolności. Na tym jednak nie koniec.


foto ilustracyjne: lp


Do zdarzenia doszło w miniony czwartek (18.06.2020) około 21.30 przy ul. Czartoryskiego w Bydgoszczy. Wówczas dyżurny z bydgoskiego Szwederowa został powiadomiony o psie leżącym przed jednym z budynków. Zwierzę chwilę wcześniej miało wypaść z okna w bloku.

Po przyjeździe na miejsce patrol zastał zgłaszającą oraz inną kobietę, która siedziała przy psie. Nieopodal stało również dwoje jej małoletnich dzieci. Niestety zwierzę nie dawało już oznak życia. Na miejsce przyjechali policyjni dochodzeniowcy oraz technik kryminalistyki, ponieważ okazało się, że pies nie wypadł z okna, a został z niego wyrzucony przez kobietę, która miała się nim opiekować.

Z ustaleń policjantów pracujących na miejscu zdarzenia wynikało, że nietrzeźwa 38-latka, w obecności swoich dzieci, najpierw mocno ściskała psiaka tak, że ten skomlał i próbował się wyrwać z opresji, a moment później wyszła z nim na balkon i z premedytacją wyrzuciła z 10 piętra. Zwierzę upadku nie przeżyło.

Bydgoszczanka została zatrzymana, natomiast jej małoletnie dzieci trafiły pod opiekę rodziny. Kobieta została zbadana na zawartość alkoholu w organizmie. Badanie wykazało go ponad dwa promile. W takim stanie 38-latka opiekowała się swoimi dziećmi. W związku z tym toczy się również odrębne postępowanie dotyczące niewłaściwego sprawowania opieki. O tym fakcie policjanci ze Szwederowa powiadomili natychmiast sąd rodzinny.

Po wytrzeźwieniu zatrzymana usłyszała zarzut dotyczący zabicia psa ze szczególnym okrucieństwem. Akta sprawy, za pośrednictwem prokuratora, trafiły do sądu z wnioskiem o zastosowanie wobec 38-latki środka zapobiegawczego. Sędzia po zapoznaniu się ze zgromadzonym materiałem dowodowym w sobotę (20.06.2020) aresztował kobietę na miesiąc. Za ten czyn może jej grozić kara do 5 lat pozbawienia wolności. Na tym jednak jej kłopoty z prawem się nie kończą, gdyż odpowie również za nienależyte sprawowanie opieki nad dziećmi.

62-latek zatrzymany za jazdę z ponad 2 promilami. Po męża przyjechała pijana żona


Policjanci zatrzymali 62-letniego mieszkańca powiatu bielskiego, który w nocy z soboty na niedzielę w stanie nietrzeźwości osobowym volkswagenem wjechał w wysepkę drogową. Ujęli go mieszkańcy okolicznych domów. Po chwili na miejsce przyjechała jego 59-letnia małżonka, aby pomóc w zabezpieczeniu uszkodzonego pojazdu. Szybko wyszło na jaw, że ona również znajdowała się pod wpływem alkoholu. Małżonkom grożą teraz po 2 lata za kratami, wysokie grzywny i zakazy prowadzenia pojazdów.


foto: policja


Do zdarzenia doszło w nocy z sobotę na niedzielę. Parę minut po godzinie 23 na ulicy Międzyrzeckiej w Rudzicy w wysepkę drogową wjechał kierujący volkswagenem foxem, a następnie uszkodzonym pojazdem próbował odjechać. Hałas zwrócił uwagę mieszkańców okolicznych posesji, którzy podeszli do wykonującego chaotyczne ruchu kierowcy, aby sprawdzić, czy nie potrzebuje pomocy. Kiedy zorientowali się, że kierowca jest pod wpływem alkoholu, wezwali patrol Policji. Nietrzeźwy kierowca volkswagena był agresywny i odgrażał się im, a także próbował uciec. Został jednak skutecznie ujęty przez świadków zdarzenia.

Nietrzeźwy 62-latek został przekazany policjantom z jasienickiego komisariatu. Widok policyjnego munduru nie ostudził jego zapału, był agresywny i arogancki wobec stróży prawa. Badanie policyjnym alkomatem wykazało ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Agresywny mieszkaniec powiatu bielskiego stracił prawo jazdy, został zatrzymany i doprowadzony do policyjnego aresztu.

62-latek na miejsce zdarzenia wezwał swoją 59-letnią małżonkę, aby ta zabezpieczyła uszkodzony pojazd. Kiedy kobieta przyjechała na miejsce zdarzenia osobowym citroenem, swoim zachowaniem wzbudziła podejrzliwość policjantów z bielskiej drogówki, którzy zajmowali się spowodowaną przez 62-latka kolizją drogową. Kobieta podeszła do mundurowych chwiejnym krokiem i było od niej czuć alkohol. Po sprawdzeniu policyjnym alkomatem okazało się, że przyjechała, mając blisko jeden promil alkoholu w organizmie. Policjanci zatrzymali jej prawo jazdy.

62-latek po nocy spędzonej w policyjnym areszcie usłyszał zarzuty kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, za które grozi kara nawet 2 lat pozbawienia wolności, wysoka grzywna i zakaz prowadzenia pojazdów. Podobny zarzut usłyszy niebawem jego 59-letnia małżonka, a o ich dalszym losie zdecyduje wkrótce bielski sąd.

Dziękujemy za obywatelską postawę świadkom, dzięki nim udało się zatrzymać potencjalnych drogowych zabójców.

