Był zagłodzony, głuchy i ślepy, zamiast pomocy spotkała go śmierć - Głos Wojewódzki
FAKTY
latest

reklama

loading...

wtorek, 30 kwietnia 2019

Był zagłodzony, głuchy i ślepy, zamiast pomocy spotkała go śmierć

Był zagłodzony, głuchy i ślepy. Przyszedł na jedną z posesji we wsi Lelkowo na Mazurach... po ratunek... Niestety, zamiast pomocy czekała Go tam śmierć. Kto jest winny? Schronisko w Bystrych, które w dniu zdarzenia odmówiło psu pomocy? Czy może władze gminy Lelkowo, do których nie można było się dodzwonić? W tej sprawie zostanie złożone zawiadomienie o przestępstwie. Winni śmierci psa muszą zostać ukarani. 


Sobota po godzinie 21.00, gdy zadzwonił telefon alarmowy. Głos w słuchawce prosił o pomoc dla psa. Owczarek niemiecki, jaki nagle pojawił się na posesji w Lelkowie w powiecie braniewskim, był bardzo wyczerpany. Nie wiadomo, skąd nagle się tam wziął. Kręcił się w kółko, nie reagował na zawołanie. Wszystko wskazywało na to, że był głuchy i ślepy. Natychmiast zadzwoniliśmy do schroniska dla zwierząt. 


Gminę Lelkowo w zakresie opieki nad bezdomnymi zwierzętami obsługuje firma "Przedsiębiorstwo Prowadzenia Schronisk dla Bezdomnych Zwierząt" w miejscowości Bystry 26. Niestety tam odmówiono przyjęcia potrzebującego pomocy psa. Kierownik schroniska stwierdził, iż psa musi zlecić mu gmina, bo inaczej nikt mu za to przyjęcie nie zapłaci. Nie było dla niego ważne, że pies jest w ciężkim stanie. Nie było też ważne, że osoba, która znalazła psa, może Go przywieźć do schroniska sama, tak aby patrol nie musiał wyjeżdżać ze schroniska.

Szukamy pomocy dalej. Dzwonimy do miejscowego posterunku policji. Nikt nie odbiera. Wykonujemy kolejne połączenie - do Komendy Powiatowej Policji w Braniewie. Chcemy od policji uzyskać numer komórkowy do kogoś z gminy. Chcemy, aby urzędnik zlecił schronisku przyjazd po tego psa. Policja najpierw rozkłada ręce mówiąc, iż numeru nie ma - jednak my naciskamy. Szukają dalej. W końcu przekazują nam numer na "komórkę" do sekretarza gminy Lelkowo - Agnieszki S. Wybieramy ten numer - ale po kilku sygnałach włącza się poczta głosowa. Nagrywamy informację, iż potrzebna jest pomoc. Nikt do nas nie oddzwania. Tymczasem pies nadal potrzebuje pomocy. Mamy w tym czasie kilka innych zdarzeń. Tym razem nie możemy jechać kilkaset kilometrów, by ratować tego psa. Po prostu nie mamy wolnego samochodu ani kierowcy, bo wszyscy są na innych interwencjach.


Mija noc. Dzwonimy do ludzi, u których pies jest na posesji z informacją, iż owczarka zgodziło się przyjąć schronisko w Pasłęku. Nieodpłatnie i z potrzeby serca. To nie prywatna firma jak w Bystrych, a prozwierzęca Fundacja, kierowana przez Barbarę Zarudzką. Niestety, jest już za późno. Otrzymujemy informację, iż niewidomy pies utopił się w stawie na posesji, na którą przyszedł po ratunek. Ile musiał przejść i jak długo włóczyć się, prosząc o pomoc? Tego nie wiemy. Wiemy jedno - kolejny raz zawiódł człowiek... Wygłodzony, ślepy i głuchy pies nie doczekał się pomocy schroniska w Bystrych i gminy. Nie doczekał się zwykłego odruchu serca urzędników...

Naszym zdaniem duża wina w tej sprawie leży po stronie schroniska. Powołane do życia, by ratować psy - tak naprawdę patrzy tylko na możliwość zarobku. Dzwonimy dziś do schroniska, pytając o sytuację. Telefon odbiera Jan Kuncewicz, kierownik schroniska w Bystrym k. Giżycka. - Musimy mieć zlecenie z Gminy, a nie od mieszkańca. To gmina podpisuje ze schroniskiem umowę i jest tam wyraźny zapis jak wygląda procedura zgłaszania psa. Za każdym razem dzieje się to przez odpowiedniego pracownika Urzędu Gminy. Jeżeli schronisko odłowi zwierzę bez zlecenia urzędu, to nie ma możliwości zgłaszania pretensji finansowych na te zwierzę, gdyż zabrało go niezgodnie z umową. Zajmujemy się zgłoszeniami z Gminy Lelkowo adekwatnie do zgłoszeń, a więc sporadycznie - mówi Jan Kuncewicz, kierownik Schroniska. Dzwonimy do gminy. 


Wójt nie ma sobie nic do zarzucenia. - Mamy umowę ze schroniskiem. Psa zgłasza pracownik gminy, ja też kiedyś sam zgłaszałem psa, radna też zgłaszała dwa psy bezdomne i przyjechali po nie. W mojej ocenie psa powinno schronisko przyjąć - mówi Łukasz Skrzeszewski, wójt Lelkowa. Fakty jednak temu przeczą. Tymczasem jak się dziś okazało numer telefonu jaki przekazała nam policja w Braniewie do sekretarza nie jest odbierany przez sekretarza gminy. Dziś pod tym numerem zgłosił się... dostawca paczek jednej z firm kurierskich.

Kto więc odpowie za brak pomocy dla psa? Kto odpowie za jego śmierć? Jako Pogotowie dla Zwierząt informujemy, iż w tej sprawie złożymy zawiadomienie o przestępstwie. Zarówno na schronisko jak i władze gminy.

źródło: Pogotowie dla Zwierząt- pisownia oryginalna

« PREV
NEXT »

Popularne na YouTube

Popularne na Facebooku

Popularne