Dzieci w autobusach to "święte krowy"? Post oburzonego ojca podzielił internautów - Głos Wojewódzki
Najnowsze Wiadomości
latest

reklama

loading...

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Dzieci w autobusach to "święte krowy"? Post oburzonego ojca podzielił internautów

Dziecko, "jak to dziecko", podczas podróży komunikacją miejską wierci się, marudzi i jest niespokojne. Czy to oznacza, że rodzice powinni pozwalać mu na wszystko?



Post oburzonego ojca podzielił internautów.
Post oburzonego ojca podzielił internautów. Prawo autorskie: pavsie / 123RF Zdjęcie Seryjne
Kilka miesięcy temu pisaliśmy o ojcu, który został wyproszony z autobusu przez kierowcę. Powód? Dzieci, z którymi podróżował autobusem linii 503, przeszkadzały współpasażerom. Chociaż mężczyźnie udało się uspokoić dzieci i mógł kontynuować podróż, niesmak pozostał. O całym zajściu napisał na profilu ZTM w Warszawie na Facebooku. Jego historia podzieliła internautów i wywołała dyskusję: czy kierowca miał prawo wyprosić ojca z dziećmi, bo maluchy były „niegrzeczne”? Co wolno dzieciom w komunikacji miejskiej? Czy rodzice są zbyt pobłażliwi w stosunku do własnych dzieci?
Dziecku wolno więcej, bo jest dzieckiem?
W niedzielę, 21 stycznia, w grupie na Facebooku Spotted: MPK Poznań opublikowano post poruszający podobny problem. – Nie pozdrawiam cwaniaczka, który wczoraj wieczorem jechał autobusem linii 71 – napisał ojciec 4,5-letniej dziewczynki. Mężczyzna wracał z chorą córką od lekarza. Według jego relacji dziewczynka machała butelką z napojem i „dosłownie dwie krople ochlapały tego pana, który zaczął święte oburzenie i odezwał się w chamski sposób do dziecka”. Oburzony ojciec „nie pozdrawia” również innej pasażerki, która upomniała go, gdy „zwrócił grzecznie bucowi uwagę za chamskie zachowanie wobec córki”. – Szanujmy się ludzie i może trochę kultury? – apeluje mężczyzna. – Autobus to miejsce transportu publicznego, gdzie wypada wykazać się zrozumieniem, zwłaszcza dla dzieci, którymi sami kiedyś byliśmy – dodaje.
Tym razem, podobnie jak w przypadku ojca z Warszawy, internauci podzielili się na dwie grupy: jedni przyznali rację oburzonemu ojcu (w końcu nikt nie powinien ubliżać dziecku).Drudzy (zdecydowanie liczniejsza grupa) byli zaskoczeni, że ojciec wymaga od oblanego współpasażera przeprosin. Według nich to mężczyzna powinien przeprosić, że nie nauczył dziecka, jak należy się zachowywać w komunikacji miejskiej.Kilka osób zwróciło uwagę, że dyskusja na ten temat nie ma sensu, bo ojciec złamał regulamin MPK – w komunikacji miejskiej obowiązuje zakaz spożywania posiłków i napojów.
Kto ma rację: ojciec czy internauci?
Z jednej strony ojciec dziewczynki ma rację – nikt nie powinien ubliżać drugiemu człowiekowi, zwłaszcza dziecku. Z drugiej strony, jak może wymagać szacunku i kultury od innych, kiedy sam o nich zapomina? Ta historia pokazuje, że wielu rodziców uważa, że dzieciom wolno więcej tylko dlatego, że są dziećmi. Powinno im się ustępować miejsca, ignorować ich płacz i marudzenie, przymykać oko na ich wybryki, takie jak oblanie napojem współpasażera – bo są dziećmi. Chociaż zaliczam się do tej grupy, która uważa, że ze względów bezpieczeństwa małym dzieciom należy ustępować miejsca, należy je również uczyć, że w komunikacji miejskiej nie powinno się pić (bo można się zakrztusić, jeśli autobus gwałtownie zahamuje), a jeśli obleje się kogoś napojem, wypada powiedzieć „przepraszam”.

mamadu.pl

« PREV
NEXT »

Popularne

loading...