Nie reagujesz — akceptujesz! To kampania społeczna śląskiej Policji, która ma na celu przede wszystkim ograniczenie liczby przestępstw pospolitych, między innymi poprzez zwiększenie świadomości obywatelskiej i wzmocnienie reakcji mieszkańców regionu na naruszenia prawa szczególnie dla nich uciążliwe. Bezpieczeństwo publiczne to nasza wspólna sprawa i wspólna troska.

Nie żyje Joel Schumacher. Twórca filmowych hitów miał 80 lat


W wieku 80 lat zmarł w Nowym Jorku Joel Schumacher, jeden z najbardziej cenionych amerykańskich rezyserów, twórca takich obrazów jak „8 milimetrów”, „Upadek” czy „Batman Forever”. Zmarł po długiej walce z rakiem. Informację o jego śmierci potwierdził jego agent.


foto: wikipedia


Joel Schumacher przyszedł na świat 29 sierpnia 1939 roku w Nowym Jorku.

Kiedy miał 4 lata zmarł jego, później był wychowywany prze matkę. Każdą wolną chwilę spędzał w kinie. Jednak w 1965 roku ukończył Parsons School of Design i marzył o pracy projektanta. Spełniał się w tym zawodzie w Henri Bendel. Prowadził też własny butik oraz studiował wzornictwo przemysłowe i projektowanie odzieży w nowojorskim Fashion Institute of Technology. Szybko jednak dotarło do niego, że prawdziwym powołaniem jest kinematografia.

Do świata filmu wszedł jako projektant kostiumów. Stroje jego autorstwa znalazły się w kilku filmach Woody'ego Allena z lat 70., takich jak "Śpioch" (1973 r.) i "Wnętrza" (1978 r.).

Napisał także scenariusze do kilku musicali, w tym do "Błysku" (1976) i "Czarnoksiężnika z krainy Oz" (1978).


W swoich filmach Schumacher dawał możliwość zaistnienia w branży wielu młodym aktorom, w tym właśnie Farrellowi w 2000 r. w "Krainie tygrysów", a także Kieferowi Sutherlandowi, Demi Moore, Robowi Lowe, Gerardowi Butlerowi czy Matthew McConaughey.


Informacja o śmierci Schumachera już obiegła media na całym świecie. Jak poinformował Hollywood Reporter, reżyser zmarł w swoim rodzinnym mieście - Nowym Jorku. 

źródło: TvpInfo/ PAP/ AntyRadio/ RadioZet

Andrzej Duda na terenach dotkniętych ulewami


Prezydent Andrzej Duda odwiedził późnym wieczorem gminę Łapanów (woj. małopolskie), która ucierpiała z powodu ulewnych deszczy.


foto: kancelaria Prezydenta


– Sytuacja jest trudna, wręcz dramatyczna – ocenił Andrzej Duda po wizytach w zalanych domach i rozmowach z mieszkańcami. Zapowiedział, że zwróci się do premiera o środki na podwyższenie i przedłużenie wału przeciwpowodziowego, o co zabiegają lokalne władze. – Musimy te pieniądze zdobyć. Inaczej Łapanów co jakiś czas może mieć ten sam problem – dodał.

W nocy z soboty na niedzielę wezbrane wskutek ulewnego deszczu rzeki Stradomka i Tarnawka przelały się przez wał przeciwpowodziowy i zalały centrum Łapanowa. Podtopionych zostało kilkadziesiąt budynków mieszkalnych, gospodarczych, rynek oraz kilkadziesiąt sklepów i punktów usługowych. Kilkadziesiąt osób musiało być ewakuowanych przez strażaków.


Ser koryciński wycofany z obrotu. Wykryto obecność bakterii Listeria monocytogenes


Wycofanie z obrotu partii produktu pn. ,,SER KORYCIŃSKI SWOJSKI NATURALNY, Ser dojrzewający z surowego, pełnego mleka krowiego”



Zagrożenie:

Obecność bakterii Listeria monocytogenes wykryto w trakcie badań urzędowych w 3 z 5 badanych próbek. Spożycie produktu zanieczyszczonego Listeria monocytogenes może prowadzić do choroby zwanej listeriozą.

Szczegóły dotyczące produktu:

Produkt: ,,SER KORYCIŃSKI SWOJSKI NATURALNY, Ser dojrzewający z surowego, pełnego mleka krowiego”

Producent: Zarzeccy Sp. z o.o., 16-140 Korycin, Mielniki 19, Wet. Nr Ident. 20117216

Dystrybutor: Lidl sp. z o.o. sp. k., Jankowice, ul. Poznańska 48, 62-080 Tarnowo Podgórne

Data produkcji: 01.06.2020

Data produkcji jest jednocześnie numerem partii.

Należy spożyć do: 01.07.2020

Działania podjęte przez przedsiębiorców i organy urzędowej kontroli:

Państwowa Inspekcja Sanitarna bezzwłocznie po uzyskaniu dyskwalifikujących partię wyników badań poinformowała dystrybutora produktu – Lidl sp. z o.o. sp. k. oraz Inspekcję Weterynaryjną właściwą do kontroli producenta.

