Parafianka sądzi się z proboszczem - Głos Wojewódzki
Najnowsze Wiadomości
latest

reklama

loading...

środa, 24 stycznia 2018

Parafianka sądzi się z proboszczem

Spór w podkutnowskich Łaniętach zaprowadził przed sąd parafiankę i proboszcza z miejscowej parafii. Pani Anna (37 l.) oskarżyła proboszcza Roberta A., że ją pomawiał, zniesławiał wyzywając od rozwódek, wystawiał złą opinię u innych proboszczów. – Przez to straciłam dochody w okolicznych parafiach i musiałam zamknąć kwiaciarnię – skarży się florystka, która liczyła na wpływy ze zdobienia kościołów w okolicy. – Po sprawiedliwość pójdę choćby do papieża – zapowiada.

Anna Woźniak Mikołaj Zacharow / 

Anna Woźniak (37 l.) pod Kutno przywędrowała za mężem prawie 15 lat temu (w lutym minie 15 lat). Nie powiodło im się w małżeństwie. Rozwiodła się trzy lata temu i samotnie wychowuje córkę. W parafii w Łaniętach za poprzedniego proboszcza pracowała w ogrodzie. Kiedy w 2012 roku do Łaniąt przyszedł nowy proboszcz zajęła się także dekorowaniem kościoła.

– Świeczniki, ambonę, filary... Dekorowałam kościół. Charytatywnie – mówi pani Anna. Jest kucharką. Zrobiła też kurs florystyczny i jako bukieciarz w 2015 roku dostała dotację na otwarcie kwiaciarni. – Liczyłam na pracę w kościołach, na projektowanie ogrodów. Kupiłam wszystko do tej pracy. Obsługiwałam też rekolekcje dla księży – gotowałam im – mówi. 

 Biznes jednak zaczął kuleć, a winą za to parafianka obciąża proboszcza. Pani Anna twierdzi, że ksiądz dopuścił się wobec niej seksistowskich wypowiedzi i pomawiał przed parafianami i innymi proboszczami.

– Słowa księdza odebrałam jako sugestię, że może między mną i nim mogłoby dojść do bliskich relacji – mówi pani Anna. Odmówiłam. Wtedy zostałam fatalnie potraktowana przez proboszcza tylko dlatego, że jestem rozwiedziona. Z powodu tego, co o mnie ksiądz opowiada straciłam klientów. Miałam już umówioną usługę na zdobienie kościoła w okolicy, ale o ten ksiądz odmówił. 

Myślę, że to przez to, żeby się mojemu proboszczowi nie narażać. Musiałam zamknąć kwiaciarnię. Wszystko musiałam wyprzedać, poszły w błoto moje oszczędności, dotacja. Nie mam już nic. Została mi tylko walka o sprawiedliwość. Dlatego złożyłam sprawę do sądu. Oskarżyłam księdza o zniesławienie, ubliżanie i pomówienia – skarży się.

 Sprawa z oskarżenia prywatnego toczy się w Sądzie Rejonowym w Kutnie z wyłączoną jawnością. Mecenas Łukasz Prokopiak, obrońca proboszcza mówi Faktowi: – Mój klient przed sądem nie przyznał się do czynów zarzuconych mu przez oskarżycielkę prywatną. Złożył wyjaśnienia i zaproponował podanie ręki do zgody. Byłby to gest dobry dla stron i dla społeczności lokalnej.

 Złożyliśmy też wnioski dowodowe przedstawiając sądowi listę świadków, których chcielibyśmy przesłuchać. Czekamy na decyzję sądu. Zależy nam na jak najszybszym zamknięciu sprawy, aby proces nie odrywał księdza od posługi kapłańskiej. Na tym etapie oskarżony nie będzie składał oświadczeń i wypowiadał się na temat oskarżeń – kwituje obrońca.

O oskarżeniach dużo za to mówi oskarżycielka:  – Nawet w kościele ksiądz powiedział, że będzie w sądzie i żeby się za niego modlić różańcem. A z kolędą do mnie nie przyszedł. A ja się za księdza pomodlę. O sprawiedliwość. I po sprawiedliwość pójdę choćby do Rzymu, do papieża...
Kolejne posiedzenie sądu w tej bulwersującej parafian sprawie zaplanowano na koniec stycznia.

« PREV
NEXT »

Popularne

loading...