Anielka umarła, bo nie doczekała przeszczepu. Jej mama walczy z tabu, by uratować inne dzieci - Głos Wojewódzki
Najnowsze Wiadomości
latest

reklama

loading...

niedziela, 28 stycznia 2018

Anielka umarła, bo nie doczekała przeszczepu. Jej mama walczy z tabu, by uratować inne dzieci

Jadwiga Hermanowicz podkreśla, że każdy z nas może nagle potrzebować przeszczepu serca lub innego organu. Wystarczą powikłania po zwykłej grypie czy anginie, by zdrowa osoba zmieniła się w obłożnie chorą, zależną od leków i przykutą do szpitalnych maszyn, które przez jakiś czas mogą przedłużać jej życie. Czas jej córki skończył się 26 października.


W przypadku Anielki konieczny był przeszczep serca - cierpiała na wrodzoną kardiomiopatię, niescalenie lewej komory serca, której towarzyszyła ciężka niedomykalność zastawki mitralnej. Dziewczynka nie doczekała przeszczepu, bo w 38-milionowej Polsce nie znaleziono dawcy. Czy go nie było? A może prostu nie szukano?

Tabu dziecięcych przeszczepów
- Dawcą serca dla dziecka może być tylko inne dziecko - tłumaczy Jadwiga Hermanowicz. Jak mówi, oprócz zgodności tkankowej ważny jest także rozmiar przeszczepianego organu. To dlatego ciężko chore dzieci nie mogą liczyć na dar życia od dorosłych. - Tymczasem w Polsce szansa na znalezienie dawcy dla dziecka są mniejsze niż na wygraną w totolotka - mówi mama Anielki.

Statystyki Centrum Organizacyjno-Koordynacyjne do Spraw Transplantacji 'Poltransplant' - państwowej jednostki budżetowej podlegającej Ministrowi Zdrowia. Poltransplant

Hermanowicz podkreśla, że Hiszpania, kraj o populacji zbliżonej do Polski, świeci przykładem w dziedzinie transplantologii. Ratuje życie dzieci i dorosłych, gdyż dba o pobieranie narządów do przeszczepu. W Polsce teoretycznie każdy, kto się formalnie nie sprzeciwi, jest potencjalnym dawcą organów po śmierci.

Tymczasem w praktyce lekarze uzależniają pobranie narządów od zgody rodziny, ale pytają o nią rzadko. Bywa, że rodzina się sprzeciwia. W efekcie zmarli są grzebani z narządami, które mogłyby uratować komuś życie, a inni umierają czekając na przeszczep. Sytuacja chorych dzieci jest szczególnie dramatyczna - jak mówił dr Tomasz Książczyk na antenie Nowej TV, one na przeszczep czekają średnio ponad rok.

W październiku na liście dzieci pilnie oczekujących na przeszczep serca razem z Anielką było kilkunastu małych pacjentów. - Wiele tych dzieci już nie żyje, choć moglibyśmy je uratować, gdybyśmy zmienili politykę i mentalność społeczną ws. przeszczepów  - mówi ze smutkiem Jadwiga Hermanowicz.

Życie i polityka
O to, by ocalić życie dzieci, walczy m.in. za pośrednictwem nowego spotu radiowego i strony na Facebooku "Serce dla Anielki". Pisze do Ministerstwa Zdrowia i lekarzy z Krajowej Rady Transplantologii - chce poruszyć sumienia rządzących, by dzieci czekające na przeszczep nie były skazane na śmierć w cierpieniu. - To nie jest kwestia polityczna, to ratowanie życia - mówi Jadwiga Hermanowicz. - Mam nadzieję, że mimo wszystkich różnic politycy usiądą razem przy okrągłym stole i będą działać na rzecz tego celu - mówi kobieta.

- W Polakach drzemie wielka siła. Jak chcą coś zrobić wspólnie, to potrafią. Takich przykładów mamy wiele. Niestety łączymy się tylko podczas tragedii narodowych. A tragedie rodzinne nie są tragediami narodowymi - zauważa Jadwiga Hermanowicz. Przekonuje, że aby ratować ludzkie życie zmiany powinny zajść na kilku płaszczyznach.

Jedną z nich jest przystąpienie Polski do Eurotransplantu, który umożliwia poszukiwanie dawców narządów w innych krajach. Czasami zdarza się bowiem, że największą zgodność tkankową mają dawca i biorca z różnych państw. Niezbędnym krokiem jest według Jadwigi Hermanowicz również szkolenie lekarzy i zaoferowanie im wsparcia psychologicznego.

Hermanowicz podkreśla jednak, że kluczowym warunkiem powodzenia działań lekarzy i polityków jest zmiana świadomości społeczeństwa: zwiększenie akceptacji dla pobierania narządów od zmarłych, w tym od zmarłych dzieci. - Anielce to już nie pomoże, ale pomoże tym dzieciom, które mają mało czasu. Znam niektóre z nich i ich mamy. Jeśli nic się nie zmieni, nie będę się spotykała z nimi w kawiarni, tylko na cmentarzu - mówi Jadwiga Hermanowicz.
Po śmierci Anielki oddała jej serce na potrzeby badań naukowych.


źródło:
 
« PREV
NEXT »

Popularne

loading...