Firma Lidl niezwłocznie po otrzymaniu informacji z Państwowej Inspekcji Sanitarnej podjęła decyzję o rozpoczęciu procedury wycofania z rynku przedmiotowego artykułu. Informacja dla klientów zostanie zamieszczona w sklepach, w których sprzedawano artykuł, jest także dostępna na stronie internetowej https://kimjestesmy.lidl.pl/folder_aktualnosci/wazna-informacja-dla-klientow

Producent Zarzeccy Sp. z o.o. natychmiast powiadomił odbiorcę o niebezpiecznym produkcie, który może znajdować się w obrocie. Inspekcja Weterynaryjna rozpoczęła kompleksową kontrolę w zakładzie produkcyjnym.

Zalecenia dla konsumentów:

Konsumenci powinni sprawdzić czy posiadają wskazaną partię produktu. Produkt z tej partii należy wyrzucić lub zwrócić do sklepu, w którym został zakupiony.

W przypadku wystąpienia objawów choroby po spożyciu produktu objętego komunikatem, należy skontaktować się z lekarzem.


Informacje na temat objawów związanych z zakażeniem Listeria monocytogenes zawarte są na stronie internetowej https://gis.gov.pl/zdrowie/choroby-zakazne/ pod hasłem „LISTERIOZA”.

Z powodu deficytu wody cierpi jedna trzecia gruntów w UE


Z powodu deficytu wody cierpi jedna trzecia gruntów w UE. Zdaniem marszałka województwa kujawsko-pomorskiego Piotra Całbeckiego potrzebujemy zmiany paradygmatu w gospodarce wodnej.

© European Union / Nina Paukovic

Marszałek jest sprawozdawcą opinii Komitetu Regionów w sprawie ramowej dyrektywy wodnej i dyrektywy powodziowej. Podkreśla potrzebę zmiany paradygmatu, która pozwoliłaby wykorzystywać zasoby naturalne, zwłaszcza wodę, zgodnie z zasadami obiegu zamkniętego i zrównoważonego rozwoju.

Zdaniem samorządowca, ramowa dyrektywa wodna miała i ma bardzo pozytywny wpływ nie tylko na stan ekologiczny wód słodkich i przybrzeżnych ekosystemów w Europie, ale również na świadomość ekologiczną naszego społeczeństwa. Jednak po 20 latach jej stosowania pojawiły się nowe wyzwania oraz nowe rozwiązania. Jednym z takich nowych wyzwań - jak wskazuje - są nasilające się zjawiska globalnego ocieplenia.

Stąd, w ocenie Całbeckiego, pilna potrzeba wdrożenia Europejskiego Zielonego Ładu oraz nowej strategii na rzecz pobudzenia gospodarki o obiegu zamkniętym i biogospodarki.

Według marszałka, potrzebujemy rozwiązań systemowych, począwszy od zintegrowania ramowej dyrektywy wodnej i dyrektywy powodziowej, które pozwolą nam przekształcić zagrożenia związane z suszami w szanse na podjęcie nowych działań.

Samorządowiec zwraca też uwagę, że musimy rozpowszechniać innowacyjne rozwiązania i wykorzystywać możliwości oferowane przez ekohydrologię i rozwiązania oparte na zasobach przyrody.

"Są to skuteczne narzędzia, zwłaszcza w zakresie łagodzenia skutków pośrednich, takich jak zanieczyszczenia ze źródeł rozproszonych z rolnictwa i obszarów zurbanizowanych, które generują około 50 proc. zanieczyszczeń w niektórych zlewniach" – przekonuje.

Całbecki wskazuje przy tym, że województwo kujawsko-pomorskie jest jednym z najbardziej zróżnicowanych regionów Polski, jeśli chodzi o zasoby wodne.

Z powodu suszy w ostatnich latach poziom wody w Wiśle znacząco się obniżył. W południowej części regionu grunty, na których uprawia się intensywne rolnictwo, były narażone na niedobór wody, co spowodowało erozję gleby, zanieczyszczenie jezior i rzek ze źródeł rozproszonych oraz długotrwały spadek zrównoważoności.

"Musimy przejść do podejścia ekosystemowego, które zakłada, że wykorzystywanie zasobów naturalnych, a w szczególności wody, odbywa się w ramach obiegu zamkniętego. Zrównoważone zarządzanie zasobami wodnymi nie jest możliwe bez odpowiedzialnego i włączającego procesu decyzyjnego, który zapewnia wszystkim dostęp do czystej wody" – zaznacza marszałek.

Jak zauważa, wpływ działalności człowieka na środowisko, a zwłaszcza na zasoby wodne, wywołuje efekt kumulacyjny i tworzy "niebezpieczną spiralę". Dlatego, zdaniem marszałka, potrzebny jest nowy paradygmat oparty na dowodach naukowych, który pomoże władzom lokalnym i regionalnym w podejmowaniu najlepszych decyzji politycznych. W tym celu ważna jest stała współpraca decydentów na szczeblu lokalnym i regionalnym oraz naukowców.

Potrzebujemy też – jak zauważa Całbecki - dodatkowych instrumentów poprawy edukacji na temat zrównoważonego rozwoju i podnoszenia świadomości w naszych społecznościach.

Według marszałka, dobrym przykładem jest aplikacja mobilna opracowana niedawno w ramach projektu AMBER (Adaptive Management of Barriers in European Rivers), ponieważ obejmuje ona również program edukacji obywatelskiej, który ma angażować administrację, organizacje pozarządowe i społeczeństwo w gromadzenie i rozpowszechnianie danych.

