Żyją w kontenerze budowlanym. Od urzędników pomocy społecznej usłyszeli, że mogą stracić dzieci - Głos Wojewódzki
FAKTY
latest

reklama

loading...

czwartek, 28 lutego 2019

Żyją w kontenerze budowlanym. Od urzędników pomocy społecznej usłyszeli, że mogą stracić dzieci



Pani Agnieszka i pan Mariusz mieszkają w kontenerze budowlanym. Nie ma w nim łazienki i toalety. Ich dom zawalił się i nie stać ich na wynajęcie mieszkania. Rodzice żyją w takich warunkach z dwójką małych dzieci. Od urzędników pomocy społecznej usłyszeli, że mogą je stracić.



Agnieszka Gajosz (48 l.) i Mariusz Szymczak (45 l.) mieszkają niedaleko Lublina. Mają dwóch synów, 5-letniego Arka i 3-letniego Antka. Ich dom zawalił się i od tego czasu mieszkają w kontenerze budowlanym. W zawalonym budynku pozostała matka pana Mariusza.


- Cały strop się zawalił. Mieszkam tu, bo gdzie mam pójść. Napalę w piecyku i jest ciepło spać – powiedziała reporterowi "Interwencji" Maria Szymczak, matka 45-latka.

Małżeństwo mieszka w kontenerze socjalnym. Nie ma w nim łazienki ani toalety.

Pani Agnieszka nie pracuje. Opiekuje się dziećmi i schorowaną matką męża. Mężczyzna dorywczo pracuje. Otrzymują też zasiłki. Miesięcznie na życie mają ok. 1500 złotych.

- Jestem po dwóch zawałach. Choruję na stwardnienie rozsiane, mam niedrożność tętnicy ręki. Dużo wydaję na leki, a na jedzenie nie mam prawie nic – powiedziała pani Maria Szymczak.

- Kontener rodzina dostała nieodpłatnie, za koszt transportu i remont zapłacił ośrodek pomocy społecznej – poinformowała Barbara Ściseł, kierownik GOPS w Niemcach.


- Nie pracuję, bo babcia jest po dwóch zawałach. Mam iść do pracy, a babcia pójdzie po dziecko i nie daj Boże coś się stanie? Dziecko będzie się przyglądało, jak babcia umiera? - powiedziała Agnieszka Gajosz.

Rodzina twierdzi, że każda prośba o przyznanie lokalu komunalnego kończyła się odmową. Pani Agnieszka dodała, że urzędnicy zagrozili, że jeśli sytuacja mieszkaniowa rodziny nie zmieni się, to odbiorą parze dzieci. Sąd przyznał rodzinie kuratora.

- Na piśmie tego nie mamy, ale cały czas jest mowa, że jak się warunki mieszkaniowe nie poprawią, to będą składać do sądu wniosek o odebranie dzieci – powiedziała pani Agnieszka.

- Jeżeli zawiadamia sąd rodzinny, to tylko źle świadczy o urzędniku. Urzędnik może to zrobić, jeżeli wyczerpał własne procedury, a tych procedur nie wdrożono - uważa adwokat Maria Maleska.


- Zadaniem ośrodka pomocy społecznej jest dbanie o dobro dzieci – argumentuje kierownik GOPS w Niemcach, Barbara Ściseł. Zapytana, dlaczego rodzina nie ma asystenta rodziny powiedziała, że asystent ma za dużo rodzin i nie jest w stanie objąć opieką kolejnej.

- Sami mamy sobie znaleźć stancję. Opłacić ją i stąd się wyprowadzić. W tej chwili nie stać nas na to – informuje Agnieszka Gajosz.

Sekretarz gminy Niemce Iwona Pulińska zapewniła, że jeżeli sytuacja finansowa rodziny ustabilizuje się, to pomoc społeczna będzie w stanie wspomóc ich finansowo. 

Okoliczna społeczność ruszyła rodzinie z pomocą. Zorganizowano pomoc rzeczową oraz zbiórkę na poprawę warunków mieszkaniowych. 

- Są w internecie dwie zbiórki pieniężne. Jedna na zakup domku holenderskiego, druga - paczek dla dzieciaków – powiedziała Izabela Zadora, która jest zaangażowana w pomoc rodzinie.

Po nagłośnieniu sytuacji przez reporterów „Interwencji” urzędnicy zadeklarowali pomoc. Zapewnili także, że nie chcą odebrać dzieci rodzicom. Pan Mariusz niedługo zaczyna stałą pracę. Rodzina ma nadzieję, że dzięki pomocy ludzi i przychylności urzędników, ich życie zmieni się na lepsze. 

Rodzinę można wesprzeć ty >>>

foto2


foto3



foto4

Renata Zalewska-Ociepa
źródło: polsatnews
« PREV
NEXT »

Popularne na Facebooku

Popularne