"Obecnie Europejski Zielony Ład oferuje nowe możliwości, ponieważ zapewnia spójną wizję partą na solidnych ramach interdyscyplinarnych. Dzięki temu z optymizmem patrzę w przyszłość" – mówi samorządowiec.

Projekt opinii autorstwa Całbeckiego został przyjęty przez Komisję Środowiska, Zmiany Klimatu i Energii (ENVE) Komitetu Regionów. Pod głosowanie Komitetu trafi na najbliższej sesji plenarnej, która odbędzie się 1-2 lipca. Przewidziano wtedy również debatę na temat Europejskiego Zielonego Ładu.

kic/

Tragiczny wypadek w Moderówce, nie żyje 20-latek


Policjanci pracowali na miejscu wypadku, do którego doszło dziś rano, na drodze krajowej nr 28 w Moderówce. W zderzeniu opla i skody zginęła jedna osoba, a pięć zostało rannych i trafiło do szpitali.


foto: policja


Dzisiaj ok. godz. 5:30, na drodze krajowej nr 28 w Moderówce doszło do tragicznego wypadku. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 20-letni kierujący oplem wykonując manewr wyprzedzania, prawdopodobnie stracił panowanie nad pojazdem i zderzył się z jadącą z naprzeciwka skodą.

20-letni kierujący oplem, mieszkaniec powiatu jasielskiego zginął na miejscu. Do szpitali w Krośnie i Jaśle trafiło 5 osób - pasażer opla oraz 4 osoby podróżujące skodą.

Na drodze krajowej nr 28 w Moderówce od godz. 11, nie ma już utrudnień. Policjanci wyjaśniają okoliczności tego zdarzenia.

Tragiczny wypadek. Nie żyje 25-letni mężczyzna



Policjanci wyjaśniają okoliczności wypadku, do którego doszło nad ranem 21 czerwca 2020 w miejscowości Chechło Pierwsze. Zginał 25-letni kierujący, który po utracie panowanie nad pojazdem uderzył w drzewo.


foto: policja



Policjanci wyjaśniają okoliczności wypadku, do którego doszło nad ranem 21 czerwca 2020 w miejscowości Chechło Pierwsze. Zginał 25-letni kierujący, który po utracie panowanie nad pojazdem uderzył w drzewo.

Jak wynika z wstępnych ustaleń, około 4.30, 25-letni kierujący fordem focusem, jadąc na drodze W 482 w miejscowości Chechło Pierwsze stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w drzewo. 

Został zakleszczony w aucie. Niestety mimo reanimacji ,w wyniku odniesionych obrażeń zmarł. Ruch odbywał sie wahadłowo. Czynności prowadzone przez policję nadzorował prokurator. Pojazd zabezpieczono do dalszych badań, ciało do dyspozycji prokuratury.

Wojtuś ma 2 miesiące i złośliwy nowotwór...



W kwietniu, zaledwie 2 miesiące temu, urodził się Wojtuś. Niedługo było mi dane cieszyć się synkiem i urokami macierzyństwa… Dzisiaj zrozpaczona szukam pomocy, bo Wojtuś umiera! Ma nowotwór, są już przerzuty… Moje malutkie, bezbronne dziecko jest śmiertelnie chore. Bez ratunku odejdzie, nie dożywszy nawet swoich pierwszych urodzin… Błagam o Twoją pomoc!


foto: Siepomaga



Ciąża była książkowa, badania prenatalne, połówkowe, genetyczne – wszystkie wyszły prawidłowe. Wojtuś urodził się jako zdrowy chłopczyk. Przez 2 pierwsze tygodnie życia mojego synka nic nie wskazywało na dramat, jaki miał się za chwilę rozegrać. W najgorszych koszmarach nie sądziłam, że za chwilę znajdziemy się na oddziale onkologii… Że w brzuszku Wojtusia jest guz, który z każdym dniem staje się coraz większy.

Nowotwór w ciągu jednego dnia dał o sobie znać… Brzuch Wojtusia zrobił się nagle nienaturalnie duży, ogromny. Przez pandemię koronawirusa nie mogliśmy się dostać do lekarza. Wszystkie wizyty kontrolne były odwołane… Skierowano mnie na teleporadę. Lekarz, z którym rozmawiałam przez telefon, uznał, że synek ma wzdęcia od mleka modyfikowanego. Powiedział, że trzeba poczekać, to wszystko się unormuje…

Ja nie chciałam jednak czekać. Intuicja matki – przeczuwałam, że coś jest nie tak… Nie sądziłam jednak, że czekają nas aż tak straszne wieści. Prywatnie udało mi się umówić do innego lekarza, który zbadał synka. Też uznał, że wzdęty brzuszek to wina mleka… Tylko dzięki mojemu uporowi dostałam skierowanie na USG. Nie wiem, co by było, gdybym nie walczyła o swoje dziecko…

Gdy lekarz zobaczył obraz na monitorze, przestał mnie uważać za rozhisteryzowaną matkę. Od razu skierowano nas do szpitala. Padły te straszne słowa, które jak bumerang wracają w każdej rozmowie z lekarzami: guz. Nowotwór… Następnego dnia byliśmy już na oddziale onkologii.

IV stadium nowotworu złośliwego nadnercza z przerzutami. Guz miał wielkość 9x7 centymetrów… Do takich monstrualnych rozmiarów urósł w brzuszku mojego malutkiego synka.

Nowotwór, na który cierpi synek, jest bardzo rzadki… Co roku choruje na niego około 140 osób w Polsce. Jest też bardzo niebezpieczny. Guz potrafi podwoić swoją masę w ciągu jednej nocy… U synka dał już przerzuty, są już liczne zmiany w wątrobie. Zaczęło się piekło chemii i walki o życie…

Synek ma przetaczaną krew. Jego stan jest bardzo ciężki… Lekarze muszą pomniejszyć guz, dopiero to umożliwi operację i usunięcie chorej nerki. To jedyna szansa, by pokonać nowotwór. Jestem z Wojtusiem w izolatce, nie możemy wychodzić, nikt nie może nas odwiedzać. Synek dostaje bardzo silną chemioterapię. Wierzę, że ona zadziała… Tylko to mi zostało. Niedługo mamy badanie kontrolne. Modlę się, by Wojtuś przeżył.

Przed nami długie leczenie, ogromne koszty… Autoprzeszczep, immunoterapia – jeśli Wojtuś dotrwa, jeśli da radę. Sama immunoterapia to koszt kilkuset tysięcy złotych... Łączny koszt leczenia synka może przekraczać milion!

Kiedy myślę o tym, że synek umiera, coś we mnie umiera wraz z nim… Będę jednak walczyć z całych sił! Zrobię wszystko, by Wojtuś żył… On powinien cieszyć się dzieciństwem… Jego małe rączki powinny znać tylko moje bezpieczne objęcia, a nie kroplówki z chemią… Powinien znać tylko swój bezpieczny dom, a nie szpital…

Błagam, pomóż mi uratować życie mojego dziecka…

Mama Wojtka, Alicja


W Rzymie znaleziono ciało 55-letniej Polki


W stolicy Włoch starszy mężczyzna znalazł w mieszkaniu ciało 55-letniej Polki. Policjanci podejrzewają, że śmierć kobiety mogła nastąpić dwa dni wcześniej.


foto: Leggo


Dramatyczne odkrycie we Włoszech. O sprawie informuje m.in. Polsat News. W jednym z mieszkań w Rzymie znaleziono zwłoki 55-letniej Polki. Kobieta pracowała we Włoszech jako opiekunka, zajmowała się mężczyzną w podeszłym wieku. To właśnie on natknął się na jej ciało. Jak ustalono, 55-latka najprawdopodobniej była martwa już od kilku dni. Drzwi w mieszkaniu, w którym została znaleziona, były szczelnie zamknięte od środka.

Kiedy w końcu udało się wejść do mieszkania, na podłodze zauważono butelki po alkoholu, a także ślady krwi w sypialni i salonie. Martwa kobieta leżała w fotelu. Medycy, którzy orzekli zgon Polki stwierdzili, że śmierć nastąpiła kilka dni wcześniej.


Na razie nie wiadomo, co było przyczyną zgonu 55-latki. Śledczy wskazują wstępnie na przyczyny naturalne, bowiem na ciele kobiety nie znaleziono śladów przemocy.


źródło: TvpIno/PolsatNews/ Rmf24

Andrzej Duda odwiedził tereny dotknięte ulewami


Prezydent Andrzej Duda odwiedził dziś tereny, które ucierpiały na skutek intensywnych opadów deszczu w Małopolsce. W miejscowości Węglówka Prezydent oglądał zerwaną przez potok Niedźwiadek drogę powiatową, prowadzącą z Wiśniowej do Kasinki Małej i Mszany Dolnej a w gminie Raciechowice zerwaną drogę w kierunku Szczyrzyca.



foto: KPRP


Wcześniej był w Pcimiu, gdzie wraz z szefem resortu infrastruktury Andrzejem Adamczykiem rozmawiał z lokalnymi władzami, pracującymi na miejscu służbami i mieszkańcami.

– Od jutra można składać wnioski o tą pierwszą pomoc w związku z poniesionymi szkodami. Na pewno będą miejsca, gdzie będą potrzebne znacznie większe środki niż tylko 6 tys. zł, jeżeli chodzi o gospodarstwa prywatne – mówił Prezydent w Raciechowicach.

W Krakowie Prezydent Duda wziął udział w posiedzeniu Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Jak później informował, jest w stałym kontakcie z premierem i Komendantem Głównym Straży Pożarnej.

Ministerstwo edukacji: są pieniądze na podwyżki dla nauczycieli


Pieniądze na podwyżki dla nauczycieli są w subwencji oświatowej, tym bardziej że w systemie jest mniej nauczycieli niż zakładano – wyjaśnia Ministerstwo Edukacji Narodowej.


foto: MEN

Zgodnie z ustawą budżetową na rok 2020 część oświatowa subwencji ogólnej wynosi 49 mld 835 mln 775 tys. zł. To oznacza, że w stosunku do 2019 r. kwota subwencji jest wyższa o 2 mld 928 mln 281 tys. zł, tj. o 6,2 proc. Wzrost ten ma pozwolić na sfinansowanie skutków przechodzących podwyżki o 9,6 proc. wynagrodzeń nauczycieli od 1 września 2019 roku oraz nowej podwyżki 6 proc. zapowiedzianej od 1 września 2020 r.

Według Związku Gmin Wiejskich Rzeczypospolitej Polskiej zaplanowana kwota subwencji oświatowej nie pozwoli jednak na pokrycie wzrostu wynagrodzeń nauczycieli o 6 proc. od 1 września 2020 roku. Przewodniczący ZGWRP, Krzysztof Iwaniuk, wystąpił w tej sprawie do Ministerstwa Edukacji Narodowej.

W odpowiedzi MEN zapewnia, że pieniądze na podwyżkę są w subwencji zapewnione. Jak wyjaśnia, w momencie planowania kwoty subwencji na rok 2020 uwzględniono w ramach prognozy w ujęciu średniorocznym ok. 530,3 tys. etatów nauczycieli zatrudnionych na podstawie Karty Nauczyciela. Tymczasem na podstawie bardziej aktualnych danych z systemu informacji oświatowej oszacowano, że średnioroczna liczba etatów nauczycieli w 2020 r. wyniesie 523,3 tys. etatów nauczycieli (z uwzględnieniem danych prognostycznych na rok szkolny 2020/2021).

„Kwota oszczędności wynikająca z różnicy między prognozowaną liczbą etatów a zaktualizowaną prognozą liczby etatów opartą na danych rzeczywistych nowego Systemu Informacji Oświatowej, powiększona o 100 mln zł, pozwoli na sfinansowanie wzrostu wynagrodzeń nauczycieli od 1 września 2020 roku o 6 proc.” – wskazuje MEN.

Resort podkreśla też, że kwota subwencji oświatowej naliczona w sumie dla wszystkich gmin wiejskich jest wyższa w stosunku do roku poprzedniego o ok.0,1 mld zł, tj. o 1 proc., tymczasem liczba uczniów spadła ok.6,4 proc.

MEN przypomina też, że od 2019 r. do mechanizmu podziału subwencji oświatowej między JST wprowadzono rozwiązanie uzależniające wysokość subwencji oświatowej od zamożności gminy i wielkości oddziału. Jak zaznacza ministerstwo, jest to rozwiązanie sprzyjające samorządom prowadzącym małe szkoły, a głównie są to gminy wiejskie.

„W roku 2020 samorządy otrzymają z powyższego tytułu dodatkową kwotę wynoszącą łącznie około 211 mln zł. Z czego 98,5 proc. (208 mln zł) trafi do gmin, w tym 68 proc. (143 mln zł) do gmin wiejskich” – wylicza resort edukacji.

Ministerstwo zwraca też uwagę na stan epidemii COVID-19. „Ministerstwo Edukacji Narodowej monitoruje i analizuje na bieżąco sytuację w oświacie, w tym poziom jej finansowania i reaguje w sytuacjach tego wymagających” – czytamy w piśmie. „Naliczona subwencja oświatowa na szkoły i placówki oświatowe w roku 2020 wypłacana jest niezależnie od sytuacji związanej z rozprzestrzenianiem się wirusa COVID-19. Subwencja oświatowa jest w tym trudnym okresie stanu epidemii stabilnym źródłem dochodów podtrzymującym płynność finansową samorządów” – podkreśla MEN.

Resort zapewnił, że rząd jest gotowy do rozmów nad zmianami w systemie oświaty w szerokim gronie interesariuszy „włączając jednostki samorządu terytorialnego, które są jego niezwykle istotnym elementem”.

aba/

Rzecznik Episkopatu: ambony kościelne służą wyłącznie do głoszenia Słowa Bożego


Msze św., nabożeństwa i liturgie są czasem rzeczywistego spotkania człowieka z Bogiem, budowania wspólnoty, pogłębiania wiary i korzystania z sakramentów. Ambona nie może służyć do żadnych innych celów niż głoszenie Słowa Bożego, przekazywanie nadziei i nauczania Kościoła katolickiego – podkreślił rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik. 
foto: episkopat
Rzecznik Episkopatu zaznaczył, że biskupi już w 2005 r. we wskazaniach KEP do nowego wydania Odnowionego Wprowadzenia do Mszału Rzymskiego zwracali uwagę, że „ambony nie powinno się wykorzystywać do wystąpień (przemówień), które nie są związane z proklamacją Słowa Bożego”.

„Katolicy, oczywiście tak jak inni obywatele, mają prawo do czynnego zaangażowania w politykę dla dobra wspólnego, ale kościoły nie są miejscami, w których mogą być podejmowane działania z tym związane. Chrześcijanie od ponad dwóch tysięcy lat głoszą prawdę o miłości Boga do każdego człowieka, niezależnie od jego życiowej sytuacji. Kościół nikogo nie wyklucza ze swej wspólnoty, ale stawia także do realizacji konkretne wymagania, które wskazuje Dekalog, Ewangelia, nauka społeczna Kościoła katolickiego, a potwierdzają je kolejni papieże” – powiedział ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Rzecznik Episkopatu podkreślił również, że Kościół nie może angażować się w żadną z kampanii wyborczych, gdyż nie jest to jego rolą. „Jeżeli w jakimś miejscu, w kościele lub budynku parafialnym, pojawia się przypadek agitacji wyborczej, należy uznać to za naganne i niezgodne z misją Kościoła, którą jest głoszenie Ewangelii każdemu człowiekowi, niezależnie od poglądów politycznych. Świątynie nie są miejscami do uprawiania polityki, ale – jak podkreślał Jezus Chrystus – są domami modlitwy” – dodał.
BP KEP

Tragiczny wypadek na Kaszubach. Trzy osoby nie żyją, siedem rannych



Trzy osoby zginęły, a siedem zostało rannych po zderzeniu trzech aut w Borczu na trasie Żukowo - Kościerzyna w woj. pomorskim. Droga krajowa nr 20 jest całkowicie zablokowana.

foto: KP PSP Kartuzy

Jak powiedział w niedzielę wieczorem dyżurny operacyjny Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej w Gdańsku, w wypadku brały udział trzy samochody: volkswagen, volvo i dostawczy mercedes.

Auta zderzyły się kilka minut po godz. 19 na drodze krajowej nr 20 w Borczu na trasie Żukowo - Kartuzy.

- W wypadku zginęła kobieta, mężczyzna i 16-letnia dziewczyna. Akcją ratowniczą na miejscu kieruje komendant powiatowy z Kartuz

- powiedział dyżurny operacyjny KWPSP w Gdańsku.

Po wypadku siedem osób zostało rannych. Jedynie jedna osoba biorąca udział w zdarzeniu nie została hospitalizowana. Wszyscy ranni zostali przewiezieni do okolicznych szpitali.


Na miejscu wypadku są zarówno zawodowe jednostki straży pożarnej, jak i ochotnicy z pobliskich miejscowości.

Droga krajowa nr 20 jest zablokowana. Policja wyznacza objazd: Egiertowo - Kartuzy - Żukowo. Blokada może potrwać do 1 w nocy. Na miejscu pracuje policja i prokurator.


źródło: PolsatNews/ Rmf24/ niezależna

Policjant w czasie wolnym nie bał się stanowczo zareagować, niestety w konsekwencji został pobity do nieprzytomności



W godzinach nocnych w jednej z miejscowości na terenie województwa dolnośląskiego doszło do pobicia policjanta, który będąc w czasie wolnym od służby, zwrócił uwagę dwóm mężczyznom na ich niewłaściwe zachowanie. Sprawcy wiedzieli, że mają do czynienia z funkcjonariuszem. W wyniku zdarzenia został on pobity do nieprzytomności i trafił do szpitala. Podejrzani zostali już zatrzymani.


foto: policja


Około godziny 3:00 nad ranem w jednej z miejscowości na Dolnym Śląsku doszło do pobicia mężczyzny, który zwrócił uwagę dwóm osobom na ich niewłaściwe zachowanie. Sprawcy, pomimo późnej godziny, urządzili sobie imprezę, podczas której słuchali bardzo głośno muzyki, zachowując się przy tym w sposób hałaśliwy. Uniemożliwiali tym samym spoczynek nocny sąsiadom, którzy byli zmuszeni wszystkiego wysłuchiwać.

Mężczyzną, który zareagował na całą sytuację i postanowił zwrócić uwagę 31 i 25-latkowi na ich niewłaściwe i uciążliwe dla sąsiadów zachowanie, okazał się policjant w czasie wolnym od służby. Niestety, gdy funkcjonariusz starał się uspokoić uczestników imprezy, ci odpowiedzieli agresją. Obaj przeskoczyli przez ogrodzenie i zaatakowali go, kopiąc i bijąc po całym ciele. Sprawcy byli agresywni, mimo poinformowania ich przez atakowanego, że jest policjantem. W wyniku zdarzenia funkcjonariusz stracił przytomność. Trafił do szpitala, na szczęście nie doznał poważnych obrażeń, które zagrażałyby jego życiu.

Sprawcy, którzy w momencie zdarzenia byli nietrzeźwi, zostali szybko zatrzymani i trafili do właściwej terytorialnie jednostki policji. W chwili obecnej trwają czynności, które mają na celu wyjaśnienie wszelkich okoliczności tego zdarzenia i jego przebiegu.

Policjantowi zostanie udzielona wszelka możliwa pomoc ze strony kierownictwa Policji. Nie ma i nie będzie przyzwolenia na takie zachowania wobec kogokolwiek, tym bardziej w sytuacji, gdy sprawcy świadomie atakują policjanta.

(KWP we Wrocławiu)

Czuwał przy wycieńczonym właścicielu. To historia, która wyciska łzy


78-letni mężczyzna szczęśliwie odnaleziony po trzech dniach poszukiwań. Od soboty mieszkańca powiatu kaliskiego szukała rodzina, znajomi, mieszkańcy wsi, strażacy, policja oraz grupa poszukiwawcza Szukamy i Ratujemy.


foto: 
InfoSkalmierzyce

Wycieńczonego i osłabionego mężczyznę znaleziono w polu zboża. Staruszek wyszedł z domu i nie miał siły na powrót, ale cały czas czuwał przy nim pies i to on niósł mężczyźnie nadzieję na odnalezienie. Do czasu nadejścia pomocy nie opuścił swojego pana.

Starszy człowiek trafił do szpitala, a pieskiem zaopiekowali się sąsiedzi.

InfoSkalmierzyce.pl

Połamał czaszkę 3-letniemu dziecku, został skazany na rok. Ziobro chce zmiany wyroku


Młody mężczyzna rzucając w grupkę bawiących się dzieci kamieniem połamał 3 – letniemu chłopcu czaszkę. Sąd Apelacyjny obniżył orzeczoną wobec oskarżonego karę, skazując go na rok pozbawienia wolności i zawiesił jej wykonanie na okres próby wynoszący 5 lat. Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro skierował do Sądu Najwyższego kasację od wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. 

grafika: g/w

Prokurator zarzucił oskarżonemu zbrodnię


W toku śledztwa prokurator ustalił, że w dniu 15 października 2017 roku doszło w Starogardzie Gdańskim do zdarzenia, podczas którego młody mężczyzna rzucił kamieniem w kierunku bawiącej się czwórki dzieci w wieku 3, 5, 8 i 14 lat. Kamień uderzył w głowę najmłodszego chłopca powodując rozległe obrażenia twarzoczaszki wymagające pilnej operacji neurochirurgicznej. Spowodowało to ciężki uszczerbek na zdrowiu dziecka w postaci choroby realnie zagrażającej życiu w rozumieniu art. 156 § 1 pkt 2 kodeksu karnego, a także spowodowało bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia pokrzywdzonego i niebezpieczeństwo w postaci nastąpienia skutku z art. 156 § 1 pkt 2 kodeksu karnego. Jednocześnie prokurator uznał, że pozostałe dzieci zostały narażone na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Błędna kwalifikacja


Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 3 grudnia 2018 roku uznał, oskarżonego za winnego zaistnienia opisanego zdarzenia, przy czym uznał, że oskarżony nie godził się i nie chciał spowodować tych obrażeń. Tym samym czyn zarzucany oskarżonemu zakwalifikował z art. 160 § 1 kodeksu karnego w zbiegu z art. 156 § 2 kodeksu karnego w związku z art. 11 § 2 kodeksu karnego i wymierzył mu karę 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Sąd zasądził również od sprawcy zadośćuczynienie za doznaną przez chłopca krzywdę w kwocie 40.000 złotych.

Apelacja prokuratora


Z wyrokiem sądu I instancji nie zgodził się prokurator. Apelację wniósł również obrońca oskarżonego. Prokurator zaskarżył powyższy wyrok w całości na niekorzyść oskarżonego, zarzucając błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, a mający istotny wpływ na jego treść, polegający na stwierdzeniu, iż skazany działał nieumyślnie, podczas gdy prawidłowa analiza zebranego materiału dowodowego daje podstawę do uznania oskarżonego za winnego popełnienia zarzucanej mu przez prokuratora zbrodni.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku wyrokiem z dnia 17 czerwca 2019 roku zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że orzeczoną karę pozbawienia wolności obniżył do roku i warunkowo zawiesił na jej wykonanie na okres próby 5 lat, oddając oskarżonego w okresie próby pod dozór kuratora sądowego. Ponadto zobowiązał oskarżonego do informowania kuratora o przebiegu okresu próby. Zasądzone zadośćuczynienie podwyższył do kwoty 50.000 złotych. Sąd orzekł wobec oskarżonego karę grzywny w wysokości 450 stawek dziennych przyjmując wysokość jednej stawki dziennej na 10 złotych, jednocześnie zaliczając oskarżonemu na poczet grzywny okres rzeczywistego pozbawienia wolności w sprawie.

Sąd Najwyższy zajmie się sprawą


Z rozstrzygnięciem Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, nie zgodził się Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro. Działając z jego upoważnienia kasację na niekorzyść skazanego do Sądu Najwyższego złożył prokurator Robert Hernand – Zastępca Prokuratora Generalnego.

W kasacji wskazał, że wyrok zapadł z rażącym i mającym istotny wpływ na treść orzeczenia naruszeniem przepisów prawa. Sąd Apelacyjny nie dokonał bowiem należytej kontroli odwoławczej zaskarżonego wyroku i nie odniósł się w wyczerpujący, wszechstronny sposób do konkretnych zarzutów stawianych rozstrzygnięciu wydanemu przez sąd I instancji przez prokuratora. Natomiast uzasadniając własne rozstrzygnięcie sąd odwoławczy zaakceptował i powtórzył błędną ocenę materiału dowodowego dokonaną przez sąd okręgowy. Ocenę tę należy uznać za dowolną, wybiórczą i opartą na niepoddanych weryfikacji wyjaśnieniach oskarżonego. Sąd pominął jednocześnie dowody wskazujące na umyślność i motywację podjętego przez sprawcę działania, wynikające z zeznań świadków oraz okoliczności przedmiotowych takich jak wielkość i waga kamienia, czy siła rzutu w kierunku czwórki dzieci. Doprowadziło to do uznania, że oskarżony rzucając kamieniem w kierunku grupki dzieci, nie celował w nie, a jego działanie nie było zamierzone, co w konsekwencji spowodowało przyjęcie kwalifikacji prawnej przewidującej łagodniejsze zagrożenie, a nie jak wnioskował prokurator zbrodni.

Zastępca Prokuratora Generalnego zaznaczył, że materiał dowodowy zgromadzony w sprawie wskazuje, iż rzut kamieniem wykonany przez oskarżonego był celowy, a sprawca wiedział, że na sąsiednim podwórku znajduje się grupka dzieci. Musiał on zatem przewidywać możliwość narażenia ich na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Ponadto zdawał on sobie sprawę, jakie skutki może wywołać uderzenie kamieniem o takiej wadze w dziecko, w szczególności w newralgiczną część ciała, jaką jest głowa. Mimo to zdecydował się dać upust swoim emocjom i umyślnie rzucił prawie kilogramowym kamieniem w kierunku tych dzieci chcąc w ten karygodny i prymitywny sposób odreagować skumulowane negatywne emocje względem sąsiadów. Tym samym co najmniej przewidywał i godził się na wystąpienie realnej możliwości zaistnienia przestępnego skutku w postaci ciężkiego uszczerbku na zdrowiu którejkolwiek z osób, która znalazła w zasięgu i na linii rzutu, jaki w rezultacie jego działania nastąpił w przypadku 3-letniego chłopca.

Zastępca Prokuratora Generalnego wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w Gdańsku.